Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

jaki masz zeszyt?


Złoczyńcy napadają na dzieci, krzywdzą je w zależności od odpowiedzi na pytanie "jaki masz zeszyt?"

okres aktywności: 
zima 87/88 (?)

Oto pogłoska, która krążyła po Koninie którejś zimy lat 80. ubiegłego stulecia:

Sataniści łapią dzieci wracające ze szkoły i pytają się, jaki mają zeszyt od
religii. Jeśli odpowiedzą, że w kratkę, wówczas tną ucznia żyletką w kratkę,
jeśli w linie — tną w paski, zaś tych, którzy odpowiedzą, że gładki
— obdzierają ze skóry.

Tak tę historię pamięta mój kolega, który jako dziecko mieszkał w Koninie. Cała rzecz działa się najprawdopodobniej zimą 87/88. Podobno konińskich rodziców ogarnęła panika, w związku z tymi (oczywiście wyssanymi z palca) satanistami bardziej uważali oni na swoje pociechy, odprowadzali je ze szkoły itd. Dziś po latach trudno określić zakres i rozmiar tej histerii.

Teraz trochę osobistych wynurzeń: muszę przyznać, że jest to jedna z moich ulubionych miejskich legend, przede wszystkim dlatego, że sam ją znałem! Otóż pod koniec lat 80. mieszkałem w Kole (też ówczesne województwo konińskie), chodziłem wówczas do trzeciej, czwartej czy piątej klasy podstawówki (dokładnie nie pamiętam), no i wtedy rzeczona pogłoska nawiedziła Koło. Co do szczegółów mam mgliste wspomnienia, pamiętam tylko główny motyw zeszytu i konsekwencji poszczególnych odpowiedzi (nie przypominam sobie, czy chodziło tylko o zeszyt od religii i czy złoczyńcy byli identyfikowani jako sataniści). W każdym razie pamiętam absurdalną aurę pogłosek, niedomówień, tak naprawdę nikt nie wiedział co się dzieje, ale co bardziej trwożliwi rodzice odwozili dzieci ze szkoły...

Jestem ciekaw, na ile historia ta była znana poza wschodnią Wielkopolską. Wiem, że moi znajomi, trochę młodsi ode mnie, pochodzący z Poznania i Łęczycy (czyli na zachód i na wschód od Konina) nie znają tej historii. A może Wy, drodzy Czytelnicy, znacie odpowiedź na to pytanie?

A jeśli ktoś nie chodzi na religię??

A jeśli ktoś nie chodzi na religię??

jestem z Krakowa i na

jestem z Krakowa i na początku lat 90, gdy miałem 6-7 lat starszy kolega opowiedział mi, że jego kolegę napadli skinheadzi ktorzy chcieli mu zabrać piłkę czy coś innego i wyjeli żyletki z pytaniem- krateczka czy paseczki?
Co ciekawe ta sytuacja miała się rozegrać w Nowej Hucie, uważanej za bardzo niebezpieczną dzielnicę do tej pory, dość często na podstawie tego typu historyjek.
Zła sława tej części Krakowa rozniosła się daleko po za miasto i do tej pory spotykam studentów którzy pochodząc z różnych części Polski z przerażeniem mówią o Hucie...

To dadzą mu absyntu

To dadzą mu absyntu :P

W Lublinie pod koniec lat 80 też była znana, pamiętam ją z...

W Lublinie pod koniec lat 80 też była znana, pamiętam ją z moich czasów podstawówkowych.

Aha i nie pamiętam, żeby z tego powodu wybuchła jakaś ...

Aha i nie pamiętam, żeby z tego powodu wybuchła jakaś panika, należało to raczej do opowieści szeptanych sobie nawzajem na ucho przez dzieci w szkole. Do rodziców być może nawet nie dotarło.

Pochodze ze Starogardu Gdanskiego i pamietam, ze ...

Pochodze ze Starogardu Gdanskiego i pamietam, ze powtarzano kiedys historie o tym jak blizej nieokresleni zli ludzie (nie wiadomo, czy satanisci) pocieli dziewczynie twarz. Zapytali ja wczesniej jakie zeszyty woli, w kratke, czy w linie. Powiedziala, ze w kratke, wiec na policzkach zrobili jej zyletka kratke wlasnie.

W Pabianicach (centrum Polski) słyszałem tą miejską ...

W Pabianicach (centrum Polski) słyszałem tą miejską legendę ale bardziej w formie żartu, właśnie jako historię starszej siostry kumpla.

Och, aż mnie ciarki przeszły w ten zimowy wieczór, gdy ...

Och, aż mnie ciarki przeszły w ten zimowy wieczór, gdy przypomniałem sobie tą straszną historię z czasów szkoły podstawowej. W Sosnowcu też opowieść ta zrobiła prawdziwe spustoszenie w latach 80-tych.

Mieszkam w Warszawie. Pamiętam, mniej więcej z tego samego...

Mieszkam w Warszawie. Pamiętam, mniej więcej z tego samego okresu (też byłem jakoś w połowie podstawówki) podobne historie. nie przypominam sobie co prawda motywu z zeszytem (może pamięć zawodzi?), ale plotki o satanistach krążących po osiedlu/pobliskim parku/wciągających dzieci do piwnicy itp. pojawiały sie regularnie. ciekaw jestem, na ile było to związane z raczkującą wtedy w Polsce modą na heavy metal?

u mnie też o tym było, ale jakieś 10 lat temu, jak byłem w...

u mnie też o tym było, ale jakieś 10 lat temu, jak byłem w drugiej klasie podstawówki ;)

jedna dziewczyna dostała od rodziców rozkaz, żeby ze szkoły nie wychodzić, póki tata nie podjedzie samochodem :D a mieszkała w tym samym bloku co ja - 150m od szkoły :D

W Olkuszu też krążyła ta opowieść, ale bardziej wśród ...

W Olkuszu też krążyła ta opowieść, ale bardziej wśród dzieciarni. Dokładnie w jakiej formie to nie pamiętam bo to było w pierwszej-drugiej klasie, czyli ok 87-88. Pamiętam straszną opowieść związaną z wzorkiem z zeszytu i jakąś krzywdą uzależnioną od niego.

Madisa napisał(a):

>W Olkuszu też krążyła ta opowieść, ale bardziej wśród dzieciarni. Dokładnie w jakiej formie to nie pamiętam bo to było w pierwszej-drugiej klasie, czyli ok 87-88. Pamiętam straszną opowieść związaną z wzorkiem z zeszytu i jakąś krzywdą uzależnioną od niego.

W Krakowie na poczatku lat 90tych krazyla inna ...

W Krakowie na poczatku lat 90tych krazyla inna wersja-skinheadzi lapali metalowcow i punkow i pytali jakie zeszyty najbardziej lubia.Gdy w kratke-cieli twarz zyletka w kratke, jesli w linie-cieli w linie.A jak gladki- puszczali bez uszczerbku.
Pozdrawiam!

w okolicach Łomży krążyła taka opowieść w latach 90tych, ...

w okolicach Łomży krążyła taka opowieść w latach 90tych, pamiętam jak dziś, jak moja siostra bała się iść na maturę (tam była wersja, że sataniści łapią dziewczyny idące/wracające z takiegoż egzaminu i pytali na jakiej kartce pisały)

To samo było w Jeleniej Górze - chodziło o satanistów i ...

To samo było w Jeleniej Górze - chodziło o satanistów i zeszyt do religii. Było nawet w przybliżeniu wskazane miejsce, gdzie sataniści grasują. Strach było się tam zapuszczać.

:)

w Białymstoku znana była ta opowieść :) pamietam ją :)

Jelenia Góra

Mam pytanie dotyczące miejsca spotkań satanistów w Jeleniej Górze. W KK jestem mistrzem ceremonii i chodzę na różne liturgie i zbory; satanistów nie odwiedziłęm, bo trudno o określenie lokalizacji ;)

Ta historia była znana w Poznaniu i w Swarzędzu - wracała ...

Ta historia była znana w Poznaniu i w Swarzędzu - wracała też kilkakrotnie na przestrzeni kilku lat - pierwszy raz słyszałem ją kiedy w roku 1980 chodziłem do podstawówki w Swarzędzu, drugi kiedy przeprowadziłem się do Poznania w klasie 6 lub 7 w roku 1987. Zamiast satanistów czasem pojawiali się w tej opowieści punki. ;-)

:P

Do mnie, na Podkarpacie, to też doszło, ale to była wersja zmieniona, z psychopatą rodem z Wrocławia uzbrojonym w siekierę... ale motyw z zeszytem też byl :P

Ciekawa możliwość odpowiedzi

A cóż mogliby owi z palca wyssani złoczyńcy uczynić dziecku, które stwierdziłoby, iż dysponuje zeszytem w pięciolinię?

Takie dziecko dostałoby w

Takie dziecko dostałoby w głowę satanistyczną gitarą elektryczną.

Gdy chodziłam do

Gdy chodziłam do podstawówki (lata 80-siąte) również usłyszałam taką historię. Nie pamiętam jednak, czy czarnymi charakterami krojącymi twarze w zależności od rodzaju zeszytu do religii byli sataniści, czy inne ugrupowanie.
Pochodzę z okolic Wrocławia.

tez slyszalam, jestem z

tez slyszalam, jestem z wloclawka

hehe

sataniści i zeszyt do religii... w województwie podlaskim w Łomży słyszałam to jak byłam w podstawówce, jakoś w klasie 4-6... czyli lata jakoś 1998-2000

Nie słyszałem tej

Nie słyszałem tej historii...Jestem z Łomży

A co by było gdyby ktoś

A co by było gdyby ktoś nie miał zeszytu do religi ? XDeee.......

A ja jestem z Łomży i

A ja jestem z Łomży i słyszałam tą opowieść w latach 90-tych. Wszyscy z mojej klasy w podstawówce ją sobie powtarzali.

Ta historia znana jest

Ta historia znana jest również w Opolu.

Znam tą historię z

Znam tą historię z własnego dzieciństwa w Katowicach, z drugiej połowy lat 80-tych.

jestem z poznania i znam tę

jestem z poznania i znam tę historię ;-)

?

A jeśli ktoś odpowie, ze nie ma zeszytu? xD

Turek - u nas też

Turek - u nas też krążyła ta historia. Chodziło o satanistów. W latach 80 krążyła też u nas historia dotycząca satanistów (mówiono wtedy: "szataniści"), którzy wycinali na drzewach odwrócony krzyż i mieli podcinać gardła. Potem się okazało, że krzyże wycinali jacyś kolesie dla żartu. A nikogo z podciętym gardłem nikt nie widział. To był chyba 1988, 1989 - byłem przedszkolakiem, ale pamiętam, bo przez jakiś czas nie wolno mi było wychodzić przed blok do piaskownicy.

W Dąbrowie Górniczej

W Dąbrowie Górniczej (dawniej katowickie, obecnie śląskie), na początku lat 90. też to krążyło. W wersji ciut skróconej, bo była mowa tylko o kratce lub liniach. Trochę się bałam. ;D

:)

jestem z Dąbrowy, chodzilam do podstawowki (na Redenie) w latach 90tych i tego nie znam, ominela mnie taka ciekawa sprawa!;)

Legenda o zeszytach

Witam, mieszkam w okolicach Włocławka i bardzo dobrze znam tą legendę, była ona dość popularna we Włocławku i okolicach jeszcze pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, choć przyznaję, że nigdy nie widziałem osoby okaleczonej w ten sposób. W wersji z Włocławka nie chodziło jednak o satanistów, lecz o narkomanów lub tzw. "krojarzy", czyli osoby wyłudzające od młodzieży małe kwoty pieniędzy, np. 1 lub 2 złote.

naśladowcy

W Chorzowie, na przystanku pod szybem prezydent natknęłam się kiedyś na straszny widok. Chodziłam do liceum już wtedy i wracałam ze szkoły. Na przystanku siedział chłopak, około 20 lat z twarzą i rękami całymi w strupach. I nie byłoby to aż tak dziwne, gdyby nie fakt, że tworzyły prawie idealną kratkę. Wtedy o tej legendzie nie słyszałam, ale myślę, że ktoś inny owszem i postanowił się doskonale zabawić wykorzystując ten motyw. Chłopaczek był w 100% prawdziwy i albo wpadł z impetem na kratkę wentylacyjną, albo ktoś go zmasakrował dla abawy wykorzystując ten motyw.

Kętrzyn (warmińsko-mazurskie)

U nas też to krążyło kiedy byłem w podstawówce (mam 23 lata). Co więcej, była ona rozbudowana o dodatkowy element. Mianowicie dnia 6 czerwca (a był to rok bodajże 1996), sataniści mieli polować pod szkołami na blondynów/nki z niebieskimi oczami (czemu akurat tak to nie wiem). Atmsofera strachu lekka była, objawiła sie między innymi niską frekfencją w szkole rzeczonego dnia.

Ta legenda była również

Ta legenda była również popularna w tych czasach w Częstochowie, zatem zapewne i województwie śląskim :D

Ta historia byla w latach

Ta historia byla w latach dziewiecdziesiatych popularna w mojej rodzinnej Lomzy. Zawierala takie same pytania o zeszyt do religii i konsekwencje kazdej z odpowiedzi. Historii towarzyszyla wzmianka o zoltym budynku, w ktorym owi satanisci mieszkaja. Jednak, z tego co pamietam, opowiesc krazyla tylko wsrod uczniow podstawowek (przynajmmniej mojej) i nie doszlo do psychozy ani odwozenia dzieci do szkol. pozdrawiam :)

Ja pamiętam tą historię

Ja pamiętam tą historię opowiedzianą mi właśnie w okolicach lat 90tych przez kuzynostwo z Berlina, więc na zachodzie też o tym było słychać;-) Tylko tam nie byli sataniści ale chyba skini

sataniści i zeszyt do religii

Ja słyszałem tę historię na początku lat 90` od mojego kuzyna. Rzecz miała mieć miejsce w mrocznym Krakowie. Jeśli chodzi o szczegóły to nie miało chodzić o zeszyt do religii ani nie byli to sataniści tylko zwykłe zbiry. Pozdrawiam

Skoro to satanisci, to

Skoro to satanisci, to trzeba by bylo odpowiedziec "nie mam zeszytu od religii", wtedy nie mogliby sie przyczepic;D Ja to slyszalem w wersji z dresiarzami i nozem.

Dowcip

Słyszałem dowcip z podobną fabułą:

Miś chciał się wyżyć, więc postanowił, że zaczepi kogoś w lesie i zapyta czy ma "szlugi". Jak będzie miał z filtrem to mu wpierniczy za to, że "burżuj". Jak bez, to za to, że "o zdrówko się nie dba".
Spotkał króliczka.
- Króliczek, kopsnij szluga na warę. [naturalnie musiał mówić grypserą]
- Z filtrem, czy bez?
- A czemu berecika nie nosisz?

Zeszyt i sataniści

W latach 80-tych w Sieradzu ta historia była opowiadana. Co ciekawe, legenda podawała też miejsce stacjonowania rzekomych "szatanistów" - były to stawy za miastem, ulubione miejsce spędzania wakacji przez dzieciarnię, miejsce do kąpieli niebezpieczne i niedozorowane. Legenda miała więc wartość wychowawczą :)

U mnie w mieście krążyła

U mnie w mieście krążyła identyczna historia. Pochodzę ze Świebodzic koło Wałbrzycha (dolnośląskie). Początek lat 90 ja chyba w 3 albo 4 klasie. Podobno w Wałbrzychu odbywały się "zloty" Satanistów i łapali oni nieostrożne dzieci, po czym zadawali w.w pytania i oczywiście w następstwie cieli:). A najśmieszniejsze w tym są dwie rzecz: po pierwsze, opowiadali o tym nauczyciele na lekcjach. Po drugie gdy trochę dorosłem stałem się metalem i z kolesiami pytaliśmy o zeszyt wszystkich przechodniów na ulicach ;D ale nikt nie wiedział o co chodzi :(!!!

Pamiętam tę historię z

Pamiętam tę historię z lat 90' gdy jeszcze mieszkałem w woj. Pomorskim (obecnie)

Mieszkam w Augustowie i też

Mieszkam w Augustowie i też słyszałam tę historię, dokładnie taką samą, jak ta wyżej opisana. Byłam wtedy w podstawówce, i to jakoś w klasie pierwszej lub drugiej, więc od tego czasu minęło już osiem/dziewięć lat :)

Pochodzę z Kutna i

Pochodzę z Kutna i pamiętam, że ta historia krążyła w drugiej połowie lat 80. po moim przedszkolu. Wszystkie dzieci ją wówczas znały. Budynek mieścił się przy parku, w którym wieczorami pojawiał się bliżej nieokreślony mężczyzna i czatował z żyletką na dzieci, a później ciął bądź obdzierał twarz ze skóry - w zależności od posiadanego zeszytu.

religia

Chodziło konkretnie o zeszyt do religii. We Wrocławiu sprawa dotyczyła dzieci wracających z salek katechetecznych - religia była w tym czasie "nauczana" poza szkołą, przy kościołach. Pamiętam, że zastanawialiśmy się nad konsekwencjami odpowiedzi, że nie obowiązują nas zeszyty na lekcję religii. A pocięta miała zostać twarz zapytanego dziecka

Wersja pochodząca z Łodzi

Zasłyszałem historię wiele lat temu w Łodzi (połowa lat 90), będąc jeszcze w podstawówce. Kolega opowiadał mi, że wyjeżdżał co roku na wakacje do ciotki do Mrągowa i tam podobno dzieciaki bały się chodzić po zmroku po ulicach, właśnie ze względu na satanistów, którzy okaleczali je w zależności od odpowiedzi jaki mają zeszyt do religii.

potwierdzam obecność w

potwierdzam obecność w Częstochowie - koniec lat 80.

portret użytkownika Filip Graliński

Dzięki za informacje. Tutaj

Dzięki za informacje. Tutaj chyba legenda pomieszała się z rzeczywistymi wydarzeniami...

Morderca

Ja słyszałem wersję, że był seryjny morderca, który się pytał "Gdzie jest ", jak kto odpowiedział, że nie wie, to musiał się pożegnać ze światem.

portret użytkownika Filip Graliński

dziękuję za krakowski

dziękuję za krakowski ślad

żagań

znam :) lata 93-95, żagań, napadali skinheadzi, reszta się zgadza ;)

Ta historia krążyła na

Ta historia krążyła na Mazurach mniej więcej w drugiej połowie lat '90. Chodziło ogólnie o satanistów którzy rzekomo jeździli po Giżycku i okolicznych miejscowościach czarnym bmw słuchając przy tym The Prodigy :P

też pamiętam

Ja mieszkam w Rzeszowie i też pamiętam tą legendę. Miałam wtedy ok 10 lat, teraz mam prawie 25:)

komunia

Kiedy szykowałam się do I Komunii starsze koleżanki czuły się w obowiązku przestrzec nas przed "szatanistami". Historyjka taka sama, a rzecz działa się w 85 w Dusznikach Zdroju (dolnośląskie). Było w tym czasie w tej miejscowości kilka morderstw i to podnosiło smaczek...

W Jeleniej Górze ta

W Jeleniej Górze ta historia była znana mniej więcej w tym samym czasie.

Ja bym powiedział,że nie

Ja bym powiedział,że nie chodzę na relgie

ręcznikowy dusiciel

Sama jestem z okolic Konina i szczerze mówiąc nigdy nie słyszałam nic takiego, aczkolwiek moi rodzice w latach 80 mieszkali na Przemysłowej. Jednak mama często wraca do historii jak to martwiła się o mojego starszego brata, kiedy to wyszła do sąsiadki zostawiając go samego w domu, on zasnął (drzwi zamknięte od wewnątrz), nie otwierał jej (mocny sen miał), a ona wpadła w panikę bo mieszkańcy okolicznych bloków opowiadali historię, że po Koninie grasuje facet duszący dzieci ręcznikiem... :/

Wałbrzych

Historia znana też na Dolnym Śląsku. Wałbrzych, późne lata 80te, jako dzieciak poważnie wierzyłem w tą historię. Dodtakowy detal - żyletkowe wycinanki były robione na twarzy delikwenta. Nie pamiętam też czy chodziło konkretnie o zeszyt do religii czy jakikolwiek zeszyt.

W latach 90'tych, za czasów mojej podstawówki, mieliśmy dodatkowo "Inwazję Satanistów" - zbiorową histerię, która rozpętała się po jednym autentycznym morderstwie. "Sataniści" mieli mieć w mieście swój zlot, sabat czy inny spęd w okolicach pohitlerowskiego mauzoleum. Bity tydzień dzieciaki nie były wypuszczane z domu po zmroku.

Ełk, 6.06.1996

Miałam wtedy 7 lat, historia była identyczna ALE funkcjonowała jako groźba.Otóż 6.06.96 (trzy szóstki!) sataniści mieli wyjść na ulice i zadawać właśnie takie pytanie o zeszyt od religii. Baliśmy się okropnie tej zbliżającej się daty. Nikt tego dnia nie wyszedł z domu :)

Pamiętam z dzieciństwa

Pamiętam z dzieciństwa mniej więcej rok 1988-1990 w Wałbrzychu też chodziła ta historia. Byłam dzieckiem i bałam sie jak pierun ;)

Pochodzę z Mazur: Kętrzyn,

Pochodzę z Mazur: Kętrzyn, Węgorzewo, Giżycko i słyszałam o satanistach i zeszytach jakoś w 1995 lub w 1996. Z kolei kolega (z okolic Poznania) opowiadał znał legendę w innej formie: sataniści łapali dzieci w wieku komunijnym i pytali, która jest godzina (były to jeszcze czasy, gdy dzieci dostawały zegarki na komunię). Dzieciak odpowiadał, a satanista mówił - o tej godzinie jutro umrzesz. I biedaczek naturalnie umierał następnego dnia o wyznaczonej godzinie. W obu przypadkach (ci od zeszytów i ci od zegarków) jeździli czarnymi samochodami, najczęściej były to mercedesy na niemieckich numerach.

Zastanawiam się, na ile to może mieć związek...

Zastanawiam się, na ile ta historia może mieć związek z autentyczną sytuacją, która miała miejsce w Krakowie. Ale wydaje mi się, że to chyba jednak za daleka mutacja, żeby to mogło być źródłem. Niemniej jednak ją opowiem.
Otóż - było to gdzieś w latach 80-tych - zaczepił mnie na Plantach facet, który zapytał "chcesz w mordę?". Ja zgodnie z prawdą odpowiedziałem że nie ;) na co facet przeprosił i odszedł ;). Potem dowiedziałem się od różnych osób, że mój przypadek nie był odosobniony - taki typ rzeczywiście grasował przez jakiś czas po Plantach i postępował zgodnie z odpowiedzią na zadane pytanie ;). Jeżeli ktoś odpowiedział, że nie chce w mordę, to facet przepraszał i odchodził. Jeżeli natomiast był zaczepny i odpowiedział że chce, to dostawał ;). Ot, jeszcze jeden z krakowskich świrów, których tu zawsze było pełno...

Dziś...

Dziś dziecko by odpowiedziało "żaden ch*ju" i skrzywdziło złoczyńcę...

Historię z czarnym

Historię z czarnym samochodem słyszałem na wschodnim mazowszu około 2000 roku z następującymi różnicami:
- ofiarami nie padały dzieci w wieku komunijnym, ale ogólnie pojęta młodzież;
- samochód opisywany był jako BMW bez klamek;
- w samochodzie nie siedzieli sataniści, ale szatan we własnej osobie.
- aby uniknąć klątwy, na pytanie o godzinę należało odpowiedzieć "Twoja ostatnia".

Nie muszę chyba pisać, że nikt w to wszystko nie wierzył?

we wroclawiu tez

lata 80, rowniez satanisci, nie pamietam jedynie zeszytu od religii, wydaje mi sie, ze chodzilo o zeszyt, jaki dziecko mialo aktualnie w tornistrze i wyciagalo na prosbe? historyjka nie powodowala jednak paniki, swiadomosc, ze jest fikcyjna raczej byla...
z tamtych czasow pamietam tez 'czarna lape' ktora to maiala myc plecy kolezance w wannie...

Historia była też znana w

Historia była też znana w Poznaniu. Jak mi się wydaje, w podobnych latach (88-89). Motyw zeszytu i konsekwencji ten sam ale opowiadany w połączeniu z czarną Wołgą - elegancko ubrani mężczyźni pytają o to jakie zeszyty lubi się najbardziej itd., a wszystko to miało się dziać w miejscowości pod Poznaniem - Czerwonaku. Z tego co pamiętam, za dzieciaka baliśmy się czarnej Wołgi.

W Bielsku-Białej też to

W Bielsku-Białej też to krążyło, dokładnie w tamtych latach, tyle, że złoczyńcy nazywali się "szataniści" i nie pytali o nic, tylko od razu brali się za żyletki.

Ha! Widocznie nie wszyscy

Ha! Widocznie nie wszyscy Poznaniacy zostali zweryfikowani. Pochodzę z Poznania i pamiętam przejętą minę koleżanki z klasy, która opowiadała mi tę historię. Lata 88-90 dokładnie nie pamiętam.

Tarnów

Też słyszałam tą historyjkę, gdzieś w okolicach 2000 roku; tylko że nic o szatanistach tylko o dresach i za czysty zeszyt puszczali wolno. Ale jakiejś wielkiej popularności nie zdobyła...

Łęczyca

Ja jestem łęczycanką i pamiętam doskonale motyw z żyletką i kratkami. Może Twoi znajomi z Łęczycy, są za młodzi. Ja w tamtych czasach miałam 5-6 lat. :)

ja na ten przykład jestem z

ja na ten przykład jestem z Giżycka, które leży w górnych partiach warmińsko-mazurskiego i również słyszałam tę historię dobre kilka lat temu.

ja jestem ciekawa co by

ja jestem ciekawa co by zrobili gduby ktoś odpowiedział że nie ma zeszytu?

nic nie robili

nic nie robili

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design