okres aktywności:
październik 2008, marzec-lipiec 2009, lipiec 2010
Wszystko zaczęło się jesienią 2008 roku, kiedy mieszkaniec
podkrakowskiej wsi Jeziorzany dostrzegł w lesie zwierzę przypominające
„młodą lwicę bądź pumę”. Zakrojone na szeroką skalę (m.in. z udziałem
helikoptera, koszt: ponad 50 tys. zł [1]) poszukiwania „pumy” zakończyły
się niepowodzeniem.
Na przełomie zimy i wiosny 2009 roku puma uderzyła ze zdwojoną siłą. Widziano ją w
wielu zakątkach naszego kraju. Jak to się mówi, jeden obraz jest
wart tysiąc słów, załączam więc mapkę, na której zaznaczyłem
wszystkie miejsca odwiedzone przez pumę.
Pokaż Puma na większej mapie
Liczba miejsc, w których widziano pumę (niekiedy w tym samym czasie
puma nawiedzała różne zakątki Polski), świadczy o tym, że mamy do
czynienia raczej ze zjawiskiem psychologicznym niźli zoologicznym.
Po prostu ludzie słyszą o pumie w mediach i są skłonni wszystkie
niejasne zwierzęce kształty widziane w lesie czy przy drodze (w
rzeczywistości być może zwykłe koty bądź psy) interpretować jako
„pumy”, tym samym media piszą jeszcze więcej o pumach, ludzie widzą
je w kolejnych miejscach itd.
W niektórych przypadkach schwytano „pumę”, która okazała się, rzecz
jasna, nie pumą, lecz zwykłym kotem, tylko nieco przerośniętym
[2].
Legendarna puma nie jest tylko polskim zjawiskiem. Pumę widywano m.in. w USA
(stan Michigan, lata: 1984, 1985, 1989, 1992; Illinois, rok 1992;
Maryland, rok 1994), we Włoszech (przedmieścia Rzymu, lata
1989-1990), w Anglii (gdzie czarna puma pojawiała się na tyle
często, że zyskała przydomki „Pumy z Surrey” czy „Bestii z
Exmoor”) [3]. Naturalnie, ani w
Stanach Zjednoczonych, ani we Włoszech, ani w Anglii nie schwytano
żadnej pumy, żywej czy martwej. Idę o zakład, że podobnie będzie w
Polsce.
pumy upolowane?
Kilka osób zwróciło moją uwagę (bardzo dziękuję!) na artykuł, który ukazał się 4 sierpnia 2009 roku w dzienniku „Polska”. Była to prawdziwa pumologiczna bomba:
Nie ma już tajemniczego kota, który wiosną w różnych częściach kraju zagryzał duże leśne zwierzęta i wzbudzał popłoch, podchodząc pod płoty gospodarstw. Jak ustaliliśmy, wyśmiewane przez niektórych pumy naprawdę istniały. Uciekły z nielegalnej hodowli w Czechach, a w Polsce zostały zastrzelone. W wielkiej tajemnicy. [4]
Czyżbym, jak sugeruje niżej anonimowy komentator, przegrał zakład? Na szczęście nie podałem sumy...
Serio mówiąc, jakoś do końca nie przekonuje mnie to doniesienie prasowe. Konkretów w nim niewiele, wszystko oparte na doniesieniach anonimowych
„przedstawiciele służb kryzysowych”. Jak mam uwierzyć w tę historyjkę o pięciu pumach, to poproszę o konkretne dowody, niekoniecznie musi to być pumia padlina, ale na przykład oświadczenie kogoś znanego z imienia i nazwiska.
Ponadto zupełnie nie rozumiem, dlaczego cała sprawa miałaby być trzymana w tajemnicy. Czego „likwidatorzy” mieliby się wstydzić? Tego, że uchronili okoliczną ludność od niebezpiecznego drapieżnika?!? Ukrywano sprawę, żeby nie siać paniki? Doprawdy, tyle o pumie było głośno, że wyjawienie sprawy już niewiele podgrzałoby atmosferę.
Na koniec, żeby się trochę przyczepić do artykułu: to nieprawda, że
„[Kot p]o raz pierwszy był widziany 5 lutego w Mokrym na Opolszczyźnie”, o pumie było głośno już w roku 2008, a 5 lutego drapieżnik pojawił się nie w Mokrym, lecz w Mokrej.
A.D. 2010
Jak donosił 21 lipca „Głos Wielkopolski” puma była widziana w powiecie złotowskim (północna Wielkopolska). Kilka tygodni wcześniej
„duży czarny kot, z długim ogonem zakończonym kitką" rzekomo
pojawił się na posesji mieszkańca miejscowości Święta [5].
Jak do tej pory, powiat złotowski to jedyne miejsce w Polsce, gdzie puma była widziana w tym roku.
przypisy
[1]
PAP, Poszukiwania drapieżnika kosztowały już 50 tys. zł, 3 października 2008,
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, Poszukiwania-drapieznika-kosztowaly-juz-50-tys-zl,wid,10426813,wiadomosc.html,
data dostępu: 2 lipca 2009
[2]
Radio 90 FM, Puma okazała się dużym kotem,
26 czerwca 2009,
http://www.radio90.pl/puma-okazala-sie-duzym-kotem.html,
data dostępu: 2 lipca 2009
[3] Jan Harold
Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends, hasło Big Cats
Running Wild, s. 34-35, New York London 2002.
[4] Aleksander Król, Wyjaśniła się zagadka pumy, grasującej na Śląsku, „Polska”, 4 sierpnia 2009, http://polskatimes.pl/fakty/pulspolski/148502,wyjasnila-sie-zagadka-pumy-grasujacej-na-slasku,id,t.html
[5] Michał Nicpoń, Złotów: Tajemniczy, duży kot powraca... Czy to puma?, „Głos Wielkopolski”,
21 lipca 2010,
http://www.gloswielkopolski.pl/aktualnosci/284624,zlotow-tajemniczy-duzy-kot-powraca-czy-to-puma,id,t.html
puma ponoć była widziana w
puma ponoć była widziana w prażkach w Łódzkim..
Pumkę widziano jeszcze w
Pumkę widziano jeszcze w maleńkiej miejscowości na południu polski - w Kwiatoniu. Prawdopodobnie widziano ją dlatego by ktoś miał monopol na zbieranie grzybów :D.
Puma w Kornelinie
Co do pumy w Kornelinie koło Sochaczewa: wyssała ona krew, nie jedząc zwierząt. W innych okolicznościach dowiedzielibyśmy się, że to El Chupacabra, czyli Pożeracz Kóz, czyli dwumetrowy potwór na bazie nietoperza, importowany z Meksyku. Jeszcze inni powiedzieliby, że to rząd USA ze swoich tajnych samolotów. W sumie, koło Sochaczewa jest lotnisko wojskowe, więc może jego zamknięcie to tylko przykrywka. ;P
Dziennik Zachodni
"Pumy naprawdę grasowały pod Opolem, ale je wybito.
Trzy lub pięć drapieżników uciekło z hodowli w Czechach. Nasi myśliwi zastrzelili je w tajemnicy."
i zakład przegrany...
I ciąg dalszy
I ciąg dalszy historii pumy w mediach:
http://deser.pl/deser/1,97052,6891400,Pum_z_Opolszczyzny_bylo_5__Zabili_...
to mi przypomina historię
to mi przypomina historię guźcu, co uciekł z zoo w Warszawie i ponoć ukrywa się w Lesie Kabackim...
hmm
Ponoć ślad pumy urywa się przed mięsnym w Żyglinie.
Tak, tak: dziwnym zbiegem okoliczności była potem świeża dostawa szynki.
;]
Mój krewny opowiadał
Mój krewny opowiadał ostatnio, że u niego (mieszka w Krupskim Młynie na Śląsku) jacyś nieznani sprawcy spray'em namalowali logo Pumy (tej firmy produkującej odzież) i podpisali "TU BYŁAM". Swoją drogą, jeśli to prawda, to ciekawy pomysł ;)
Puma i inni
No, ale niedżwiedż pod Przemyślem był prawdziwy. /luty 2010/ Dał nogę z fontanny w rynku przed urzędem miasta. Bowiem głosi miejscowa legenda (miejska), że niedżwiedż zejdzie z fontanny, gdy na ślubnym kobiercu w U.S.C. stanie dziewica... No i stało się.
Krokodyl
Krokodyl w Białym to bodajże rok 1995 (byłam tam wtedy na wakacjach).
I nie zapominajmy jeszcze o guźcu w Lesie Kabackim (choć on rzeczywiście istniał).