Jeśli zostanie zebrana odpowiednia liczba przywieszek od herbaty Lipton (bądź innego rodzaju odpadków), niepełnosprawne dziecko otrzyma od sponsora wózek inwalidzki
przywieszki od herbaty Lipton
Przynajmniej od 2000 roku co jakiś czas pojawiają się w różnych
zakątkach naszego kraju apele o zbiórkę
przywieszek po herbacie Lipton. Twierdzi się, że kilka
kilogramów lub ileś tysięcy (padają rozmaite liczby) takich
przywieszek można wymienić na wózek inwalidzki dla niepełnosprawnego
dziecka.
Trzeba od razu powiedzieć, że dobre chęci i zapał
charytatywny propagatorów akcji idą niestety na marne, jest
to bowiem nieprawda.
Koncern Unilever, właściciel marki Lipton odcina się od akcji „wózek
za przywieszki”:
Czy to prawda, że za żółte przywieszki od herbaty Lipton można otrzymać wózek inwalidzki?
Co jakiś czas docierają do nas informacje o tego typu inicjatywach
i przykro nam, że ktoś rozpowszechnia plotkę rozbudzając w ten sposób
nadzieje u wielu osób. Unilever Polska, producent herbaty Lipton,
nigdy nie prowadził i nie prowadzi żadnej promocji polegającej na
zbieraniu przywieszek od herbaty w celu ich wymiany na sprzęt
rehabilitacyjny. Nie dawaliśmy także takiego upoważnienia
dystrybutorom naszej herbaty. Marka Lipton w Polsce od lat wspiera
zarówno instytucje charytatywne jak i organizacje kulturalne oraz
społeczne, przy czym nie uzależnia niesienia pomocy od zakupu
herbaty. [1]
Najstarsza znana mi wzmianka o rzekomej akcji Liptona pochodzi z
września 2000 roku:
znam przypadek kiedy osoba rowniez potrzebujaca zwrocila sie z prosba o pomoc
m.in. do firmy zajmujacej sie dystrybucja herbaty (chyba Lipton)
otrzymala odp. iz firma sfinansuje jej zakup wozka pod warunkiem zebrania
10.000 etykiet od herbaty (tych zoltych)
w akcje wlaczyli sie rodzina, znajomi, znajomi znajomych (np ja) i po niedlugim czasie
udalo sie zebrac wymagana ilosc etykiet [2]
Oto jedno ze świeższych nawiązań do rzekomej kampanii zbierania
przywieszek:
Ostatnio koleżanka poprosiła mnie o zbieranie papierowych listków z
herbaty Lipton w torebkach. Ponoć Lipton za jakaś ilość daje, a
właściwie kupuje za to wózki inwalickie. Czy ktoś coś słyszał na ten
temat? [3]
kody kreskowe
Okazuje się, że nie tylko przywieszki Liptona zbierano „na wózek
inwalidzki”. Sam pamiętam, jak w okolicach przełomu lat
80. i 90. ubiegłego stulecia w szkołach zapanował szał na wycinanie
z opakowań i zbieranie kodów kreskowych. Podobno ktoś tam miał za to
dostać wózek inwalidzki (albo pieniądze miały iść na operację, albo
sami zbieracze mieli dostać nagrodę, cel ginie w mrokach mej
niepamięci, internauci też to różnie wspominają
[4])
oczywiście nie wiadomo właściwie czemu i od
kogo. Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością można
stwierdzić, że i w tym przypadku mieliśmy do czynienia z
fałszywką.
Szał zbierania kodów kreskowych utkwił w pamięci wielu internautów.
[4]
Ja tego osobiście nie pamiętam, ale według internautów kody kreskowe
powinny zaczynać się czwórką. Może ma to coś wspólnego z tym, że produkty niemieckich firm
zaczynają się czwórką? [5]
Faktycznie, szał kodów kreskowych znany był także w Niemczech
(chyba wcześniej niż w Polsce). Mój kolega, który chodził do
podstawówki w Niemczech Zachodnich w drugiej połowie lat 80., pamięta,
że około roku 1986 akcja wycinania i zbierania kodów kreskowych
zdobyła dużą popularność wśród niemieckiej dziatwy.
Nie udało mi się w żaden sposób potwierdzić tezy, że w zamian za
zebrane kody można było w Niemczech otrzymać (np. w ramach zwrotu
podatku) wózek inwalidzki czy pieniądze. W internecie można natknąć
się jedynie na domysły (z odwołaniem do Polski!):
Ich habe gehoert, dass, wenn man Strichcodes in genuegend hoher
Anzahl sammelt, eine wohltaetige Organisation einen Rollstuhl
gespendet bekommt.
Fragen: a) Stimmt das?
Scheinbar ja. Der ganze laeuft wohl in Polen ab und ich weiss nur, dass wir
ueber Bekannte auch schon tonnenweis Stichcodes verschickt haben und auch
die Bestaetigung bekommen haben, dass es besagte Rollstuehle gegeben hat.
b) Wer bezahlt den Rollstuhl?
Keine Ahnung. Weiss auch nicht, was die Leute mit den Stichcodes
anfangen... [6]
[Słyszałem, że jeśli zbierze się wystarczającą liczbę kodów
kreskowych, to organizacja dobroczynna otrzyma wózek inwalidzki.
Pytania: a) Czy to prawda?
Niby tak. Wszystko to dzieje się chyba w Polsce i wiem tylko, że
znajomi przysłali nam już tony kodów kreskowych, a my dostaliśmy
także potwierdzenie, że rzeczone wózki inwalidzkie istnieją.
b) Kto płaci za wózek inwalidzki?
Nie mam pojęcia. Nie wiem też, co ludzie robią z tymi kodami
kreskowymi...]
[tłumaczenie z niemieckiego Małgorzata
Gralińska]
Jak się jednak okazuje, zbieranie kodów kreskowych przywędrowało z
Francji! Jak donosi austriacki portal SAGEN.at:
Seit 1982 haben in Frankreich viele Leute damit begonnen, fieberhaft
die Strichcodes auszuschneiden, die nunmehr auf allen
Lebensmittelpackungen abgedruckt sind. Die Sage behauptete, es genüge,
5000 Strichcodes mit der Anfangszahl 3 zu sammeln, um einen Rollstuhl
für einen Körperbehinderten zu erhalten.
Den jeweiligen Versionen zufolge variiert die Gesamtzahl der
Kontrollabschnitte, die zu sammeln sind, und auch die Zahl, die den
Code einleiten muß. Der wirkliche Ursprung dieses Gerüchts liegt
darin, daß man von der unrichtigen Annahme ausging, eine Lotterie, die
lediglich eine einzelne Gemeinde auf Korsika betraf, gelte für ganz
Frankreich. Daher bemühen sich die Sammler auf dem französischen
Festland vergebens, herauszufinden, wem sie ihre gestapelten
Strichcodes zuschicken sollen. [7]
[W roku 1982 we Francji wielu ludzi zaczęło gorączkowo wycinać kody
kreskowe, które w tamtym czasie zaczęto drukować na opakowaniach produktów
spożywczych. Według pogłoski wystarczyło zebrać 5000 kodów kreskowych
z cyfrą początkową 3, by otrzymać wózek inwalidzki dla osoby
niepełnosprawnej.
W poszczególnych wersjach zmienia się łączna liczba kodów, które
należy zebrać, jak również cyfra, od której musi zaczynać się kod.
Prawdziwym początkiem plotki jest fałszywe założenie, że loteria,
która dotyczyła tylko jednej gminy na Korsyce, odnosi się do całej
Francji. Dlatego kolekcjonerzy we Francji kontynentalnej na próżno
usiłują dowiedzieć się, komu mają wysłać zgromadzone kody kreskowe.]
[tłumaczenie z niemieckiego Małgorzata Gralińska]
(Dodajmy, że cyfrą 3 zaczynają się kody kreskowe francuskich
produktów. [3])
A zatem według najbardziej prawdopodobnej hipotezy zbieranie kodów
kreskowych to nieporozumienie, które przywędrowało z Korsyki, przez
Francję kontynentalną i Niemcy, do Polski!
Ostatni (niewspominkowy) polski ślad niknącej fali zbierania kodów
kreskowych (przynajmniej ostatni, jaki udało mi się wyszperać w
internecie) pochodzi z października 1994 roku:
Grudziądzcy frontowcy [chodzi o Front Wyzwolenia Zwierząt] dołączyli
się do akcji zebrania miliona kodów paskowych (z czwórką jako pierwszą
cyfrą kodu) na operację dla Aśki z Miastka. [8]
nakrętki od plastikowych butelek
Na początku XXI w. o tytuł królowej śmieciowych zbiórek walczyła
przywieszka po herbacie i nakrętka od plastikowej butelki. Sam w
zeszłym roku w szpitalu w centralnej Polsce widziałem pojemnik
wypełniony nakrętkami. Przyczepiona obok kartka zachęcała do
dalszych „darów”, nie jestem pewien, jaki był cel zbiórki, ale chyba
też chodziło o wózek inwalidzki.
Oto jedno ze świeższych ech tej kampanii:
W moim domu zbieramy nakrętki z butelek, potrzebne są na wózek
inwalidzki dla dziecka... Nie wiem komu je później trzeba dać, bo
dajemy je kuzynce, a kuzynka znajomej i ona, gdzieś je daje...
Słyszeliście o tej akcji coś więcej? [9]
Trzeba od razu powiedzieć, że niektóre z kampanii zbierania
nakrętek faktycznie kończą się powodzeniem.
Po prostu bywa, że w trakcie lub po zakończeniu zbiórki ktoś się
ulituje i kupi wózek inwalidzki:
Kilka tygodni temu, stalowowolskie Centrum Wolontariatu i Inicjatyw
Obywatelskich zbierało nakrętki dla 17-letniego Marka spod Nowej Dęby.
Firma recyklingowa zgodziła się wymienić 50 tys. nakrętek na wózek
inwalidzki. Niepełnosprawny nastolatek ma już wózek, a z akcji zostało
sporo nakrętek.Wolontariusze zainteresowali się 7-letnim Kubą z
Przeworska. Chłopiec jest uczniem pierwszej klasy, cierpi na zanik
mięśni i potrzebuje wózka inwalidzkiego. [10]
Szczęśliwie, także wspomniany wyżej Kuba z Przeworska otrzymał już
wózek:
- Dokładnie taki wózek był nam potrzebny! - cieszą się rodzice
siedmioletniego Kuby. Wymarzony wózek inwalidzki podarowała im rodzina
z Podkarpacia, która chce pozostać anonimowa. [11]
Zauważmy, że tym razem raczej nie wymieniono nakrętek na wózek, po
prostu ktoś okazał dobre serce i podarował chłopcu wózek.
Inny, świeższy przykład to prośba p. Agnieszki Janowskiej o
zbieranie i nadsyłanie nakrętek na zakup wózka inwalidzkiego dla jej
syna:
Zbieramy wszystkie plastikowe nakrętki ( po sokach, napojach, środkach
chemicznych, przemysłowych). Znalazłam firmę, która odkupi od nas
zebrane nakrętki, a pieniądze zostaną przeznaczone na zakup wózka
inwalidzkiego elektrycznego dla Filipka. Dzwoniłam do wielu firm, ale
tylko ta jedna zgodziła się nam pomóc. Jest to Stalmor Agencja
Handlowo - Usługowa, mieszcząca się w Gdańsku na ul. Tylewskiego. A
Pan Jan podsunął mi kilka dobrych pomysłów. Okazało sie, że
potrzebujemy dużo więcej nakrętek niż sie spodziewalam, ale DAMY
RADĘ!! [12]
Tak więc, jeśli ktoś nazbierał tych nakrętek, a nie chce, żeby się
zmarnowały, może — póki sprawa aktualna — pomóc p. Janowskiej.
Jaką wartość mają takie nakrętki? Podobno
„za każdy kilogram nakrętek w skupie można dostać około złotówki”
[13] a przetworzone nakrętki
są używane jako „podkład pod autostrady” [14].
Tak naprawdę jednak nakrętki mają — można by rzec — wartość ujemną,
bowiem utrudniają utylizację plastikowych butelek. Jak wyjaśnia
internetowa korespondentka [15]:
Zauważyłam w legendach miejskich tekst o zakrętkach. Coś w tym jest.
Już wyjaśniam. Pracuję w zakładzie składowania odpadów. Butelki PET,
które do nas trafiają przed sprzedażą do recyklera, muszą być
posortowane i sprasowane. Ponieważ jesteśmy małym zakładem i nie mamy
sortowni, jest to robione ręcznie. Proszę sobie wyobrazić pracownika
stojącego przy stercie butelek, który schyla się, podnosi butelkę i
wrzuca do odpowiedniego worka (a przedtem musi ją jeszcze odkręcić).
Zdecydowanie, bez odkręcania idzie dużo szybciej.
Kilka lat temu rozwiązaliśmy problem odkręcania butelek. Ogłosiliśmy
konkurs zbierania zakrętek. Efekt jest taki, że nie trafiają do nas
zakręcone butelki (mieszkańcy poodkręcają).
Nagrody są z góry ustalone, ale gdy jest to większa ilość lub
uczestnikiem nie jest osoba indywidualna, tylko na przykład szkoła lub
klasa, to dogadujemy się w sprawie nagród. I tak na przykład szkoła,
która zebrała około 1 tony zakrętek, miała do wydania troszkę ponad 3
tysiące. Nie do budżetu szkoły, tylko wydać na konkretne rzeczy. Tak
więc były telewizory, DVD i radiomagnetofony. Inna szkoła kupiła
wypasiaste mikroskopy, a świetlica wiejska artykuły papiernicze dla
dzieci lub też słodycze na przyjęcie mikołajkowe.
Tak więc gdybyście kiedyś zobaczyli worek na zakrętki z podpisem
„zbieramy na...”, to może właśnie jest to taki konkurs (inne
składowiska też to prowadzą).
A co do samych zakrętek to nie są one wiele warte. Najcenniejszy jest
czas i praca człowieka na składowisku. A zakrętki trafiają do
recyklingu za grosze.
I jeszcze jedno. Najważniejsze.
Jeśli nie zbierasz zakrętek, to przed wyrzuceniem butelki NIE ZAKRĘCAJ
JEJ.
Tak więc zdarzają się lokalne konkursy [16]
zbierania nakrętek,
raczej niemające celu charytatywnego (choć i takie przypadki mogą się
zdarzyć).
Po prostu jest ktoś (mianowicie zakłady utylizacyjne), komu zależy, na
nakrętkach, ale
bardziej, żeby ich nie
było niż żeby były...
opakowania po gumach Orbit
Zbierano także opakowania po gumach do życia. Niestety, tym razem
pogłoska okazała się fałszywa:
Licealistka chciała pomóc osobom niepełnosprawnym, ale okazało się, że
jej wysiłek pójdzie na marne. Od roku zbierała opakowania po gumach do
żucia. Słyszała, że można wymienić je na wózek inwalidzki. Zebrała ich
ponad 5 tysięcy. Producent gum twierdzi, że nigdy takiej akcji nie
prowadził.
W zbieranie papierków po gumach Orbit dla Justyny Woźniak z Gardny
„wciągniętych” zostało około 100 osób. Dziewczyna od koleżanki
dowiedziała się, że w zamian za kilka tysięcy opakowań po gumach do
żucia można dostać wózek inwalidzki dla wybranej osoby.
[...]
Niestety okazuje się, że roczny wysiłek (i szczytne intencje) Justyny
pójdzie na marne. - Nigdy nie nie organizowaliśmy zbierania papierków
po gumach i wymieniania ich na sprzęt dla niepełnosprawnych - zaznacza
Marta Florkowska, rzecznik prasowy firmy Wrigley Poland, producenta
gum Orbit. - Niestety zasypywani jesteśmy takimi zbiorami. Niektórzy
przysyłają nam cale kartony opakowań. Bardzo na przykro, ale to
nieporozumienie. [17]
(Na szczęście ostatecznie znalazł się dobroczyńca, który zafundował
wózek nie patrząc na papierki po gumach [18].)
sreberka z paczek papierosów
Jeden z komentatorów atrapy.net zwrócił uwagę na sreberka po
papierosach, i faktycznie udało mi się wyszperać w internecie
potwierdzenie, konkretnie chodziło o papierosy produkowane przez koncern
Philip Morris:
Pamiętam podobną sytuację z kodami kreskowymi czy zbieraniem sreberek
z papierosów Philip Morris. Tam również firmy zaprzeczały takim
akcjom. [19]
Rzeczywiście, Philip Morris zdementował informacje o takiej
zbiórce, pisał o tym też Wiesław Gałązka w czasopiśmie „Hunter”:
W ub. [najprawdopodobniej 2000] roku ważniejsze polskie czasopisma nawet po dwa razy zamieszczały
interesujące ogłoszenie. Przedstawiało siedzącego na wózku inwalidzkim Piotra Pawłowskiego,
prezesa Fundacji Polska Bez Barier oraz Katarzynę Litwińską, która odpowiada za działalność
charytatywną firmy Philip Morris. Wyjaśniali oni, że wspomniana firma Philip Morris nie prowadzi
nigdzie akcji zbierania srebrnej folii (z napisem PULL) z paczek papierosów, która rzekomo miałaby
być wymieniana na wózki inwalidzkie. Obydwoje byli zdziwieni skąd wzięła się ta plotka... Natomiast
zdziwienie wielu czytelników mogła budzić skala upowszechniania tzw. sprostowania niezbyt istotnej,
wydawałoby się, pogłoski. Można by przecież budżet przeznaczony na kosztowne ogłoszenia
przekazać Fundacji z przeznaczeniem na wózki a o zaistniałej sytuacji poinformować dziennikarzy...
[...] Czy należy więc podejrzewać, że wspomniane ogłoszenia mają tzw. drugie dno i są
przykładem działań Public Relations i wynikającej z nich reklamy korporacyjnej, zmierzających do
poprawy wizerunku firmy Philip Morris? Tak się składa, że plotka o wózkach funkcjonowała ponad
pół roku i można ją było zdementować wcześniej ale akurat w tym momencie zapadł precedensowy,
pierwszy wyrok sądu na Florydzie. [20]
Jak widać, Wiesław Gałązka sugeruje swego rodzaju teorię
„spiskową”... Ja nie byłbym taki podejrzliwy — plotki o takich akcjach
zbiórkowych mogą nawet uderzyć w firmę, np. gdy ludzie
dowiadywali się, że Unilever nie daje wózków inwalidzkich za
przywieszki od herbaty Lipton, zamiast pójść po rozum do głowy,
psioczyli na bezduszność koncernu! Nic więc dziwnego, że w takim
przypadku firma próbuje jakoś ukręcić łeb plotce.
Zbieranie sreberek po papierosach („na wózek inwalidzki”) było też
przez wiele lat popularne w Austrii [21].
sensowność
Jak widzieliśmy, tylko w przypadku nakrętek akcja miała jakiś sens.
W sumie nie prościej zbierać
20-groszówki lub 50-groszówki? W końcu to duża większa wartość na
kilogram niż drobny śmieć. No ale uczciwie trzeba przyznać,
że zbieranie drobnych monet pewnie nie „chwyciłoby” tak jak zbiórka
śmieci... Chyba przemiana bezwartościowych śmieci w wartościowy
wózek inwalidzki jakoś przemawia do ludzi.
Dodajmy jeszcze, że firmy organizują co jakiś czas konkursy z nagrodami, w
których trzeba zebrać określoną liczbę kapsli, opakowań itp. danego
produktu.
a w Ameryce...
Ciekawostka: w Stanach Zjednoczonych zbiera się
kawałki wieczek aluminiowych puszek (chodzi o ten kawałek, który się
otwiera przed piciem). [22] I
tym razem to fałszywka.
Nie słyszałem, żeby w Polsce zbierano wieczka puszek na cele
charytatywne. Drodzy Czytelnicy, dajcie znać, jeśli o tym
słyszeliście, albo jeślibyście słyszeli o zbiórce innego sortu śmieci.
redemption rumours
Jak można już wywnioskować na podstawie podanych wyżej przykładów,
pogłoski o zbiórkach śmieci na cele charytatywne znane są na całym
świecie. Folkloryści anglosascy ukuli nawet termin na określenie
tego zjawiska: redemption rumours [23]. Trudno to przetłumaczyć na
polski, skromnie zaproponuję termin pogłoski o odkupieniu (w
angielskim oryginale też jest odniesienie zarówno do merkantylnego,
jak i religijnego znaczenia słowa „odkupienie”).
Wracając do naszych przywieszek herbacianych, okazuje się, że i ta
pogłoska o odkupieniu nie zaczęła się w Polsce. Jak pisze J.H.
Brunvand, omawiając pracę Gary'ego Alana Fine'a [24]:
Yet they work year after year to save thousands of empty cigarette
packages (or the red cellophane opener strips), or pull tabs
from aluminum cans, or the tags attached to tea bags, believing they
are in this way earning such necessities for a poor, blind, or sick
child as a seeing-eye dog, a wheelchair, an iron lung, or time on a
kidney dialysis machine.
[A jednak trudzą się oni gromadząc rok po roku tysiące paczek po
papierosach (lub czerwonych celofanowych pasków) lub wyciągają
wieczka aluminiowych puszek czy przywieszki do herbacianych torebek,
wierząc, że mogą w ten sposób zapewnić biednemu, niewidomemu czy
choremu dziecku takie niezbędne rzeczy jak pies przewodnik, wózek
inwalidzki, żelazne płuca czy czas dializatora.]
przypisy
[1] strona Unilever, dział
„Pytania”, http://www.unilever.pl/resources/faq.asp
[dostęp 5 października 2008]
[2] wypowiedź internauty „Bob” na
grupie dyskusyjnej pl.regionalne.warszawa.ogloszenia, 16
września
2000, http://groups.google.pl/group/pl.regionalne.warszawa.ogloszenia/browse_thread/
thread/40fe4c5a89f5b0d8/588b2f8397ad3ac9
[3] wypowiedź internautki „Wanda”
na Forum Lipton, 20 maja
2008, http://www.lipton.pl/forum/
viewtopic.php%3Ft%3D99%26sid%3D299277e088f3b25f4585e7f3fe72ae31
(kopia Google)
[4] wątek urban legends lat
80 na forum Polskiej Centrali Miłośników Lat 80-tych,
http://www.forum.80s.pl/viewtopic.php?t=3419,
dostęp 5 października 2008
[5]
Universal Product Code (UPC)
and EAN Article Numbering Code (EAN) Page,
http://www.adams1.com/pub/russadam/upccode.html#countrycode [dostęp 5 października 2008]
[6] pytanie zadane na grupie
dyskusyjnej sub.misc przez Wolfganga Tremmela i odpowiedź
Matthiasa Zepfa, 24 września 1990,
http://groups.google.pl/group/sub.misc/
browse_thread/thread/ddd6e1912bb7927f/22871e8292e4ee29
[7] Wolfgang Morscher, „SAGEN.at”
Sammelleidenschaft, http://www.sagen.at/texte/gegenwart/frankreich/sammelleidenschaft.html
[dostęp 20 października 2008], autor powołuje się na książkę
Jeana-Noëla Kapferera Gerüchte - Das älteste Massenmedium der Welt, Paris 1987/95, Leipzig 1996, str. 147
[8] „Zielone
Brygady”, http://www.zb.eco.pl/zb/64/raporty.htm
[dostęp 5 października 2008]
[9] pytanie zadane w serwisie
pytamy.pl przez internautę „qnrad92”, 27 września 2008,
http://pytamy.pl/question/zbieracie-nakretki/1
[dostęp 5 października 2008]
[10] Jerzy Mielniczuk, Wózek
inwalidzki za plastikowe nakrętki, „nowiny24”, 11 grudnia 2007
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20071211/AKTUALNOSCI/71211028
[dostęp 5 października 2008]
[11] Janusz Motyka, Kuba dostał
wymarzony wózek,
„nowiny24”, 7 stycznia 2008,
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080107/AKTUALNOSCI/171100908
[dostęp 5 października 2008]
[12] BLOG Agnieszki i Filipka Janowskiego,
http://filipjanowski.blog.onet.pl/2,ID322230948,index.html
[dostęp 5 października 2008]
[13] Małgorzata Siuta
Nie wyrzucaj nakrętki do kosza, „Gazeta Wyborcza Płock”,
8 września 2008, http://miasta.gazeta.pl/plock/1,35710,5673424,Nie_wyrzucaj_nakretki_do_kosza.html
[14] wypowiedź internautki „Ania”
na Forum Szcepu Jodły, 27 kwietnia 2008,
http://www.forum.jodly.info/viewtopic.php?p=1289
[15] e-mail z 26 lutego 2009
[16] zob. np. stronę konkursu
organizowanego przez Zakład Składowania i Unieszkodliwiania Odpadów Sp. z o.o.
w Krzywopłotach, http://www.konkurs_zakretka.republika.pl, data
dostępu: 1 marca 2009,
[17] Marcin Prusak
Pękła balonowa nadzieja, „POLSKA Dziennik Bałtycki”,
17 listopada
2005, http://lebork.naszemiasto.pl/wydarzenia/537710.html
[18] Marcin Prusak Zrobiona w
balona wygrała, „POLSKA Dziennik Bałtycki”,
24 listopada 2005, http://gdynia.naszemiasto.pl/wydarzenia/540212.html
[19] wypowiedź internauty „root” na
Forum Warmińsko-Mazurskiego Portalu Regionalnego, 5 czerwca 2007,
http://forum.wm.pl/viewtopic.php?f=37&t=18903
[20] Wiesław Gałązka,
Dymokracja, „Hunter” nr 2, luty 2001, http://www.wizerunekpubliczny.pl/pdf/hunter/papierosy.pdf
[21] Wolfgang Morscher, „SAGEN.at”,
Die
Rollstuhlspende, http://www.sagen.at/texte/gegenwart/oesterreich/allgemein/rollstuhlspende.html
[dostęp 20 października 2008]
[22] Snopes.com, Keeping Tabs,
http://www.snopes.com/business/redeem/pulltabs.asp [dostęp 5 października 2008]
[23] Jan Harold
Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends, New York, London,
2002, str. 346-347.
[24] Jan Harold
Brunvand, The Mexican Pet. More "New" Urban Legends and Some Old
Favorites, New York, London, 1986, str. 169.
Nakrętki to prawda!
Z nakrętkami to nie żadne czary - po prostu podlegają one recyklingowi! Są skupy surowców wtórnych (tak jak skupy złomu, makulatury, itp.), które płacą za kilogram nakrętek średnio 20-50 groszy (choć jest w Myślenicach pod Krakowem facet, który daje nawet 1 zł/kg jeśli pieniądze przeznaczone są na cel charytatywny). Nakrętki przerabia się na granulat, z którego potem można na nowo wytworzyć plastikowe przedmioty nieprzeznaczone do wykorzystania w przemyśle spożywczym.
Zbiórka nakrętek
Nie wiem jak to działa, ale tu jest link do Stowarzyszenia, które zbiera nakrętki w Warszawie:
http://www.dom-rodzina-czlowiek.org/pomagamy.php
Wpływ akcji promocyjnych
Wydaje mi się, że wpływ na powstanie tej historii mogły mieć również akcje promocyjne firm produkujących napoje. Bo skoro za 6 nakrętek można dostać misia, a za 50 dmuchany fotel plażowy, to czemu nie wózek inwalidzki za 10.000?
Co do sreberek od
Co do sreberek od papierosów, to były rzeczywiscie takie konkursy, w których za okreslona ilosć sreberek lub kodów kreskowych otrzymywało się nagrody (to były chyba konkursy dla barmanów tylko). nu, ale nie miało to nic wspólnego z dobroczynnoscia =)
Super artykuł! Z references
Super artykuł! Z references i w ogóle. Bardzo mi się spodobał, gratki dla autora :)
Jeśli chodzi o tego typu akcje to na przestrzeni lat chyba o każdej (poza tą z USA ofc) ktoś wspominał w moim otoczeniu czy to w szkole, czy na studiach czy ostatnio w pracy.
Zauważam, że osoby biorące udział w akcji z nakrętkami często nie mają pojęcia o wątku butelkowym i znaczeniu odkręcania tychże narkętek. Swoją drogą dlaczego nie zrobić akcji na butelki bez nakrętek + nakrętki bez butelek?
Bardzo ciekawi mnie też geneza nieszczęsnych 4rek. Teorie widzę są ciekawe, ale gdybyż tak udało się dotrzeć do źródła :)
Pozdro!
Tak, kody kreskowe z 4!
Ten sam okres, dawne zielonogórskie województwo. Wszyscy zbierali - rodzice, dzieci, babcie. Cel był szczytny - ileś tysięcy kodów dawało wózek inwalidzki
:)
w mojej SP20 w Dabrowie Gorniczej,gdzies pomiedzy 1991 a 1996 zbieralismy kody kreskowe z czwórką, ale za nic nie pamietam, co to byl za szczytny cel. i łańcuchy papierowe robilismy rowniez, aby pobic rekord- finalu tej pieknej akcji nie pamietam- tyle tylko, ze zabawa byla przednia:))
przypomina mi się historia łańcuchów
Kiedy byłem w przedszkolu, wszyscy lepiliśmy z pasków papieru łańcuchy choinkowe. Podobno w całym kraju tak robili, a potem mieli je pozłączać w jeden i ustanowić rekord Guinnesa.
Możliwe, że po prostu chciano nam dać zajęcie.
Chodzi o miejscowość Biała Podlaska.
Ja o zbieraniu opakowani po
Ja o zbieraniu opakowani po gumach Orbit słyszałem w Turku w 2004 roku.
I to jest dobre pytanie, bo
I to jest dobre pytanie, bo ilości papierków o które się rozchodzi, są naprawdę monstrualne.