Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

Szymborska nie zdaje matury z Szymborskiej


Wisława Szymborska nie potrafiła zinterpretować własnego wiersza zgodnie z maturalnym kluczem.

Od jakiegoś czasu bardzo rozpowszechniona jest anegdota, jakoby Wisława Szymborska próbowała kiedyś rozwiązać zadanie maturalne (chodzi o nową maturę) polegające na interpretacji jej własnego wiersza. Podobno poetka nie zaliczyła tego zadania lub otrzymała niską notę (a to dlatego, że rozwiązała zadanie „po swojemu”, nie według osławionego maturalnego klucza) [1].

Takie wydarzenie nie miało jednak miejsca. Jak zechciał wyjaśnić Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej:

[S]pieszę donieść, że to tylko legenda. Powstała dzięki połączeniu dwóch faktów: 1) wiersze Szymborskiej często pojawiają się w zadaniach maturalnych, 2) pojawił się też felieton „Sztuka jako schody ruchome” Jerzego Sosnowskiego i któraś z gazet, bodajże „Dziennik”, poprosiła go o interpretację, która — jak się potem okazało — nie zgadzała się z wiadomym kluczem; słowem — nie zdałby matury z własnego tekstu. [2]

Faktycznie, w maju 2009 roku „Dziennik” opisał trudności Jerzego Sosnowskiego w rozwiązaniu — zgodnie z kluczem — zadania maturalnego ze wspomnianym tekstem (choć pisarz by je raczej, koniec końców, zaliczył) [3].

Rok wcześniej „Dziennik” przeprowadził podobny eksperyment — do matury zasiedli Antoni Libera i Marcin Król. (W przeciwieństwie do Sosnowskiego nie interpretowali oni jednak własnych tekstów). Antoni Libera maturę z języka polskiego zdał z trudem, natomiast Marcin Król ją oblał. Przyczyną była rzecz jasna niezgodność odpowiedzi z maturalnym kluczem [4].

Ciekawe, jak poradziliby sobie z maturą pisarze, gdyby pytanie brzmiało „Czym jest odwaga?”.

podobne legendy

przypisy

[1] zob. np.: Łukasz Sawala, Matura 2009: Maturzyści boją się języka polskiego, http://www.mmpoznan.pl/4640/2009/4/29/matura--maturzysci-boja-sie-jezyka-polskiego, data dostępu: 18 października 2009; na całą sprawę zechciał zwrócić moją uwagę Aleksander Adamowski w mejlu z 13 października 2009

[2] mejl z 18 października 2009

[3] Klara Klinger, Bo autor nie wiedział, co miał na myśli, „Dziennik.PL”, 5 maja 2009

[4] Renata Kim, Klara Klinger, Król oblał maturę, „Dziennik.PL”, 5 maja 2008

Dosłownie w zeszłym

Dosłownie w zeszłym tygodniu podczas rozmowy ze znajomymi na uczelni padło zdanie, że Wisława Szymborska, interpretując swój wiersz, zdałaby maturę na 60 %. Tak więc, legenda żywa i jak najbardziej rozpowszechniona, przynajmniej w Poznaniu :)

W Łodzi na uniwerku też ;p

W Łodzi na uniwerku też ;p

legenda na AE Katowice

legenda na AE Katowice również

Interpretacja

Ja z kolei znam inna historię i ręczę ze autentyczna bo znam wszystkie osoby z tego opowiadania (byłem uczniem tej osoby, a uczennica jest moja młodszą koleżanką z tego samego liceum).
Też polonistka jak się uwzięła na jakiegoś ucznia to choćby nie wim co wyżej niż na 3 go nie awansowała. (a na marginesie kilku z jej uczniów takich "ulubionych" jest cenionymi nauczycielami polskiego :-). Ale wracajmy do tematu: ta koleżanko chociaż się starała dostawała najwyżej 3+. I to nie to że była cienka z polaka. Kiedyś z rozmysłem przepisała wypracowanie z polskiego z jakiegoś dzieła naukowego autorstwa prof.dra hab.XX. Kiedy dostała zeszyt z oceną, no właśnie 3+ i czerwonymi podkreśleniami rzuciła polonistyce ksiązkę z tym tekstem i powiedziała jej kogo poprawiała. Byle magister (przepraszam magistrów ale ona zasługiwała na to "byle"), poprawiała kogoś kto zasłużył sobie na te profesury (znam jego opracowania i stad wiem). A ocena była taka bo opina profesora nie zgadzała się z opinią polonistki. I niech mi ktoś powie że tak nie jest.
Sam jestem nauczycielem ale informatyki i jeśli uczeń wykona jakieś zadanie, nie metodą którą podałem, ale inną i prawidłowo to nie tylko dostaje niższą ocenę ale wyższą za inwencję twórczą. I chyba tak powinno być.

tylko naucz się pisać po

tylko naucz się pisać po polsku.

Ja miałam tak samo tylko z

Ja miałam tak samo tylko z matematyki. W pierwszej klasie miałam z pewną nauczycielką, która nie narzucała nikomu jak ma zrobić dane zadanie tylko liczyło się dla niej to, żeby samemu dojść do rozwiązania. Pomyśleć. Takim sposobem miałam z matematyki 6. Niestety nauczycielka się zmieniła po roku. I z 6 awansowałam na 3, tylko dlatego, że udowodniłam jej przy całej klasie, że nie słuchając tego co się dzieje na lekcji potrafiłam rozwiązać zadanie, którego ona nie rozumiała.

Historia na 100% prawdziwa,

Historia na 100% prawdziwa, znam te osoby:
Pewna nauczycielka uparła się na jednego ucznia, też nie dało rady, żeby dostał coś powyżej 3. Raz przepisał pracę dziewczyny, której kilka lat wcześniej ta sama nauczycielka wystawiła za tą prace 5, z tym że ów uczeń poprawił dwa błędy ortograficzne zawarte w pracy, wszystko inne pozostawił bez zmian. I znowu dostał 3.I to bynajmniej nie dlatego, że się nauczycielka zorientowała, że to plagiat (w takim wypadku by go przecież oblała).

Istniej podobna wersja tej

Istniej podobna wersja tej legendy, ale z maturą rozszerzoną z fizyki i profesorami (ze wszelkimi dodatkami typu dr hab. etc.) z uniwersytetów szczecińskiego, gdańskiego i itp. nadmorskich miejscowości uniwersyteckich (w zależności od wersji), w którym kilku nie zdało, kilku ledwo, jeden zdał, ale poniżej XXproc.

portret użytkownika Filip Graliński

Ciekawe, nie słyszałem tej

Ciekawe, nie słyszałem tej wersji.

Ciekawi mnie, jak to się

Ciekawi mnie, jak to się zdaje poniżej XX%. Zakładając, że XX to są dwie dowolne cyfry, to poniżej tego oznaczałoby od 0 do 9. A nawet zakładając, że XX to 20, to i tak się nie zdaje.

Wersja z Miłoszem

Zamiast Szymborskiej był też Miłosz,interpretował ponoć swój własny wiersz swojemu bratankowi(siostrzeńcowi?dziecku znajomemu jakiemuś) na potrzeby upiornej polonistki tegoż dziecka.Nie była to matura,wtedy jeszcze matury zdawano normalnie,nie według klucza.Historia zasłyszana przy okazji interpretacji wiersza Szymborskiej na potrzeby okropnej polonistki...Sama osobiście pisałam koleżance jedną z wielu wersji,niezaakceptowaną zresztą,podobnie jak wszystkie inne,bo nauczyciel (i tylko on)zawsze ma rację...Mam wrażenie,że wersję z Miłoszem również gdzieś czytałam w wersji papierowej,ale mogę się mylić.Możliwe,że to był nawet jakiś z nim wywiad,bo mam skojarzenia z jego wypowiedziami w kwestii zastępowania najnowszej Noblistki na różnych uroczystościach(że ona nietowarzyska,to się Miłosz poświęca,bo ktoś musi reprezentować).

Legenda niestety oparta na fałszywym założeniu

Legenda ta jest niestety oparta na fałszywym założeniu, jakoby zdanie matury polegało na wpasowaniu się w klucz odpowiedzi. Jeśli sprawdzający egzaminatorzy uznają odpowiedź za odpowiednią, przyznają punkty, nawet jeśli nie ma jej w kluczu.

niestety ale nie moga tego

niestety ale nie moga tego zrobic. Klucz to klucz. Na maturze z historii jest tak samo (a wiadomo ze niektore daty sa dyskusyjne)

Historia ma w sobie sporo spekulacji.

Ledwie udało mi się zaliczyć historię w ogólniaku, po tym jak na "pojechałem" po po jakimś powstaniu... pewnie gdybym napisał że Mieszko to Dagome i nie z Piastów a wikingów to bym oblał rok :-)

Kilka lat temu widziałam

Kilka lat temu widziałam reportarz w telewizji, kiedy Szymborska wypowiadała się na temat tej matury, której właśnie nie zaliczyła, bo nie miała odpowiedzi zgodnych z kluczem, a napisała to anonimowo. Według mnie ta historia jest prawdziwa.

na maturze z polskiego

na maturze też zdawałem porównanie wiersza Kochanowskiego z beznadziejnie skleconą rymowanką Wisławy. Jest sprawą doprawdy przykrą iż zaangażowana w hołdy wobec totalitarnego reżimu Wisława S. znana jest jako bohaterka bzdurnych legend. Cytuję za Wikipedią http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja:Wis%C5%82awa_Szymborska "1953 - Rezolucja Związku Literatów Polskich
"W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My, zebrani w dniu 8 lutego 1953 członkowie krakowskiego Odziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie zdrajców Ojczyzny, którzy wykorzystując swe duchowne stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne. wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej." Rzecz dotyczyła kilkunastu księży z Kurii Krakowskiej, których komunistyczne władze fałszywie oskarżyły o szpiegostwo, dywersję i zdradę. Kary jakie zapadły w procesie kurii krakowskiej - trzy wyroki śmierci i dożywocie. Oskarżeni byli w śledztwach torturowani i odzierani z ludzkiej godności. Rezolucja, podpisana wówczas m.in. przez Szymborską, ukazała się w chwili, gdy skazani oczekiwali na wykonanie wyroku w celach śmierci..."
Uwaga moja dotyczy też wymienionego tu Czesława M (vide moim zdaniem dość łagodny szkic Sergiusza Piseckiego "Były poputczik M" http://www.scribd.com/doc/40408277/By%C5%82y-poputczik-Mi%C5%82osz czy też późniejszy o pół wieku równie ostrożny Jacka Trznadla http://www.jacektrznadel.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12...)
Zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości (a do takich należą zbrodnie stalinowskie) są wedle Konwencji ONZ z 1968 r nieprzedawnialne bez względu na to co mówi prawo miejscowe.

portret użytkownika Filip Graliński

Jeśli o Miłosza (i nie

Jeśli o Miłosza (i nie tylko), to polecam ciekawy artykuł z "Rzeczpospolitej" - http://www.rp.pl/artykul/691572.html (niestety za płaćmurem).

Znana jest historia o

Znana jest historia o Charlim Chaplinie, który incognito wziął udział w konkursie sobowtórów swojej osoby. Zajął drugie miejsce :)

to jej wina! trzeba bylo sie

to jej wina! trzeba bylo sie uczyc do matury

Moja historia...

... jest taka, że z kolegą ściągnęliśmy z internetu w liceum to samo wypracowanie, nie zmieniając kompletnie jego treści. On dostał 1, ja 3.

Jest w tym sporo prawdy!

1) Szymborska w jednym z wywiadów powiedziała, że startowała w konkursie na interpretację swojego wiersza i nie przeszła nawet pierwszego etapu.

2) co do oceniania: moją roboczą wersję pracy zaliczeniowej przesłałem znajomej, ona innej itd. aż zrobiło się 5 egzemplarzy. Oczywiście profesor się nie zorientował a skala ocen była od 3 do 5. Ja miałem pecha i dostałem 3 za poprawioną wersję

3 co do oceniania II: mieliśmy profesora, "nie do zaliczenia". Zauważyliśmy w czasie wykładów, że nie miał pojęcia o tym co wykładał (na każdej uczelni takiego znajdziesz) więc na egzaminie pisaliśmy czytelnie, bez skreśleń nawet jeśli wychodziła z tego bzdura. Wszyscy zdaliśmy za wyjątkiem jednej dziewczyny, która się nauczyła i niestety wyłamała.

byle dużo

W moim liceum e Chełmnie był nauczyciel biologi, który w ogóle nie sprawdzał prac klasowych. Wystarczyło napisac 1 zdanie na temat , a potem cokolwiek (nawet Ojcze Nasz ..) byle duzo. Nie miałam z nim lekcji, ale widziałam taką klasówkę z dobra oceną.
Na studiach natomast spotkałam się z takimi przypadkami, że pisaliśmy to samo, a dostawaliśmy różne oceny. W dodatku nie można było tego przypisywac osobistym uprzedzeniem profesora, bo studiowałam zaocznie i profesor w ogóle nas nie znał i nie kojarzył.

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design