Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

zwierzątko ożyło (na chwilę)


Pies przynosi w pysku martwe zwierzę sąsiadów.

Pewnym ludziom podobno zdarzyła się następująca historia. Rodzina mieszkała na wsi i postanowili sobie kupić dużego psa. Pies Szarik wychowywany był bezstresowo bez łańcucha, mógł biegać po całej okolicy, często odwiedzał sąsiednie gospodarstwa. Takie podejście nie podobało się ich sąsiadom, którzy trzymali swego mniejszego psa Azora na łańcuchu, a Szarik często wchodził na teren ich ogródka i gryzł się z Azorem.

Znajomi specjalnie nie przejmowali się sytuacją, aż pewnego razu, gdy siedzieli sobie w ogródku, Szarik przyniósł w pysku małego pogryzionego brudnego zwierzaka. Okazało się, że był to Azor sąsiadów! Nastała panika. Gdy sąsiedzi się dowiedzą, co się stało, to dojdzie do wielkiej kłótni! Na wsi takie konflikty to poważna sprawa.

W rodzinie doszło do wielkiej burzy mózgów. W końcu zwyciężył pomysł, że umyją psa, a później po kryjomu zaniosą do sąsiadów, uwiążą na łańcuchu i będą udawali, że to nie ich wina. Tak też w nocy zrobili.

Następnego dnia usłyszeli jednak dzwonek do drzwi. To był sąsiad. Myślą: „Cóż, pewnie dowiedział się, mamy problem”. Sąsiad jednak nie wyglądał na złego, był blady. Wszedł, nic nie mówił na początku. Powiedział po chwili: „Sąsiedzie. Nalejcie kieliszek. Wczoraj zdechł nam pies i zakopaliśmy w ogrodzie, a dzisiaj znów leży przy budzie.” [1]

Słyszałam z kilku źródeł coś takiego:

W domu kolesie zrobili sobie libację wódka, marihuana itd. Mieli psa obronnego, który niestety im zwiał i gdzieś poszedł. Kiedy wrócił, trzymał zakrwawionego psa sąsiada w pysku. Chłopcy się wystraszyli, że wyda się cała akcja, więc psie zwłoki umyli, wysuszyli suszarką i po cichutku przypięli do budy u sąsiada. Jakby co, powiedzą, że sam zdechł. Na drugi dzień jeden z nich wychodzi przed dom, patrzy, a tu sąsiad wpatrzony w psie zwłoki stoi przed budą. Chcąc dokończyć spektakl, chłopak podszedł do niego i powiedział, że bardzo mu przykro, że zdechł sąsiadowi pies. Sąsiad jednak był zszokowany, chłopak zapytał kilkakrotnie, czy wszystko z nim w porządku, na to sąsiad odpowiedział, że ten pies zdechł, ale kilka dni temu i sam pochował go w lasku niedaleko stąd.

Podobno jest też wersja z królikiem. Mój znajomy ją słyszał. Ojciec hodował króliki, a imprezowiczem był syn, który nie dopilnował psa. Pies zjadł królika, a syn go podłożył z powrotem do klatki, tylko że ojciec kilka dni temu królika pochował. [2]

Ta komiczna opowieść (humor trochę kreskówkowy) wydaje się bardzo rozpowszechniona. Oto zestawienie podsumowujące różne wersje, które można odnaleźć w internecie, według schematu gdzie/kiedy? — „winne” zwierzę — zdechłe zwierzę:

  • na działkach, w czasie grilla [3] — „wielki pies” — „mały piesek sąsiadów”,
  • „domek” „za miastem” [4] — „duże, dosyć agresywne bydle” [pies] — „jakiś York czy coś w tym stylu”,
  • grill [5] — „rotwailer” — jamnik ,
  • „w małej wsi koło miejscowości B. w woj. opolskim” [6] — rottweiler — „pies sąsiada” ,
  • „w mniejszej wsi” [7] — rottweiler — „jakiś mały kundelek” ,
  • „imprezka” u kolegi [8] — pitbull — pies sąsiadów,
  • grill [9] — „amstaf” — pies sąsiada,
  • „impreza integracyjną […] przy ognisku” [10] — wilczur — „rasowy pies z rodowodem warty jakieś 2 tysiączki” ,
  • „impreza” [11] — owczarek niemiecki — pudel sąsiadów,
  • grill [12] — „chyba” bernardyn — mały pies sąsiadów,
  • „Było sobie dwóch sąsiadów, mieli domy obok siebie” [13] — rottweiler — królik,
  • „w Rzeszowie na osiedlu Baranówka w szeregówkach” [14] — doberman — pudel sąsiadów,
  • „impreza na działce pod Warszawą” [15] — pies — królik.

Jak widać, w roli zdechłego zwierzęcia przyniesionego przez dużego psa występuje zwykle inny (mniejszy) pies, z rzadka — królik. Często akcja opowieści dzieje się podczas „grilla” czy „imprezy”. Jeden z opowiadaczy wylicza nawet precyzyjnie, co wypito i zjedzono podczas takiej legendarnej imprezy: „10 litrów wódki, 17 piw i 3 kg kiełbasy” [10].

Historia ma międzynarodowy zasięg. Według Brunvanda z początku opowiadana była w Stanach Zjednoczonych, a pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku ruszyła na podbój świata [16]. Legenda znana jest na przykład w Hiszpanii. W jednej z tamtejszych wersji pies przynosi w pysku papugę [17]. Ciekawe, czy w Polsce krąży wersja z papugą.

wersja lotnicza

[…] znajomy znajomego (!) pracuje na Okęciu. Przyleciała duża paczka z zagranicy, w paczce klatka, w klatce pies. Zdechły. Panika! Przyjdzie właściciel, będzie ryfa! posłali kogoś do schroniska na Paluchu, znalazł podobnego, przywiózł, wsadzili go do klatki, zwłoki gdzieś skitrali i czekają. Przychodzi właściciel. Idzie po klatkę i pierwsze słowa: „to nie jest mój pies”. Skąd pan wie? „Mój był zdechły”. To brzmi jak kawał, ale ludzie opowiadają sobie jako „autentyczną historię z Okęcia” […] [18]

wersja myśliwska

[…] bohaterami są myśliwi, którzy po pijanemu strzelają do grubego zwierza, którego wykryli w krzakach pobliskich. Zastrzelony zwierz okazuje się być koniem! Myśliwi kopią saperkami głęboki dół, w którym chowają konia i cichcem odjeżdżają. Następnego dnia znowu są w tym samym miejscu i miejscowy rolnik pyta ich jako myśliwych, jaki jest wielki straszny drapieżnik (oni: wilk? ryś? lis?), co mu zjadł w jeden dzień z kopytami martwego konia, którego on wczoraj wyrzucił do lasu :) [19]

podobne legendy

przypisy

[1] „stardoll”, http://atrapa.net/node/2632

[2] mejl z 18 czerwca 2009

[3] Narodziny legendy, wpis na blogu Więcej światła — ostrzenie świadomości, 23 lipca 2008, http://uxia.blog.onet.pl/2,ID331621627,index.html, data dostępu: 14 lipca 2009

[4] PIESKIE ŻYCIE, wpis na blogu agentprovocateur, 19 sierpnia 2008, http://agentprovocateur.blox.pl/2008/08/PIESKIE-ZYCIE.html, data dostępu: 14 lipca 2009

[5] wypowiedź internautki „Lirangel” na Forum Wizaz.pl w wątku Autentyczne!!!! ;)))))))))))) Buahahahahah!, 27 czerwca 2009, http://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=13016134, data dostępu: 14 lipca 2009

[6] wypowiedź internauty „zipoking” na Forum JoeMonster.org / Kawały Mięsne otwierająca wątek Uwaga na rottweilera..., 28 czerwca 2009, http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=978787, data dostępu: 14 lipca 2009

[7] wypowiedź internauty „zipoking” na Forum JoeMonster.org / Kawały Mięsne otwierająca wątek zmartwchywstanie, 27 kwietnia 2008, http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=888444, data dostępu: 14 lipca 2009

[8] wypowiedź internauty „high_end” na Forum JoeMonster.org / Kawały Mięsne otwierająca wątek pupilek PITBULEK, 31 marca 2007, http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=784496, data dostępu: 14 lipca 2009

[9] wypowiedź internauty „ArthasPL” na Forum JoeMonster.org / Kawały Mięsne otwierająca wątek [a] Zły pies!, 9 października 2006, http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=723700, data dostępu: 14 lipca 2009

[10] wypowiedź internauty „patryczek23” na Forum JoeMonster.org / Kawały Mięsne otwierająca wątek Zmartwychwstanie, 26 kwietnia 2006, http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&t=656836, data dostępu: 14 lipca 2009

[11] wpis internautki „carm”, Historia na faktach opowiedziana przez znajomą, 2 kwietnia 2009, http://carm.pinger.pl/a/2009/4/2/, data dostępu: 15 lipca 2009

[12] pieskie życie, wpis na blogu jak to ze lnem było..., 3 czerwca 2009, http://rahela78.blox.pl/2009/06/pieskie-zycie.html, data dostępu: 15 lipca 2009

[13] wypowiedź internautki „Karolina” na forum vendetta.art.pl w wątku Zwierzaki, 21 maja 2009, http://vendetta.art.pl/index.php?name=Forums&file=viewtopic&t=1085&start=60, data dostępu: 15 lipca 2009

[14] wypowiedź internauty „Witek T.” na Oaza - forum dyskusyjne w wątku Różne śmieszne rzeczy..., 3 września 2005, http://209.85.229.132/search?q=cache:iOWwKAR0GtYJ:forum.oaza.pl/viewtopic.php%3Fp%3D35676

[15] Leszek Stafiej, Królik, „Brief”, 05/2008, http://www.stafiej.pl/brief/krolik-brief-05-2008.html

[16] Jan Harold Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends, W. W. Norton & Company, New York, London, 2001, s. 188, 189

[17] Antonio Ortí, Josep Sampere, Leyendas Urbanas, mr ediciones, s. 126–130, 2006

[18] „au”, 06 sierpnia 2009, http://atrapa.net/legendy/zwierzatko-ozylo.htm#comment-11168

[19] Różański Krzysztof Maria, 18 lipca 2009 http://atrapa.net/legendy/zwierzatko-ozylo.htm#comment-11110

Słyszałam we wtorek

Tę miejską legendę, oczywiście opowiadaną jako prawdziwa prawda, słyszałam we wtorek od córki znajomego.

Oprócz tego kiedyś opowiadała ją w Trójce jedna z polskich aktorek, też jako historię z własnego życia.

I wydaje mi się, że natrafiłam na nią również w jednej z powieści Jonathana Carrolla, tylko nie pamiętam, w której. "Kraina Chichów"?

słyszałem wczoraj - INNA WERSJA

od znajomego księdza PAKP - kapelana wojskowego - oczywiście jako zasłyszany autentyk :)

bohaterami są myśliwi, którzy po pijanemu strzelają do grubego zwierza, którego wykryli w krzakach pobliskich. Zastrzelony zwierz okazuje się być koniem! Myśliwi kopią saperkami głęboki dół w którym chowają konia i cichcem odjeżdżają. Następnego dnia znowu są w tym samym miejscu, i miejscowy rolnik pyta ich jako myśliwych, jaki jest wielki straszny drapieżnik (oni: wilk? ryś? lis?) co mu zjadł w jeden dzień z kopytami martwego konia, którego on wczoraj wyrzucił do lasu :)

portret użytkownika Filip Graliński

Bardzo ciekawy wariant,

Bardzo ciekawy wariant, nigdy wcześniej go nie słyszałem. Dziękuję!

słyszałem trochę podobną

słyszałem trochę podobną historię.
otóż znajomy znajomego (!) pracuje na Okęciu. przyleciała duża paczka z zagranicy, w paczce klatka, w klatce pies. zdechły. panika! przyjdzie własciciel będzie ryfa! posłali kogoś do schroniska na Paluchu, znalazł podobnego, przywiózł, wsadzili go do klatki, zwłoki gdzieś skitrali i czekają. przychodzi właściciel. idzie po klatkę i pierwsze słowa: "to nie jest mój pies". skąd pan wie? "mój był zdechły".
to brzmi jak kawał, ale ludzie opowiadają sobie jako "autentyczną historię z Okęcia". trudno powiedzieć jak ze zgodnością z realiami- do przewozu żywych zwierząt są specjalne procedury, a martwych chyba w ogóle nie wolno przewozić i wątpię, żeby właściciel ot tak się przyznał, że mieli mu przysłać martwego psa.

Bodajże w TVN Style jest

Bodajże w TVN Style jest program "Zawody", ostatnio był tam kolejny odcinek o bagażowych lotniskowych. W migawce zapowiadającej odcinek bagażowy opowiadał (jako o autentycznym zdarzeniu) - właśnie o historii z zamianą martwego psa z bagażu na żywego - ze schroniska.

Ja słyszałam

Ja słyszałam następującą wersję:
Dwie starsze panie miały królika, ich sąsiad był posiadaczem dużego psa. Pewnej nocy pies przytargał do domu z podwórka owego króliczka, nieżywego, rzecz jasna. Właściciel psa doprowadził martwe zwierzę do porządku i cichaczem zaniusł pod dom sąsiadek. Rano zastał starsze panie bardzo czymś przejęte. Podchodzi do nich i pyta:
- Co się stało, króliczek zdechł?
- Zdechł, ale dwa dni temu. Zakopałyśmy go, a on dzisiaj rano pod domem siedział!

Historia zabawna i, szczerze mówiąc, wydaje mi się dość prawdopodobna ;).

ta opowiesc pochodzi z

ta opowiesc pochodzi z jednego z opowiadan Jonathana Carolla, z ta roznica ze pies przynosi w pysku krolika sasiadow.

skąd ta opowieść

A skąd pochodzi opowieść z opowiadania J. Carolla?

YORK

Mozna dodac jeszzcze urban legend o tym jak to podczas weekendowego spaceru pewnego malzenstwa, na ich psa yorka spikował jastrzab i go porwał :D Slyszalam te historie parokrotnie opowiadane z podnieta w oczach.

U mnie na osiedlu, kupili

U mnie na osiedlu, kupili sobie małego yorka i jastrząb podleciał i porwał. Moja mama nieraz mi mówiła, bo też mam yorka, tylko, że ma już 4 lata, to czasem widziała jastrzębia, który nad nią latał, wtedy mój pies kładł się na plecach, czyli w pozycji obronnej.
Tamten mały york był bez smyczy. I mała córka tego małżeństwa bawiła się z nim na boisku.

To ja lepsze słyszałam.

To ja lepsze słyszałam. Ktoś kupił sobie yorka, pies pałętał się po kuchni, babka otwiera lodówkę - kurczak zamrożony spadł na yorka i go zabił. Kupili następnego - jastrząb go porwał.

Moja znajoma dostała na 10

Moja znajoma dostała na 10 dni pod opiekę Yorka od kuzynki.Myła mu jaja wacikami, zakraplała oczka, myła pyszczek szmatką, czesała grzebyczkiem i szorowała ząbki. Aż tu nagle na spacerze amstaf ich zbadał przez siatkę skorzystał z niedomkniętej furtki i potargał rzeczonego pieska na strzępy. Na jej oczach. Autentyk.

Ja też słyszałem podobną

Ja też słyszałem podobną historię - sędzia i adwokat na wakacjach w domku nad jeziorkiem, chleją kilka dni, obok karki/dresiarze. Dresiarze mają małego pudelka, który denerwuje wilczura sędziego. Któregoś ranka znajdują zwłoki pudla, czyszczą i suszą, przerzucają przez płot do sąsiadów, przerażeni zemstą piją wódkę i wyglądają przez okna domku. Po chwili idzie do nich dres, otwiera drzwi i mówi - polejcie mi do szklanki. Chyba już wariuję, bo zakopałem 2 dni temu psa, a dzisiaj widzę go pod drzwiami czystego i pachnącego.

Pamiętam, że to było też w gazecie...

Dla ścisłości, w "Z życia wzięte" (gazeta, "w której ludzie piszą swoje historie"). Tam była wersja o zagryzionym (przez psa autorki tekstu) kocie sąsiadki, jeżeli mnie pamięć nie myli.

Ja też słyszałam

Ja też słyszałam opowieść o króliku tylko nie o ojcu i synu a o sąsiadach Jeden miał psa a drugi królika No i raz przychodzi ten pies do swojego właściciela z martwym królikiem w pysku. Więc sąsiad odkupuje królika i wsadza go do klatki Następnego dnia się spotykają no i ten drugi sąsiad siedzi taki zmartwiony To ten pierwszy się pyta:
-Co się stało?
-Chyba zwariowałem
-A dlaczego sąsiad tak myśli?
-No bo wczoraj zdechł mi królik no to go zakopałem a dziś rano wstaje patrze a on siedzi żywy w klatce

Pozwolę sobie przytoczyć

Pozwolę sobie przytoczyć inną historię, lekko związaną z tą legendą. Trudno mi zweryfikować jej prawdziwość, natomiast brzmi dość nieprawdopodobnie.

Pewien człowiek miał starego psa, który zawsze spał obok jego łóżka. Któregoś dnia stary pies w końcu zdechł (a przynajmniej na to wyglądało), więc właściciel z bólem serca wywiózł go za miasto i zakopał. Następnego dnia budzi się, a obok łóżka leży ten sam pies, cały w ziemi i jak najbardziej żywy.

Wersja, którą słyszałem

Ponad rok temu, od kumpla mojego kumpla słyszałem taką wersję, oczywiście 100% autentyk :)

Przydarzyło to się jego kuzynowi, który pewnego wieczoru osłupiał jak zauważył, że jego pies przytargał martwego psa sąsiadów na taras. Zszokowany wymyślił, że zaniesie psa do budy, założy mu smycz i będzie udawał, że nic nie wie o całej sprawie. Następnego dnia rano spotkał przed furtką sąsiada wracającego do domu. Zagadał "Co tam sąsiedzie słychać?". Tamten mu na to: "Słuchaj no, jestem po prostu w szoku, musiałem iść do sklepu sobie setke kupić". No to ten zmartwiony pyta "A co się stało?", na co sąsiad "Nie uwierzysz, wczoraj zdechł nam pies i zakopaliśmy go w ogrodzie, a dzisiaj rano patrzę a on w budzie leży."

co do tej opowieści....

To dziś w spamie w mojej skrzynce mailowej dostałem DOKŁADNIE SKOPIOWANĄ Z TEJ STRONY pierwsza wersję tej opowieści.... Tak więc atrapa.net sama staje się źródełkiem miejskich legend, hi hi :-D

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design