|
|
najprawdopodobniej fałszywe
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, pt., 15/01/2010 - 00:15 [zmienione: pt., 15/01/2010 - 21:34]
|
Fatalne skutki rozjeżdżania bałwanów.
Doszło moich uszu, że 12 stycznia 2010 r. w audycji
Zapraszamy do Trójki prowadzący przeczytał mejla od
słuchaczki z Poznania. Chodziło o następującą zabawną historię:
dzieci ulepiły bałwana, ktoś złośliwie rozjechał go samochodem,
dzieci ulepiły drugiego bałwana, znów został rozjechany,
następnego dnia dzieci ulepiły trzeciego, tym razem... na
hydrancie.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, sob., 09/01/2010 - 13:32 [zmienione: sob., 09/01/2010 - 13:59]
|
Gimnazjalistka w ciąży z wizytą u lekarza.
Nedawno [sic!] znajoma ginakolog [sic!] w moim mieście opowiedziała mi,że
przyszła do niej 14 - letnia gimnazjalistka w ciąży. A dialog
mniej więcej wyglądał tak:
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, czw., 08/10/2009 - 22:20 [zmienione: czw., 08/10/2009 - 22:31]
|
Zagubiony studencki indeks odnaleziony w nieoczekiwanym miejscu.
[...] studentka przyszła do dziekanatu po swój indeks.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, śr., 07/10/2009 - 21:54 [zmienione: śr., 07/10/2009 - 22:30]
|
Przekazujemy ludziom prostą i sprawdzoną metodę odzyskiwania
utraconego zdrowia. Zachorowałem na zapalenie nerek i gruczołu
krokowego. Zostałem przyjęty do szpitala i przeleżałem ponad dwa
miesiące. Gdy zaproponowano mi operację odmówiłem, więc zostałem
wypisany. Powiedziano mi również, że za kilka dni wrócę. Będąc chorym,
w ciągu 9 dni wykonałem urządzenie do wytwarzania „żywej i martwej
wody”.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, pon., 20/07/2009 - 21:36 [zmienione: pon., 20/07/2009 - 21:45]
|
Kot atakuje śpiącego człowieka.
Ponoć [...] kiedyś kot zadusił małe śpiące
dziecko. Dziecku spało i ruszała mu się grdyka, wiec kot myślał, że
to mysz i skoczył, i zadusił dziecko.
Dlatego koty nie powinny przebywać w miejscach — tam gdzie małe
dzieci :)
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, pon., 18/05/2009 - 20:56 [zmienione: pon., 18/05/2009 - 22:02]
|
Wśród naszych znajomych byla proba porwania 5 letniej dziewczynki w
Arkadii. Szczegółów zajścia jeszcze dokładnie nie znam.
Dziewczyna stracila na "chwileczke" dziecko z oka.
Na szczęście Arkadia szybko zareagowała, poblokowali wszystko i
najwyraźniej porywacze sie przestraszyli i uciekli, a dziecko zostało
znalezione w wc przebrane i z ogolona glowa. Nie wiem jeszcze czy pod
wplyem jakis srodkow czy nie.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, wt., 10/03/2009 - 22:26 [zmienione: pt., 13/03/2009 - 22:59]
|
Pod wpływem alkoholu (lub narkotyków) studenci udają astronautów.
Podczas mocno zakrapianej imprezy w akademiku
studenci pakują kolegę w karton, na którym piszą: „Misja na Marsa” i
wyrzucają przez okno. Przyjeżdża policja, pogotowie, bo ktoś tam
zgłasza wypadek. Policjanci wchodzą do pokoju w akademiku i zastają
rozbawioną grupę z drugim kartonem przygotowanym do „startu” i
podpisanym „Misja ratunkowa”.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, sob., 15/11/2008 - 12:43 [zmienione: czw., 01/01/2009 - 10:59]
|
Motocykliści jeżdżą ze stalową linką wokół szyi, by w razie wypadku zginąć na miejscu.
opowieść z drugiej ręki:
znajomy znajomego - motomaniak. Miał poważny wypadek, groził mu
paraliż do końca życia. Wykaraskał się, wyprostował, doprowadził do
stanu używalności.
Odtąd jak wsiada na motor (a wsiada często) to zapina linkę stalową na
szyję i przypina do bike'a. Żeby sobie drugi raz nie narobić takiego
kłopotu jak miał za pierwszym razem, tylko "rachu ciachu i do piachu" [1]
Ci bardziej umuzykalnieni wolą strunę:
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, pon., 10/11/2008 - 20:12 [zmienione: sob., 15/11/2008 - 12:11]
|
Egzaminator prawa jazdy bierze kopertę z walentynką za łapówkę.
Opowieść z second-hand’u. Pewien osobnik (nazwijmy go
Maciek) udał się na egzamin prawa jazdy w Walentynki. Zakupił kartkę z
życzeniami dla swojej lubej przed "zdawką". Zapakował ją w kopertę i
schował do kurtki. Gdy już zasiadł do samochodu egzaminacyjnego, wyjął
podarek, gdyż mógłby się pomiąć i położył go w schowku na desce
rozdzielczej. Po około 5 minutach jazdy lekko zdenerwowany Maciek
spostrzegł, że nie włączył świateł, ale z miną pokerzysty twardo
kontynuował.
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Filip Graliński, sob., 08/11/2008 - 14:41 [zmienione: sob., 08/11/2008 - 15:27]
|
Złoczyńcy umieszczają żyletki (lub gwoździe) na zjeżdżalni w pływalni.
Syn kolegi, przestał chodzić na basen, bo pewnego razu, jacyś gówniarze, w takiej rurze-zjeżdżalni, poprzyklejali gumą do żucia, żyletki.
Parę dzieci zdążyło już się w takiej zjeżdżalni zjechać...
Basen już otwarto, ale nikt nie ma odwagi skorzystać ze zjeżdżalni. [1]
Legenda (czy właściwie pogłoska) opowiadana na całym świecie, na
przykład w Czechach posądza się o to zwykle Cyganów [2] (u nas, jak
widać, bliżej nieokreślonych wandali).
|
|
|
|
|
|
|