Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

żarówka w ustach


Na pogotowiu zjawia się człowiek z żarówką w ustach — dopiero zastrzyk rozluźniający pozwala wyjąć żarówkę

okres aktywności: 
2003?-

Podobno nie da się wyjąć żarówki włożonej w usta. Mięśnie żuchwy blokują się i dopiero zastrzyk rozluźniający pozwala uwolnić nieszczęśnika. Ten rzekomy „fakcik” sfabularyzowano w postaci rozmaitych opowieści:

[facet], który wsadził sobie żarówkę w gębę i nie mógł wyjąć. żona wezwała taksówkę i pojechali do szpitala. gdy wychodzili zobaczyli w poczekalni taksówkarza z żarówką wiadomo gdzie... [1]

Zwykle historyjka opowiadana jest jako legenda studencka (z cyklu „wyczyny młodzieży akademickiej”…):

[…] ja znam wer[s]je z akademikiem bodajze w Krakowie. impreza studencka […]. ktoś rzucil ze ponoc da sie wlozyc zarowke do buzi (cala). no i ktos ja wlożyl. i nie mogl wyjac. wiec wezwali taksowke i jada na pogotowie. taksowkarz sie zaciekawil co sie dzieje i uslyszal historie o zarowce. pan doktor na pogotowiu wykazal odpowiednie zobojetnienie dla tematu i ja wyjal. za jakis czas przyjezdza na to samo pogotowie taksowkarz ktory wiozl tych kolesi, rowniez z zarowka w buzi:) i tu juz sie lekarz zdzwil, zwlaszcza jak uslysal kretynka historie o tym ze zarowka sie zmiesci (i owszem) ale wyjac jej sie juz nie da, a tym bardziej ze statecny pan taksowkarz tez tego spobowal:) [2]

Czasami w historyjce pojawia się aż trzech połykaczy żarówek (student, jego kolega i taksówkarz) [3].

Te opowieści brzmią nieco za dobrze, pewnie nigdy takie wydarzenie ze studentem i taksówkarzem w rolach głównych nie miało miejsca, ale czy faktycznie wyjęcie żarówki z ust sprawia takie trudności? Nie wiem, nie próbowałem (drogi Czytelniku, też nie próbuj).

Na potwierdzenie sprawy przytacza się w internecie artykuł z „Gazety Wyborczej”:

Połykacze żarówek

Tak idiotyczną zabawę mogli wymyślić chyba tylko studenci. Krakowscy żacy zakładają się o to, kto włoży do buzi żarówkę. […]

O to, czy można włożyć żarówkę do buzi i ją wyjąć, kłócili się dwaj studenci medycyny z Krakowa. […] Razem z kolegą wsiedli do taksówki i pojechali na pogotowie. […] Żacy nie zostawiali swego kolegi i wrócili z nim na pogotowie. Wchodząc do pokoju lekarskiego zauważyli płaczącego taksówkarza… z żarówką w ustach. Czy ta historia to ponury żart? Niestety, nie. To coraz częściej spotykana zabawa wśród studentów polskich uczelni. […] [Lekarze] mówią, że kiedy włożymy żarówkę do buzi, wiązadła i mięśnie w stawie żuchwowo-skroniowym są maksymalnie naciągnięte. Aby ją z powrotem wyciągnąć z ust człowiek musiałby je jeszcze troszeczkę bardziej naciągnąć, a to niestety jest niemożliwe. - Wówczas działa tzw. mechanizm blokujący - opowiada nam krakowski lekarz ze Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, na który studenci z żarówkami zgłaszali się już dziesięciokrotnie. [4]

Co ciekawe (i z lekka podejrzane) artykuł ten nie jest dostępny (nawet w płatnym archiwum) na gazeta.pl, można tylko przeczytać komentarze internautów (zresztą niezbyt przychylne) do publikacji [5]. Czyżby dziennikarz uwierzył w legendę miejską?

Przeciwko tezie o żarówkowym zakleszczenie przemawia to, że na YouTube można znaleźć parę filmów, na których odważni internauci wyjmują sobie żarówkę z ust bez pomocy lekarskiej [6]. Tak więc przynajmniej niektórzy potrafią bez problemu pozbyć się przynajmniej niektórych żarówek ze swojej jamy gębowej.

Czy połykanie żarówek to wyłącznie polska specjalność? Okazuje się, że nie — podobna legenda krąży w Czechach. W tamtejszej wersji w miejsce taksówkarza ofiarą pada niekiedy policjant [7].

Na koniec ciekawostka: historyjka o żarówce pojawia się w książce Małgorzaty Musierowicz Język Trolli [8]. Jeden z bohaterów, nie wierząc swojej kuzynce (która przeczytała w internecie, jak trudno wyjąć z ust żarówkę), próbuję wyczynu i… kończy na pogotowiu.

Motyw „połknięcia” żarówki wykorzystano też w jednym z odcinków serialu Na dobre i na złe.

Ciekawe, czy ta legenda zniknie wraz z zakazanymi przez europejskich biurokratów tradycyjnymi żarówkami. Bo z wyjęciem świetlówki z ust nie będzie problemu…

podobne legendy

przypisy

[1] przytoczenie legendy miejskiej przez internautę „bazyliszek”, 23 września 2005, Gazeta.pl, Forum Humorum, Urban Legends - jakie znacie?, http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=29416150&a=29432483

[2] przytoczenie legendy miejskiej przez internautę „aapsik”, 3 października 2005, Gazeta.pl, Forum Humorum, Urban Legends - jakie znacie?, http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=29416150&a=29898694

[3] wypowiedź internautki „Ula” na Forum HD, 27 kwietnia 2006, http://forum-hd.zamki.pl/watek.php?id=6484

[4] przytoczenie przez internautę „imerr” artykułu z „Gazety Wyborczej”, Forum Studentów UMK, 28 kwietnia 2006 http://www.umkc.pl/topics31/humor-vt18,30.htm

[5] http://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=644&w=40857035&v=2&s=0, data dostępu: 9 kwietnia 2012

[6] na przykład http://pl.youtube.com/watch?v=nJEOPb9kQBw

[7] Petr Janeček, Černá sanitka a jiné děsivé příběhy. Současné pověsti a fámy v České republice, Nakladatelství Plot, Praha 2006, s. 212–214

[8] Małgorzata Musierowicz, Język Trolli, AKAPIT PRESS, Łódź 2004, s. 41–50.

Jakoś student i taksówka

Jakoś student i taksówka mi nie pasują razem... Strudenci kórych znam nie pojechali by taryfą.

mądrze powiedziane ; ) ta

mądrze powiedziane ; ) ta sama legenda krąży w bardzo podobnych wersjach w łodzi.

Święta racja

Święta racja, studenci są znani z braku pieniędzy na wszystko :D, dlatego taryfa raczej odpada ze scenariusza.

czytałam o tym artykuł

czytałam o tym artykuł kilka lat temu w Detektywie.

Historia z taksówkarzem

Historia z taksówkarzem bardzo mi przypomina historię z pewnej książki, ba jest prawie identyczna!

Taka historia z żarówką

Taka historia z żarówką była opisana w jednej z książek Małgorzaty Musierowicz, z popularnej serii Jeżycjada (nie pamietam, w której dokładnie).
Ktoś - pewnie jakieś dziecko - wkłada przypadkowo żarówkę do buzi i trzeba jechać na pogotowie, żeby wyciągnąć. Potem kolejna osoba nie wierzy, że nie da się tego wyjąc samemu, powtarza i też musi jechać na pogotowie.

Ciekawe, czy legenda wzięła się z tej książki, czy p. Musierowicz zainspirowała się legendą :)

Granat

Z nie lepiej od razu granata wsadzić!!

raczej zwichnięcie

czy istnieje jakiś mechanizm blokujący żuchwę, to nie wiem, ale na pewno można sobie żuchwę wywichnąć, podobno zdarzyć może się to też przy ziewaniu. Jednak skutkiem nie jest zakleszczenie się szczęki, lecz problem z jej zamknięcem.

Czeski wątek

Taka sama historia jest też pokazana w czeskim filmie Nuda w Brnie z 2003 roku.

U mnie na domówce kolega

U mnie na domówce kolega tak zrobil, jednak wyjął ją bez problemu :P to nie byla halogenowka, tylko tradycyjna. wiec widac, nie zawsze jest tak jak glosi legenda :D :P

Mój kolega połknął

Mój kolega połknął świetlówkę, miała ok 60 cm. Potem ładnie świecił wieczorami i był przy tym dość oszczędny...

Ta historia jest prawdziwa

to znaczy nie wiem, czy konkretnie ta, ale znaleźli się naśladowcy, którzy chcieli sprawdzić czy to prawda, że żarówki nie da się wyjąc. Oczywiście studenci, nikt inny nie ma chyba tak głupich pomysłów. Skąd wiem, że to prawda? Moja żona jest pielęgniarką i ma koleżankę pielęgniarkę chirurgiczną (czy jakoś tak się to nazywa, chodzi o to że po specjalizacji chirurgicznej), która pracuje w Rydygierze. I ta koleżanka przyjęła własnie podczas jednego nocnego dyżuru takiż przypadek. Cala sprawa została opisana w Lokalnej Wyborczej "Kraków". Ale kiedyż to było dokładnie to już wam nie powiem, ale zakres od 1 do 3 lat wstecz.

portret użytkownika Filip Graliński

A czy szanowna Żona

A czy szanowna Żona mogłaby zapytać koleżankę, czy faktycznie asystowała przy takim zabiegu? Byłbym bardzo wdzięczny.

W internetowym archiwum "GW" nie znalazłem niestety żadnego artykułu dotyczącego takiego lub podobnego wydarzenia. Szukałem artykułów w krakowskim dodatku począwszy od 1 stycznia 2004 roku. Próbowałem różnych kombinacji słów, niestety bez powodzenia.

Szczerze mówiąc - mówię to bez złośliwości - podejrzewam, że owa koleżanka tak naprawdę nie była świadkiem tego wydarzenia, tylko usłyszała od kogoś innego... Dajmy na to mogła powiedzieć "Był taki przypadek, że do szpitala przyjechał...", a Pańska żona mogła zrozumieć, że w szpitalu tejże koleżanki. Dzięki takim nieporozumieniom kwitną legendy miejskie, każdemu z nas pewnie zdarzyło się dołożyć niechcąco kolejne ogniwo w łańcuchu opowiadaczy i słuchaczy jakiejś opowieści.

Błąd w linku

Źle podlinkowany jest filmik z youtube.

portret użytkownika Filip Graliński

Tak, poprawione. Dziękuję

Tak, poprawione. Dziękuję za zwrócenie uwagi.

Możliwe jest nawet

Możliwe jest nawet połknięcie i zwrócenie takiej żarówki bez wydalania zbędnych płynów wymiotnych, zrobił to Stevie Starr w Britain's Got Talent. Wrażliwym radzę NIE oglądać :)

http://www.youtube.com/watch?v=ethCJ4bfJkg

Dwie wersje tutaj

Dwie wersje tutaj przytoczone miałem okazję słyszeć. Co gorsze z wiarygodnego źródła (oczywiście źródło też od kogoś usłyszało więc i tak wychodzi wielki kit).

Sam motyw sprawdziłem na sobie. Da radę 100watówkę włożyć i wyjąć, ale to już raczej jest kwestia indywidualna zależna od możliwości królika dośw. :D

Captivus

Przypomina to legendę "Penis captivus" (http://pl.wikipedia.org/wiki/Penis_captivus) o skurczu pochwy podczas stosunku, który więzi członek. Słyszałem ją w dwóch wersjach:

1. "Znajomy znajomego" widział jak wynoszą z bloku na noszach parkę, która tak właśnie skończyła.

2. Żołnierz nie dostał przepustki a bardzo tęsknił za swoją dziewczyną, więc umówił się z nią pod płotem jednostki (miała to być jednostka na Bemowie w Warszawie)... Oczywiście zakleszczyli się, trzeba było przecinać płot, a "znajomy znajomego" był akurat w tłumie to obserwującym.

Znajomy opowiadał, że

Znajomy opowiadał, że wsadził sobie żarówkę w ustach i że musiał jechać na pogotowie, żeby mu ją wyjęli. O ile pamiętam, musieli mu nieco naciąć kąciki ust, aby ją wyjąć (jakoś się nie przyjrzałam, czy ma w tych miejscach blizny), o taksówkarzu chyba nie wspominał. Nie pamiętam tylko, czy to jest historia potwierdzona, czy jedynie zmyślona.

portret użytkownika Filip Graliński

Trzeba być freudystą,

Trzeba być freudystą, żeby zauważyć związek między tymi opowieściami :) W każdym razie obiecuję zająć się "penisem captivusem", rzeczywiście to cała potężna wiązka opowieści w folklorze współczesnym.

To zdarzenie miało mijesce w rzeczywistości!!

Żarówka w ustach miała miejsce faktycznie podczas zakrapianej alkoholem imprezy. Jak uczestnicy mi pozwolą to opisze szczegóły. Ale że to urosło do rozmiarów takiej legendy to to jest śmieszne samo w sobie!! Ale fakt była tak impreza :)

"Buzia"

Uderzające jest dla mnie to, że w przytoczeniach tej legendy - i to najwyraźniej nawet prasowych - ciągle mówi się o "wkładaniu żarówki do BUZI"... Nie no, nie mam nic przeciw słowu "buzia" i ogólnie przeciw dziecinności tudzież dziecięcości, ale wydaje mi się, że neutralne określenie to "usta"... Ta "buzia" jeszcze bardziej udziwnia przytoczenia i w moim odczuciu czyni je jeszcze mniej wiarygodnymi.

Nie chciałbym aby robiono z

Nie chciałbym aby robiono z tego tylko mit. Moja mama pracuje w szpitalu i na pogotowiu naprawdę zdarzają się przypadki osób z żarówkami w ustach. A wszystko za sprawą myślenia typu "to tylko mit".

Oczywiście niektórzy potrafią wyjąć żarówkę, tak jak niektórzy potrafią się polizać w łokieć, ale większość osób skończy na pogotowiu.

Terefere, ta historia

Terefere, ta historia jest/może być prawdziwa!!!

Swojego czasu osobiście widziałem na pogotowiu w Bytomiu, w poczekalni kolesia z żarówką w ustach. Zagadałem na ten temat do lekarza bo znałem taką historię już wcześniej. Powiedział mi, że nie pierwszy raz ma takiego pacjenta, a skoro już jeden jest to prawdopodobnie nim nastanie świt jeszcze ktoś z takim problemem przyjedzie.

Student i taksówkarz to tylko możliwy przypadek, ale kolesie z żarówką w ustach zdarzają się w większych miastach nie tak rzadko!

W kapitalny sposób opowiada

W kapitalny sposób opowiada to Piotr Bałtroczyk, jako "swoją" historię. Polecam.

portret użytkownika Filip Graliński

Rzeczywiście, też mi taka

Rzeczywiście, też mi taka myśl przyszła przez głowę, aczkolwiek wyjaśnienie może być prozaiczne - "w ustach" jest niejednoznaczne (można np. trzymać zapałkę w ustach i nie w "buzi"), tak naprawdę potrzebny byłby neutralny synonim do "jamy ustnej" (która z kolei jest zbyt książkowa).

"Sex w Brnie"

Połykanie żarówki pojawia się także w czeskiej komedii "Nuda w Brnie" (w Polsce o tytule "Sex w Brnie". Nie tylko jest zabawnym ubarwieniem, ale nawet spaja pewne wątki i puentuje je :)
Ot, taka ciekawostka. A film polecam.

O ile pamiętam jakiś czas

O ile pamiętam jakiś czas temu historia z żarówką była wykorzystana w epizodzie serialu "Na dobre i na złe"

Słyszałem tę legendę,

Słyszałem tę legendę, inny jest jednak sposób wyciągania żarówki. W wersji którą znam nie podaje się zastrzyku a nacina kąciki ust:P

O żarówce

Wyjąć się da. Standardowa żarówka, w ogóle można jeszcze takie kupić? Kolega przy mnie włożył i wyjął :). A że dziennikarz zamiast dementować plotkę, upowszechnia ją? Sprawdzają się słowa prof. Dionizjusza Czubali: „Plotka czy legenda jest (…) rejestrowana zarówno przez folklorystę, jak i przez dziennikarza. Różni ich jednak podejście od tego zjawiska. Folklorysta zakłada, że ma do czynienia z mitologią, dziennikarz zaś z reguły staje się ofiarą tej mitologii, bowiem traktuje ulotne wieści jako relacje z prawdziwych zdarzeń” (Czubala D., Współczesne legendy miejskie, Uniwersytet Śląski, Katowice 1993, s. 71)

Słyszałem, że chodzi tu o

Słyszałem, że chodzi tu o żarówkę 100 watową. Z mniejszą nie ma problemu. Ale nie wiem, mimo wielkiej pokusy, nie próbowałem.

Lektury

Moi drodzy, ta historyjka z żarówką w ustach jest wymysłem pisarskim o ile się nie mylę Małgorzaty Musierowicz (to ta od "Opium w rosole"), albo została zawarta w książce pt. "Lesio" (autora nie pamiętam). Moja ciotka czytała książkę z tą sceną i opowiadała mi później, że sama miała ochotę sprawdzić czy z tą żarówką to prawda...

portret użytkownika Filip Graliński

Nie, historyjka jest

Nie, historyjka jest starsza, pisarka wplotła w fabułę opowieść już wcześniej znaną.

wyjmowanie żarówki

Odnośnie żarówki w ustach - ja też miałam ochotą spróbować, ale tak na wszelki przypadek tego nie robię ( a gdyby tak pani Musierowicz miała rację?).Lesio to książka Joanny Chmielewskiej, przy niej też można się nieżle uśmiać.

dobrze gadasz

dobrze gadasz

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design