Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

zbiorka śmieci na cele charytatywne


Jeśli zostanie zebrana odpowiednia liczba przywieszek od herbaty Lipton (bądź innego rodzaju odpadków), niepełnosprawne dziecko otrzyma od sponsora wózek inwalidzki

przywieszki od herbaty Lipton

Przynajmniej od 2000 roku co jakiś czas pojawiają się w różnych zakątkach naszego kraju apele o zbiórkę przywieszek po herbacie Lipton. Twierdzi się, że kilka kilogramów lub ileś tysięcy (padają rozmaite liczby) takich przywieszek można wymienić na wózek inwalidzki dla niepełnosprawnego dziecka.

Trzeba od razu powiedzieć, że dobre chęci i zapał charytatywny propagatorów akcji idą niestety na marne, jest to bowiem nieprawda. Koncern Unilever, właściciel marki Lipton odciął się od akcji „wózek za przywieszki”:

Czy to prawda, że za żółte przywieszki od herbaty Lipton można otrzymać wózek inwalidzki?

Co jakiś czas docierają do nas informacje o tego typu inicjatywach i przykro nam, że ktoś rozpowszechnia plotkę rozbudzając w ten sposób nadzieje u wielu osób. Unilever Polska, producent herbaty Lipton, nigdy nie prowadził i nie prowadzi żadnej promocji polegającej na zbieraniu przywieszek od herbaty w celu ich wymiany na sprzęt rehabilitacyjny. Nie dawaliśmy także takiego upoważnienia dystrybutorom naszej herbaty. Marka Lipton w Polsce od lat wspiera zarówno instytucje charytatywne jak i organizacje kulturalne oraz społeczne, przy czym nie uzależnia niesienia pomocy od zakupu herbaty. [1]

Najstarsza znana mi internetowa wzmianka o rzekomej akcji Liptona pochodzi z września 2000 roku:

znam przypadek kiedy osoba rowniez potrzebujaca zwrocila sie z prosba o pomoc m.in. do firmy zajmujacej sie dystrybucja herbaty (chyba Lipton) otrzymala odp. iz firma sfinansuje jej zakup wozka pod warunkiem zebrania 10.000 etykiet od herbaty (tych zoltych) w akcje wlaczyli sie rodzina, znajomi, znajomi znajomych (np ja) i po niedlugim czasie udalo sie zebrac wymagana ilosc etykiet […] [2]

kody kreskowe

Okazuje się, że nie tylko przywieszki Liptona zbierano „na wózek inwalidzki”. Sam pamiętam, jak w okolicach przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia w szkołach zapanował szał na wycinanie z opakowań kodów kreskowych i ich zbieranie. Podobno ktoś tam miał za to dostać wózek inwalidzki (albo pieniądze miały iść na operację, albo sami zbieracze mieli dostać nagrodę [3]) oczywiście nie wiadomo właściwie czemu i od kogo. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można stwierdzić, że i w tym wypadku mieliśmy do czynienia z fałszywką.

Podobno kody te powinny zaczynać się czwórką [4]. Może ma to coś wspólnego z tym, że produkty niemieckich firm zaczynają się właśnie czwórką? [5]

Istotnie, kody kreskowe zbierano także w Niemczech (chyba wcześniej niż w Polsce). Wspominał mi o tym mój kolega, który chodził do podstawówki w Niemczech Zachodnich w drugiej połowie lat osiemdziesiątych.

Nie udało mi się w żaden sposób potwierdzić tezy, że w zamian za zebrane kody można było w Niemczech otrzymać (np. w ramach zwrotu podatku) wózek inwalidzki czy pieniądze. W tamtejszym internecie można natknąć się jedynie na domysły (z odwołaniem do Polski!):

Słyszałem, że jeśli zbierze się wystarczającą liczbę kodów kreskowych, to organizacja dobroczynna otrzyma wózek inwalidzki.

Pytania: a) Czy to prawda?

Niby tak. Wszystko to dzieje się chyba w Polsce i wiem tylko, że znajomi przysłali nam już tony kodów kreskowych, a my dostaliśmy także potwierdzenie, że rzeczone wózki inwalidzkie istnieją.

b) Kto płaci za wózek inwalidzki?

Nie mam pojęcia. Nie wiem też, co ludzie robią z tymi kodami kreskowymi… [6]

Jak się jednak okazuje, zbieranie kodów kreskowych przywędrowało z Francji! Austriacki portal SAGEN.at donosi, że:

W roku 1982 we Francji wielu ludzi zaczęło gorączkowo wycinać kody kreskowe, które w tamtym czasie zaczęto drukować na opakowaniach produktów spożywczych. Według pogłoski wystarczyło zebrać 5000 kodów kreskowych z cyfrą początkową 3, by otrzymać wózek inwalidzki dla osoby niepełnosprawnej.

W poszczególnych wersjach zmienia się łączna liczba kodów, które należy zebrać, jak również cyfra, od której musi zaczynać się kod. Prawdziwym początkiem plotki jest fałszywe założenie, że loteria, która dotyczyła tylko jednej gminy na Korsyce, odnosi się do całej Francji. Dlatego kolekcjonerzy we Francji kontynentalnej na próżno usiłują dowiedzieć się, komu mają wysłać zgromadzone kody kreskowe. [7]

(Dodajmy, że cyfrą 3 zaczynają się kody kreskowe francuskich produktów [3]).

A zatem według najbardziej prawdopodobnej hipotezy zbieranie kodów kreskowych to nieporozumienie, które przywędrowało z Korsyki, przez Francję kontynentalną i Niemcy, do Polski!

Ostatni (niewspominkowy) polski ślad niknącej fali zbierania kodów kreskowych (przynajmniej ostatni, jaki udało mi się wyszperać w internecie) pochodzi z października 1994 roku:

Grudziądzcy frontowcy [chodzi o Front Wyzwolenia Zwierząt] dołączyli się do akcji zebrania miliona kodów paskowych (z czwórką jako pierwszą cyfrą kodu) na operację dla Aśki z Miastka. [8]

nakrętki od plastikowych butelek

nakrętki

Na początku XXI wieku o tytuł królowej śmieciowych zbiórek walczyła przywieszka po herbacie i nakrętka od plastikowej butelki. Sam w zeszłym roku w szpitalu w centralnej Polsce widziałem pojemnik wypełniony nakrętkami. Przyczepiona obok kartka zachęcała do dalszych „darów”. Nie jestem pewien, jaki był cel zbiórki, ale chyba też chodziło o wózek inwalidzki.

Oto jedno ze świeższych ech tej kampanii:

W moim domu zbieramy nakrętki z butelek, potrzebne są na wózek inwalidzki dla dziecka... Nie wiem komu je później trzeba dać, bo dajemy je kuzynce, a kuzynka znajomej i ona, gdzieś je daje... Słyszeliście o tej akcji coś więcej? [9]

Trzeba od razu powiedzieć, że niektóre z kampanii zbierania nakrętek faktycznie kończą się powodzeniem. Bywa, że w trakcie lub po zakończeniu zbiórki ktoś się ulituje i kupi wózek inwalidzki:

Kilka tygodni temu, stalowowolskie Centrum Wolontariatu i Inicjatyw Obywatelskich zbierało nakrętki dla 17-letniego Marka spod Nowej Dęby. Firma recyklingowa zgodziła się wymienić 50 tys. nakrętek na wózek inwalidzki. Niepełnosprawny nastolatek ma już wózek, a z akcji zostało sporo nakrętek.Wolontariusze zainteresowali się 7-letnim Kubą z Przeworska. Chłopiec jest uczniem pierwszej klasy, cierpi na zanik mięśni i potrzebuje wózka inwalidzkiego. [10]

Szczęśliwie, także wspomniany wyżej Kuba z Przeworska otrzymał już wózek:

— Dokładnie taki wózek był nam potrzebny! — cieszą się rodzice siedmioletniego Kuby. Wymarzony wózek inwalidzki podarowała im rodzina z Podkarpacia, która chce pozostać anonimowa. [11]

Zauważmy, że tym razem raczej nie wymieniono nakrętek na wózek, po prostu ktoś okazał dobre serce i podarował chłopcu wózek.

Inny przykład autentycznego apelu to prośba p. Agnieszki Janowskiej o zbieranie i nadsyłanie nakrętek na zakup wózka inwalidzkiego dla jej syna:

Zbieramy wszystkie plastikowe nakrętki (po sokach, napojach, środkach chemicznych, przemysłowych). Znalazłam firmę, która odkupi od nas zebrane nakrętki, a pieniądze zostaną przeznaczone na zakup wózka inwalidzkiego elektrycznego dla Filipka. Dzwoniłam do wielu firm, ale tylko ta jedna zgodziła się nam pomóc. Jest to Stalmor Agencja Handlowo — Usługowa, mieszcząca się w Gdańsku na ul. Tylewskiego. A Pan Jan podsunął mi kilka dobrych pomysłów. Okazało sie, że potrzebujemy dużo więcej nakrętek niż się spodziewałam, ale DAMY RADĘ!! [12]

Jaką wartość mają takie nakrętki? Podobno „za każdy kilogram nakrętek w skupie można dostać około złotówki” [13], a przetworzone nakrętki są używane jako „podkład pod autostrady” [14].

Tak naprawdę jednak nakrętki mają — można by rzec — wartość ujemną, bowiem utrudniają utylizację plastikowych butelek. Jak wyjaśnia internetowa korespondentka [15]:

Zauważyłam w legendach miejskich tekst o zakrętkach. Coś w tym jest. Już wyjaśniam. Pracuję w zakładzie składowania odpadów. Butelki PET, które do nas trafiają przed sprzedażą do recyklera, muszą być posortowane i sprasowane. Ponieważ jesteśmy małym zakładem i nie mamy sortowni, jest to robione ręcznie. Proszę sobie wyobrazić pracownika stojącego przy stercie butelek, który schyla się, podnosi butelkę i wrzuca do odpowiedniego worka (a przedtem musi ją jeszcze odkręcić). Zdecydowanie, bez odkręcania idzie dużo szybciej.

Kilka lat temu rozwiązaliśmy problem odkręcania butelek. Ogłosiliśmy konkurs zbierania zakrętek. Efekt jest taki, że nie trafiają do nas zakręcone butelki (mieszkańcy poodkręcają).

Nagrody są z góry ustalone, ale gdy jest to większa ilość lub uczestnikiem nie jest osoba indywidualna, tylko na przykład szkoła lub klasa, to dogadujemy się w sprawie nagród. I tak na przykład szkoła, która zebrała około 1 tony zakrętek, miała do wydania troszkę ponad 3 tysiące. Nie do budżetu szkoły, tylko wydać na konkretne rzeczy. Tak więc były telewizory, DVD i radiomagnetofony. Inna szkoła kupiła wypasiaste mikroskopy, a świetlica wiejska artykuły papiernicze dla dzieci lub też słodycze na przyjęcie mikołajkowe.

Tak więc gdybyście kiedyś zobaczyli worek na zakrętki z podpisem „zbieramy na…”, to może właśnie jest to taki konkurs (inne składowiska też to prowadzą).

A co do samych zakrętek to nie są one wiele warte. Najcenniejszy jest czas i praca człowieka na składowisku. A zakrętki trafiają do recyklingu za grosze.

I jeszcze jedno. Najważniejsze.

Jeśli nie zbierasz zakrętek, to przed wyrzuceniem butelki NIE ZAKRĘCAJ JEJ.

Tak więc zdarzają się lokalne konkursy [16] zbierania nakrętek, ale raczej niemające celu charytatywnego (choć i takie przypadki mogą się zdarzyć). Po prostu jest ktoś (mianowicie zakłady utylizacyjne), komu zależy, na nakrętkach, ale bardziej, żeby ich nie było, niż żeby były…

opakowania po gumach Orbit

Zbierano także opakowania po gumach do życia. Niestety, tym razem pogłoska okazała się fałszywa:

Licealistka chciała pomóc osobom niepełnosprawnym, ale okazało się, że jej wysiłek pójdzie na marne. Od roku zbierała opakowania po gumach do żucia. Słyszała, że można wymienić je na wózek inwalidzki. Zebrała ich ponad 5 tysięcy. Producent gum twierdzi, że nigdy takiej akcji nie prowadził.

W zbieranie papierków po gumach Orbit dla Justyny Woźniak z Gardny „wciągniętych” zostało około 100 osób. Dziewczyna od koleżanki dowiedziała się, że w zamian za kilka tysięcy opakowań po gumach do żucia można dostać wózek inwalidzki dla wybranej osoby.

[…]

Niestety okazuje się, że roczny wysiłek (i szczytne intencje) Justyny pójdzie na marne. — Nigdy nie nie organizowaliśmy zbierania papierków po gumach i wymieniania ich na sprzęt dla niepełnosprawnych — zaznacza Marta Florkowska, rzecznik prasowy firmy Wrigley Poland, producenta gum Orbit. — Niestety zasypywani jesteśmy takimi zbiorami. Niektórzy przysyłają nam cale kartony opakowań. Bardzo na przykro, ale to nieporozumienie. [17]

(Na szczęście ostatecznie znalazł się dobroczyńca, który zafundował wózek, nie patrząc na papierki po gumach [18]).

sreberka z paczek papierosów

Jeden z moich informatorów zwrócił uwagę na sreberka po papierosach:

Pamiętam podobną sytuację z kodami kreskowymi czy zbieraniem sreberek z papierosów Philip Morris. Tam również firmy zaprzeczały takim akcjom. [19]

Philip Morris zdementował informacje o takiej zbiórce, pisał o tym też Wiesław Gałązka w czasopiśmie „Hunter”:

W ub. [najprawdopodobniej 2000] roku ważniejsze polskie czasopisma nawet po dwa razy zamieszczały interesujące ogłoszenie. Przedstawiało siedzącego na wózku inwalidzkim Piotra Pawłowskiego, prezesa Fundacji Polska Bez Barier oraz Katarzynę Litwińską, która odpowiada za działalność charytatywną firmy Philip Morris. Wyjaśniali oni, że wspomniana firma Philip Morris nie prowadzi nigdzie akcji zbierania srebrnej folii (z napisem PULL) z paczek papierosów, która rzekomo miałaby być wymieniana na wózki inwalidzkie. […] Natomiast zdziwienie wielu czytelników mogła budzić skala upowszechniania tzw. sprostowania niezbyt istotnej, wydawałoby się, pogłoski. Można by przecież budżet przeznaczony na kosztowne ogłoszenia przekazać Fundacji z przeznaczeniem na wózki a o zaistniałej sytuacji poinformować dziennikarzy… […] Czy należy więc podejrzewać, że wspomniane ogłoszenia mają tzw. drugie dno i są przykładem działań Public Relations i wynikającej z nich reklamy korporacyjnej, zmierzających do poprawy wizerunku firmy Philip Morris? Tak się składa, że plotka o wózkach funkcjonowała ponad pół roku i można ją było zdementować wcześniej ale akurat w tym momencie zapadł precedensowy, pierwszy wyrok sądu na Florydzie. [20]

Jak widać, Wiesław Gałązka sugeruje swego rodzaju teorię „spiskową”… Ja nie byłbym taki podejrzliwy — plotki o takich akcjach zbiórkowych mogą nawet uderzyć w firmę, np. gdy ludzie dowiadywali się, że Unilever nie daje wózków inwalidzkich za przywieszki od herbaty Lipton, zamiast pójść po rozum do głowy, psioczyli na bezduszność koncernu! Nic więc dziwnego, że w takim wypadku firma próbuje jakoś ukręcić łeb plotce.

Zbieranie sreberek po papierosach („na wózek inwalidzki”) było też przez wiele lat popularne w Austrii [21].

sensowność

Jak widzieliśmy, tylko w wypadku nakrętek akcja miała jakiś sens. W sumie nie prościej zbierać dwudziestogroszówki lub pięćdziesięciogroszówki? W końcu to duża większa wartość na kilogram niż drobny śmieć. No, ale uczciwie trzeba przyznać, że zbieranie drobnych monet pewnie nie „chwyciłoby” tak jak zbiórka śmieci… Chyba przemiana bezwartościowych śmieci w wartościowy wózek inwalidzki jakoś przemawia do ludzi.

Dodajmy jeszcze, że firmy organizują co jakiś czas konkursy z nagrodami, w których trzeba zebrać określoną liczbę kapsli, opakowań itp. danego produktu.

a w Ameryce…

Ciekawostka: w Stanach Zjednoczonych zbiera się kawałki wieczek aluminiowych puszek (chodzi o ten kawałek, który się otwiera przed piciem) [22]. I tym razem to fałszywka.

Nie słyszałem, żeby w Polsce zbierano wieczka puszek na cele charytatywne. Drodzy Czytelnicy, dajcie znać, jeśli o tym słyszeliście albo jeślibyście usłyszeli kiedyś o zbiórce innego sortu śmieci.

redemption rumours

Jak można już wywnioskować na podstawie podanych wyżej przykładów, pogłoski o zbiórkach śmieci na cele charytatywne znane są na całym świecie. Folkloryści anglosascy ukuli nawet termin na określenie tego zjawiska: redemption rumours [23]. Trudno to przetłumaczyć na polski, ja zaproponowałbym jako odpowiednik termin „pogłoski o odkupieniu” (w angielskim oryginale też jest odniesienie zarówno do merkantylnego, jak i religijnego znaczenia słowa „odkupienie”).

Wracając do naszych przywieszek herbacianych, okazuje się, że i ta pogłoska o odkupieniu nie zaczęła się w Polsce. Jak pisze J.H. Brunvand, omawiając pracę Gary’ego Alana Fine’a [24]:

A jednak trudzą się oni, gromadząc rok po roku tysiące paczek po papierosach (lub czerwonych celofanowych pasków) lub wyciągają wieczka aluminiowych puszek czy przywieszki do herbacianych torebek, wierząc, że mogą w ten sposób zapewnić biednemu, niewidomemu czy choremu dziecku takie niezbędne rzeczy jak pies przewodnik, wózek inwalidzki, żelazne płuca czy czas dializatora.

przypisy

[1] strona Unilever, dział „Pytania”, http://www.unilever.pl/resource/FAQs/odpowiedzi-na-pytania.aspx, data dostępu: 16 stycznia 2011

[2] wypowiedź internauty „Bob” na grupie dyskusyjnej pl.regionalne.warszawa.ogloszenia, 16 września 2000, http://groups.google.pl/group/pl.regionalne.warszawa.ogloszenia/browse_thread/ thread/40fe4c5a89f5b0d8/588b2f8397ad3ac9

[3] wypowiedź internautki „Wanda” na Forum Lipton, 20 maja 2008, http://www.lipton.pl/forum/ viewtopic.php%3Ft%3D99%26sid%3D299277e088f3b25f4585e7f3fe72ae31

[4] wątek urban legends lat 80 na forum Polskiej Centrali Miłośników Lat 80-tych, http://www.forum.80s.pl/viewtopic.php?t=3419, data dostępu: 5 października 2008

[5] Universal Product Code (UPC) and EAN Article Numbering Code (EAN) Page, http://www.adams1.com/pub/russadam/upccode.html#countrycode, data dostępu: 5 października 2008

[6] pytanie zadane na grupie dyskusyjnej sub.misc przez Wolfganga Tremmela i odpowiedź Matthiasa Zepfa, 24 września 1990, http://groups.google.pl/group/sub.misc/ browse_thread/thread/ddd6e1912bb7927f/22871e8292e4ee29, tłum. Małgorzata Gralińska

[7] Wolfgang Morscher, „SAGEN.at” Sammelleidenschaft, http://www.sagen.at/texte/gegenwart/frankreich/sammelleidenschaft.html, tłum. Małgorzata Gralińska, data dostępu: 20 października 2008, autor powołuje się na książkę Jeana-Noëla Kapferera Gerüchte — Das älteste Massenmedium der Welt, Paris 1987/95, Leipzig 1996, s. 147

[8] „Zielone Brygady”, http://www.zb.eco.pl/zb/64/raporty.htm, data dostępu: 5 października 2008

[9] pytanie zadane w serwisie pytamy.pl przez internautę „qnrad92”, 27 września 2008, http://pytamy.pl/question/zbieracie-nakretki/1, data dostępu: 5 października 2008

[10] Jerzy Mielniczuk, Wózek inwalidzki za plastikowe nakrętki, „nowiny24”, 11 grudnia 2007 http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071211/AKTUALNOSCI/71211028, data dostępu: 5 października 2008

[11] Janusz Motyka, Kuba dostał wymarzony wózek, „nowiny24”, 7 stycznia 2008, http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080107/AKTUALNOSCI/171100908, data dostępu: 5 października 2008

[12] BLOG Agnieszki i Filipka Janowskiego, http://filipjanowski.blog.onet.pl/2,ID322230948,index.html, data dostępu: 5 października 2008

[13] Małgorzata Siuta Nie wyrzucaj nakrętki do kosza, „Gazeta Wyborcza Płock”, 8 września 2008, http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35710,5673424,Nie_wyrzucaj_nakretki_do_kosza.html

[14] wypowiedź internautki „Ania” na Forum Szcepu Jodły, 27 kwietnia 2008, http://www.forum.jodly.info/viewtopic.php?p=1289

[15] mejl z 26 lutego 2009

[16] zob. np. stronę konkursu organizowanego przez Zakład Składowania i Unieszkodliwiania Odpadów Sp. z o.o. w Krzywopłotach, http://www.konkurs_zakretka.republika.pl, data dostępu: 1 marca 2009,

[17] Marcin Prusak Pękła balonowa nadzieja, „POLSKA Dziennik Bałtycki”, 17 listopada 2005, http://lebork.naszemiasto.pl/wydarzenia/537710.html

[18] Marcin Prusak Zrobiona w balona wygrała, „POLSKA Dziennik Bałtycki”, 24 listopada 2005, http://gdynia.naszemiasto.pl/wydarzenia/540212.html

[19] wypowiedź internauty „root” na Forum Warmińsko-Mazurskiego Portalu Regionalnego, 5 czerwca 2007, http://forum.wm.pl/viewtopic.php?f=37&t=18903

[20] Wiesław Gałązka, Dymokracja, „Hunter” nr 2, luty 2001, http://www.wizerunekpubliczny.pl/pdf/hunter/papierosy.pdf

[21] Wolfgang Morscher, „SAGEN.at”, Die Rollstuhlspende, http://www.sagen.at/texte/gegenwart/oesterreich/allgemein/rollstuhlspende.html, data dostępu: 20 października 2008

[22] Snopes.com, Keeping Tabs, http://www.snopes.com/business/redeem/pulltabs.asp, data dostępu: 5 października 2008

[23] Jan Harold Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends, New York, London, 2002, s. 346, 347.

[24] Jan Harold Brunvand, The Mexican Pet. More “New” Urban Legends and Some Old Favorites, New York, London, 1986, s. 169.

ZBIÓRKA NAKRĘTEK - POMOC DLA MAGDY - ZAPRASZAM!

Uwaga uwaga ! Kochani !
Ruszyła akcja zbierania plastikowych nakrętek DLA MAGDALENY Z WADOWIC (woj.małopolskie ), chorej na SM.
Potrzebne jest 7 ton na 1 dawkę (15ml) leku Tysabrii.
Szczegóły akcji, namiary można znaleźć na stronie:

www.pomocdlamagdy.info

ZAPRASZAM SERDECZNIE WSZYSTKICH LUDZI DOBREJ WOLI DO WŁĄCZENIA SIĘ W NASZĄ AKCJĘ !

kontakt@pomocdlamagdy.info
www.pomocdlamagdy.info

zakrętki

Witam,

wygląda na to, że zbieranie zakrętek przynosi jednak efekty. Proszę spojrzeć na stronę: http://zakretki.info/ - jest tam lista osób, dla których zakupiono sprzęt rehabilitacyjny itp. za zebrane zakrętki.
Nawet jeśli byłoby to nieprawdą, sam Pan pisze, że "bywa, że w trakcie lub po zakończeniu zbiórki ktoś się ulituje i kupi wózek inwalidzki" - czyli jednak dzięki nakrętkom chorzy dostają sprzęt leczniczy. To chyba wystarczający powód, żeby usunąć "zbieranie nakretek" z listy hoaxów. Szczerze mówiąc jakiś czas temu przeczytałam na Pana stronie o tym, że zbieranie nakrętek nic nie daje i przestałam zbierać. Na szczęście ostatnio poszperałam w sieci i wygląda na to, że jednak DAJE! Może więcej osób, tak jak ja, przestało zbierać po przeczytaniu Pana artykułu. Może jakieś dziecko zostało przez to pozbawione wózka inwalidzkiego.

pozdrawiam
MarysiaM

Mała ciekawostka...

U nas w Gdańsku już od bodajże 2 czy 3 lat jest akcja zbierania nakrętek na wózek inwalidzki dla małego Filipka. O całej akcji dowiedziałam się (nie wiem czy nadal wiszą tam jakiekolwiek informacje) w gimnazjum, do którego uczęszczałam. Trzeba uzbierać (chyba) 100.000 nakrętek. Teraz jestem w liceum i tu można kontynuować dawanie nakrętek, bo tu też jest o tym wiadomo.
Nie wiem, co tym myśleć. Tylko w tych dwóch szkołach zbierano sporą liczbę tych śmieci. Biorąc pod uwagę to, że może być takich miejsc, gdzie zbierają je, więcej, czy ta suma nie byłaby już jakiś czas temu uzbierana?
Z tego co wiem, w tej akcji bierze udział około 6 szkół.

Po znalezieniu informacji (z 2010 roku!) okazuje się, że akcja zakończyła się sukcesem. A my chyba już zbieramy dla Kacperka... Pogubiłam się...

Powiem Wam teraz coś

Powiem Wam teraz coś ciekawego o kodach kreskowych. W pewnym starym serialu młodzieżowym (bodajże "Żegnaj Rockefeller" było to ukazane jako swoiste badanie rynku. Mając baze takich kodów można dowiedzieć się co z produktów (np. sprowadzanych z Niemiec) jest warte sprowadzenia.

Zbieramy

Skoro zawieszki Liptona to kicha, to gdzie sie podziały te wszystkie "kawałki papieru" które daliśmy w 3 klasie?? :)

Obecnie zbieramy zakrętki dla jakiegoś chłopaka xd Dodatkowo za 100 korków dostajemy plusa z przyrody bo pani od przyry zbiera od nas korki ;x a jak poszliśmy do paśnika (pozalekcyjne koło przyrodnicze) to ludzie zauważyli butelki i rzucili sie na korki jak zwierzęta o_O

Pamiętam, jak dziesięć

Pamiętam, jak dziesięć lat temu kolega mi przekazał cynk: że gdzieś, ktoś skupuje akcyzy z papierosów 1 szt. za złotówkę. Zbieraliśmy ze znajomymi, ale po paru miesiącach jakoś mi z tym minęło i byłam chyba za leniwa, żeby pójść i wymienić ;) I chyba dobrze :)

i znów się udzielę:D Jako

i znów się udzielę:D
Jako fotograf szkolny zjeździłem całą Polskę, byłem chyba w paru tysiącach szkół i przedszkoli i wszędzie, dosłownie w każdej placówce stało jakieś pudło, wiaderko, koszyk pełny nakrętek z butelek PET. to nie legenda, oni na prawdę zbierają te nakrętki charytatywnie.

sreberka z papierosów

nie wiem czy pamietracie taka akcje ale jestem przekonany na 100% ze byla kiedys taka promocja ze za sreberka z papierosów l&m byly nagrody .. ale nie byl to wozek inwalidzki .. jakies zapalniczki smycze drobne gadzety

Nakrętki we Wrocławiu

We Wrocławiu w akademikach politechniki i AWF-u widziałam wyznaczone specjalne miejsca na oddawanie nakrętek (a przynajmniej były w ostatnim semestrze, a mój znajomy z tegoż AWFu nadal zbiera nakrętki i gdzieś tam je oddaje, więc pewnie są nadal), tuż przy portierni, w postaci małego koszyczka. Ktoś to później odbiera, bo raczej nie zajmują się tym portierki (kiedyś jedna z nich skarżyła mi się, że koszyczek przepełniony i nikt tego nie odbiera). Może nadgorliwy ekologicznie student, lub pracownik skupu/zakładu recyklingowego? Tak czy owak, nie ma informacji, jaki jest cel zbiórki, a wśród studentów mówi się o wózku inwalidzkim dla chłopca właśnie.

www.zakretki.info - najbardziej znana akcja.

Witam, zapraszam na stronę www.zakretki.info gdzie będziecie mogli uzyskać więcej informacji o akcji oraz poznać zasadę jej działania.

Nakrętki

Dlaczego tak bardzo chcecie zniechęcić ludzi, którzy CHCĄ POMAGAĆ?
AKCJE NAKRĘTKOWE TRWAJĄ W WIELU MIEJSCACH
http://www.dom-rodzina-czlowiek.org/galeria.php

jazeli sie nie myle i

jazeli sie nie myle i jeszcze dobrze pamietam, to byla ta historia w polskim filmie "Mowi mi Rockefeller" wspomniana. Pamietam jak dzis, ze piotr Franczewski gral niemieckiego biznesmena, ktory potrzebowal tych tajnych kodow. Wetedy to zbierano na wozek inwalidzki jednego z bohaterow.

zbiór nakrętek - często to prawda

Oto blog , na którym podają gdzie zbiera się nakrętki jako po prostu plastik by dostać za nie pieniądze dla potrzebujących.

http://blog.pomagaj.info/2009/05/27/akcje-zbierania-nakretek-gdzie-i-jak...

Dla firm utylizujących to po prostu plastik.A dla ludzi je zbierających być może akcja uświadamiająca, że jak odkręca butelkę i wyrzucą nakrętkę to samo opakowanie zajmje mniej miejsca.

Pozdrawiam.

Z tego co wiem, w Wielickiej

Z tego co wiem, w Wielickiej szkole uczniowie w zamian za punkty (z zachowania) przynoszą zakrętki właśnie. Nie wiem ile nakrętek za ile punktów, ale to nieistotne. Istotne jest to, że zbiera się do dla jakiegoś chorego i są to uczniowie zespołu szkół zawodowych. Co ciekawe, uczniowie Ci są jacy są i niektórzy robią co chcą w szkole, a później podnoszą sobie zachowanie tymi nakrętkami. Z opowieści wiem, że najzuchwalsi z nich idą np. do Biedroniki, poodkcają nakrętek ile im trzeba i dzięki temu mogą usprawiedliwić sobie kilka swoich wybryków. Żenujące, prawda?

Nakretki

W tej chwili Gdanskie Hospicjum im ks. Dutkiewicza zbiera te nakretki na wozki dla dwojki dzieci. Pielegniarka, ktora przyjezdza do mojej corki regularnie od nas odbiera te nakretki. Nie interesowalam sie nigdy co z nimi dokladnie robia ale jak sadze wystarczy wejsc na strone http://www.hospicjum.info/ i wyslac im maila z zapytaniem.

Zbiórka wraca

Zbiórka nakrętek powraca w Warszawie, właśnie usłyszałam od swoich uczniów, że zbiera je Centrum Zdrowia Dziecka. Co ciekawe, kiedy zaproponowałam im, żeby zamiast zbierania nakrętek klikali codziennie w pajacyka (to jest bardziej realna pomoc), usłyszałam, że "to za duży kłopot".

nakrętki na UŚ i orzeszki fenix

Pamiętam kody kreskowe z orzeszków Fenix, które wycinało się - nie pamiętam już po co, ale cel był szczytny, a blaszane opakowania niebezpieczne dla naskórka. Zbierało się jednak chyba tylko te, które miały w końcowej serii daty produkcji liczbę 4 :)
A co do nakrętek z butelek- Na Wydziale Nauk Społecznych, gdzie mam przyjemność studiować widać plakaty dotyczące zakupu wózka....Są nawet specjalne pudełka gdzie należy je wrzucać. Taki sam plakat znajduje się również w Bibliotece Uniwersytetu (postaram się o zdjęcia)

Nakretki dla Martynki

Kochani zapraszam do włączenia sie do akcji charytatywnej dla Martynki cierpiacej na wade serca oraz MPD wszystko o akcji i o samej małej znajdziecie na stronie http://dla-martynki.blog.onet.pl akcja potrwa napewno do konca 2014 albo i kolejne lata...
Pozdrawiam i dziękuje

A ja zbieram nakrętki do dzisiaj!

Zawsze dla kogoś.

zbiórka nakrętek

Widziałam wiele zbiórek nakrętek i wydawało mi się, że więcej wartości miałyby jako źródło informacji o konsumowanych produktach, niż wart jest plastik, z którego je zrobiono.

Przypomniała mi się taka ciekawa książka:
Tajne służby kapitalizmu; Vadim Makarenko
tam jest wiele o wysiłkach firm wkładanych w poznanie klienta.
Jeżeli jeszcze nikit sie nie zainteresował zrobieniem użytku z tej kopalni informacji - to na pewno to zrobi.

Co za nieroby! Od dziś

Co za nieroby! Od dziś zakręcam każdą butelkę przed wyrzuceniem.

akcje zbierania nakrętek - efekty

http://artelis.pl/artykuly/33272/podsumowane-akcji-nakretka-na-zakrecony...

Pracuję w zakładzie produkującym napoje i braliśmy udział w tej akcji. Myślę, że warto...

Ja powiem że też zbieramy

Ja powiem że też zbieramy nakrętki.
Koleżanka podzwoniła i znalazła 2 firmy które odbierają, ważą i przerabiają te nakrętki. Recykling! nakrętki są po prostu mniej razy przetworzone niż butelki produkują z nich nawet polary!!
Dokładnie na tej zasadzie że za 100 kg parę zł ale cel jest szczytny bo na operacje córki mojej siostry.

Akcja ze zbieraniem kodów z

Akcja ze zbieraniem kodów z 4 wzięła sie z filmu, a wlasciwie serialu Żegnaj Rockefeller, gdzie biznesmen Jacek Namolny obiecal wózek dla jednej z bohaterek za opakowania z tym wlasnie kodem.
Film nasladuje życie, które naśladuje film.

Nakrętki

Jestem mamą Filipka Janowskiego i cały czas zbieramy nakrętki. Specjalistyczna rehabilitacja jest bardzo droga turnus 4-tygodniowy kosztuje 14 400zł (to nie pomyłka), NFZ nic nie dopłaca. Jestem samotna pracującą matką i według NFZ za dużo zarabiam żeby mogli mi pomóc :-(

.

Każda zakrętka to kupiony napój a więc im więcej zakretek tym więcej napoi i zyski rosną.

ja pamiętam że zbierało

ja pamiętam że zbierało się sreberka z napisem "5mil" z Marlboro, można było wygrać jakieś buble ale też chyba i wycieczkę. to było jakoś przed 2000 r.

nakrętki

Witam,
co do nakrętek - akcja ich zbierania trwa w okoliach Gdańska - Zakład Utylizacyjny ogłosił konkurs dla szkół i przedszkoli pt. "Zakręcony problem" który właśnie na zbieraniu nakrętek od butelek plastikowych polega. Cele dwa: uświadomienie dzieciakom że butelki przed wyrzuceniem trzeba odkręcać i zakup wózka dla bardzo chorej dziewczynki. Informacje na stronie ZUT: http://www.zut.com.pl/edukacja.html i regulamin konkursu: http://www.zut.com.pl/i/regulamin-nakretki-2008.doc

Jako że miałam bezpośredni kontakt z organizatorami mogę powiedzieć, że akcja rzeczywiście przynosi efekty i prawdopodobnie będzie w przyszłym roku kontynuwowana (ta edycja kończy się w grudniu).

pozdrawiam,
Meg "Orite" Pomorska

nakrętki

Do niedawna akcję zbierania zakrętek "na wózek inwalidzki dla syna znajomej" prowadzili pracownicy ZUS w Krakowie.

Pozdrawiam.
3cik

portret użytkownika Filip Graliński

Hmmm... tylko, że w

Hmmm... tylko, że w regulaminie (i w ogóle nigdzie na stronie zut.com.pl) nie ma mowy o zbiórce na wózek.

W każdym razie dziękuję za linki.

http://www.zut.com.pl/i/proto

http://www.zut.com.pl/i/protokol.pdf

Wręczenie nagród odbędzie się dnia 5 grudnia 2008 roku o godz. 15.00 w Sali 107 Urzędu
Miejskiego w Gdańsku. Najlepszych zbieraczy oraz wszystkich laureatów zapraszamy na
godz. 17.00 na ul. Długą na uroczyste zapalenie światełek na choince gdańskiej, podczas
której wręczymy wózek inwalidzki małej Ani Gabriel, zakupiony dzięki zebranym przez Was
nakrętkom.
Beata Dombrowska

to jednak smutne

Wielu niepelnosprawnych nie jest w stanie sobie kupic potrzebnego im sprzetu, a nsze panstwo pomaga bardzo niewiele.
Nie dziwi mnie wiec tak bardzo silne pragnienie i wiara, ze po zebraniu okreslonej ilosci czegos dostana upragnionty sprzet.
Przeciez kazdy z tych ludzi chcialby zyc tak jak inni, bawic sie cieszyc, maja przeciez marzenia...

Nakrętki edukacyjnie

Z nakrętkami podobnie jest w Białogardzie. Tam okoliczne wysypisko śmieci prowadzi akcję edukacyjną w szkołach i przedszkolach i za pewne ilości nakrętek funduje nagrody rzeczowe (ostatnio przedszkole mojej chrześnicy dostało telewizor, jakieś zabawki itp.). Nie są to bardzo cenne nagrody, nie tak kosztowne jak wspomniane wózki i mają na celu głównie nauczenie dzieci, aby odkręcały nakrętki. Ostatnio namawiają też do zbierania puszek, podobnie jak w nakrętkami aby nauczyć potrzeby recyclingu. I powiem Wam że to działa - 5-latek, który na wakacjach w Pradze zobaczył samotną puszkę na ziemi zrobił awanturę rodzicom, że jej nie biorą, więc ojciec chcąc nie chcąc, schował dumę do kieszeni, zgniótł puszkę i wziął dla dziecka :))

Bzdury

Odkręcanie nakrętek ma się nijak do ekologi ponieważ
lepiej butelkę zgnieść i porządnie z powrotem zakręcić zajmuje wtedy mniej miejsca i to dopiero wpływa korzystnie.
Skupywaniem plastikowych butelek zajmuje się obecnie coraz mniej firm i to za coraz mniejsze pieniądze. Dlatego nie wiem czy warto takimi bzdurami dzeciom głowe nabijać.

nakrętki

Znany mi osobiście przypadek - wiosna 2008, sądy przy ul. Kocjana w Warszawie zebrały kilkaset kilo nakrętek na pomoc dla chorego dziecka. O ile dobrze pamiętam tym razem chodziło o sfinansowanie jakiegoś zabiegu, ale nie dam głowy. Rezultatów akcji nie znam, postaram się dopytać zaraz po powrocie do pracy:)

portret użytkownika Filip Graliński

Byłbym wdzięczny!

Byłbym wdzięczny!

sreberka

Słyszałem ok 10 lat temu jak ludzie zbierali sreberka z paczek papierosów (te ze środka które wyrywa się zaraz po otwarciu paczki). Zbiórka również na w/w cel.
pozdrawiam, falling

Kody kreskowe z 4 z przodu

Zbieranie kodów kreskowych z 4 z przodu (wyprodukowanych w Zachodniej Europie) miało swój cel. Inicjatorzy takich akcji otrzymywali zwrot bodaj podatku VAT, na takiej samej zasadzie jak obecnie funkcjonuje Tax Free Shopping. Jeśli akcja "chwyciła" to były z tego dużo większe zyski, niż koszt "ufundowania" wózka inwalidzkiego. Nie znam osobiście, lecz z opowieści przyjaciół osobę, która zbiła na tym spory majątek.

portret użytkownika Filip Graliński

Szczerze mówiąc,

Szczerze mówiąc, wątpię... Po pierwsze - przynajmniej wg strony o kodach kreskowych, do której się wyżej odnoszę - czwórką zaczynają się produkty z Niemiec, Japonii, krajów byłego ZSRR, produkty z Francji zaczynają się trójką, z Belgii, Wlk. Brytanii czy Portugalii - piątką. Więc czwórka nie oznacza kraju Europy Zachodniej.

Po drugie, gdyby to było takie proste oznaczałoby to pole do gigantycznych nadużyć... Jak już, to pewnie faktura jest wymagana, a nie wycięty kod kreskowy!

Proszę uwierzyć Panie Filipie

Sytuacja z kodami miała miejsce na początku lat dziewięćdziesiątych. Gdy rodził się w Polsce dziki kapitalizm, jeździło się na handel z papierosami do RFN, itd. Oczywistym jest, że zwrot podatku tylko za okazaniem kodów "zakupionych" produktów nie był drogą oficjalną. Niemniej kilka - kilkanaście osób w Polsce potrafiło znaleźć drogę, nazwijmy to, półoficjalną. Nie wiem dokładnie jak działał ten mechanizm, natomiast wiem, że proceder ten miał miejsce i pozwalał osiągać korzyści majątkowe na tyle duże, że potem zakup np. wózka inwalidzkiego "za kody" to był znikomy koszt, przy zyskach osiąganych z operacji. Informacja od osoby wiarygodnej, która w tamtych czasach uczestniczyła w owych zbiórkach, jednak nie była wysoko w hierarchii i nie miała możliwości poznania dokładnego mechanizmu uzyskiwania zwrotu podatku.

portret użytkownika Filip Graliński

Pańskie uwagi

Pańskie uwagi zainspirowały mnie do dalszych badań "na kierunku niemieckim" (dodałem trochę informacji do tekstu). Wygląda na to, że Pańska teoria jednak się nie potwierdza. Dopóki nie zobaczę twardych dowodów albo nie usłyszę o całej sprawie od kogoś, kto, że tak powiem, osobiście trzymał w ręku ten "paskowy" wózek, będę się upierał, że to fałszywa pogłoska, która - na to wygląda - przybyła z Francji.

Slyszalem tez teorie, ze

Slyszalem tez teorie, ze kody skupowaly firmy importowe w celu zrobienia rozeznania rynku co do roznego rodzaju produktow sprowadzanych oficjalnie lub "dziko" z Niemiec.

Co do samej czwórki

Jeszcze słowo na temat wspomnianej czwórki na początku kodu. Fakt, że chodziło o produkty niemieckie, a nie jak się na początku wyraziłem z Europy Zachodniej. Prawdopodobieństwo trafienia na produkt spożywczy (bo z tych były wycinane kody - głównie z czekolad) produkcji japońskiej było w tamtych czasach i w obecnych zapewne też znikome. Natomiast co do Rosji, to nie jestem pewien, ale być może kodyfikacja objęła ten kraj później, lub patrz przypadek Japonii.

vvit0

odnośnie kodów z czwórką, pamiętam tą akcję z mojej podstawówki na Opolszczyźnie, z lat około 1993-95, gdy siostra zakonna na zajęciach religii (sic!) namawiała nas do zbierania ich i dzielnie kolekcjonowała je od nas po katechezie. Zawsze się zastanawiałem co z nimi później się stanie... :)

parafia, szkoła, itd.

Taki był mechanizm, by dotrzeć do jak największej grupy ludzi, najczęściej dzieci, bo te miały zapał w zbieraniu. Należało odpowiednio zainteresować opiekunów (katecheta, nauczyciel) np. wspomnianym "celem charytatywnym" i kody zbierały setki osób, całe szkoły.

Szkoła

W mojej szkole podczas minionego roku szkolnego zbierano torebki po herbacie Lipton. Nawet nie wiecie jak bardzo mnie zaskoczył ten artykuł! Trochę się tego nazbierało - piliśmy te herbaty, mama prosiła o te torebki swoje koleżanki... Szkoda, że coś takiego nadal krąży...

Ja pamiętam, że taka akcja

Ja pamiętam, że taka akcja była prowadzona w obecnym województwie śląskim (katowickim, bielskim), gdzieś w połowie lat 90. Cała moja szkoła zbierała kody kreskowe rozpoczynające się na "4" pod wpływem artykułu w "Dzienniku Zachodnim", który był zatytułowany "Czwórki dla Łukasza".

korki za wózek

Jest mi niezmiernie przykro, ze zamieścili państwo zbieractwo korków od butelek (którego celem ma być otrzymanie wózka inwalidzkiego) w dziale mitów...
Od czasu do czasu współpracuję z fundacją zajmującą się między innymi osobami niepełnosprawnymi. Mogę z pierwszej ręki potwierdzić informacje o tym, że uzbieranie wystarczającej ilości korków realnie przekłada się na zakup nowoczesnego wózka inwalidzkiego- wszystko zależy od sponsora. W tym przypadku są to organizacje ekologiczne, walczące o nie wyrzucanie zakręconych butelek do kosza (stąd pomysł oddawania korków).

pozdrawiam

portret użytkownika Filip Graliński

No akurat zbierania korków

No akurat zbierania korków (raczej: nakrętek) od butelek do "mitów" nie zaliczyłem i faktycznie potwierdziłem, że chodzi o niewyrzucanie butelek z nakrętkami.

Ktoś potrafi podać nazwę

Ktoś potrafi podać nazwę fundacji?
A może jest tajna?
A może ekolodzy z przepranymi mózgami dbają nie tylko o zas✸✸ne korki, ale również o całą flaszkę pet?
A może zakręcona butelka zajmuje mniej miejsca przy transporcie i wskutek tego zużywa się mniej benzyny?
A może to jednak KIT i BLAGA?

Ktoś naprawdę zbiera nakrętki!

Miło mi poinformować, że znalazłam potwierdzenie tego, że zbieranie nakrętek ma sens. Wklejam link do artykułu, w którym konkretna osoba z konkretnego stowarzyszenia przyznaje, że za pieniądze z nakrętek faktycznie kupiono wózki.
http://www.mmlublin.pl/12748/2009/11/19/nakreceni-na-pomaganie?category=...

ja znałem plotę o

ja znałem plotę o opakowaniach po gumach orbit, mój śp. ojciec zbierał też kody kreskowe, ale zawsze wycinał tylko te niemieckie z liczbą 4 z przodu. Nie pamiętam już dlaczego polskich nie chciał.

Jeżeli producenci gumy

Jeżeli producenci gumy Orbit i herbaty Lipton dostają takie zbiory jak napisano, to powinni się zastanowić. Znaczy to, że taka akcja urodziła sie nie wiadomo skąd, więc może zaadoptować to dziecko niczyje, pozbierać papierki i dać docelowo jakiemuś dziecku wózek. Tak o! Po prostu. Skoro już akcja sama wyrosła to znaczy, że jest zapotrzebowanie społeczne. A ludzie lubią być dobrzy i pomagać, choćby w taki "niepoważny" sposób. Trzeba wykorzystać zapał i ochotę. A i dzieci sie uczą. A to zaprocentuje w przyszłości.

no i jeszcze nie

no i jeszcze nie wspomnieliście o zbieraniu akcyz z papierosów :) musiały być te "zielone" czyli wyprodukowane w polsce. cos wiecej na ten temat ?

Co do plastikowych nakrętek...

... to prawda. One naprawdę są zbierane na cele rehabilitacji lub na wózki inwalidzkie... Rozpoczęli tę akcję studenci z Krakowa. Może być tak, że niektórzy zbierają i nie wiedzą po co i dla kogo, ale ja poznałam panią z Poznania, która rehabilituje Sebastiana i jest w sprawie na bieżąco.
Zobaczcie sobie:
http://poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/1010645.html

http://sprawdzone.info/2009/07/plastikowe-zakretki-od-butelek-i-kartonik...

W mojej byłej szkole trzy

W mojej byłej szkole trzy lata temu była akcja zbierania przywieszek od herbaty lipton. Akcja nie wypaliła, a ja jako jedna z organizatorek zostałam z całymi workami tego. I od razu piszę: pomagałam w koordynacji, ale nie ja dałam pomysł i nie ja zajmowałam się przekazywaniem tego dalej. Co ciekawe okazało się, że nikt nie wie gdzie to przekazać. Dotarłam jednak do nauczycielki z innej szkoły, która zbierała te przywieszki. Jednak zaczęło mi coś w tym nie grać i szukałam informacji dla kogo to idzie w Internecie. Na stronie producenta nie znalazłam żadnych informacji. Rozmawiałam z tą nauczycielką, ona też nie miała informacji gdzie to idzie i dlaczego, ale zapytała osobę, której to przekazywała i łańcuch ruszył. Z informacji, które w końcu do mnie dotarły wynika, że kilka lat temu na Ukrainie (chyba to była Ukraina, w każdym razie w państwie z nami sąsiadującym) za oddanie iluśtam (nie mam pojęcia ilu) przywieszek można było zdobyć jakieś drobne upominki. Ot, i cała charytatywna akcja.

Co do nakrętek

Co do nakrętek, to jeszcze w tym roku w Olsztynie była akcja zbierania ich, za co niepełnosprawny Kamil OTRZYMAŁ (naprawdę) wózek. W sklepach i innych takich miejscach były nawet kartony, z notatką po co im nakrętki oraz zdjęciem Kamila.

ciekawy ślad

Ostatnio w pewnej książce Stanisława Lema natknąłem się na coś podobnego. W "Wizji lokalnej" jedna z postaci snuje swoje wspomnienia z przedwojennego, jeszcze wówczas Polskiego, Lwowa. Książka jest co prawda fantastyczna, ale autor był przecież lwowianinem, mieszkał tam jeszcze w międzywojniu, więc można się spodziewać, iż coś z tych wspomnień postaci jest również wspomnieniem samego autora.
I otóż w którymś momencie jest wspomniane o zbieraniu staniolu (wcześniejszy odpowiednik pozłotka) z czekolady, na wykup z niewoli jednego małego murzyniątka. Postać wspomina, że zebrała wielką kulę tego staniolu, ale nie wiedziała gdzie go trzeba wysłać, aby tego murzynka wykupić.

Czyżby ślad jakiegoś przedwojennego mitu?

Nestea

Teraz w Poznaniu ludzie zbierają nakrętki od Nestea. Ponoć na 2 wózki już uzbierali :P

Kto wie...?

Zwłaszcza, że gdy ktoś dowiaduje się o takiej akcji i "wkręca" się w nią, to mówi sobie: "Od dziś piję tylko Liptona" - czyli Unilever zyskuje na tym niewątpliwie...
A może to oni sami puścili taką plotkę, żeby napędzić sobie sprzedaż i na wspomnianej dobroci ludzkiej żerują...?

Znaki akcyzy skupowano w

Tak, staniol z czekolady na

Tak, staniol z czekolady na wykupienie Murzynka dzieci zbierały chyba już przed I wojną światową. Czytałam o tym w jakichś wspomnieniach, ale w tej chwili nie jestem pewna, gdzie. Nie wykluczam, że było to u Jadwigi Waydel-Dmochowskiej w książce "Dawna Warszawa". Można się z tym motywem spotkać też w literaturze dziecięcej z okresu międzywojennego, np. w książce Haliny Górskiej "Druga brama".

W Szczecinie też

W Szczecinie też zauważyłam wiszącą przed sklepem kartkę namawiającą do zbierania nakrętek na wózek dla dziewczynki. Nakrętek miało być około 95 kilogramów.
O dalsze informacje popytam w sklepie, gdyż na kartce nie było żadnego kontaktu.
A tak podsumowując - szkoda, że to nieprawda.

Witam! Wiem, że to nie na

Witam!
Wiem, że to nie na temat, ale Twój mail nie działa. Oto list, który chciałem wysłać:
"Witaj!
Na początku pragnę pogratulować fenomenalnego pomysłu na forum:)
Co do meritum;
a) HIPNOTYZER
Historię tę opowiedziała mi moja babcia, nigdy o niej nie słyszałem od żadnej innej osoby, ale babcia twierdzi, że ludzie opowiadali sobie kilka wersji.
Rzecz działa się za okupacji. Po wsiach krążył hipnotyzer obdarzony niesamowitą umiejętnością - potrafił wmówić wszystko każdemu.
Korzystał z tego jednak, organizując pokazy, nie robił nikomu krzywdy.
Babcia zna historię (oczywiście) od znajomego znajomego, który uczestniczył w takim pokazie.
Wokół zwalonego drzewa zgromadził się żądny krwi tłum gapiów, a hipnotyzer sprawił, iż wydawało im się, że on wnika w to drzewo. Wszyscy byli pod wrażeniem.
Nagle nadjechał rolnik, który wiózł siano. Ponieważ nie został zahipnotyzowany, widział po prostu gościa przechadzającego się po pniu drzewa, któremu wszyscy biją brawo.
Zaczął krzyczeć:
- Ludzie czyście poczadzieli? Przecież on tylko chodzi po tym pniu.
Hipnotyzer się trochę zdenerwował i rzekł mu:
- Chłopie, ty się w cudze sprawy nie mieszaj. Zajmij się lepiej sianem, bo płonie!
Chłop się odwrócił i zamarł, bo cały jego wóz stał w płomieniach! Sęk w tym, że widział to tylko on; zgromadzeni ludzie ujrzeli po prostu wariata, który nawołuje pomocy i stara się jakoś ugasić siano, które leżało sobie spokojnie na wozie. I wybuchnęli śmiechem.
Jest też historia o hipnotyzerze, który omamił jakąś komisję egzaminacyjną, przez co on i jego koledzy spokojnie zdali.
Jeśli będziesz chciał, mogę dopytać babcię o szczegóły jednej i drugiej historii.
b) PIES
To dla odmiany opowiadał dziadek;
Niektórzy wierzą, że dusze zmarłych grzeszników przybierają kształt przerażających zwierząt.
Również za okupacji krążyła historia o tym, jak to bestia piekielna miotała się po świecie. Natrafiła na nią ponoć moja prababka, ale widziało ją też wielu jej znajomych:
Wracała ona kiedyś późnym wieczorem do domu. Bała się, bo szła sama i nie miała nawet do kogo zagadać. Wtem usłyszała ryk (niedźwiedzi) i odgłos potężnych łap. Stanęła, sparaliżowana.
Ni stąd ni zowąd ryk zmienił się w ujadanie psa, a jej oczom ukazało się gigantyczne psisko, którego oczy płonęły.
Stanęło ono oko w oko z mą prababką, przypatrywało się chwilę i wbiegło za budynek, a odgłos psich łap zamienił się w tętent końskich kopyt. Czyżby jeździec apokalipsy? ;P
Ludzie mówili, że też widzieli owego psa. Liczbę jego transformacji tłumaczono ogromną ilością wyjątkowo ciężkich grzechów.
Drugi wariant historii mówi o psie opiekuńczym.
Jakaś babka szła gdzieś wieczorem i dwóch chłystków chciało zerwać jej łańcuszek. Nagle nadleciał ogromny pies, z którego obroży zwisał urwany łańcuch. Bandyci się przelękli i uciekli, babka zatrzymała łańcuszek, a pies pobiegł w swoją stronę (w innej wersji zagryzł tych dwóch).
c) TAKSÓWKA
To już historia z lat '90.
Był taksówkarz, który co miesiąc woził pewną kobietę do bramy cmentarza. O północy wchodziła ona na teren nekropolii i po kilku godzinach wracała do taksówki (Jezu, jakie rachunki musiała płacić!).
Gość pewnego razu zauważył, że kobieta ma pełno ziemi pod paznokciami.
Zapytał ją, dlaczego ciągle jeździ na cmentarz.
I tu historia ma tysiące wariantów:
- kobieta kazała mu się zatrzymać, wysiadła i nigdy już jej nie zobaczył.
- zamordowała go, bo odkrył, że dłubie na cmentarzu.
- tam leżał jej ukochany, który tragicznie zmarł i coś tam.
Wszystkie wersje trudno spamiętać.
Jest jeszcze coś o facecie, który jechał taksówką. Miał on bardzo długie zaniedbane włosy i takież paznokcie. Wysiadł przed brama cmentarza, ale zapomniał płaszcza. Taksówkarz poszedł więc oddać zgubę, ale trafił na grób tego gościa.
Co się dalej stało, nie pamiętam. Morał był w każdym razie taki, że po śmierci ciągle rosną włosy i paznokcie ;)
Mam nadzieję, że któraś z historii Cię zaciekawiła.
Słyszałeś może o nich?
Czekam na odpowiedź,
Z pozdrowieniami,
Pijotrfieczerst"
Mój adres: moszkeczia@wp.pl

portret użytkownika Filip Graliński

Bardzo dziękuję za

Bardzo dziękuję za legendy! A jaki był problem z tym mailem? Na jaki adres wysyłałeś?

Na ten: legendy@atrapa.net

portret użytkownika Filip Graliński

mogę prosić o...

... forwardowanie maila o niedostarczonej poczcie na adres filiposg@atos.amu.edu.pl ?

ad c) TAKSÓWKA by Pijotrfieczerst

Są dowcipy, które lepiej opowiadać niż pisać. Do takich ten należy:
[quote]
Był taksówkarz, który co miesiąc woził pewną kobietę do bramy cmentarza. O północy wchodziła ona na teren nekropolii i po kilku godzinach wracała do taksówki (Jezu, jakie rachunki musiała płacić!).
Gość pewnego razu zauważył, że kobieta ma pełno ziemi pod paznokciami.
[/quote]
Twarz powalaną - ni to ziemią, ni krwią. I w ogóle cała była jakaś taka przybrudzona.
Cicho ją zapytał:
- Pani je trupy?
- TAAAK!!!

Dowcipem tym bawiliśmy się pod koniec lat sześćdziesiątych u.w.

Ach! Właśnie mi się

Ach!
Właśnie mi się przypomniało, że moja koleżanka zrzeszona w ZHRze prosiła mnie jakiś czas temu, bym nie wyrzucał nakrętek od napojów gazowanych i takich tam, bo można za nie zebrać pieniądze na jakiś sprzęt rehabilitacyjny dla jej znajomej ze związku...

Tego typu zbieractwo śmieci jest częściowo akcją ekologiczną np.

np plastikowe nakrętki - w sumie nie wiele z nich można zrobić, lecz już butelki bez takich nakrętek łatwiej można przetwarzać.Cały proces recyklingu jest szybszy i tańszy, a i same nakrętki są najczęściej z odrobinę innego materiału plastycznego, które i tak trzeba oddzielić. przy okazji uświadamia się społeczeństwo jak ważny jest recykling i ochrona środowiska, no i można komuś pomóc np. zakup wózka inwalidzkiego- co dodatkowo motywuje do zbierania. Zbieractwo jest też reklamą towaru - całkiem skuteczną .Przytrzymuje klientelę przy danym towarze. Np zbieranie sreberek od fajek - za 25 sreberek paczka fajek gratis. (prawda, sama zbierałam i dostawałam). Tak czy siak to czysty biznes.Pozdrawiam. Nikita.

witam... gdzie to za

witam... gdzie to za sreberka fajki daja???od kogos kto zbiera na wozek napewno nie powinno sie brac za pomoc pieniedzy ani tym podobnych rzeczy...

Ale polewa

W Wałbrzychu naprawdę zbieraliśmy te papierki z liptona... w szkole. Nauczyciele do tego namawiali. 8-0

Warto dopowiedzieć, że w

Warto dopowiedzieć, że w 2006 roku (mogę się pomylić o rok) odbywała się w niektórych szkołach akcja "Zakręcone miesiące". Uczniowie zbierali nakrętki, zdobywcy największej liczby nakrętek dostawali jakieś prezenty (drobne, na pewno nie były to wózki inwalidzkie ;-) ), przy okazji prowadzona była edukacja proekologiczna.
Oczywiście tu nie pojawia się wątek wózka, ale wiadomo jak to "W Warszawie na Placu Zbawienia rozdają samochody...".
Ostatnio też Żywiec Zdrój prowadził akcję w której za ileś (chyba 10) nakrętek można było dostać plecak. Zwykła akcja reklamowa w sumie. Nie podam dokładnej daty, sądzę, że firma będzie mogła na to odpowiedzieć.
Szał zbierania przywieszek Liptona powtarza się co jakiś czas (dla mnie ostatnio w 2007 roku). Mimo odpowiedzi Unilever słyszałem opinie "tak, ale to nie Polacy tylko centrala" a także "tak, ale to nie sam Lipton, tylko jakaś firma" (ciekawe dlaczego "jakaś firma" miałaby wymieniać tysiące przywieszek jednego rodzaju herbaty na wózek inwalidzki).
Co do kodów kreskowych - też pamiętam to zbieractwo (to były początki kodów w Polsce, kody musiały się zaczynać na "4" bo to były artykluły produkowane w Niemczech)

Pozdrawiam

zakręcone miesiące

http://www.czystemiasto.uml.lodz.pl/forum.php?article_id=174
jest wyjaśnione kto zbiera nakrętki i po co

kody czwórkowe...

rzeczywiście zbierano i to nie tylko na cele charytatywne, w bezpłatnej gazecie ogłoszeniowej Kontakt ktoś za większą ilość kodów (albo za pieniądze? nie pamietam) oferował zdradzenie recepty, jak można na nich zarobić. Podawał przykłady, jakich to wspaniałych fantów się dorobił, "zbierając kody tylko sporadycznie". Działo się to ok. roku 1990.
Przy jednej z akcji "wózek za kody" obliczyłem, ile wydano na znaczki pocztowe, by te kody wysłać proszącemu o nie (przy założeniu jakiejś realnej ich ilości, jaką może zabrać pojedyncza osoba ze swoich zakupów). Koszt znaczków przekroczył wartość wózka... I wcale nie ma pewności, że potrzebujący swój wózek otrzymał...

Czy przywieszki do herbaty Lipton mogą być dobrym biznesem?

Mogą, jeśli ktoś doczepi je do torebek ze "zwykłą" herbatą i rzuci na rynek. A swoją drogą, ciekawe, jak kończyły swój żywot te przywieszki? Może ktoś wie?

I to jest dobre pytanie, bo

I to jest dobre pytanie, bo ilości papierków o które się rozchodzi, są naprawdę monstrualne.

Ja o zbieraniu opakowani po

Ja o zbieraniu opakowani po gumach Orbit słyszałem w Turku w 2004 roku.

przypomina mi się historia łańcuchów

Kiedy byłem w przedszkolu, wszyscy lepiliśmy z pasków papieru łańcuchy choinkowe. Podobno w całym kraju tak robili, a potem mieli je pozłączać w jeden i ustanowić rekord Guinnesa.
Możliwe, że po prostu chciano nam dać zajęcie.
Chodzi o miejscowość Biała Podlaska.

:)

w mojej SP20 w Dabrowie Gorniczej,gdzies pomiedzy 1991 a 1996 zbieralismy kody kreskowe z czwórką, ale za nic nie pamietam, co to byl za szczytny cel. i łańcuchy papierowe robilismy rowniez, aby pobic rekord- finalu tej pieknej akcji nie pamietam- tyle tylko, ze zabawa byla przednia:))

Tak, kody kreskowe z 4!

Ten sam okres, dawne zielonogórskie województwo. Wszyscy zbierali - rodzice, dzieci, babcie. Cel był szczytny - ileś tysięcy kodów dawało wózek inwalidzki

Super artykuł! Z references

Super artykuł! Z references i w ogóle. Bardzo mi się spodobał, gratki dla autora :)

Jeśli chodzi o tego typu akcje to na przestrzeni lat chyba o każdej (poza tą z USA ofc) ktoś wspominał w moim otoczeniu czy to w szkole, czy na studiach czy ostatnio w pracy.

Zauważam, że osoby biorące udział w akcji z nakrętkami często nie mają pojęcia o wątku butelkowym i znaczeniu odkręcania tychże narkętek. Swoją drogą dlaczego nie zrobić akcji na butelki bez nakrętek + nakrętki bez butelek?

Bardzo ciekawi mnie też geneza nieszczęsnych 4rek. Teorie widzę są ciekawe, ale gdybyż tak udało się dotrzeć do źródła :)

Pozdro!

Co do sreberek od

Co do sreberek od papierosów, to były rzeczywiscie takie konkursy, w których za okreslona ilosć sreberek lub kodów kreskowych otrzymywało się nagrody (to były chyba konkursy dla barmanów tylko). nu, ale nie miało to nic wspólnego z dobroczynnoscia =)

Wpływ akcji promocyjnych

Wydaje mi się, że wpływ na powstanie tej historii mogły mieć również akcje promocyjne firm produkujących napoje. Bo skoro za 6 nakrętek można dostać misia, a za 50 dmuchany fotel plażowy, to czemu nie wózek inwalidzki za 10.000?

Zbiórka nakrętek

Nie wiem jak to działa, ale tu jest link do Stowarzyszenia, które zbiera nakrętki w Warszawie:
http://www.dom-rodzina-czlowiek.org/pomagamy.php

Nakrętki to prawda!

Z nakrętkami to nie żadne czary - po prostu podlegają one recyklingowi! Są skupy surowców wtórnych (tak jak skupy złomu, makulatury, itp.), które płacą za kilogram nakrętek średnio 20-50 groszy (choć jest w Myślenicach pod Krakowem facet, który daje nawet 1 zł/kg jeśli pieniądze przeznaczone są na cel charytatywny). Nakrętki przerabia się na granulat, z którego potem można na nowo wytworzyć plastikowe przedmioty nieprzeznaczone do wykorzystania w przemyśle spożywczym.

ALE przeciez ta akcja

ALE przeciez ta akcja istnieje naprawde

www.zakretki.info

i kolejna

Tym razem Lublin

Tym razem nakrętki zbiera hospicjum w Lublinie:
http://www.hospicjum.lublin.pl/index.php?strona=wiadomosci

nakrętki

u nas w szkole zbieraliśmy nakrętki dla takiego 3 letniego Piotrusia, który miał chore serduszko i potrzebował kasy na operację

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design