zbiorka śmieci na cele charytatywne


Jeśli zostanie zebrana odpowiednia liczba przywieszek od herbaty Lipton (bądź innego rodzaju odpadków), niepełnosprawne dziecko otrzyma od sponsora wózek inwalidzki

przywieszki od herbaty Lipton

Przynajmniej od 2000 roku co jakiś czas pojawiają się w różnych zakątkach naszego kraju apele o zbiórkę przywieszek po herbacie Lipton. Twierdzi się, że kilka kilogramów lub ileś tysięcy (padają rozmaite liczby) takich przywieszek można wymienić na wózek inwalidzki dla niepełnosprawnego dziecka.

Trzeba od razu powiedzieć, że dobre chęci i zapał charytatywny propagatorów akcji idą niestety na marne, jest to bowiem nieprawda. Koncern Unilever, właściciel marki Lipton odcina się od akcji „wózek za przywieszki”:

Czy to prawda, że za żółte przywieszki od herbaty Lipton można otrzymać wózek inwalidzki?

Co jakiś czas docierają do nas informacje o tego typu inicjatywach i przykro nam, że ktoś rozpowszechnia plotkę rozbudzając w ten sposób nadzieje u wielu osób. Unilever Polska, producent herbaty Lipton, nigdy nie prowadził i nie prowadzi żadnej promocji polegającej na zbieraniu przywieszek od herbaty w celu ich wymiany na sprzęt rehabilitacyjny. Nie dawaliśmy także takiego upoważnienia dystrybutorom naszej herbaty. Marka Lipton w Polsce od lat wspiera zarówno instytucje charytatywne jak i organizacje kulturalne oraz społeczne, przy czym nie uzależnia niesienia pomocy od zakupu herbaty. [1]

Najstarsza znana mi wzmianka o rzekomej akcji Liptona pochodzi z września 2000 roku:

znam przypadek kiedy osoba rowniez potrzebujaca zwrocila sie z prosba o pomoc m.in. do firmy zajmujacej sie dystrybucja herbaty (chyba Lipton) otrzymala odp. iz firma sfinansuje jej zakup wozka pod warunkiem zebrania 10.000 etykiet od herbaty (tych zoltych) w akcje wlaczyli sie rodzina, znajomi, znajomi znajomych (np ja) i po niedlugim czasie udalo sie zebrac wymagana ilosc etykiet [2]

Oto jedno ze świeższych nawiązań do rzekomej kampanii zbierania przywieszek:

Ostatnio koleżanka poprosiła mnie o zbieranie papierowych listków z herbaty Lipton w torebkach. Ponoć Lipton za jakaś ilość daje, a właściwie kupuje za to wózki inwalickie. Czy ktoś coś słyszał na ten temat? [3]

kody kreskowe

Okazuje się, że nie tylko przywieszki Liptona zbierano „na wózek inwalidzki”. Sam pamiętam, jak w okolicach przełomu lat 80. i 90. ubiegłego stulecia w szkołach zapanował szał na wycinanie z opakowań i zbieranie kodów kreskowych. Podobno ktoś tam miał za to dostać wózek inwalidzki (albo pieniądze miały iść na operację, albo sami zbieracze mieli dostać nagrodę, cel ginie w mrokach mej niepamięci, internauci też to różnie wspominają [4]) oczywiście nie wiadomo właściwie czemu i od kogo. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można stwierdzić, że i w tym przypadku mieliśmy do czynienia z fałszywką.

Szał zbierania kodów kreskowych utkwił w pamięci wielu internautów. [4] Ja tego osobiście nie pamiętam, ale według internautów kody kreskowe powinny zaczynać się czwórką. Może ma to coś wspólnego z tym, że produkty niemieckich firm zaczynają się czwórką? [5]

Faktycznie, szał kodów kreskowych znany był także w Niemczech (chyba wcześniej niż w Polsce). Mój kolega, który chodził do podstawówki w Niemczech Zachodnich w drugiej połowie lat 80., pamięta, że około roku 1986 akcja wycinania i zbierania kodów kreskowych zdobyła dużą popularność wśród niemieckiej dziatwy.

Nie udało mi się w żaden sposób potwierdzić tezy, że w zamian za zebrane kody można było w Niemczech otrzymać (np. w ramach zwrotu podatku) wózek inwalidzki czy pieniądze. W internecie można natknąć się jedynie na domysły (z odwołaniem do Polski!):

Ich habe gehoert, dass, wenn man Strichcodes in genuegend hoher Anzahl sammelt, eine wohltaetige Organisation einen Rollstuhl gespendet bekommt.

Fragen: a) Stimmt das?

Scheinbar ja. Der ganze laeuft wohl in Polen ab und ich weiss nur, dass wir ueber Bekannte auch schon tonnenweis Stichcodes verschickt haben und auch die Bestaetigung bekommen haben, dass es besagte Rollstuehle gegeben hat.

b) Wer bezahlt den Rollstuhl?

Keine Ahnung. Weiss auch nicht, was die Leute mit den Stichcodes anfangen... [6]

[Słyszałem, że jeśli zbierze się wystarczającą liczbę kodów kreskowych, to organizacja dobroczynna otrzyma wózek inwalidzki.

Pytania: a) Czy to prawda?

Niby tak. Wszystko to dzieje się chyba w Polsce i wiem tylko, że znajomi przysłali nam już tony kodów kreskowych, a my dostaliśmy także potwierdzenie, że rzeczone wózki inwalidzkie istnieją.

b) Kto płaci za wózek inwalidzki?

Nie mam pojęcia. Nie wiem też, co ludzie robią z tymi kodami kreskowymi...]

[tłumaczenie z niemieckiego Małgorzata Gralińska]

Jak się jednak okazuje, zbieranie kodów kreskowych przywędrowało z Francji! Jak donosi austriacki portal SAGEN.at:

Seit 1982 haben in Frankreich viele Leute damit begonnen, fieberhaft die Strichcodes auszuschneiden, die nunmehr auf allen Lebensmittelpackungen abgedruckt sind. Die Sage behauptete, es genüge, 5000 Strichcodes mit der Anfangszahl 3 zu sammeln, um einen Rollstuhl für einen Körperbehinderten zu erhalten.

Den jeweiligen Versionen zufolge variiert die Gesamtzahl der Kontrollabschnitte, die zu sammeln sind, und auch die Zahl, die den Code einleiten muß. Der wirkliche Ursprung dieses Gerüchts liegt darin, daß man von der unrichtigen Annahme ausging, eine Lotterie, die lediglich eine einzelne Gemeinde auf Korsika betraf, gelte für ganz Frankreich. Daher bemühen sich die Sammler auf dem französischen Festland vergebens, herauszufinden, wem sie ihre gestapelten Strichcodes zuschicken sollen. [7]

[W roku 1982 we Francji wielu ludzi zaczęło gorączkowo wycinać kody kreskowe, które w tamtym czasie zaczęto drukować na opakowaniach produktów spożywczych. Według pogłoski wystarczyło zebrać 5000 kodów kreskowych z cyfrą początkową 3, by otrzymać wózek inwalidzki dla osoby niepełnosprawnej.

W poszczególnych wersjach zmienia się łączna liczba kodów, które należy zebrać, jak również cyfra, od której musi zaczynać się kod. Prawdziwym początkiem plotki jest fałszywe założenie, że loteria, która dotyczyła tylko jednej gminy na Korsyce, odnosi się do całej Francji. Dlatego kolekcjonerzy we Francji kontynentalnej na próżno usiłują dowiedzieć się, komu mają wysłać zgromadzone kody kreskowe.]

[tłumaczenie z niemieckiego Małgorzata Gralińska]

(Dodajmy, że cyfrą 3 zaczynają się kody kreskowe francuskich produktów. [3])

A zatem według najbardziej prawdopodobnej hipotezy zbieranie kodów kreskowych to nieporozumienie, które przywędrowało z Korsyki, przez Francję kontynentalną i Niemcy, do Polski!

Ostatni (niewspominkowy) polski ślad niknącej fali zbierania kodów kreskowych (przynajmniej ostatni, jaki udało mi się wyszperać w internecie) pochodzi z października 1994 roku:

Grudziądzcy frontowcy [chodzi o Front Wyzwolenia Zwierząt] dołączyli się do akcji zebrania miliona kodów paskowych (z czwórką jako pierwszą cyfrą kodu) na operację dla Aśki z Miastka. [8]

nakrętki od plastikowych butelek

nakrętki

Na początku XXI w. o tytuł królowej śmieciowych zbiórek walczyła przywieszka po herbacie i nakrętka od plastikowej butelki. Sam w zeszłym roku w szpitalu w centralnej Polsce widziałem pojemnik wypełniony nakrętkami. Przyczepiona obok kartka zachęcała do dalszych „darów”, nie jestem pewien, jaki był cel zbiórki, ale chyba też chodziło o wózek inwalidzki.

Oto jedno ze świeższych ech tej kampanii:

W moim domu zbieramy nakrętki z butelek, potrzebne są na wózek inwalidzki dla dziecka... Nie wiem komu je później trzeba dać, bo dajemy je kuzynce, a kuzynka znajomej i ona, gdzieś je daje... Słyszeliście o tej akcji coś więcej? [9]

Trzeba od razu powiedzieć, że niektóre z kampanii zbierania nakrętek faktycznie kończą się powodzeniem. Po prostu bywa, że w trakcie lub po zakończeniu zbiórki ktoś się ulituje i kupi wózek inwalidzki:

Kilka tygodni temu, stalowowolskie Centrum Wolontariatu i Inicjatyw Obywatelskich zbierało nakrętki dla 17-letniego Marka spod Nowej Dęby. Firma recyklingowa zgodziła się wymienić 50 tys. nakrętek na wózek inwalidzki. Niepełnosprawny nastolatek ma już wózek, a z akcji zostało sporo nakrętek.Wolontariusze zainteresowali się 7-letnim Kubą z Przeworska. Chłopiec jest uczniem pierwszej klasy, cierpi na zanik mięśni i potrzebuje wózka inwalidzkiego. [10]

Szczęśliwie, także wspomniany wyżej Kuba z Przeworska otrzymał już wózek:

- Dokładnie taki wózek był nam potrzebny! - cieszą się rodzice siedmioletniego Kuby. Wymarzony wózek inwalidzki podarowała im rodzina z Podkarpacia, która chce pozostać anonimowa. [11]

Zauważmy, że tym razem raczej nie wymieniono nakrętek na wózek, po prostu ktoś okazał dobre serce i podarował chłopcu wózek.

Inny, świeższy przykład to prośba p. Agnieszki Janowskiej o zbieranie i nadsyłanie nakrętek na zakup wózka inwalidzkiego dla jej syna:

Zbieramy wszystkie plastikowe nakrętki ( po sokach, napojach, środkach chemicznych, przemysłowych). Znalazłam firmę, która odkupi od nas zebrane nakrętki, a pieniądze zostaną przeznaczone na zakup wózka inwalidzkiego elektrycznego dla Filipka. Dzwoniłam do wielu firm, ale tylko ta jedna zgodziła się nam pomóc. Jest to Stalmor Agencja Handlowo - Usługowa, mieszcząca się w Gdańsku na ul. Tylewskiego. A Pan Jan podsunął mi kilka dobrych pomysłów. Okazało sie, że potrzebujemy dużo więcej nakrętek niż sie spodziewalam, ale DAMY RADĘ!! [12]

Tak więc, jeśli ktoś nazbierał tych nakrętek, a nie chce, żeby się zmarnowały, może — póki sprawa aktualna — pomóc p. Janowskiej.

Jaką wartość mają takie nakrętki? Podobno „za każdy kilogram nakrętek w skupie można dostać około złotówki” [13] a przetworzone nakrętki są używane jako „podkład pod autostrady” [14].

Tak naprawdę jednak nakrętki mają — można by rzec — wartość ujemną, bowiem utrudniają utylizację plastikowych butelek. Jak wyjaśnia internetowa korespondentka [15]:

Zauważyłam w legendach miejskich tekst o zakrętkach. Coś w tym jest. Już wyjaśniam. Pracuję w zakładzie składowania odpadów. Butelki PET, które do nas trafiają przed sprzedażą do recyklera, muszą być posortowane i sprasowane. Ponieważ jesteśmy małym zakładem i nie mamy sortowni, jest to robione ręcznie. Proszę sobie wyobrazić pracownika stojącego przy stercie butelek, który schyla się, podnosi butelkę i wrzuca do odpowiedniego worka (a przedtem musi ją jeszcze odkręcić). Zdecydowanie, bez odkręcania idzie dużo szybciej.

Kilka lat temu rozwiązaliśmy problem odkręcania butelek. Ogłosiliśmy konkurs zbierania zakrętek. Efekt jest taki, że nie trafiają do nas zakręcone butelki (mieszkańcy poodkręcają).

Nagrody są z góry ustalone, ale gdy jest to większa ilość lub uczestnikiem nie jest osoba indywidualna, tylko na przykład szkoła lub klasa, to dogadujemy się w sprawie nagród. I tak na przykład szkoła, która zebrała około 1 tony zakrętek, miała do wydania troszkę ponad 3 tysiące. Nie do budżetu szkoły, tylko wydać na konkretne rzeczy. Tak więc były telewizory, DVD i radiomagnetofony. Inna szkoła kupiła wypasiaste mikroskopy, a świetlica wiejska artykuły papiernicze dla dzieci lub też słodycze na przyjęcie mikołajkowe.

Tak więc gdybyście kiedyś zobaczyli worek na zakrętki z podpisem „zbieramy na...”, to może właśnie jest to taki konkurs (inne składowiska też to prowadzą).

A co do samych zakrętek to nie są one wiele warte. Najcenniejszy jest czas i praca człowieka na składowisku. A zakrętki trafiają do recyklingu za grosze.

I jeszcze jedno. Najważniejsze.

Jeśli nie zbierasz zakrętek, to przed wyrzuceniem butelki NIE ZAKRĘCAJ JEJ.

Tak więc zdarzają się lokalne konkursy [16] zbierania nakrętek, raczej niemające celu charytatywnego (choć i takie przypadki mogą się zdarzyć). Po prostu jest ktoś (mianowicie zakłady utylizacyjne), komu zależy, na nakrętkach, ale bardziej, żeby ich nie było niż żeby były...

opakowania po gumach Orbit

Zbierano także opakowania po gumach do życia. Niestety, tym razem pogłoska okazała się fałszywa:

Licealistka chciała pomóc osobom niepełnosprawnym, ale okazało się, że jej wysiłek pójdzie na marne. Od roku zbierała opakowania po gumach do żucia. Słyszała, że można wymienić je na wózek inwalidzki. Zebrała ich ponad 5 tysięcy. Producent gum twierdzi, że nigdy takiej akcji nie prowadził.

W zbieranie papierków po gumach Orbit dla Justyny Woźniak z Gardny „wciągniętych” zostało około 100 osób. Dziewczyna od koleżanki dowiedziała się, że w zamian za kilka tysięcy opakowań po gumach do żucia można dostać wózek inwalidzki dla wybranej osoby.

[...]

Niestety okazuje się, że roczny wysiłek (i szczytne intencje) Justyny pójdzie na marne. - Nigdy nie nie organizowaliśmy zbierania papierków po gumach i wymieniania ich na sprzęt dla niepełnosprawnych - zaznacza Marta Florkowska, rzecznik prasowy firmy Wrigley Poland, producenta gum Orbit. - Niestety zasypywani jesteśmy takimi zbiorami. Niektórzy przysyłają nam cale kartony opakowań. Bardzo na przykro, ale to nieporozumienie. [17]

(Na szczęście ostatecznie znalazł się dobroczyńca, który zafundował wózek nie patrząc na papierki po gumach [18].)

sreberka z paczek papierosów

Jeden z komentatorów atrapy.net zwrócił uwagę na sreberka po papierosach, i faktycznie udało mi się wyszperać w internecie potwierdzenie, konkretnie chodziło o papierosy produkowane przez koncern Philip Morris:

Pamiętam podobną sytuację z kodami kreskowymi czy zbieraniem sreberek z papierosów Philip Morris. Tam również firmy zaprzeczały takim akcjom. [19]

Rzeczywiście, Philip Morris zdementował informacje o takiej zbiórce, pisał o tym też Wiesław Gałązka w czasopiśmie „Hunter”:

W ub. [najprawdopodobniej 2000] roku ważniejsze polskie czasopisma nawet po dwa razy zamieszczały interesujące ogłoszenie. Przedstawiało siedzącego na wózku inwalidzkim Piotra Pawłowskiego, prezesa Fundacji Polska Bez Barier oraz Katarzynę Litwińską, która odpowiada za działalność charytatywną firmy Philip Morris. Wyjaśniali oni, że wspomniana firma Philip Morris nie prowadzi nigdzie akcji zbierania srebrnej folii (z napisem PULL) z paczek papierosów, która rzekomo miałaby być wymieniana na wózki inwalidzkie. Obydwoje byli zdziwieni skąd wzięła się ta plotka... Natomiast zdziwienie wielu czytelników mogła budzić skala upowszechniania tzw. sprostowania niezbyt istotnej, wydawałoby się, pogłoski. Można by przecież budżet przeznaczony na kosztowne ogłoszenia przekazać Fundacji z przeznaczeniem na wózki a o zaistniałej sytuacji poinformować dziennikarzy... [...] Czy należy więc podejrzewać, że wspomniane ogłoszenia mają tzw. drugie dno i są przykładem działań Public Relations i wynikającej z nich reklamy korporacyjnej, zmierzających do poprawy wizerunku firmy Philip Morris? Tak się składa, że plotka o wózkach funkcjonowała ponad pół roku i można ją było zdementować wcześniej ale akurat w tym momencie zapadł precedensowy, pierwszy wyrok sądu na Florydzie. [20]

Jak widać, Wiesław Gałązka sugeruje swego rodzaju teorię „spiskową”... Ja nie byłbym taki podejrzliwy — plotki o takich akcjach zbiórkowych mogą nawet uderzyć w firmę, np. gdy ludzie dowiadywali się, że Unilever nie daje wózków inwalidzkich za przywieszki od herbaty Lipton, zamiast pójść po rozum do głowy, psioczyli na bezduszność koncernu! Nic więc dziwnego, że w takim przypadku firma próbuje jakoś ukręcić łeb plotce.

Zbieranie sreberek po papierosach („na wózek inwalidzki”) było też przez wiele lat popularne w Austrii [21].

sensowność

Jak widzieliśmy, tylko w przypadku nakrętek akcja miała jakiś sens. W sumie nie prościej zbierać 20-groszówki lub 50-groszówki? W końcu to duża większa wartość na kilogram niż drobny śmieć. No ale uczciwie trzeba przyznać, że zbieranie drobnych monet pewnie nie „chwyciłoby” tak jak zbiórka śmieci... Chyba przemiana bezwartościowych śmieci w wartościowy wózek inwalidzki jakoś przemawia do ludzi.

Dodajmy jeszcze, że firmy organizują co jakiś czas konkursy z nagrodami, w których trzeba zebrać określoną liczbę kapsli, opakowań itp. danego produktu.

a w Ameryce...

Ciekawostka: w Stanach Zjednoczonych zbiera się kawałki wieczek aluminiowych puszek (chodzi o ten kawałek, który się otwiera przed piciem). [22] I tym razem to fałszywka.

Nie słyszałem, żeby w Polsce zbierano wieczka puszek na cele charytatywne. Drodzy Czytelnicy, dajcie znać, jeśli o tym słyszeliście, albo jeślibyście słyszeli o zbiórce innego sortu śmieci.

redemption rumours

Jak można już wywnioskować na podstawie podanych wyżej przykładów, pogłoski o zbiórkach śmieci na cele charytatywne znane są na całym świecie. Folkloryści anglosascy ukuli nawet termin na określenie tego zjawiska: redemption rumours [23]. Trudno to przetłumaczyć na polski, skromnie zaproponuję termin pogłoski o odkupieniu (w angielskim oryginale też jest odniesienie zarówno do merkantylnego, jak i religijnego znaczenia słowa „odkupienie”).

Wracając do naszych przywieszek herbacianych, okazuje się, że i ta pogłoska o odkupieniu nie zaczęła się w Polsce. Jak pisze J.H. Brunvand, omawiając pracę Gary'ego Alana Fine'a [24]:

Yet they work year after year to save thousands of empty cigarette packages (or the red cellophane opener strips), or pull tabs from aluminum cans, or the tags attached to tea bags, believing they are in this way earning such necessities for a poor, blind, or sick child as a seeing-eye dog, a wheelchair, an iron lung, or time on a kidney dialysis machine.

[A jednak trudzą się oni gromadząc rok po roku tysiące paczek po papierosach (lub czerwonych celofanowych pasków) lub wyciągają wieczka aluminiowych puszek czy przywieszki do herbacianych torebek, wierząc, że mogą w ten sposób zapewnić biednemu, niewidomemu czy choremu dziecku takie niezbędne rzeczy jak pies przewodnik, wózek inwalidzki, żelazne płuca czy czas dializatora.]

przypisy

[1] strona Unilever, dział „Pytania”, http://www.unilever.pl/resources/faq.asp [dostęp 5 października 2008]

[2] wypowiedź internauty „Bob” na grupie dyskusyjnej pl.regionalne.warszawa.ogloszenia, 16 września 2000, http://groups.google.pl/group/pl.regionalne.warszawa.ogloszenia/browse_thread/ thread/40fe4c5a89f5b0d8/588b2f8397ad3ac9

[3] wypowiedź internautki „Wanda” na Forum Lipton, 20 maja 2008, http://www.lipton.pl/forum/ viewtopic.php%3Ft%3D99%26sid%3D299277e088f3b25f4585e7f3fe72ae31 (kopia Google)

[4] wątek urban legends lat 80 na forum Polskiej Centrali Miłośników Lat 80-tych, http://www.forum.80s.pl/viewtopic.php?t=3419, dostęp 5 października 2008

[5] Universal Product Code (UPC) and EAN Article Numbering Code (EAN) Page, http://www.adams1.com/pub/russadam/upccode.html#countrycode [dostęp 5 października 2008]

[6] pytanie zadane na grupie dyskusyjnej sub.misc przez Wolfganga Tremmela i odpowiedź Matthiasa Zepfa, 24 września 1990, http://groups.google.pl/group/sub.misc/ browse_thread/thread/ddd6e1912bb7927f/22871e8292e4ee29

[7] Wolfgang Morscher, „SAGEN.at” Sammelleidenschaft, http://www.sagen.at/texte/gegenwart/frankreich/sammelleidenschaft.html [dostęp 20 października 2008], autor powołuje się na książkę Jeana-Noëla Kapferera Gerüchte - Das älteste Massenmedium der Welt, Paris 1987/95, Leipzig 1996, str. 147

[8] „Zielone Brygady”, http://www.zb.eco.pl/zb/64/raporty.htm [dostęp 5 października 2008]

[9] pytanie zadane w serwisie pytamy.pl przez internautę „qnrad92”, 27 września 2008, http://pytamy.pl/question/zbieracie-nakretki/1 [dostęp 5 października 2008]

[10] Jerzy Mielniczuk, Wózek inwalidzki za plastikowe nakrętki, „nowiny24”, 11 grudnia 2007 http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071211/AKTUALNOSCI/71211028 [dostęp 5 października 2008]

[11] Janusz Motyka, Kuba dostał wymarzony wózek, „nowiny24”, 7 stycznia 2008, http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080107/AKTUALNOSCI/171100908 [dostęp 5 października 2008]

[12] BLOG Agnieszki i Filipka Janowskiego, http://filipjanowski.blog.onet.pl/2,ID322230948,index.html [dostęp 5 października 2008]

[13] Małgorzata Siuta Nie wyrzucaj nakrętki do kosza, „Gazeta Wyborcza Płock”, 8 września 2008, http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35710,5673424,Nie_wyrzucaj_nakretki_do_kosza.html

[14] wypowiedź internautki „Ania” na Forum Szcepu Jodły, 27 kwietnia 2008, http://www.forum.jodly.info/viewtopic.php?p=1289

[15] e-mail z 26 lutego 2009

[16] zob. np. stronę konkursu organizowanego przez Zakład Składowania i Unieszkodliwiania Odpadów Sp. z o.o. w Krzywopłotach, http://www.konkurs_zakretka.republika.pl, data dostępu: 1 marca 2009,

[17] Marcin Prusak Pękła balonowa nadzieja, „POLSKA Dziennik Bałtycki”, 17 listopada 2005, http://lebork.naszemiasto.pl/wydarzenia/537710.html

[18] Marcin Prusak Zrobiona w balona wygrała, „POLSKA Dziennik Bałtycki”, 24 listopada 2005, http://gdynia.naszemiasto.pl/wydarzenia/540212.html

[19] wypowiedź internauty „root” na Forum Warmińsko-Mazurskiego Portalu Regionalnego, 5 czerwca 2007, http://forum.wm.pl/viewtopic.php?f=37&t=18903

[20] Wiesław Gałązka, Dymokracja, „Hunter” nr 2, luty 2001, http://www.wizerunekpubliczny.pl/pdf/hunter/papierosy.pdf

[21] Wolfgang Morscher, „SAGEN.at”, Die Rollstuhlspende, http://www.sagen.at/texte/gegenwart/oesterreich/allgemein/rollstuhlspende.html [dostęp 20 października 2008]

[22] Snopes.com, Keeping Tabs, http://www.snopes.com/business/redeem/pulltabs.asp [dostęp 5 października 2008]

[23] Jan Harold Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends, New York, London, 2002, str. 346-347.

[24] Jan Harold Brunvand, The Mexican Pet. More "New" Urban Legends and Some Old Favorites, New York, London, 1986, str. 169.

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Nakrętki to prawda!

Z nakrętkami to nie żadne czary - po prostu podlegają one recyklingowi! Są skupy surowców wtórnych (tak jak skupy złomu, makulatury, itp.), które płacą za kilogram nakrętek średnio 20-50 groszy (choć jest w Myślenicach pod Krakowem facet, który daje nawet 1 zł/kg jeśli pieniądze przeznaczone są na cel charytatywny). Nakrętki przerabia się na granulat, z którego potem można na nowo wytworzyć plastikowe przedmioty nieprzeznaczone do wykorzystania w przemyśle spożywczym.

Zbiórka nakrętek

Nie wiem jak to działa, ale tu jest link do Stowarzyszenia, które zbiera nakrętki w Warszawie:
http://www.dom-rodzina-czlowiek.org/pomagamy.php

Wpływ akcji promocyjnych

Wydaje mi się, że wpływ na powstanie tej historii mogły mieć również akcje promocyjne firm produkujących napoje. Bo skoro za 6 nakrętek można dostać misia, a za 50 dmuchany fotel plażowy, to czemu nie wózek inwalidzki za 10.000?

Co do sreberek od

Co do sreberek od papierosów, to były rzeczywiscie takie konkursy, w których za okreslona ilosć sreberek lub kodów kreskowych otrzymywało się nagrody (to były chyba konkursy dla barmanów tylko). nu, ale nie miało to nic wspólnego z dobroczynnoscia =)

Super artykuł! Z references

Super artykuł! Z references i w ogóle. Bardzo mi się spodobał, gratki dla autora :)

Jeśli chodzi o tego typu akcje to na przestrzeni lat chyba o każdej (poza tą z USA ofc) ktoś wspominał w moim otoczeniu czy to w szkole, czy na studiach czy ostatnio w pracy.

Zauważam, że osoby biorące udział w akcji z nakrętkami często nie mają pojęcia o wątku butelkowym i znaczeniu odkręcania tychże narkętek. Swoją drogą dlaczego nie zrobić akcji na butelki bez nakrętek + nakrętki bez butelek?

Bardzo ciekawi mnie też geneza nieszczęsnych 4rek. Teorie widzę są ciekawe, ale gdybyż tak udało się dotrzeć do źródła :)

Pozdro!

Tak, kody kreskowe z 4!

Ten sam okres, dawne zielonogórskie województwo. Wszyscy zbierali - rodzice, dzieci, babcie. Cel był szczytny - ileś tysięcy kodów dawało wózek inwalidzki

:)

w mojej SP20 w Dabrowie Gorniczej,gdzies pomiedzy 1991 a 1996 zbieralismy kody kreskowe z czwórką, ale za nic nie pamietam, co to byl za szczytny cel. i łańcuchy papierowe robilismy rowniez, aby pobic rekord- finalu tej pieknej akcji nie pamietam- tyle tylko, ze zabawa byla przednia:))

przypomina mi się historia łańcuchów

Kiedy byłem w przedszkolu, wszyscy lepiliśmy z pasków papieru łańcuchy choinkowe. Podobno w całym kraju tak robili, a potem mieli je pozłączać w jeden i ustanowić rekord Guinnesa.
Możliwe, że po prostu chciano nam dać zajęcie.
Chodzi o miejscowość Biała Podlaska.

Ja o zbieraniu opakowani po

Ja o zbieraniu opakowani po gumach Orbit słyszałem w Turku w 2004 roku.

I to jest dobre pytanie, bo

I to jest dobre pytanie, bo ilości papierków o które się rozchodzi, są naprawdę monstrualne.

design by Stainless Design