Bandyci porywają dzieci, wycinają im nerki i odstawiają żywe z powrotem
Moja koleżanka przed chwilą opowiedziała mi, że w weekend jej znajomym
uprowadzili 3 letnie dziecko z IKEI
Przekopali cały sklep z policją i nic. Późnym wieczorem rodzice wrócili do
domu. Przed klatką oparte o ścianę siedziało dziecko.
Było zuzpełnie niekontaktowe. Zawieźli je do szpitala - okazało się, że
dziecku wycięto nerkę!!
[z wypowiedzi
na forum emama, 11 grudnia 2006]
Powyżej cytowany tekst to utrwalona w Internecie makabryczna pogłoska o
złodziejach organów, pogłoska, która w rozmaitych wariantach od dobrych
kilkunastu lat krąży po całym świecie. O jej globalnej cyrkulacji
powiemy kilka słów później, teraz skupmy się na innych polskich
wystąpieniach tej miejskiej legendy. Zacznijmy od podobnej relacji:
czy słyszałyście o tym, żeby nie zostawiać dzieci w przedszkolach w
hipermarketach? Szef dzisiaj opowiadał o przypadku porwania dziecka w
IKEI. Że tak powiem, oczyszczono sklep z ludzi, wszędzie i wszystko
przeszukano i nic. Dziecko rodzice znaleźli o 22 na wycieraczce
swojego domu. Coś było z tym dzieckiem nie tak (nie wiem co). Podobno
zdarza się to coraz częściej.
[z wypowiedzi
na portalu babyboom.pl, 12 grudnia 2006]
Osoba relacjonująca nie kojarzy wprawdzie, że chodzi o nerkę,
pojawia się natomiast motyw hipermarketowego „przedszkola”,
„bawialni”, czyli miejsca, gdzie rodzice mogą zostawić
dzieci, by bez pociech oddać się zakupom. Podejrzewam, że u wielu rodziców
pozostawianie dzieci w takim miejscu budzie pewien niepokój czy
poczucie winy...
W kolejnej relacji pojawia się motyw kartki —
okrutni złoczyńcy troszczą się o dobrostan
okaleczonego wcześniej przez nich samych dziecka...
Co tu mówić, skoro z Ikei znikają dzieci? Słyszeliście o tym drugim
(bo o pierwszym media sporo mówią)? Dla niepoinformowanych
wyjaśniam... Kojarzycie te placyki zabaw dla dzieci w Ikei, gdzie
super-mamy zostawiają swoje super-dzieciory i idą na zakupy? Na pewno
kojarzycie. I właśnie z tych placyków giną dzieci. Ja znam dokładniej
tylko jeden taki incydent, a mianowice rodzicielka zostawiła swego
jedynego na takim placyku. Problem w tym, że ów jedynaka odebrać już
nie mogła, ponieważ wcale go tam nie było. Co gorsze - kamery niczego
nie zarejestrowały. Zatem dzwoni taka kobiecinka na policję i zgłasza
zaginięcie. Wiadomo - nikt nic nie wie. Trzy dni później znajduje
nieprzytomne dziecko na wycieraczce z torbą leków i karteczką "nie mam
jednej nerki"...
[z bloga various.blox.pl,
13 stycznia 2007]
I bogatsza w szczegóły relacja:
Dodaje ten wpis ponieważ dziś pewna pani, która składała pismo w moim
urzędzie powiedziała mi o czymś bardzo strasznym. Poprosiła mnie
również by dowiedziało się o tym jak najwięcej osób. To co teraz piszę
jest prawdziwą historią, która wydarzyła się około 10 dni temu w
Centrum Handlowym Marki. Otóż rodzice z sykiem (4,5roku) wybrali się
do sklepu IKEA. Ludzie robili jakieś tam zakupy, coś oglądali, cały
czas uważając na pociechę. W pewnym momencie w po chwili nieuwagi
zauważyli że nie ma ich synka. Zaczęli go szukać po sklepie...ani
śladu. A więc gdy takie poszukiwania nie dały skutku, rodzice
zadzwonili po policję, która zamknęła sklep i przeszukała go 2 razy, a
tu ...dalej nic. Gdy zrozpaczeni rodzice po kilku godzinach podjechali
pod dom w którym mieszkają zobaczyli swojego syna owiniętego w ciepły
koc, z kartką "JEDŹCIE Z NIM DO LEKARZA". Rodzice więc tak zrobili
pojechali z chłopcem do szpitala, a na miejscu okazało się że on nie
ma jednej nerki.
Myślę że to prawda bo ta kobieta która to mi przekazała była na prawdę
wstrząśnięta. Pytałem czemu nie wiedzą o tym media? podobno trwa
śledztwo i także IKEA chcę zatuszować sprawę. Ja to jestem w ciężkim
szoku, i myślę że teraz powinno się uważać na każdym kroku.
[wpis do bloga na portalu playmobil.pl, 16 lutego 2007]
„Czemu nie wiedzą o tym media?” — pyta się
całkiem dorzecznie relacjonujący opowieść. Ano dlatego, że wydarzenia
takie nigdy nie miały w Polsce miejsca... Czy w czasach, gdy
sprawy o wiele mniejszego kalibru doprowadzają media i publiczność do
histerii, poszkodowana rodzina nie trafiłaby na czołówki gazet i do
programów typu „Uwaga” czy „Interwencja”?! No
i minister Ziobro, który miał na pieńku z poniektórymi
transplantologami, na pewno by nie przepuścił...
Dodajmy też, że przeszczep nerki to nie plombowanie zęba, lecz
skomplikowana, wielostopniowa operacja z udziałem wielu specjalistów.
To, że musi być poprzedzona wszechstronnymi badaniami zgodności dawcy
i biorcy jeszcze bardziej unieprawdopodobnia makabryczną opowieść.
Kilka miesięcy później opowieść krąży dalej, tyle że mityczni
złoczyńcy przenieśli się do drugiej podwarszawskiej IKEI:
Dziś usłyszałem taką historię (autentyk):
Pewni rodzice pojechali do Ikei w Jankach razem ze swoją 3 letnią
córką. W czasie zakupów córka im zaginęła. Zaczęli poszukiwania,
wezwali policję. Nic to nie dało. Wrócili załamani do domu. Tam
zobaczyli swoją córkę śpiącą na wycieraczce. Przy niej leżała kartka:
"Wasza córka jest w narkozie. Usunięto jedną nerkę." Zrobili badania,
rzeczywiście skradziono dziecku jedną nerkę....
[z wypowiedzi na
stronie bandyci.org, 2 czerwca 2007]
I kolejna relacja z lata 2007 roku:
Dziewczyny, kolega opowiedział mi ostatnio straszna historię, nie wiem
jak mam w to wierzyć, bo w sumie powinno być o tym głośno w prasie i w
tv (ale ostatnio nie czytam i nie oglądam, może więc było o tym
słychać). Kolegi siostra poznała faceta, który opowiedział jej co się
stało. Był z żona i 4letnim synkiem w IKEI. A wiadomo jak tam jest:
dzieci wszystko interesuje. W końcu gdzies im się synek zapodział.
Szukali z ochroną, wezwali policje, w końcu z zapisu kamer wyszło, ze
synek wyszedł za rączke z jakims facetem. Szukali go przez 2 tygodnie.
Po dwóch tygodniach dziecko zostało podrzucone pod drzwi sąsiadów z
kartką na szyi - zeby sie nim zająć , bo jest osłabione. Okazało sie
ze chłopiec MIAł WYCIETA NERKę !!!
[z wypowiedzi
na forum happy mum, 7 lipca 2007]
Czy tylko — Bogu ducha winne — podwarszawskie IKEE
upatrzyli sobie nerkobandyci (a raczej opowiadający te makabryczne
historie). Otóż nie, pojawia się relacja z Poznania:
M1 porwali dziecko i wycęli nerkę?1?1
proszę o nie przeniesie tego watku bo chcę się dowiedzieć od poznaśskich
mamusiek czy to prawda...
czy któraś z Was o tym słyszała, ja gdzieś o tym przeczytałam, ale ani nie
mogę w to uwierzyć, a bardziej chyba nie chcę!! czy to możliwe że ludzie są
tak okrutni??? wie ktoś coś o tym zdarzeniu??????
I odpowiedź jednej z forumowiczek, coś jednak ta IKEA się przykleiła...
Ja również o tym słyszałam, z tym, że chyba nie chodziło o M1, a o sklep IKEA.
Ale czy to prawda? Nie wiem, ale trudno w to uwierzyć
[wypowiedzi na forum Rodzić
po ludzku w Poznaniu, 1 sierpnia 2007]
Kolejna relacja z Poznania, tym razem chodzi o centrum handlowe
Plaza (to inna dzielnica Poznania niż M1 i IKEA). O, pętla się
zaciska, zaczynam się bać, to parę kroków ode mnie...
W Poznaniu ostatnio zdarzają się przypadki zaginięcia dzieci. U
znajomej w rodzinei był przypadek, że w Plazie oddali dwójkę dzieci do
takiej bawialni i jak przyszli był tylko synek do odbioru, a
trzyletniej córeczkinei było. Panika, gdzie jest, szukanie, policja,
straż, ochrona - nie ma. Na taśmach z kamer monitorujących - śnieg. Po
dwóch dniach telefon na policję, że mała dziewczyna siedzi wystraszona
w jednej z kawiarni w Plazie. Okazało się, że to ona, ale.... bez
jednej nerki........ Normalnie SZOK!!!! Do tego jeszcze się okazało,
że ta druga nerka nie jest do końca sprawna...
Plaza daje odszkodowanie i zapewnia pokrycie kosztów przeszczepu, ale
co z tego.....
[z wypowiedzi na forum noworodek.pl, 24 sierpnia 2007]
I wracamy do IKEI, zwróćmy uwagę na typową dla miejskich legend formułę znajomy
znajomego — „kolegi siostra poznała faceta, który...”
w przedszkolu były zajęcia, i bylo wsrod dzieci jakies dziwne
dziecko z mamusia, ktora pilnowala to dziecko na kazdym kroku
(powalona jakas czy co???) i co sie okazało, byla matka z dzieckiem w
IKEA i dziecko jej zginelo! szukali 2 dni az znalezli w tym samym
miejscu w sklepie z kartka dziecko nie ma 1 nerki (i naprawde nie
mialo) operacja byla bardzo dobrze zrobiona, fachowo, ktos ukradl
dziecko "na dawce" ponoc jest cala mafia, ktora szuka "dawcow" wycieli
mu nerke i oddali rodzicom.
[z wypowiedzi na tarnowskim forum serwisu
noworodek.pl, 5 września 2007]
Kolejna relacja wzbudziła wielkie zamieszanie na forum dyskusyjnym
osiedla Derby:
Rodzice poszli na zakupy do IKEI na Targówku i zostawili dziecko w
„bawialni”. Gdy wrócili po zakupach, aby odebrać dziecko
– dziecka nie ma. Zniknęło jak eter z probówki. Po dwóch dniach
zostało odstawione pod dom z karteczką, na której stało, że dziecko
nie ma już jednej nerki.
[z wypowiedzi
na forum mieszkańców osiedla Derby, 10 września 2007]
Inny uczestnik tego forum dodaje:
Historia z nerką wydarzyła się naszym dalszym znajomym. Aczkolwiek
nie w pokoju zabaw ale na hali. Dziecko szło z rodzicami za rękę, na
kilka sekund (tu można się zastanawiać ile to trwało) się puściło, po
chwili rodzice nie mogli go już znaleźć. Poszukiwania przez magafon,
policja itp. Dziecko się znalazło i faktycznie nie miało jednej
nerki.
I jeszcze jedno „potwierdzenie”
tez potwierdzam to co sie wydarzylo a dowiedzialam sie to od
kolezanki z pracy, ktora jest przyjaciolka tej dziewczyny co porwano
jej dziecko
Z kolei inni forumowicze zasiewają wątpliwości:
o tej nerce to i ja słyszałam tylko że chodziło o IKEE w Jankach i
też niby z pewnego żródła bo to było dziecko niby znajomej
znajomych
Ta historia to czarna wołga.
w czasie wakacji słyszałam identyczną historię która zdarzyła sie niby
w Olsztynie (od ludzi oczywiście z Olsztyna).
Na koniec wracamy do stolicy Wielkopolski:
Nie tak dawno, w poznańskiej Plazie zaginął chłopiec. Podobno rodzice
oddali go do ogródka - przechowalni, gdzie "wykwalifikowana" kadra
czuwa nad bezpieczeństwem dzieci, przed odebraniem dziecka należy
pokazać dowód osobisty, z którego uprzednio "wykwalifikowane" panie
wypisują dane rodzica. I nie ma odstępstw od tej reguły.
Bezpieczeństwo musi być.
Chłopiec pojawił się po kilku dniach w domu. Bez jednej nerki.
[z bloga
guta.blox.pl, 14 październik 2007]
Właśnie rodzice mi powiedzieli że pewna rodzina w Pozaniu wybrała sie
do M1 4-letnie dziecko zostawili w kąciku zabaw. Kiedy przyszli
odebrać dziecko jego nie było. Zaczeły sie poszukiwania. Po 4 dniach
pracownicy znaleźli dziecko stulone w kącie z perfekcyjnie wycięta
nerką.
[z wypowiedzi na forum strony peb.pl, 17 grudnia 2007]
Są to wszystkie znane mi internetowe relacje dotyczące dzieci
porwanych przez złodziei nerek z wielkopowierzchniowego obiektu
handlowego (jak to się ładnie mówi...). Zbierzmy wszystkie opowieści w
jedną tabelę:
| data publikacji |
płeć dziecka |
wiek dziecka |
miejsce porwania |
dziecko było w bawialni? |
miejsce odnalezienia |
kartka |
| 11 grudnia 2006 |
? |
3 |
IKEA |
? |
przed klatką domu |
nie |
| 12 grudnia 2006 |
? |
? |
IKEA |
tak |
na wycieraczce domu |
nie |
| 13 stycznia 2007 |
chłopiec |
? |
IKEA |
tak |
na wycieraczce domu |
nie mam jednej nerki |
| 13 stycznia 2007 |
chłopiec |
? |
IKEA |
tak |
na wycieraczce domu |
nie mam jednej nerki |
| 16 lutego 2007 |
chłopiec |
4,5 |
IKEA, Targówek/Marki |
nie |
na wycieraczce domu |
JEDŹCIE Z NIM DO LEKARZA |
| 2 czerwca 2007 |
dziewczynka |
3 |
IKEA, Janki |
nie (?) |
na wycieraczce domu |
Wasza córka jest w narkozie. Usunięto jedną nerkę |
| 7 lipca 2007 |
chłopiec |
4 |
IKEA |
nie |
pod drzwiami sąsiadów |
tak |
| 1 sierpnia 2007 |
? |
? |
M1, Poznań |
? |
? |
nie |
| 1 sierpnia 2007 |
? |
? |
M1 lub IKEA, Poznań |
? |
? |
nie |
| 24 sierpnia 2007 |
dziewczynka |
3 |
Centrum Handlowe Plaza, Poznań |
tak |
w kawiarni |
nie |
| 5 września 2007 |
? |
? |
IKEA |
tak (?) |
w sklepie |
tak (?) |
| 10 września 2007 |
? |
? |
IKEA, Targówek/Marki |
tak |
pod domem |
tak |
| 10 września 2007 |
? |
? |
IKEA, Targówek/Marki |
nie |
pod domem (?) |
tak (?) |
| 11 września 2007 |
? |
? |
IKEA, Janki |
? |
? |
? |
| 14 września 2007 |
? |
? |
Olsztyn |
? |
? |
? |
| 14 października 2007 |
chłopiec |
? |
Centrum Handlowe Plaza, Poznań |
tak |
w domu |
nie |
| 17 grudnia 2007 |
? |
4 |
M1, Poznań |
tak |
na miejscu |
nie |
Trudno dojrzeć tu jakiś wzór, występują najrozmaitsze kombinacje
szczegółów opowieści. Nic dziwnego, jest to typowa cecha miejskiej
legendy — nieistotne szczegóły ulegają ciągłym zmianom.
Jak już wspomniałem, polskie opowieści o złodziejach nerek stanowią
tylko wycinek (nomen omen) uprawianego na skalę globalną
gatunku narracyjnego. Zjawisko dogłębnie przeanalizowała
Weronika Campion-Vincent w artykule
Organ
theft narratives (Western Folklore, zima 1997).
Jak się okazuje, historie o skradzionej nerce krążą przynajmniej od
początku lat 90. ubiegłego wieku, m.in. w Ameryce Łacińskiej,
Niemczech, Stanach Zjednoczonych, Francji, Australii, RPA.
Co ciekawe w opowieściach ze świata
na ogół ofiarą padają dorośli lub dzieci z krajów trzeciego świata.
Opowieści o porwaniach z centrów handlowych są w jakimś stopniu polską
specyfiką, choć na przykład w 1995 roku we Francji krążyły podobne
pogłoski, miejscem porwania miał być nowo otwarty Eurodisneyland.
Udało mi się zresztą znaleźć polskie nawiązania do tych francuskich
pogłosek:
Młode małżeństwo
wyjechało z córką do Disneyland'u. Jak byli w środku matka została z
córką na ławeczce, a ojciec poszedł kilka metrów dalej kupić lody. W
pewnym momencie córka do niego pobiegła... to zaledwie kilka metrów...
matka wiodła za nią wzrokiem... no ale ludzie, tam sa tłumy ludzi...
dziecko przepadło. Szukali ja przez dwa dni. Zgłosili to do władz.
Wiadomo - obcy kraj, język... Na całe "sczęście" córeczka się
znalazła... Dwa dni później małżeństwo poszło do Disneylandu...
zobaczyli, że ich córeczka siedzi na tej samej ławeczce... smutna i
taka jakby osłabiona... przypięta była do niej karteczka, że ma
wycietą jedną nerkę.... Potem learze, po wszystkich badaniach
stwierdzili, że zrobił to zawodowiec...
[z forum SOLARIS, 20 lutego 2006]
Moich znajomych ktoś z rodziny pojechał do Disneylandu czy gdzies
jakoś tak, i pojechali z takim 3-4 letnim dzieckiem. Nagle dziecko
znikneło. Szukali go 2 dni (łącznie z policją). Dziecko odnalazło sie
po 2 dniach w jakimś "zameczku" na terenie parku. Wszyscy ucieszyli
się, że jest całe i zdrowe. Dopiero przy badaniu lekarskim zobaczono,
że dziecku wycięto nerkę!!!
[z wypowiedzi na forum gofin.pl, 31 października 2007]
Nie jest tak, że w polskich opowieściach złodzieje nerek czają się
tylko na dzieci w centrach handlowych. Łatwo znaleźć w polskim
Internecie lokalne wersje globalnej legendy o dorosłym porwanym w
kryminalno-transplantologicznym celu (por. przykład
cytowany przez serwis Snopes.com). Oto przykłady:
umówiła się młoda dziewczyna (podobno gdzieś na śląsku) w kawiarence czy knajpce z koleżanką...
koleżanka się spóźniała, więc do naszej bohaterki dosiadł się nieznajomy facio. "na chwilkę. póki koleżanki nie ma".
zamówił coś do picia. wypili.
po jakimś czasie dziewczyna obudziła się w nieznanym sobie lokalu
(mieszkaniu). w wannie. nago. wanna napełniona była zimną wodą czy też
lodem i... ...we krwi.
prócz wanny znajdował się tam telefon.
i karteczka.
z napisem.
"zadzwoń po pogotowie, bo nie masz nerki"
i szew (profesjonalnie zrobiony, przez lekarza chyba) w tym mijescu, z
którego się nerkę wycina...
[z bloga
ranyboskie.blog.pl, 23 października 2002]
Ile jest prawde w tym iż w pobliżu bielskich dyskotek,
znajdowane są młode kobiety z wyciętymi nerkami ?? Co raz częściej się
o tym słyszy. Pobnież kobiety te ogłuszane rozmaitymi substancjami
dosypywanymi do drinków ,wyciągane są z dyskotek lub/i pubów . Nawet
mówino o dwóch przypadkach śmiertelnych .
[wypowiedź na liście dyskusyjnej Bielska-Białej, 10
lutego 2004]
W vivie np. wycieli nerke mojej kuzynki koleżance. Ktoś jej do piwa
dosypał czegoś a później zgarneli ja z łazienki nieprzytomną. Obudziła
się następnego dnia w wannie lodu w jakimś hotelu. Duże
prawdopodobieństwo jest właśnie że barman jej czegoś dosypał, bo
później piwo miała cały czas przy sobie.
[wypowiedź na forum gryzonie.info, 8 maja 2005]
pewnie malo kto slyszal szczegolnie spoza trojmiasta
ja pierwszy raz o tym uslyszalam od kolezanki ktora w vivie jest
barmanka
jej kolezanka poszla ktoregos dnia do vivy na impreze wyszla do
toalety i obudzila sie natepnego dnia w hotelu z wycieta nerka
na poczatku nie bardzo w to wierzylam ale kiedy uslyszalam do od
kilku roznych osob zaczelam bardziej uwazac na imprezach
[odpowiedź:]
nie mów nawet bo u mnie trzy dni temu w Zabrzu była ta sama sytuacja
przed klubem bilardowym znaleziono dziewczynę leżącą we własnej krwi
jak sie okazało też wycieli jej nerkę tyle że dziewczyna została rzucona z otwarta rana na chodnik...
brak mi słów... tym bardziej że cała sprawa rozegrała się praktycznie niedaleko miejsca gdzie mieszkam...
[wypowiedzi na forum
fryzjer.net, 11 sierpnia 2004]
Swego czasu bardzo głośno było o dziewczynie którą pewnej sobotniej
nocy ktoś uprowadził w okolicach Silvera- później odnaleziono ją z
wyciętą nerką, i historia ponoć powtórzyła się raz czy dwa.
[wypowiedź na forum
klubu Wyższy Wymiar, 28 listopada 2007]
Chyba żaden szanujący się lokal nie może obyć się bez swojej wersji
opowieści o znikającej nerce...
Co ciekawe, udało mi się znaleźć ogniwo pośrednie między historiami
o młodych kobietach porwanych z dyskotek a historiami o uprowadzeniu
dzieci przez nerkowych złodziei:
Czy słyszałyście o tym że podobno w Trójmieście grasuje jakiś
gang,który porywa dzieci dla narządów?Podobno jakaś matka szła z
dzieckiem w Sopocie obok dyskoteki i dziecko chciało siku,więc mama
kazała mu iść do dyskoteki.Zaniepokojona że tak długo nie ma dziecka
zaczęła szukać ...........Znaleziono dziecko po 2 dniach w sopockim
hotelu w wannie nieżywe z wyciętą nerką.
[z wypowiedzi
na forum strony maluchy.pl, 15 lipca 2004]
Na koniec osobna historia o skradzionej nerce, którą trudno mi zaklasyfikować:
ze stara opiekunka jego siostrzenca mowila ze w lesie kabackim
porywaja dzieci - jedno 2 lutenie porwali i pare dni pozniej oddali
bez nerki! Shocked chcieli te zporwac drugie ale jacys biegacze im
przeszkodzili
[z na
forum e-mama.pl, 26 listopada 2007]
Porwania- Janki
Powiem tak. MIeszkam w Jankach, jesteśmy na zakupach (albo ja albo żona) praktycznie co 2 dni. Wiadomo, zawsze czegoś brakuje w domu:) O niczym takim nie słyszałem! W mojej firmie pracuje kilka osób, które też mieszkają w Jankach, na pewno by coś słyszały! Znam radnego z Raszyna, widuję się z nim co co 2 dni i też nic nie mówił, a zamknięcie sklepu to poważna sprawa!
Pisałem o tym w osobnym
Pisałem o tym w osobnym miejscu: http://atrapa.net/legendy/porwanie.htm
Pierwszy raz słyszę o tych
Pierwszy raz słyszę o tych wszystkich przeszczepach i kradzieży nerek. Za to kilka dni temu usłyszałam taką oto historię:
W zeszłym tygodniu małżeństwo pojechało do centrum handlowego Janki. W pewnym momencie (podczas zakupów) zawieruszyła się gdzieś ich pięcioletnia córeczka. Nigdzie nie mogli jej znaleźć. Tu powtarza się historia z zamknięciem sklepu i przeszukaniem go. Tyle, że mała znajduje się od razu w męskiej toalecie z obciętymi włoskami na chłopaka i w męskich ubrankach. Tak jakby chcieli ją porwać ale nie zdążyli. Sprawa oczywiście dotąd nie pojawiła się w mediach, więc pewnie to kolejna ploteczka... Ktoś o tym słyszał?
W Toruniu jest takie jedno
W Toruniu jest takie jedno niebezpieczne osiedle w okolicach ulicy Mickiewicza i tam podobno (takie plotki słyszałam) wycieto jakiemuś studentowi nerke. Tak więc ta legenda ciągle krąży i została już nawet przekształcona. Dodam, że w tamtych okolicach znajdują się akademiki.
słyszałem to osobiście
Moja matka mi to opowiedziała dawno temu, znała to z pracy od znajomych... dopiero jak przeczytałem tutaj to się zorientowałem że to legenda miejska :)
To ja kupuje te nerki!!!
Taaak!!! Nie potrzebuję testów zgodności. Kupuje nerki na cynaderki
ZUOOOOOOOOO!!!!!
Ano właśnie, swoją drogą
Ano właśnie, swoją drogą zabawne jak wymyśla się w legendzie miejskiej pewne szczegóły, które później są inaczej interpretowane przez opowiadaczy. Trochę taka legenda w legendzie.
Ogolenie głowy ma zapewne
Ogolenie głowy ma zapewne na celu ułatwić "przebranie" dzieciaka przed wyprowadzeniem z supermarketu.
Ja mam jeszcze jedno pytanie za 100 punktów: po co taki porywacz miałby się bawić w jakieś przebieranki? Skoro udało się już dziecko zastraszyć/zbałamucić, to myślę, że łatwiej i szybciej by było wyjść z marketu przez drzwi.
Pytanie za 100 punktów: po
Pytanie za 100 punktów: po kiego wafla golić komuś głowę przed wycięciem nerki? Możesz to jakoś logicznie uzasadnić? Dla ułatwienia dodam, że nerki zazwyczaj nie znajdują się w głowie :)
Ludzie, co wy za zioło
Ludzie, co wy za zioło bierzecie?
Chwila obcowania z logiką: czy ktoś wierzy, że ochrona ot tak "na pstryk" zamknie całe centrum handlowe? Na kilka godzin? A zamknięci klienci nie wyjdą razem z drzwiami po 15-tu minutach? ROTFL