zabójca na tylnym siedzeniu


Na kobietę prowadzącą samochód czyha zabójca ukryty na tylnym siedzeniu.

Opowieść o mordercy przyczajonym na tylnym siedzeniu samochodu (The Killer in the Backseat) to klasyczna amerykańska legenda miejska, opowiadana w różnych wariantach przynajmniej od lat 60. ubiegłego wieku [1].

Nie sądziłem, że ta historia jest znana w Polsce, tym większe było moje ukontentowanie, kiedy odnalazłem w polskim internecie żywe i aktualne przykłady tej miejskiej legendy, na przykład:

Opowiem Wam niesamowitą historię, która przytrafiła się mojej koleżance. [...] No wiec we wtorek koleżanka wracała koło 19 z pracy sama (bo ja byłam chora) U nas jest bardzo dużo lasów i jest taki odcinek ,że z 1O minut jedzie się lasem ciągle. Koleżanka wjechała więc w las. Było już bardzo ciemno. [...] Nagle gdzieś w połowie drogi musiała zahamować bo na drodze leżał duży konar drzewa. Nie miała szans go ominąć. [...] Wysiadła, włączyła światła i zaczęła odsuwać ten konar. Jest fest babką więc dwie minutki i było po bólu. Wsiadła z powrotem do samochodu. Nie ujechała pół minuty jak nagle za nią jakiś samochód podjechał na tył jej samochodu bardzo szybko i zaczął świecić jej długimi światłami oślepiając. Nie chciał jej wyprzedzać i co chwila tylko oślepiał tymi długimi światłami. Przyspieszyła - on też przyspieszył, zwolniła żeby ją wyminął, ale jadący za nią samochód też zwolnił. Przestraszyła się bo wyglądało to tak jakby ją po prostu ścigał. Zadzwoniła do męża ,że już dojeżdża do domu ,ale ,że ktoś ja goni i żeby wyszedł przed dom bo się boi [...] Dojechała do domu , wjechała na podwórko i wybiegła z samochodu - mąż już na nią czekał. Samochód , który za nią jechał zatrzymał się przed jej domem. Była bardzo wystraszona, cała się trzęsła i zaczęła krzyczeć do męża, że to ten samochód. [...] Podeszli do tego samochodu. Z samochodu wysiadła para. Mąż mojej koleżanki też trochę się zdenerwować wtedy no i zaczął do nich wołać czego chcą i czemu mu straszą żonę - mogła się przez nich zabić, uciekając. Parka, taka w średnim wieku, podbiegła i zaczęła tłumaczyć. Jechali do domu z urlopu i nagle zauważyli ,ze na drodze stoi oświetlony samochód ( to był samochód mojej koleżanki) i jakiś facet wylatuje niemal kucając z lasu, otwiera drzwi z tyłu wozu i wślizguje się do tego stojącego wozu. Wydało im się to co najmniej dziwne. Bo robił to bardzo po kryjomu jakby przed kimś się chowając. [...] Byli już bardzo blisko i stwierdzili, że coś jest nie tak. No bo gdzie ten wsiadający facet, no nie ? Zapalili długie światła i wtedy zauważli ,że ten facet podniósł ręce jakby chciał coś zrobić kierowcy. Zaczeli świecić długimi światłami i on się wystraszył i znów położył czy chował na tym siedzeniu. I tak kilka razy. Niestety moja koleżanka wtedy przyspieszyła bo się ich wystraszyła - więc zaczęli ją gonić. Zdali sobie sprawę, że jadąca kobieta może być w niebezpieczeństwie.No więc pojechali za nią. [...] Po ich wyjaśnieniach wszyscy podbiegli do samochodu. Drzwi tylne były otwarte. Na siedzeniu nie było faceta. Ale był kawałek sznura. Morderca najprawdopodobniej chciał moją koleżankę udusić, albo zacząć dusić i zmusić do zjazdu w las, a resztę sami sobie odpowiedzcie ... nam ta historia zmroziła krew w żyłach. Dziewczyny napisałam ja po to ,żeby was ostrzec. NIGDY. Przenigdy nie zatrzymujcie się po ciemaku na drodze !!! I zawsze jak wsiadacie do samochodu - obejrzyjcie się za siebie ! [2]

W innej wersji [3] kobietę próbuje ostrzec kierowca tira, a finał opowieści ma miejsce nie przed domem niedoszłej ofiary, lecz na stacji benzynowej. Większość innych elementów opowieści pozostaje bez zmian: kierowcą samochodu jest kobieta, samochód zatrzymuje konar leżący na drodze, kobieta w trakcie „pościgu” dzwoni do męża, złoczyńca zdążył umknąć z samochodu, w samochodzie znaleziono tylko narzędzie zbrodni:

[...] w samochodzie kobiety, obsługa stacji znalazła sznur i nóż

Jestem ciekaw, na ile ta legenda jest znana w Polsce, czekam na Wasze komentarze. Ciekawi mnie zwłaszcza, czy we wszystkich polskich wersjach „występuje” konar, wydaje mi się, że jest on jakimś naszym rodzimym dodatkiem — nie znam amerykańskiej wersji z konarem.

przypisy

[1] Jan Harold Brunvand, The vanishing hitchhiker: American urban Legends and their meanings, W.W. Norton & Company, New York, London, 1981, s. 52-53

[2] wypowiedź internautki „Helenka25” na Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL w wątku Zawsze obejrzyj się za siebie, 18 października 2008, http://www.netkobiety.pl/t2274.html, data dostępu: 1 stycznia 2008

[3] wypowiedź internauty „WebLion” na Panel Dyskusyjny Klubu Internautów w wątku Historia pewnej pani..., 8 grudnia 2008, http://klub-internautow.pl/index.php?topic=957.0

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

We wrześniu 2009, też w Poznaniu...

..moja dziewczyna usłyszała wersję z tirem i siekierą, bez telefonu do męża. :)

Usłyszane w czerwcu 2009,

Usłyszane w czerwcu 2009, Poznań, z wersją tir+stacja benzynowa+sznur i siekiera.

Swoją drogą, podobna historia, tzn. z gałęzią w środku lasu i młodymi kobietami (były dwie) była w jednej babskiej książce: "Klub Perskich Pikli", Sandry Dallas. W tej wersji po odciągnięciu gałęzi z lasu wyłonił się zboczeniec, który zaatakował niewiasty.

Brzmi to jak jedno z

Brzmi to jak jedno z opowiadań Jeffreya Archera ze zbioru "Na kocią łapę"

portret użytkownika Filip Graliński

To jak ten wujek coś

To jak ten wujek coś ciekawe opowie, proszę dać znać :)

heh - okolice Mikołowa...

heh - okolice Mikołowa... tam mieszka mój wujek, który często sprzedaje na imprezach legendy miejskie.
Jak ją usłyszałem pierwszy raz, to myślałem, że to nie jest legenda :)

okolice Mikołowa

Słyszałam (w 2007r) wersję z TIRem i stacją benzynową od koleżanki z grupy. Chodziło o jej znajomą, a rzecz działa się w okolicach Mikołowa.

Forum

Historia ta pojawiła się również w grudniu 2008 na pewnym forum internetowym, na zamkniętym podforum dla kobiet (dlatego nie podaję nazwy forum). Elementy kluczowe - działo się to w okolicach Łodzi, dziewczyna zatrzymała się, żeby odsunąć gałąź, później kierowca TIRa dawał jej znaki długimi światłami i klaksonem. Przerażona dziewczyna zadzwoniła do ojca, z którym umówiła się na pobliskiej stacji benzynowej. Zjechała na stację, TIR za nią, kierowca wyjaśnił jej, że widział, jak ktoś wsiada do jej samochodu. W samochodzie znaleziono worek i sznurek, a kamera przemysłowa na stacji benzynowej zarejestrowała, jak facet z tego samochodu uciekał.

Jeśli chodzi o polski dodatek w postaci gałęzi na drodze - to była popularna metoda gangów złodziei samochodów. Rzucali coś na drogę, żeby kierowca musiał się zatrzymać i wysiąść, a wtedy odbierali mu kluczyki i odjeżdżali jego autem. W mediach było wiele informacji na ten temat i ostrzeżeń - z takim dodatkiem miejska legenda wydaje się bardziej prawdopodobna.

Słyszałem i ja

Słyszałem tą historię z dwóch niezależnych źródeł, wersja opisywana była z TIR-em (znaczy kierowca tegoż migając światłami i trąbiąc, gonił kobietę), rzecz działa się na północ od Poznania, kierowca TIR-a dogonił kobietę na stacji benzynowej, jak się tamże zatrzymała i opowiedział, że widział, że ktoś wsiadał do jej auta. Pracownicy stacji na zdjęciach z monitoringu widzieli, jak ktoś wysiada z tyłu auta.

słyszałem to dwa tygodnie

słyszałem to dwa tygodnie temu, dw 178, laska była z dąbrówki ludomskiej. wersja z konarem i stacją, swoją drogą, tam chyba nie ma nigdzie stacji 24h w okolicy;p

Historia powróciła

Historia powróciła ostatnio na Dolnym Śląsku w okolicy Nowej Rudy. Morderca - psychopata do dziś czai się ponoć na przeł. Woliborskiej i zostawia na tylnym siedzeniu siekierę. Ofiarą - młoda kobieta + konar drzewa.

design by Stainless Design