Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

zabójca na tylnym siedzeniu


Na kobietę prowadzącą samochód czyha zabójca ukryty na tylnym siedzeniu.

Opowieść o mordercy przyczajonym na tylnym siedzeniu samochodu (The Killer in the Backseat) to klasyczna amerykańska legenda miejska, opowiadana w różnych wariantach przynajmniej od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku [1].

Nie sądziłem wcześniej, że ta historia jest znana w Polsce, tym większe było moje zaskoczenie, kiedy odnalazłem w polskim internecie żywe i aktualne przykłady tej historii. Opowieść może toczyć się tak:

Koleżanka koleżanki wraca samochodem sama z pracy późnym wieczorem. Jedzie przez las, głucho, ciemno. Nagle musi zahamować — na drodze leży konar drzewa. Nie da się go ominąć, więc kobieta wysiada z samochodu, odsuwa przeszkodę i kontynuuje podróż. Daleko nie ujechała, gdy nagle jakiś samochód podjeżdża do niej bardzo blisko i oślepia ją długimi światłami. Wcale nie chce jej wyprzedzić, tylko co chwila włącza długie światła. Kobieta przyspiesza, samochód za nią — też przyspiesza, kobieta zwalnia, tajemniczy samochód — też zwalnia. Kobieta jest nie na żarty przestraszona, dzwoni do męża, mówi, że jest już blisko domu, ale ktoś ją ściga, prosi zatem męża, żeby wyszedł przed dom. Dojeżdża do domu, roztrzęsiona wybiega ze swojego samochodu, prześladujący ją samochód również zatrzymuje się pod domem kobiety! W samochodzie siedzi para. Mąż głównej bohaterki podbiega, krzyczy na nich. „Prześladowcy” wybiegają z samochodu i zaczynają wszystko tłumaczyć. Okazuje się, że jechali spokojnie do domu, gdy zauważyli stojący na drodze samochód (jak się okazuje, należący do głównej bohaterki opowieści). Spostrzegli, jak ktoś pochylony wybiega z lasu, chyłkiem otwiera tylne drzwi samochodu i wsiada do środka. Zaniepokojeni włączają długie światła, widzą, jak tajemniczy pasażer wyciąga ręce, jakby chciał coś zrobić kobiecie prowadzącej samochód. Na szczęście wystraszyły go światła i znowu schował się na tylnym siedzeniu. Po chwili ponownie próbuje zaatakować kobietę, więc para kierująca samochodem włącza długie światła, i tak kilka razy.

Po tych wyjaśnieniach wszyscy biegną do samochodu kobiety, tylne drzwi są otwarte. Złoczyńca zdążył już uciec [2].

W innej wersji [3] kobietę próbuje ostrzec kierowca tira, a finał opowieści ma miejsce nie przed domem niedoszłej ofiary, lecz na stacji benzynowej. Większość innych elementów opowieści pozostaje bez zmian: kierowcą samochodu jest kobieta, samochód zatrzymuje konar leżący na drodze, kobieta w trakcie „pościgu” dzwoni do męża, złoczyńca zdążył umknąć z samochodu, w samochodzie znaleziono tylko narzędzie zbrodni („[…] w samochodzie kobiety, obsługa stacji znalazła sznur i nóż” [3]).

Legenda stała się bardzo popularna. Wiele osób opowiada ją z pełnym przekonaniem o autentyczności opisywanych wydarzeń („[…] nam ta historia zmroziła krew w żyłach. Dziewczyny napisałam ją po to, żeby was ostrzec” [2]).

Oto kilka świadectw moich informatorów:

Słyszałem tę historię z dwóch niezależnych źródeł, wersja opisywana była z TIR-em (znaczy kierowca tegoż migając światłami i trąbiąc, gonił kobietę), rzecz działa się na północ od Poznania, kierowca TIR-a dogonił kobietę na stacji benzynowej, jak się tamże zatrzymała i opowiedział, że widział, jak ktoś wsiadał do jej auta. Pracownicy stacji na zdjęciach z monitoringu widzieli, jak ktoś wysiada z tyłu auta. [4]

Historia ta pojawiła się również w grudniu 2008 roku na pewnym forum internetowym, na zamkniętym podforum dla kobiet […]. Elementy kluczowe — działo się to w okolicach Łodzi, dziewczyna zatrzymała się, żeby odsunąć gałąź, później kierowca TIR-a dawał jej znaki długimi światłami i klaksonem. Przerażona dziewczyna zadzwoniła do ojca, z którym umówiła się na pobliskiej stacji benzynowej. Zjechała na stację, TIR za nią, kierowca wyjaśnił jej, że widział, jak ktoś wsiada do jej samochodu. W samochodzie znaleziono worek i sznurek, a kamera przemysłowa na stacji benzynowej zarejestrowała, jak facet z tego samochodu uciekał. [5]

Też słyszałam od dalszego znajomego jakoś w 2007 r. Główną bohaterką była córka znajomych tego znajomego, miejscowości nie pamiętam. Była gruba gałąź na drodze, oślepiający tir, ale nie było stacji benzynowej. Dziewczyna podobno wkurzona oślepiającymi światłami zjechała na pobocze — tir za nią. Wysiadła z samochodu i zaczęła iść w kierunku tira, bo chciała ochrzanić tirowca, ale kierowca nie wysiadał, tylko przez dłuższy czas oświetlał jej auto. W końcu spasował, krzyknął, żeby wsiadała do auta i odjechał. Dziewczyna wzburzona dojechała do domu, a następnego dnia rano na tylnym siedzeniu jej ojciec znalazł metalową linkę. Konkluzja była taka, że prawdopodobnie tirowiec zobaczył, jak gość wsiada do auta przy akcji z konarem, próbował ostrzec dziewczynę światłami, a potem jak na poboczu zobaczył, że złoczyńca wysiada, kazał odjechać dziewczynie. [6]

Usłyszałam tę historię od mojej siostry. „Znajoma jej znajomej” wracała do domu. Nie było TIR-a, tylko zwykły samochód, w którym jechała para staruszków, którzy bali się wysiąść i powiedzieć o tym, co widzieli, w środku samochodu znaleziono łom […]. Konar i las się zgadzają. […][7].

W większości polskich wersji „występuje” konar. Wydaje mi się, że jest on jakimś naszym rodzimym dodatkiem — nie znam amerykańskiej wersji z tym „rekwizytem”.

podobne legendy

przypisy

[1] Jan Harold Brunvand, The Vanishing Hitchhiker: American Urban Legends and Their Meanings, W.W. Norton & Company, New York, London, 1981, s. 52, 53

[2] wypowiedź internautki „Helenka25” na Forum Kobiet - NETKOBIETY.PL w wątku Zawsze obejrzyj się za siebie, 18 października 2008, http://www.netkobiety.pl/t2274.html, data dostępu: 1 stycznia 2008

[3] wypowiedź internauty „WebLion” na Panel Dyskusyjny Klubu Internautów w wątku Historia pewnej pani..., 8 grudnia 2008, http://klub-internautow.pl/index.php?topic=957.0

[4] „zlyadmin”, 7 marca 2009, http://atrapa.net/legendy/tylnesiedzenie.htm#comment-10622

[5] „Alia”, 29 marca 2009, http://atrapa.net/legendy/tylnesiedzenie.htm#comment-10782

[6] „Bladooka”, 16 sierpnia 2009, http://atrapa.net/legendy/tylnesiedzenie.htm#comment-11192

[7] 21 stycznia 2010, http://atrapa.net/legendy/tylnesiedzenie.htm#comment-11696

To mój stary naciera spod

To mój stary naciera spod kanapy.

A ja słyszałam wersję z

A ja słyszałam wersję z kłodą, kobieta wracała z pracy i zadzwoniła do męża, który jej poradził skrecic w jakąs dróżkę, gdzie tropiący ją tir nie zmieści sie - oczywiscie sie jakoś tam złamał... Rzecz działa sie w Polsce, nie pamietam dokładnie gdzie, poza tym była to mojego znajomego brata szefowa :) do tej pory jest pod opieką psychiatry i nie może dojść do siebie. :)

Choć muszę przyznać, że uwierzyłam :)

wersja jasielska

Słyszana w grudniu 2008 i styczniu 2009 (dwa niezależne "źródła")
Kobieta jechała samotnie przez las warzycki. Z opowieści wynikało, że działo się to niedawno.
Mapka: http://42.pl/u/1quX
Las z konarem - las między Lublą a Warzycami otaczający drogę 988
Stacja paliw na którą "schroniła" się kobieta i gdzie przyjechał za nią kierowca TIRa - stacja "Grosar" na Bieszczadzkiej.

portret użytkownika Filip Graliński

Dziękuję za precyzyjne

Dziękuję za precyzyjne informacje :)

Historia powróciła

Historia powróciła ostatnio na Dolnym Śląsku w okolicy Nowej Rudy. Morderca - psychopata do dziś czai się ponoć na przeł. Woliborskiej i zostawia na tylnym siedzeniu siekierę. Ofiarą - młoda kobieta + konar drzewa.

słyszałem to dwa tygodnie

słyszałem to dwa tygodnie temu, dw 178, laska była z dąbrówki ludomskiej. wersja z konarem i stacją, swoją drogą, tam chyba nie ma nigdzie stacji 24h w okolicy;p

Słyszałem i ja

Słyszałem tą historię z dwóch niezależnych źródeł, wersja opisywana była z TIR-em (znaczy kierowca tegoż migając światłami i trąbiąc, gonił kobietę), rzecz działa się na północ od Poznania, kierowca TIR-a dogonił kobietę na stacji benzynowej, jak się tamże zatrzymała i opowiedział, że widział, że ktoś wsiadał do jej auta. Pracownicy stacji na zdjęciach z monitoringu widzieli, jak ktoś wysiada z tyłu auta.

Forum

Historia ta pojawiła się również w grudniu 2008 na pewnym forum internetowym, na zamkniętym podforum dla kobiet (dlatego nie podaję nazwy forum). Elementy kluczowe - działo się to w okolicach Łodzi, dziewczyna zatrzymała się, żeby odsunąć gałąź, później kierowca TIRa dawał jej znaki długimi światłami i klaksonem. Przerażona dziewczyna zadzwoniła do ojca, z którym umówiła się na pobliskiej stacji benzynowej. Zjechała na stację, TIR za nią, kierowca wyjaśnił jej, że widział, jak ktoś wsiada do jej samochodu. W samochodzie znaleziono worek i sznurek, a kamera przemysłowa na stacji benzynowej zarejestrowała, jak facet z tego samochodu uciekał.

Jeśli chodzi o polski dodatek w postaci gałęzi na drodze - to była popularna metoda gangów złodziei samochodów. Rzucali coś na drogę, żeby kierowca musiał się zatrzymać i wysiąść, a wtedy odbierali mu kluczyki i odjeżdżali jego autem. W mediach było wiele informacji na ten temat i ostrzeżeń - z takim dodatkiem miejska legenda wydaje się bardziej prawdopodobna.

okolice Mikołowa

Słyszałam (w 2007r) wersję z TIRem i stacją benzynową od koleżanki z grupy. Chodziło o jej znajomą, a rzecz działa się w okolicach Mikołowa.

heh - okolice Mikołowa...

heh - okolice Mikołowa... tam mieszka mój wujek, który często sprzedaje na imprezach legendy miejskie.
Jak ją usłyszałem pierwszy raz, to myślałem, że to nie jest legenda :)

portret użytkownika Filip Graliński

To jak ten wujek coś

To jak ten wujek coś ciekawe opowie, proszę dać znać :)

Brzmi to jak jedno z

Brzmi to jak jedno z opowiadań Jeffreya Archera ze zbioru "Na kocią łapę"

Usłyszane w czerwcu 2009,

Usłyszane w czerwcu 2009, Poznań, z wersją tir+stacja benzynowa+sznur i siekiera.

Swoją drogą, podobna historia, tzn. z gałęzią w środku lasu i młodymi kobietami (były dwie) była w jednej babskiej książce: "Klub Perskich Pikli", Sandry Dallas. W tej wersji po odciągnięciu gałęzi z lasu wyłonił się zboczeniec, który zaatakował niewiasty.

We wrześniu 2009, też w Poznaniu...

..moja dziewczyna usłyszała wersję z tirem i siekierą, bez telefonu do męża. :)

Re: zabójca na tylnym siedzeniu

Też słyszałam od dalszego znajomego jakoś w 2007r.
Główną bohaterką była córka znajomych tego znajomego, miejscówki nie pamiętam.
Była gruba gałąź na drodze, oślepiający tir, ale nie było stacji benzynowej. Dziewczyna podobno wkurzona oślepiającymi światłami zjechała na pobocze - tir za nią. Wysiadła z samochodu i zaczęła iść w kierunku tira, bo chciała ochrzanić tirowca, ale kierowca nie wysiadał, tylko przez dłuższy czas oświetlał jej auto. W końcu spasował, krzyknął żeby wsiadała do auta i odjechał.
Dziewczyna wzburzona dojechała do domu, a następnego dnia rano na tylnym siedzeniu jej ojciec znalazł metalową linkę.
Konkluzja była taka że prawdopodobnie tirowiec zobaczył jak gość wsiada do auta przy akcji z konarem, próbował ostrzec dziewczynę światłami, a potem jak na poboczu zobaczył że złoczyńca wysiada, kazał odjechać dziewczynie.

Przez tydzień dochodziłam do siebie jak usłyszałam tą historię :)

Ale wersja z zarejestrowaniem przez kamery na stacji benzynowej bardziej mi się podoba :)))

Zasłyszane - maj / czerwiec 2009

Ja usłyszałem od znajomej tą historię chyba w standardowym wariancie - Koleżanka opowiedziała jej historię koleżanki, która wieczorem wracała z pracy drogą przez las (pod Łodzią), na drodze był konar, potem pojawił się tir z migającymi światłami. Finał miał miejsce na stacji benzynowej, na tylnym siedzeniu samochodu znaleziono żyłkę (garotę?).

Znajoma była święcie przekonana że to prawda :)

portret użytkownika Filip Graliński

Dziękuję za sygnał. Czy

Dziękuję za sygnał. Czy wiadomo, jaki to był konkretnie las?

Opowiastka z ogniska

Słyszałem tę opowieść jako dzieciak w 199którymś przy ognisku, przerobioną na historię mrożącą krew w żyłach tylko, że: a) było opowiadane nie jako relacja, ale jako powiastka (doszło m.in. dookreślanie "mroczności" tamtego wieczoru przez liczne wstawki epitetowe) b) zamiast sznura była siekiera c) (największa zmiana) nie było drugiego samochodu, który ostrzegał przed mordercą d) nie kończyła się happyendem... A kiedy sam dalej ją rozpowszechniałem dodawałem od siebie jeszcze inne rzeczy.

Wydaje mi się, że mógł być to daleki potomek legendy "The Killer in the Backseat". Tak naprawdę z oryginału zachował się tylko zabójca na tylnym siedzeniu właśnie.

Historia wydaje się mieć

Historia wydaje się mieć źródło w książce:
Jeffrey Archer, "Dwanaście fałszywych tropów", opowiadanie o nazwie "Nie zatrzymuj się na autostradzie", 1994 r.
Pozdrawiam.

inna wersja

a ja znam inną wersję:

oto ona:
znajoma kumpeli przyjaciółki ciotki ete cera (^_^) wracała z markietu bazaru czy innego punktu handlowego z niewielkim pakunkiem. nieważne z czym. Idzie do swego auta, ale niestety w jej oplu już ktoś jest. Na tylnim siedzeniu lekko skulona zajmuje miejsce starowina. Dziewczyna zdziwona otwiera drzwi i pyta seniorki, co ta robi w jej aucie, bo przecież jest i pluszowe serduszko i skórzana tapicerka jak i rysa na przednich drzwiach. Staruszka patrzy i odpowiada na to "czy mogłaby mnie pani podwieźć do domu? Nogi mi spuchły". Dziewczę patrzy na staruchę: ubrana była w berecik jakąś podomnkę w kwiatki i ściskała w szponach małą torebeczkę wyglądająco dosyć pakownie. Przestaraszyła się dziwnego spojrzenia babki więc mówi: "pani poczeka, zapomniałam czegoś kupić" i dalej w te pędy do ochroniarza. Wracają razem ochroniarz i kobita patrzą a w aucie nie ma babki tylko w tłumie niknie kwiaciasta podomka. Ochroniarzyna już miał wyśmiać nieszczęsne dziewczę, ale niespodziewanie znajduje na tylnim siedzeniu torebeczkę szponiastego babsztyla a w niej sznurek rzeźniczy i takiż sam sporej wielkości nóż :)

w takiej otoi formie usłyszałam tę historyjkę od kuznki :)

słyszałam wczoraj!

Usłyszałam tę historię od mojej siostry "znajoma jej znajomej" wracała do domu. NIe było TIRa tylko zwykły samochód, w którym jechała para staruszków, którzy bali się wysiąść i powiedzieć o tym co widzieli, w środku samochodu znaleziono łom (tak dla odmiany- z tego, co tu czytam). Konar i las się zgadzają. Obie w to uwierzyłyśmy, a ja "ku przestrodze" opowiedziałam to koleżance, która o dziwo znała podobną historię! Wydawało się realistyczne- jej chłopak- kierowca TIRa zasłyszał historię od kolegi też kierowcy. I tu kolejna zmiana! To ten kolega jechał TIRem i zauważył kobietę wysiadającą z samochodu żeby odsunąć kłodę. W tym czasie do samochodu wkradł się jakiś facet z siekierą, kolega trąbił i migał światłami. Po pewnym czasie kobieta zorientowała się, że coś jest nietak i wysiadła w tym samym momencie co kierowca TIRa. Uznałam, że coś w tych historiach jest nie tak, ew. skoro tak było to ktoś musiał o tym w internecie pisać. Jakie było moje i siostry zdziwienie, że dałyśmy się wkręcić...

zabójca na tylnym siedzeniu - w Twoim Stylu jako fakt

Do mnie też dotarła ta historia w wersji z tirem i stacją benzynową. Opowiedziałam ją koleżance i Ona powiedziała, że czytała o tej kobiecie (której się to przytrafiło) w ... gazecie Twój Styl. Zaznaczam, że nie jako legendę miejską ale jako relacje osoby, której się to przytrafiło. Jeśli to prawda to moim zdaniem to oburzające, że poważna gazeta wprowadza w błąd czytelnika i publikuje coś takiego jako autentyczną historię i rzekomo na podstawie rozmowy z bohaterką historii!!! Czy da się jakoś to sprawdzić?

portret użytkownika Filip Graliński

Ciekawe...

Ciekawe... bardzo pomogłaby mi informacja, w którym numerze tego czasopisma to się pojawiło.

Miejsce: Jasło na

Miejsce: Jasło na Padkarpaciu, a konkretniej las w Warzycach.
Scenariusz - kłoda + kierowca TIR-a + stacja benzynowa. Bez żadnych telefonów do ojca, męża, etc. Dziewczyna zatrzymuje się na stacji, a wtedy z samochodu umyka jakiś typ. Na tylnym siedzeniu zostaje metalowa linka i nóż.

Wrocław i okolice Katowic

Jestem z okolic Katowic i słyszałam podobną historie:
Koleżanka znajomej jechała drogą po burzy, nie mogła przejechać przez leżące gałęzie, wysiadła uprzątnęła drogę, wsiadła do samochodu, za nią zaczął jechać jakiś tir który mrugał jej światłami i trąbił na nią. Ta wystraszona zadzwoniła do mamy i poprosiła ją żeby wyszła po nią przed blok. Kiedy podjechała już pod blok kierowca tira dobiegł do niej i powiedział, że widział jak jakiś mężczyzna wsiada do jej samochodu na tylne siedzenie, na nim znaleziono stalową linkę.

Druga historia jest z Wrocławia opowiedziała mi ją ciocia:
Kobieta jechała drogą, wysiadła by sprzątnąć gałęzie, zaczął za nią jechać taksówkarz, też trąbił i mrugał światłami. Ona zjechała na stację benzynową, on za nią. Wiadomo widział jak ktoś wsiada do jej auta. Na tylnym siedzeniu znajdują sznur i nóż.

facet z siekierą w walizeczce

A ja dziś słyszałam, babka jedzie autem - zatrzymuje ją jakiś gość w garniaku i z walizeczką, neseserem /trasa Błonie Sochaczew/prosi o podwiezienie, mówi że babka ładnie wygląda ale ładniej będzie wyglądała w trumnie :) Babka się boi, zatrzymuje się pod pozorem sprawdzenia koła - prosi gościa aby rzucił na nie okiem - zatrzaskuje dzwi i z neseserem jedzie na komendę a tam otwierają walizkę i znajdują siekierę po czym jada szukać faceta - znajdują go na stacji benzynowej i zamykają...

Ale...

legenda, legenda, ale gdzieś swoje źródło ma.
ku przestrodze, bo ostrożności nigdy dość.

Ja to nawet widziałem...

... tylko nie pamiętam tytułu filmu. Ostrzegał pracownik stacji - jąkający się garbus. Widz jest przekonany, że uciekając niewiasta ratuje swoje życie. Garbus goni ją ile ma sił w nogach i gdy kobieta w końcu rusza z piskiem opon udaje mu się wykrzyczeć ostrzeżenie. Za chwilę błysk i widz już wie, że o jedną dziewuszkę mniej na świecie.

Za diabła nie pamiętam tytułu filmu. Kojarzy mi się z początkiem lat 90., ale to tylko mój strzał. Scena jest zrealizowana genialnie - napięcie budowane jest po mistrzowsku, a zakończenie zaskoczyło mnie zupełnie. Mimo iż nie lubię filmów grozy, scena ta zapadła mi w pamięć i jeśli ktoś zarzuciłby tytułem filmu będę dozgonnie wdzięczny.

historia z tirem

też to słyszałam,że w Olszynach w lesie jechała kobieta,na drodze byl konara,więc poszła go usunać. Za nia jechał tir ,trąbił i mrugał światalmi,zjechała na stacje wystraszona ,on za nią,a z auta wybiegł gościu zostawił na siedzeniu nóż i linę.

znam tę historię.

znam tę historię. opowiadała mi ją koleżanka, a tą niedoszłą ofiarą miała byc koleżanka jej matki. cała sytuacja miała miec miejsce w okolicach jarosławia na podkarpaciu. finał całej historii miał się zdarzyc na stacji benzynowej, a narzędziem złoczyńcy miał byc kawałek konara. ile ludzi, tyle wersji tej historii :)

Hmmmm właśnie dzisiaj tą

Hmmmm

właśnie dzisiaj tą historię opowiadała koleżanka z pracy- był tam konar...
Słyszłam tą historię też trzy lata temu od innej osoby :-)))
Jedyna róznica jest taka, że trzy lata temu był TIR a dzisiaj samochód osobowy :-)

ja ten motyw znalam tylko z

ja ten motyw znalam tylko z opowiadania Archera, 'Never Stop on a Motorway'.:) nawet nie wiedzialam, ze to miejska legenda, ale pasuje jak ulal.:)

Historię słyszałam w

Historię słyszałam w zeszłym roku trzy razy, z trzech zupełnie różnych źródeł, za każdym razem osoba opowiadająca była święcie przekonana o prawdziwości historii. Ba! Za każdym razem byłam odsyłana do osoby, której niby przydarzyła się ta historia. Niestety nie podążyłam za legendą i nie przepytywałam tych osób. A samą opowieść znam jeszcze z czasów nastoletniości, kiedy była to raczej historyjka mrożąca krew w żyłach do opowiadania przy ogniskach, być może wtedy jej popularność była wynikiem thrillera "Urban legends", w którym zdaje się, ta historia się również pojawia.

Podobna historia - okolice Tarnowa

Słyszałem tą historię jakieś 3 lata temu [2008 r. mniej więcej].

Najpierw opowiedziała mi to znajoma, precyzując miejsce akcji jako okolice Biskupic Radłowskich [pod Tarnowem]. Ogół historii w zasadzie ten sam:
- samotna kobieta, wracająca do domu drogą biegnącą przez las
- konar na drodze [chyba nawet pogoda była jakaś wietrzna i deszczowa przy tym]
- kierowca, który za nią jechał trąbiąc i migając długimi
- sznur i siekiera na tylnym siedzeniu

Kilka różnic:
- samochód który za nią jechał nie był TIR-em, a bardziej Busem [samochód większy, transportowy, ale nie TIR]
- nie było stacji benzynowej, a po prostu okolice zabudowane, z domami prywatnymi

Znajoma opowiadała to jako coś, co przydarzyło się koleżance jej matki - więc uznałem to na tyle prawdopodobne, że opowiedziałem to w domu, a dalej poszła ta historia na Podkarpacie [mamy tam rodzinę, a i lasów tam nie brakuje]

Miesiąc później jakoś, inna znajoma z roku, opowiedziała mi tą samą historię [ale miejsce i bohaterka się różniły, tak samo jak samochód - nie było ciężarówki, ani dużego samochodu, a jakaś zdezelowana osobówka], odsłuchanie dwukrotne tej samej opowieści wzbudziło moją nieufność co do jej prawdziwości.

Obwodnica trójmiasta

Koleżanka mi opowiedziała podobną historię 2 tygodnie temu tylko z udziałem jej znajomej. Znajoma wracała z pracy obwodnicą trójmiasta, było ciemno, na drodze leżała gałąź i nie mogła przejechać, zatrzymała się, wysiadła z samochodu by ją usunąć , wsiadła z powrotem do samochodu, za nią jechał TIR i kierowca zaczął trąbić a ona nie wiedziała o co chodzi, zatrzymała się a kierowca TIR-a razem z nią. Ruszyła dalej i wjechała na stację benzynową, wyskoczyła z samochodu, kierowca TIR-a też i zadzwonił na policję bo okazało się że jakiś facet specjalnie kładł gałęzie na drodze by wskoczyć do samochodu ofiary i nie wiadomo co z nią potem robić :-/ i podobno złapali tego faceta, znaleziono przy nim między innymi line, nóż i inne różne przedmioty.

Ja ostatnio też słyszałam

Ja ostatnio też słyszałam te historię w takiej wersji:
- na drodze kukła zamiast gałęzi,
- zamiast tira osobówka, a w niej 2 mężczyzn,
- oczywiście telefon do męża,
- stacja benzynowa,
- sznur na tylnym siedzeniu, o którym zawiadomiona policja rzekomo powiedziała, że takich się używa do wieszania ;p

Ełk, odcinek 4 km przez las

Święcie wierzyłam w tę historię dopóki ktoś mi jej nie opowiedział w lekko zmienionej wersji - że wydarzyła się na Kaszubach a nie na Mazurach:)
1) Kobieta jechała przez las.
I TU CIEKAWA ZMIANA:
2)Konar blokował prawą stronę jezdni i jedynym sposobem było ominięcie (jeżeli nic nie jechało z naprzeciwka) albo zatrzymanie się i poczekanie aż z przodu nic nie będzie jechało.
Ma to więcej sensu, bo niby jak młoda kobieta ma się siłować z konarem?
Podczas tej minuty, kiedy jest głośno, bo ona czeka na zwolnienie jezdni i jest głośno, ktoś się zakrada na tylne siedzenie.
3) Całą sytuację zauważył kierowca TIRA, który jechał za kobietą.
4) W mojej wersji nie było telefonu do męża. Dziewczyna dopiero zrobiła prawo jazdy, była młodziutka. Przestraszyła się tirowca, który trąbił za nią i przejechała bardzo krótki odcinek, bo zjechała do najbliższej stacji benzynowej.
5) Zabójca, który wiedział, że został zauważony przez tirowca uciekł po zatrzymaniu się samochodu na stacji, ale zostawił nóż myśliwski :P

zamknięty przejazd w szymocicach

Słyszałam dokładnie tą samą historię jakieś.. 6-7 lat temu. Dotyczyła oczywiście koleżanki koleżanki:) w tej historii pojawia się tir i facet wpadający do samochodu na zamkniętym przejeździe kolejowym w szymocicach (w lesie naturalnie) niedaleko Raciborza (woj. śląskie).

a ona nie zauważyła, że

a ona nie zauważyła, że ktoś trzasnął drzwiami?

Miałem to pół godziny temu

Jechałem z rodziną pół godziny temu i na drodze leżały równo ułożone gałęzie - na szczęście nadjechało wiele samochodów i może dlatego nic się nie stało. Mątki w woj. pomorskim.

a ja znam

a ja znam zupełnie zmieniona wersję - koleżanka koleżanki mojej ciotki jechała samochodem przez las, gdy samochód nagle podskoczył (tak jak np przy przejeżdżaniu przez śpiącego policjanta). kobieta zatrzymała się żeby zobaczyć co to, ale nic na drodze nie leżało. reszta to tir i stacja benzynowa, bez telefonu do męża

Historię usłyszałam w

Historię usłyszałam w 2008 roku
Kolega, który nam tą historię opowiadał usłyszał ją od swojego kolegi z pracy (to jego żonie przytrafiła się ta "przygoda"). Jechała z Niepołomic do Krakowa (Puszcza Niepołomicka), a reszta już standard (TIR, mrugające światła, klakson, przerażona kobieta dzwoni do męża - ten radzi jej zjechać na stację benzynową, na tylnym siedzieniu znajduje czarny worek i sznur..itp)

Humor opowieści polegał na tym, że wtedy wracaliśmy w nocy z Pragi. I w niedługim czasie od usłyszenia historii w poprzek drogi leżał - a jakże konar drzewa. Co prawda droga wśród pól a nie w lesie, ale i tak chętnych do wysiadki nie było;)

Prawie taka sama hisoria

Historię usłyszałam jakieś dwa lata temu, miała się dziać w okolicach Wrocławia. Wszystko się zgadza - jest kobieta kierująca autem, konary, kierowca TIR-a, tylko na końcu, gdy kobieta ucieka na stację benzynową do obsługi w obawie przed kierowcą TIR-a, na kamerach zostaje nagrane jak ktoś zakapturzony ucieka z jej auta. Nie słyszałam o zostawionej lince itp.

Ech, zawsze mnie zastanawia

Ech, zawsze mnie zastanawia w tych historyjach straaasznych, czemu złoczyńca musi koniecznie zostawić narzędzie zbrodni, no i wcześniej pakować się pannie do auta na oczach kierowcy tira ( którego trudno nie zauważyć) :) Oczywiście oprócz pięknej zasady znanej z literatury, że jakoś trzeba uwiarygodnić przekaz, bo "narrator wszechwiedzący" to już przeżytek :)
Bo jakże bez tego noża/sznura/worka/linki by wyglądała historia? ano napalony tirowiec goni laskę, którą zobaczył przy okazji usuwania gałęzi z drogi, a na stacji benzynowej opowiada straszną historyjkę. A tak nóż lub linka...ech, od razu ciary idą.

zakładamy, że tir jest w

zakładamy, że tir jest w pewnej odległości. kierowca widzi więcej niż szybko działający facet z siekierą/nożem/linką/żyłką/toporkiem/kilofem/łopatą/sznurkiem. owemu facetowi zdaje się, że tir jest dość daleko, więc nie zostanie zauważony, w końcu jest ciemno, może jeszcze pada, wieje etc. ale tir ma światła.

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design