Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

podróż pijaka


Pijany rowerzysta udaje się w daleką podróż.

[…] kuzyn mojej koleżanki wybrał się z kumplami samochodem na koncert z Gdańska do Warszawy. Ponieważ nie mieli zbyt wiele czasu, z góry zaplanowali wrócić zaraz po koncercie do domu. Gdzieś niedaleko Warszawy zauważyli leżącego w rowie pijanego rowerzystę. Ponieważ jechali minibusem, postanowili, że jeśli w drodze powrotnej wciąż będzie leżał w tym rowie, to pomogą biednemu człowiekowi i podrzucą go do domu.

Koncert się skończył, więc wyruszyli w drogę powrotną. Oczywiście okazało się, że rowerzysta leży tam gdzie leżał. Tak jak postanowili, zapakowali go do samochodu razem z rowerem. Facet nawet się nie obudził. Sprawdzili jego dokumenty, żeby spisać adres. Okazało się, że mieszka całkiem niedaleko w jednej z okolicznych wiosek.

Jednak zaraz jak ruszyli, zaczęli rozmawiać na jakiś nie związany z całą historią temat, tak że zupełnie zapomnieli, że wiozą dodatkowego pasażera. Przypomnieli sobie o nim dopiero wjeżdżając do Gdańska. Uznali, że nie będą się wracać tyle kilometrów, więc po prostu zostawili go przy wjeździe do miasta. Postanowili przy najbliższej okazji jakoś go przeprosić (w końcu mieli jego adres). I tak też się stało. Następnym razem jak jechali do Warszawy, kupili pół litra i podjechali z butelką pod zapisany adres. Gdy zapukali do drzwi, otworzyła im jakaś kobieta. Powiedzieli, że przyszli do męża z prezentem.

Ona spojrzała na nich, potem na butelkę i powiedziała: — Mąż nie piję, odkąd raz po pijaku dojechał na rowerze do Gdańska.[1]

…z Warszawy do Gdańska albo z Wrocławia do Opola [2], z Poznania do Lublina [3], z Kołobrzegu do Zakopanego [4] itd.

Są trzy warianty tej legendy: „zapominalski dobry samarytanin” (kierowca chce pomóc pijanemu rowerzyście, ale zapomina o nim), „złośliwy dowcipniś” (wszystko po prostu dla kawału) [5], „mściciel” (pijany rowerzysta o mało nie doprowadza do wypadku, zdenerwowany kierowca daje mu nauczkę) [6].

już nigdy więcej nie tknę alkoholu!

Pijak różnie tłumaczy sobie swoją mimowolną eskapadę, czasem nawet porwaniem przez kosmitów… [7] W każdym razie często w puencie zszokowany „teleportacją” pijak rzuca swój nałóg. Trzeba tylko wymyślić mechanizm narracyjny, dzięki któremu kierowca dowiaduje się o tym — bo to z perspektywy znajomego kierowcy, nie rowerzysty, opowiada się tę historyjkę. W przytoczonej wyżej wersji kierowca odnalazł pijaka po adresie poznanym z dokumentów. Czasami rowerzysta jest znajomym kierowcy i jego kompanów [8]. Bywa i tak, że reakcja pijaka pozostaje w sferze przypuszczeń narratora [9].

Pokrewny motyw pijaka, który, zobaczywszy coś niezwykłego, porzuca nałóg (lub chociaż podejrzliwie zaczyna przyglądać się butelce) jest znany w popkulturze (zob. trop „No More For Me” w serwisie TV Tropes).

rzeczywistość?

Legenda należy do tych, które mogłyby gdzieś kiedyś faktycznie się wydarzyć. Trudno jednak uwierzyć, żeby ktoś fatygował się wziąć pijaka z rowerem do swojego samochodu (i ewentualne kłopoty po jego niespodziewanym przebudzeniu na swoją głowę). Nieco bardziej realistyczna wydaje mi się mutacja opowieści, w której pijany jegomość (już bez roweru…) jest dla żartu pakowany do pociągu jadącego na drugi koniec Polski [10].

Chociaż… W sierpniu 2009 roku pewien czterdziestotrzyletni mężczyzna bawił się hucznie wraz ze swoimi kolegami gdzieś w Polsce. Nazajutrz obudził się w samych slipach w… obcym kraju. Z początku myślał, że to Niemcy, okazało się jednak, że w tajemniczy sposób mężczyzna znalazł się jeszcze dalej, mianowicie w miasteczku Gørløse na północy Danii.

Pechowiec trafił na komisariat (nie miał przy sobie żadnych dokumentów ani pieniędzy), a później do szpitala psychiatrycznego. Dalej historia jeszcze bardziej się komplikuje — na policję zgłosił się pewien Duńczyk, który niedawno wrócił do swojej ojczyzny. Zeznał, że spotkał swoich polskich znajomych, owi Polacy poszukiwali kolegi, rzekomo cierpiącego na lunatyzm. Duńska policja wezwała tych mężczyzn, pokazali oni paszport czterdziestotrzylatka, policjanci wypuścili nieszczęśnika i zamknęli sprawę, więc ludzkość nigdy zapewne nie pozna wyjaśnienia zagadki peregrynacji Polaka [11]. Może mężczyzna naprawdę był lunatykiem? Tylko skąd znajomi bohatera tych wydarzeń wiedzieli, że jest on w Danii? A może ziściła się (częściowo, bo bez roweru!) omawiana legenda miejska? A może w Danii prasa też ma sezon ogórkowy…?

legenda na srebrnym ekranie

Opowieść o pijanym rowerzyście została wpleciona w fabułę polskiego filmu pełnometrażowego pt. Motór (premiera w 2005 roku) [12]. Film mógł przyczynić się do spopularyzowania opowieści, sama legenda jest jednak na pewno bardziej leciwa — najstarsze przytoczenie, jakie udało mi się znaleźć, pochodzi z roku 2000 [13], ale opowieść ma zapewne jeszcze dłuższą, przedinternetową, brodę.

jeszcze o robieniu kawałów pijakom

W szesnastowiecznym Dworzaninie polskim Łukasza Górnickiego (przeróbka włoskiego Il cortegiano Baltazara Castiglione), znajdziemy opowieść o dwóch mężczyznach, którzy wmawiają swojemu pijanemu kompanowi, że oślepł:

[…] A ci dwa niedługo też s sobą grając, gdy obaczyli, iż ten już był dobrze zasnął, wzięli przed sie uczynić mu ten żart: pogasili świece, zagrzebli w kominie ogień, okna utkali, i jęli w rzeczy jakoby przed sie grając, wielkim głosem mówić s sobą, aż sie i wadzić, przyczytając jeden drugiemu, otoś podemknął, a ten zasię, a tyś zakazał na flus, zgoła taki trzask uczynili, iż sie ów ocknąć musiał, i słysząc, że ci dwa przed sie grają i mówią s sobą, jakoby barzo dobrze karty widzieli, otworzy troszkę oczu, a gdy żadnego światła nie ujrzy, rzecze: A kiegoż djabla jeszcze czynicie; owa całą noc to wołanie nie ustanie. A to wyrzekszy zasię sie dla spania uspokoił. Ci dwa na takie słowa niedali mu żadnej odpowiedzi, ale sie przedsię swarzyli o karty jako w naczystszej prawdzie, także, gdy to chwilkę trwało, ocuci sie jeszcze lepiej on dobry towarzysz, a widząc, że niemają ani świece, ani światła żadnego, a przedsię gra a swar idzie swą drogą, pocznie sie dziwować i mówi: A jakoż wy u djabla omacmie karty widzieć możecie? Odpowiedział jeden s nich: azaś ślep, dwu świec przed nami. Wieręś ty podobno s pieniądzmi zaraz i wzrok stracił. A on to podniesie sie na bałuczku i patrzy oczy wytrzeszczywszy, a gdy nic uźrzeć nie może, pocznie mu być niemiło i rzecze: Albom ci ja pijan, albo ślep, abo wy łżecie. A ci dwa zatym wstali od stołu mówiąc, i szydzić to z nas, ten dobry pan. A cóż, kiedyby był wygrał, dopieroćby nas był nosił. Więc gdy on zasię powtórzył swych słów mówiąc: Ja, to co mowie prawda jest, iż obudwu was, kęs jeden nie widzę. […] [14]

podobne legendy

przypisy

[1] WS, http://atrapa.net/node/2865, 8 września 2010

[2] wypowiedź internauty „urinbecker” na forum Za Spożywczym w wątku Urban Legends, 2 sierpnia 2006, http://www.cat.net.pl/printview.php?t=1352, data dostępu: 3 listopada 2011

[3] wypowiedź internauty „rubbermaid” na forumprawne.org w wątku Kawały o prawie :), 12 listopada 2010, http://forumprawne.org/hydepark/163420-kawaly-o-prawie-2.html, data dostępu: 3 listopada 2011

[4] wypowiedź internautki „Tosia85” na Forum Rodziny Poszepszyńskich w wątku Opowieść z życia wzięta (czyli z internetu), 30 września 2005, http://free4web.pl/3/2,51054,76466,4973112,0,Thread.html, data dostępu: 3 listopada 2011

[5] wypowiedź internauty „Amigo!” na forum olympusclub.pl w wątku [humor], 12 lipca 2010, http://forum.olympusclub.pl/threads/938-humor/page599?p=645180, data dostępu: 3 listopada 2011

[6] wypowiedź internautki „Lady Hawke” na Multi Forum w wątku Urban Legends, 18 stycznia 2006, http://mforum.pl/topic/11669-urban-legends/page__st__20, data dostępu: 3 listopada 2011

[7] wypowiedź internauty „Rysiu Klan” na Forum Insomnia otwierająca wątek Chamski motyw z rowerem %), 13 maja 2006, data dostępu: 4 listopada 2011

[8] wypowiedź internauty „sexi_dziadek_1920” na forum JoeMonster.org otwierająca wątek Jak Stachu przestał pić... [lekki HC], 22 grudnia 2006, http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&i=747459, data dostępu: 4 listopada 2011

[9] wypowiedź internauty „damianr” na forum JoeMonster.org w wątku Z imprezy wracałem..., 6 września 2006, data dostępu: 4 listopada 2011

[10] wypowiedź internauty „xseper” na C.A.T. Forum w wątku Urban Legends, 2 sierpnia 2006, http://www.cat.net.pl/viewtopic.php?p=18801, data dostępu: 5 listopada 2011

[11] Sarah Kott, Gik i søvne fra Polen til Gørløse, 4 sierpnia 2009, http://jp.dk/indland/article1771270.ece, data dostępu: 5 listopada 2011

[12] http://www.filmweb.pl/Motor, data dostępu: 5 listopada 2011

[13] wypowiedź Dawida Jantarskiego otwierająca wątek Gdzie ja jestem? na grupie dyskusyjnej pl.listserv.chomor-l, 29 maja 2000, https://groups.google.com/group/pl.listserv.chomor-l/browse_thread/thread/ad4abe7b0e4e63b0/c2d40e1949ff6da4, data dostępu: 5 listopada 2011

[14] Łukasz Górnicki, Dworzanin polski, http://literat.ug.edu.pl/dworzan/

podróż pijaka

Znam skądś wariant o chłopie, na którego polu wylądował przymusowo samolot. Lotnicy naprawili maszynę, a chłopu zaproponowali przelot, zapytawszy, ile by też chciał polatać. Ten rzucił lekko "godzinę". Wysadzili go gdzieś o godzinę lotu i chłop wracał do domu przez tydzień.
Ale, jeśli chodzi o wersję podstawową, słyszałem wariant z pijanym rowerzystą w wersji znajomych znajomych którzy zawieźli, nie weryfikowałem.
Coś może być jednak na rzeczy. Otóż, gdzieś chyba w 1997 roku przydarzył mi się następujący wypadek:
Wyszedłem na spacer z psem. Późny wieczór, ciemność, październik. Wtem, od strony lotniska (rzecz dzieje się w Toruniu) od strony lasu nadbiega jakiś człowiek. Ubrany w same kalesony, boso. Pies szczeka, ja wpadam w lekkie osłupienie, a facet pyta mnie o datę. Aktualną datę!
Podaję, facet popada w nastrój religijny i jęczy "o jeeezu", po czym zawraca i znika w ciemnościach. Ja zostaję z wielkim wtf? i psem na smyczy.
Dopuszczam wersję, że ktoś zastosował tę urban legend jako practical joke.

portret użytkownika Jaahquubel

Karawan

Ja to słyszałem taką opowieść, oczywiście niby prawdziwą:
Dowcipni pracownicy zakładu pogrzebowego przywieźli z Warszawy do Szczecina (lub Świnoujścia) pustą trumnę. Gdy wracali, zabrali do karawanu pijaka z rowu i położyli go na miejscu po trumnie. Przywieźli go do Warszawy i posadzili (wciąż śpiącego) na ławce koło Centralnego.

"Pijane""dowcipy

To jest prawda. Daję na to słowo. Kiedyś moi wspaniali koledzy wmówili jednemu z nich /Tomkowi T./, kompletnie zaszczepionemu, że przed chwilą swojemu ojcu wybrał oczy... widelcem. Ten martwił się straszliwie cały wieczór, i w rozpaczy poszedł spać. Zaś rano, gdy ojciec zajrzał do domku, osłupiał do szczętu, gdy syn powitał Go radosnym wrzaskiem: TATO!, TATO!, TY MASZ OCZY!!!!!!!!!!!!!!

Inna, acz trochę podobna, historia z pijakiem i taksówką

Mój wujek, który pracował niegdyś w Gdańsku jako taksówkarz, opowiedział mi niegdyś taką historię, jako autentyczną. Do jego taksówki wsiadł pijany klient i powiedział, że chce jechać do Wrocławia. Wujek oczywiście ruszył w trasę, a pasażer wkrótce usnął. Po paru godzinach się obudził i zapytał się, gdzie teraz są - a byli gdzieś pod Poznaniem. Zaskoczony klient stwierdził, że przecież on mieszka we Wrzeszczu (dzielnica Gdańska). Wujek powiedział, że przecież mieli jechać do Wrocławia. A pijak na to: "Ech, ja jak jestem pijany, to zawsze do matki jadę."

Nie wiem, czy to jest prawda, bo wujek lubi (i umie, lepiej ode mnie) opowiadać historyjki, które niekoniecznie muszą być autentyczne.

no i znowu

Historia z dowcipnisiem

Historia z dowcipnisiem który zabiera śpiącego w rowie/na drodze pijaka w daleką podróż pod nazwą "wariant turystyczny" pojawia się również w opowiadaniu Andrzeja Pilipiuka "Głowa" ze zbioru opowiadań o przygodach Jakuba Wędrowycza pt. "Zagadka Kuby Rozpruwacza". W przytaczanej opowieści główny bohater zasnąwszy w stanie upojenia alkoholowego w Wojsławicach na Lubelszczyźnie budzi się w... Peru.

Kolejne wystąpienie

Kolejne wystąpienie legendy – co ciekawe, już trzecie z owego portalu:

http://www.joemonster.org/art/6624/Autentyki_CLXIX_The_spirit_of_Tymbark

(historia pt. „POWRÓT ZE ZŁEJ DROGI”)

legendy Chełma

świetne, znam też fajne legendy o Białym niedźwiedziu i Sielisławie na http://www.chelm.info/historia-chelma/opowiadania-chelm/13-legendy

podobny motyw

występuje w filmie "Motór".Mężczyźni jadący w trasę spotykają leżacego w rowie pijanego motocyklistę i dla zartu zabierają go do docelowego miejsca swej podróży. Facet budzi sie w obcym mu miejscu i w jakiś sposób wraca do domu.Po jakimś czasie jeden z mężczyzn, który brał udział w dowcipie odwiedza nieszczesnego pana, który tak lubił wypić. Przybywa na miejsce z zamiarem przeprosin, a żona widząc jak gośc wchodzi z flaszka na przeprosiny, tłumaczy ze prezent jest zbedny, bo odkad mąż po pijaku znalazł sie nie wiadomo jak w obcym miescie, zaprzestał spożywania trunków:)

morał bajeczki

"pijak rzuca swój nałóg" bardzo budujące, przypomina cytat z "Bruneta wieczorową porą" (1976) "panowie, pijcie dalej sami ! ja już widzę białe samochody..."

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design