złodzieje nerek
metryczka
| rodzaj | kryminalny |
| okres aktywności | ?, na pewno grudzień 2006-wrzesień 2007 |
| wartość logiczna treści | fałsz |
| szukaj legendy | |
| Komentarze czytelników [9] |
treść
Moja koleżanka przed chwilą opowiedziała mi, że w weekend jej znajomym uprowadzili 3 letnie dziecko z IKEI Przekopali cały sklep z policją i nic. Późnym wieczorem rodzice wrócili do domu. Przed klatką oparte o ścianę siedziało dziecko.
Było zuzpełnie niekontaktowe. Zawieźli je do szpitala - okazało się, że dziecku wycięto nerkę!!
[z wypowiedzi na forum emama, 11 grudnia 2006]
Powyżej cytowany tekst to utrwalona w Internecie makabryczna pogłoska o złodziejach organów, pogłoska, która w rozmaitych wariantach od dobrych kilkunastu lat krąży po całym świecie. O jej globalnej cyrkulacji powiemy kilka słów później, teraz skupmy się na innych polskich wystąpieniach tej miejskiej legendy. Zacznijmy od podobnej relacji:
czy słyszałyście o tym, żeby nie zostawiać dzieci w przedszkolach w hipermarketach? Szef dzisiaj opowiadał o przypadku porwania dziecka w IKEI. Że tak powiem, oczyszczono sklep z ludzi, wszędzie i wszystko przeszukano i nic. Dziecko rodzice znaleźli o 22 na wycieraczce swojego domu. Coś było z tym dzieckiem nie tak (nie wiem co). Podobno zdarza się to coraz częściej.
[z wypowiedzi na portalu babyboom.pl, 12 grudnia 2006]
Osoba relacjonująca nie kojarzy wprawdzie, że chodzi o nerkę, pojawia się natomiast motyw hipermarketowego „przedszkola”, „bawialni”, czyli miejsca, gdzie rodzice mogą zostawić dzieci, by bez pociech oddać się zakupom. Podejrzewam, że u wielu rodziców pozostawianie dzieci w takim miejscu budzie pewien niepokój czy poczucie winy...
W kolejnej relacji pojawia się motyw kartki — okrutni złoczyńcy troszczą się o dobrostan okaleczonego wcześniej przez nich samych dziecka...
Co tu mówić, skoro z Ikei znikają dzieci? Słyszeliście o tym drugim (bo o pierwszym media sporo mówią)? Dla niepoinformowanych wyjaśniam... Kojarzycie te placyki zabaw dla dzieci w Ikei, gdzie super-mamy zostawiają swoje super-dzieciory i idą na zakupy? Na pewno kojarzycie. I właśnie z tych placyków giną dzieci. Ja znam dokładniej tylko jeden taki incydent, a mianowice rodzicielka zostawiła swego jedynego na takim placyku. Problem w tym, że ów jedynaka odebrać już nie mogła, ponieważ wcale go tam nie było. Co gorsze - kamery niczego nie zarejestrowały. Zatem dzwoni taka kobiecinka na policję i zgłasza zaginięcie. Wiadomo - nikt nic nie wie. Trzy dni później znajduje nieprzytomne dziecko na wycieraczce z torbą leków i karteczką "nie mam jednej nerki"...
[z bloga various.blox.pl, 13 stycznia 2007]
I bogatsza w szczegóły relacja:
Dodaje ten wpis ponieważ dziś pewna pani, która składała pismo w moim urzędzie powiedziała mi o czymś bardzo strasznym. Poprosiła mnie również by dowiedziało się o tym jak najwięcej osób. To co teraz piszę jest prawdziwą historią, która wydarzyła się około 10 dni temu w Centrum Handlowym Marki. Otóż rodzice z sykiem (4,5roku) wybrali się do sklepu IKEA. Ludzie robili jakieś tam zakupy, coś oglądali, cały czas uważając na pociechę. W pewnym momencie w po chwili nieuwagi zauważyli że nie ma ich synka. Zaczęli go szukać po sklepie...ani śladu. A więc gdy takie poszukiwania nie dały skutku, rodzice zadzwonili po policję, która zamknęła sklep i przeszukała go 2 razy, a tu ...dalej nic. Gdy zrozpaczeni rodzice po kilku godzinach podjechali pod dom w którym mieszkają zobaczyli swojego syna owiniętego w ciepły koc, z kartką "JEDŹCIE Z NIM DO LEKARZA". Rodzice więc tak zrobili pojechali z chłopcem do szpitala, a na miejscu okazało się że on nie ma jednej nerki.
Myślę że to prawda bo ta kobieta która to mi przekazała była na prawdę wstrząśnięta. Pytałem czemu nie wiedzą o tym media? podobno trwa śledztwo i także IKEA chcę zatuszować sprawę. Ja to jestem w ciężkim szoku, i myślę że teraz powinno się uważać na każdym kroku.
[wpis do bloga na portalu playmobil.pl, 16 lutego 2007]
„Czemu nie wiedzą o tym media?” — pyta się całkiem dorzecznie relacjonujący opowieść. Ano dlatego, że wydarzenia takie nigdy nie miały w Polsce miejsca... Czy w czasach, gdy sprawy o wiele mniejszego kalibru doprowadzają media i publiczność do histerii, poszkodowana rodzina nie trafiłaby na czołówki gazet i do programów typu „Uwaga” czy „Interwencja”?! No i minister Ziobro, który miał na pieńku z poniektórymi transplantologami, na pewno by nie przepuścił...
Dodajmy też, że przeszczep nerki to nie plombowanie zęba, lecz skomplikowana, wielostopniowa operacja z udziałem wielu specjalistów. To, że musi być poprzedzona wszechstronnymi badaniami zgodności dawcy i biorcy jeszcze bardziej unieprawdopodobnia makabryczną opowieść.
Kilka miesięcy później opowieść krąży dalej, tyle że mityczni złoczyńcy przenieśli się do drugiej podwarszawskiej IKEI:
Dziś usłyszałem taką historię (autentyk):
Pewni rodzice pojechali do Ikei w Jankach razem ze swoją 3 letnią córką. W czasie zakupów córka im zaginęła. Zaczęli poszukiwania, wezwali policję. Nic to nie dało. Wrócili załamani do domu. Tam zobaczyli swoją córkę śpiącą na wycieraczce. Przy niej leżała kartka: "Wasza córka jest w narkozie. Usunięto jedną nerkę." Zrobili badania, rzeczywiście skradziono dziecku jedną nerkę....
[z wypowiedzi na stronie bandyci.org, 2 czerwca 2007]
I kolejna relacja z lata 2007 roku:
Dziewczyny, kolega opowiedział mi ostatnio straszna historię, nie wiem jak mam w to wierzyć, bo w sumie powinno być o tym głośno w prasie i w tv (ale ostatnio nie czytam i nie oglądam, może więc było o tym słychać). Kolegi siostra poznała faceta, który opowiedział jej co się stało. Był z żona i 4letnim synkiem w IKEI. A wiadomo jak tam jest: dzieci wszystko interesuje. W końcu gdzies im się synek zapodział. Szukali z ochroną, wezwali policje, w końcu z zapisu kamer wyszło, ze synek wyszedł za rączke z jakims facetem. Szukali go przez 2 tygodnie. Po dwóch tygodniach dziecko zostało podrzucone pod drzwi sąsiadów z kartką na szyi - zeby sie nim zająć , bo jest osłabione. Okazało sie ze chłopiec MIAł WYCIETA NERKę !!!
[z wypowiedzi na forum happy mum, 7 lipca 2007]
Czy tylko — Bogu ducha winne — podwarszawskie IKEE upatrzyli sobie nerkobandyci (a raczej opowiadający te makabryczne historie). Otóż nie, pojawia się relacja z Poznania:
M1 porwali dziecko i wycęli nerkę?1?1
proszę o nie przeniesie tego watku bo chcę się dowiedzieć od poznaśskich mamusiek czy to prawda...
czy któraś z Was o tym słyszała, ja gdzieś o tym przeczytałam, ale ani nie mogę w to uwierzyć, a bardziej chyba nie chcę!! czy to możliwe że ludzie są tak okrutni??? wie ktoś coś o tym zdarzeniu??????
I odpowiedź jednej z forumowiczek, coś jednak ta IKEA się przykleiła...
Ja również o tym słyszałam, z tym, że chyba nie chodziło o M1, a o sklep IKEA. Ale czy to prawda? Nie wiem, ale trudno w to uwierzyć
[wypowiedzi na forum Rodzić po ludzku w Poznaniu, 1 sierpnia 2007]
Kolejna relacja z Poznania, tym razem chodzi o centrum handlowe Plaza (to inna dzielnica Poznania niż M1 i IKEA). O, pętla się zaciska, zaczynam się bać, to parę kroków ode mnie...
W Poznaniu ostatnio zdarzają się przypadki zaginięcia dzieci. U znajomej w rodzinei był przypadek, że w Plazie oddali dwójkę dzieci do takiej bawialni i jak przyszli był tylko synek do odbioru, a trzyletniej córeczkinei było. Panika, gdzie jest, szukanie, policja, straż, ochrona - nie ma. Na taśmach z kamer monitorujących - śnieg. Po dwóch dniach telefon na policję, że mała dziewczyna siedzi wystraszona w jednej z kawiarni w Plazie. Okazało się, że to ona, ale.... bez jednej nerki........ Normalnie SZOK!!!! Do tego jeszcze się okazało, że ta druga nerka nie jest do końca sprawna...
Plaza daje odszkodowanie i zapewnia pokrycie kosztów przeszczepu, ale co z tego.....
[z wypowiedzi na forum noworodek.pl, 24 sierpnia 2007]
I wracamy do IKEI, zwróćmy uwagę na typową dla miejskich legend formułę znajomy znajomego — „kolegi siostra poznała faceta, który...”
w przedszkolu były zajęcia, i bylo wsrod dzieci jakies dziwne dziecko z mamusia, ktora pilnowala to dziecko na kazdym kroku (powalona jakas czy co???) i co sie okazało, byla matka z dzieckiem w IKEA i dziecko jej zginelo! szukali 2 dni az znalezli w tym samym miejscu w sklepie z kartka dziecko nie ma 1 nerki (i naprawde nie mialo) operacja byla bardzo dobrze zrobiona, fachowo, ktos ukradl dziecko "na dawce" ponoc jest cala mafia, ktora szuka "dawcow" wycieli mu nerke i oddali rodzicom.
[z wypowiedzi na tarnowskim forum serwisu noworodek.pl, 5 września 2007]
Kolejna relacja wzbudziła wielkie zamieszanie na forum dyskusyjnym osiedla Derby:
Rodzice poszli na zakupy do IKEI na Targówku i zostawili dziecko w „bawialni”. Gdy wrócili po zakupach, aby odebrać dziecko – dziecka nie ma. Zniknęło jak eter z probówki. Po dwóch dniach zostało odstawione pod dom z karteczką, na której stało, że dziecko nie ma już jednej nerki.
[z wypowiedzi na forum mieszkańców osiedla Derby, 10 września 2007]
Inny uczestnik tego forum dodaje:
Historia z nerką wydarzyła się naszym dalszym znajomym. Aczkolwiek nie w pokoju zabaw ale na hali. Dziecko szło z rodzicami za rękę, na kilka sekund (tu można się zastanawiać ile to trwało) się puściło, po chwili rodzice nie mogli go już znaleźć. Poszukiwania przez magafon, policja itp. Dziecko się znalazło i faktycznie nie miało jednej nerki.
I jeszcze jedno „potwierdzenie”
tez potwierdzam to co sie wydarzylo a dowiedzialam sie to od kolezanki z pracy, ktora jest przyjaciolka tej dziewczyny co porwano jej dziecko
Z kolei inni forumowicze zasiewają wątpliwości:
o tej nerce to i ja słyszałam tylko że chodziło o IKEE w Jankach i też niby z pewnego żródła bo to było dziecko niby znajomej znajomych
Ta historia to czarna wołga. w czasie wakacji słyszałam identyczną historię która zdarzyła sie niby w Olsztynie (od ludzi oczywiście z Olsztyna).
Na koniec wracamy do stolicy Wielkopolski:
Nie tak dawno, w poznańskiej Plazie zaginął chłopiec. Podobno rodzice oddali go do ogródka - przechowalni, gdzie "wykwalifikowana" kadra czuwa nad bezpieczeństwem dzieci, przed odebraniem dziecka należy pokazać dowód osobisty, z którego uprzednio "wykwalifikowane" panie wypisują dane rodzica. I nie ma odstępstw od tej reguły. Bezpieczeństwo musi być.
Chłopiec pojawił się po kilku dniach w domu. Bez jednej nerki.
[z bloga guta.blox.pl, 14 październik 2007]
Właśnie rodzice mi powiedzieli że pewna rodzina w Pozaniu wybrała sie do M1 4-letnie dziecko zostawili w kąciku zabaw. Kiedy przyszli odebrać dziecko jego nie było. Zaczeły sie poszukiwania. Po 4 dniach pracownicy znaleźli dziecko stulone w kącie z perfekcyjnie wycięta nerką.
[z wypowiedzi na forum strony peb.pl, 17 grudnia 2007]
Są to wszystkie znane mi internetowe relacje dotyczące dzieci porwanych przez złodziei nerek z wielkopowierzchniowego obiektu handlowego (jak to się ładnie mówi...). Zbierzmy wszystkie opowieści w jedną tabelę:
| data publikacji | płeć dziecka | wiek dziecka | miejsce porwania | dziecko było w bawialni? | miejsce odnalezienia | kartka |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 11 grudnia 2006 | ? | 3 | IKEA | ? | przed klatką domu | nie |
| 12 grudnia 2006 | ? | ? | IKEA | tak | na wycieraczce domu | nie |
| 13 stycznia 2007 | chłopiec | ? | IKEA | tak | na wycieraczce domu | nie mam jednej nerki |
| 13 stycznia 2007 | chłopiec | ? | IKEA | tak | na wycieraczce domu | nie mam jednej nerki |
| 16 lutego 2007 | chłopiec | 4,5 | IKEA, Targówek/Marki | nie | na wycieraczce domu | JEDŹCIE Z NIM DO LEKARZA |
| 2 czerwca 2007 | dziewczynka | 3 | IKEA, Janki | nie (?) | na wycieraczce domu | Wasza córka jest w narkozie. Usunięto jedną nerkę |
| 7 lipca 2007 | chłopiec | 4 | IKEA | nie | pod drzwiami sąsiadów | tak |
| 1 sierpnia 2007 | ? | ? | M1, Poznań | ? | ? | nie |
| 1 sierpnia 2007 | ? | ? | M1 lub IKEA, Poznań | ? | ? | nie |
| 24 sierpnia 2007 | dziewczynka | 3 | Centrum Handlowe Plaza, Poznań | tak | w kawiarni | nie |
| 5 września 2007 | ? | ? | IKEA | tak (?) | w sklepie | tak (?) |
| 10 września 2007 | ? | ? | IKEA, Targówek/Marki | tak | pod domem | tak |
| 10 września 2007 | ? | ? | IKEA, Targówek/Marki | nie | pod domem (?) | tak (?) |
| 11 września 2007 | ? | ? | IKEA, Janki | ? | ? | ? |
| 14 września 2007 | ? | ? | Olsztyn | ? | ? | ? |
| 14 października 2007 | chłopiec | ? | Centrum Handlowe Plaza, Poznań | tak | w domu | nie |
| 17 grudnia 2007 | ? | 4 | M1, Poznań | tak | na miejscu | nie |
Trudno dojrzeć tu jakiś wzór, występują najrozmaitsze kombinacje szczegółów opowieści. Nic dziwnego, jest to typowa cecha miejskiej legendy — nieistotne szczegóły ulegają ciągłym zmianom.
Jak już wspomniałem, polskie opowieści o złodziejach nerek stanowią tylko wycinek (nomen omen) uprawianego na skalę globalną gatunku narracyjnego. Zjawisko dogłębnie przeanalizowała Weronika Campion-Vincent w artykule Organ theft narratives (Western Folklore, zima 1997). Jak się okazuje, historie o skradzionej nerce krążą przynajmniej od początku lat 90. ubiegłego wieku, m.in. w Ameryce Łacińskiej, Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Francji, Australii, RPA.
Co ciekawe w opowieściach ze świata na ogół ofiarą padają dorośli lub dzieci z krajów trzeciego świata. Opowieści o porwaniach z centrów handlowych są w jakimś stopniu polską specyfiką, choć na przykład w 1995 roku we Francji krążyły podobne pogłoski, miejscem porwania miał być nowo otwarty Eurodisneyland. Udało mi się zresztą znaleźć polskie nawiązania do tych francuskich pogłosek:
Młode małżeństwo wyjechało z córką do Disneyland'u. Jak byli w środku matka została z córką na ławeczce, a ojciec poszedł kilka metrów dalej kupić lody. W pewnym momencie córka do niego pobiegła... to zaledwie kilka metrów... matka wiodła za nią wzrokiem... no ale ludzie, tam sa tłumy ludzi... dziecko przepadło. Szukali ja przez dwa dni. Zgłosili to do władz. Wiadomo - obcy kraj, język... Na całe "sczęście" córeczka się znalazła... Dwa dni później małżeństwo poszło do Disneylandu... zobaczyli, że ich córeczka siedzi na tej samej ławeczce... smutna i taka jakby osłabiona... przypięta była do niej karteczka, że ma wycietą jedną nerkę.... Potem learze, po wszystkich badaniach stwierdzili, że zrobił to zawodowiec...
[z forum SOLARIS, 20 lutego 2006]
Moich znajomych ktoś z rodziny pojechał do Disneylandu czy gdzies jakoś tak, i pojechali z takim 3-4 letnim dzieckiem. Nagle dziecko znikneło. Szukali go 2 dni (łącznie z policją). Dziecko odnalazło sie po 2 dniach w jakimś "zameczku" na terenie parku. Wszyscy ucieszyli się, że jest całe i zdrowe. Dopiero przy badaniu lekarskim zobaczono, że dziecku wycięto nerkę!!!
[z wypowiedzi na forum gofin.pl, 31 października 2007]
Nie jest tak, że w polskich opowieściach złodzieje nerek czają się tylko na dzieci w centrach handlowych. Łatwo znaleźć w polskim Internecie lokalne wersje globalnej legendy o dorosłym porwanym w kryminalno-transplantologicznym celu (por. przykład cytowany przez serwis Snopes.com). Oto przykłady:
umówiła się młoda dziewczyna (podobno gdzieś na śląsku) w kawiarence czy knajpce z koleżanką... koleżanka się spóźniała, więc do naszej bohaterki dosiadł się nieznajomy facio. "na chwilkę. póki koleżanki nie ma". zamówił coś do picia. wypili.
po jakimś czasie dziewczyna obudziła się w nieznanym sobie lokalu (mieszkaniu). w wannie. nago. wanna napełniona była zimną wodą czy też lodem i... ...we krwi.
prócz wanny znajdował się tam telefon. i karteczka. z napisem. "zadzwoń po pogotowie, bo nie masz nerki" i szew (profesjonalnie zrobiony, przez lekarza chyba) w tym mijescu, z którego się nerkę wycina...
[z bloga ranyboskie.blog.pl, 23 października 2002]
Ile jest prawde w tym iż w pobliżu bielskich dyskotek, znajdowane są młode kobiety z wyciętymi nerkami ?? Co raz częściej się o tym słyszy. Pobnież kobiety te ogłuszane rozmaitymi substancjami dosypywanymi do drinków ,wyciągane są z dyskotek lub/i pubów . Nawet mówino o dwóch przypadkach śmiertelnych .
[wypowiedź na liście dyskusyjnej Bielska-Białej, 10 lutego 2004]
W vivie np. wycieli nerke mojej kuzynki koleżance. Ktoś jej do piwa dosypał czegoś a później zgarneli ja z łazienki nieprzytomną. Obudziła się następnego dnia w wannie lodu w jakimś hotelu. Duże prawdopodobieństwo jest właśnie że barman jej czegoś dosypał, bo później piwo miała cały czas przy sobie.
[wypowiedź na forum gryzonie.info, 8 maja 2005]
pewnie malo kto slyszal szczegolnie spoza trojmiasta
ja pierwszy raz o tym uslyszalam od kolezanki ktora w vivie jest barmanka
jej kolezanka poszla ktoregos dnia do vivy na impreze wyszla do toalety i obudzila sie natepnego dnia w hotelu z wycieta nerka
na poczatku nie bardzo w to wierzylam ale kiedy uslyszalam do od kilku roznych osob zaczelam bardziej uwazac na imprezach
[odpowiedź:]
nie mów nawet bo u mnie trzy dni temu w Zabrzu była ta sama sytuacja przed klubem bilardowym znaleziono dziewczynę leżącą we własnej krwi jak sie okazało też wycieli jej nerkę tyle że dziewczyna została rzucona z otwarta rana na chodnik... brak mi słów... tym bardziej że cała sprawa rozegrała się praktycznie niedaleko miejsca gdzie mieszkam...
[wypowiedzi na forum fryzjer.net, 11 sierpnia 2004]
Swego czasu bardzo głośno było o dziewczynie którą pewnej sobotniej nocy ktoś uprowadził w okolicach Silvera- później odnaleziono ją z wyciętą nerką, i historia ponoć powtórzyła się raz czy dwa.
[wypowiedź na forum klubu Wyższy Wymiar, 28 listopada 2007]
Chyba żaden szanujący się lokal nie może obyć się bez swojej wersji opowieści o znikającej nerce...
Co ciekawe, udało mi się znaleźć ogniwo pośrednie między historiami o młodych kobietach porwanych z dyskotek a historiami o uprowadzeniu dzieci przez nerkowych złodziei:
Czy słyszałyście o tym że podobno w Trójmieście grasuje jakiś gang,który porywa dzieci dla narządów?Podobno jakaś matka szła z dzieckiem w Sopocie obok dyskoteki i dziecko chciało siku,więc mama kazała mu iść do dyskoteki.Zaniepokojona że tak długo nie ma dziecka zaczęła szukać ...........Znaleziono dziecko po 2 dniach w sopockim hotelu w wannie nieżywe z wyciętą nerką.
[z wypowiedzi na forum strony maluchy.pl, 15 lipca 2004]
Na koniec osobna historia o skradzionej nerce, którą trudno mi zaklasyfikować:
ze stara opiekunka jego siostrzenca mowila ze w lesie kabackim porywaja dzieci - jedno 2 lutenie porwali i pare dni pozniej oddali bez nerki! Shocked chcieli te zporwac drugie ale jacys biegacze im przeszkodzili
[z na forum e-mama.pl, 26 listopada 2007]