Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

nasienie w fast foodzie


W fast foodzie serwowanym w barze X znaleziono Y rodzajów spermy.

Swego czasu docierała do mnie w kilku zmienionych formach opowieść o klientce/kliencie McDonalda, która uległa ostremu zatruciu pokarmowemu. Po wizycie w szpitalu podejrzenia padły na tenże fast food. Kontrola wykonana przez sanepid nie wykazała zepsutej żywności jednak X różnych „rodzajów” spermy. X, dlatego że w różnych wersjach występowała różna ilość. Historię słyszałem w rodzinnym Wałbrzychu (około 2003 r.) oraz we Wrocławiu (tu głowy nie dam, lecz na pewno po 2005 roku). […] [1]

Jedną z pierwszych wersji tej legendy usłyszałem w 2003 roku w Hamburgu — od przypadkowo spotkanych tam Polaków. Kiedy zajadaliśmy się z koleżanką wafelkami torcikowymi Wedla, usłyszeliśmy od nich, że w Wedlu „dodają coś od siebie do czekolady”.

Legenda ewoluowała, słyszałem wersje mówiącą o kobiecie z Warszawy, która zatruła się po wizycie w McDonaldzie — kiedy zrobili jej badanie treści żołądka, wykryli męskie nasienie. Oczywiście opowiadający tę legendę zarzekali się, że gazety o tym pisały, a sanepid przebadał podejrzanego shake’a z McDonalda i wykrył w nim 17 rodzajów spermy (to ciekawe, czy robili badania genetyczne dla poszczególnych plemników, żeby wyróżnić aż 17 rodzajów). Liczba 17 również jest efektem ewolucji — słyszałem wersję, że innej kobiecie z Gdańska, która również się zatruła, robili badanie treści żołądka i wykryli 9 rodzajów męskiego nasienia po tym, jak wypiła w McDonaldzie shake’a.

[…]

Wracając zaś do dyskusji, którą ostatnio prowadziłem ze znajomymi podczas wizyty w Poznaniu: jeden z nich zarzekał się, że kelnerzy w jednym z poznańskich Sphinksów „dodawali coś od siebie” do sosu czosnkowego. Oczywiście było powoływanie się na lokalne gazety, które relacjonowały, co tam w sosie czosnkowym znaleźli laboranci z sanepidu. Mamy więc już jogurty, czekolady, McDonalda, kebaby i sosy do pizzy, a także sosy ze Sphinksa. Znajomi obstawali twardo przy swoim, twierdząc że znajdą źródła i mi kiedyś podeślą, bo gazety o tym na pewno pisały. Dyskusja ta miała miejsce w lipcu [2009 r.] i jak do tej pory nikt nie znalazł źródeł. [2]

To jedna z popularniejszych, bardziej obrzydliwych i bzdurniejszych współczesnych legend miejskich. W polskim internecie naliczyłem ponad sześćdziesiąt przytoczeń tej opowieści lub nawiązań do niej. Liczba „dawców” jest rozmaita (nie zawsze jest też dokładnie określana). Oto histogram liczby opowieści dla poszczególnych możliwych liczb „rodzajów nasienia”:

histogram liczby dawców

Widać wyraźny pik dla siódemki, nic dziwnego, jest to w końcu „magiczna” liczba.

Opowieść o X „rodzajach nasienia” dotyczy zwykle dużych sieci serwujących jedzenie typu fast food. Ofiarą fałszywych pogłosek pada najczęściej McDonald’s (na ogół chodzi o shaki [3], rzadziej o lody [4] czy majonez w hamburgerze [5]) i Sphinx. Opowieść o zanieczyszczonych sosach w poznańskim Sphinksie słyszałem na własne uszy przed kilkoma laty, o dziwo, od osób, które były raczej odporne na inne legendy miejskie. Opowiadacze zwykle upierali się, że przeczytali to w jakiejś gazecie. Nie muszę dodawać, że nikt nigdy nie mógł sobie przypomnieć, w jakiej to konkretnie gazecie było napisane…

Wieść gminna dodaje nasienie także do kebabu, a właściwie do sosów do kebabów [6]. Jeśli chodzi o kuchnie egzotyczne, jest to najpopularniejsze danie w Polsce. Udało mi się znaleźć tylko pojedyncze przytoczenie wersji z chińskim jedzeniem:

Male ostrzezenie dla amatorow chinszczyzny - NIE KUPOWAC JEJ W CHINSKICH BUDKACH CZY RESTAURACJACH! Posluchajcie zreszta tej oto prawdziwej historii:

Koles zaprosil dziewczyne do chinskiej knajpy. W trakcie obiadu dziewczyna bardzo zle sie poczula. Na tyle zle ze chlopak zawiozl ja do szpitala. Zbadali jej zawartosc zoladka, do chlopaka wychodzi lekarz i informuje, ze zatrula sie nieswiezym miesem i stad te przypadlosci. Poczym pyta chlopaka:
- czy panska narzeczona jest prostytutka?
- nie! dlaczego?
- bo znalezlismy w jej zoladku siedem rodzajow spermy... [7]

(Jest to zresztą najstarsze przywołanie legendy, jakie udało mi się odnaleźć w polskim internecie — październik 1999 roku).

Wymienianie wszystkich polskich miast, w których ponoć miało dojść do skażenia żywności nasieniem, nie ma sensu — chyba w każdym większym mieście (i w wielu pomniejszych) można znaleźć restaurację, gdzie szef kuchni podaje danie z ludzkim materiałem genetycznym.

Opowieść krąży po całym świecie. Amerykański serwis internetowy Snopes.com przytacza wersję z 1993 roku, która miała dotyczyć jakiegoś holenderskiego baru [8]. Historia jest też dobrze znana w Czechach, co ciekawe, tam dotyczy raczej jadłodajni prowadzonych przez cudzoziemców niż wielkich sieci serwujących fast food [9].

Czasami fabuła o ofierze zatrucia i X rodzajach spermy redukuje się do pogłoski o skażeniu żywności nasieniem czy inną wydzieliną (śliną, moczem czy kałem). O ile rozbudowana wersja jest absurdalna (sanepid nie zajmuje się badaniem ludzkiego DNA), to upieranie się przy tym, że nikt nigdy nikomu nie napluł ani — za przeproszeniem — nie nasikał do jedzenia, byłoby przejawem zbytniego optymizmu co do kondycji moralnej gatunku homo sapiens.

Możliwe, że legenda wyewoluowała z wcześniejszych narracji o chorym na AIDS pracowniku fast foodu, który mszcząc się na swoim pracodawcy — albo też w ogóle na całej ludzkości — „zaraża” majonez, pizzę czy inne jedzenie. Tego typu opowieści krążyły w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, na przykład w Stanach Zjednoczonych [10]. Obecnie motyw AIDS w ogóle nie występuje w polskich opowieściach o nasieniu w fast foodzie — jest to wyraz ogólnej tendencji. Folklor strachu przed AIDS przeżywał swój rozkwit pod koniec XX wieku [11], teraz zupełnie zanikł.

obrzydliwa rzeczywistość

W październiku 2011 roku sąd federalny skazał na karę trzech lat więzienia niejakiego Anthony’ego Garcię, pracownika sklepu spożywczego z Albuquerque za poczęstowanie klientki jogurtem skażonym nasieniem (i za składanie fałszywych zeznań). Kluczowym dowodem okazało się badanie DNA, które wskazało Garcię jako „dawcę” [12].

podobne legendy

przypisy

[1] „bahomet”, mejl z 20 maja 2009

[2] „zammer”, mejl z 17 listopada 2009

[3] wypowiedź internautki „lola14” na forum Wizaz.pl w wątku Co lubicie z McDonlad’s, 26 września 2009, http://wizaz.pl/forum/showthread.php?p=14246557, data dostępu: 28 czerwca 2011

[4] wypowiedź internauty „wisien” na forum counter-strike.pl w wątku Śniadania w Makdonaldzie, 26 października 2009, http://board.counter-strike.pl/viewtopic.php?p=804019&sid=4a31e6ac7fcd0671b0932dfae15f0777, data dostępu: 28 czerwca 2011

[5] wypowiedź internautki „In_ThE_ShAdOwS” na forum Wizaz.pl w wątku Urban Legends (historie zasłyszane:D), 3 września 2006, http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=105231&page=2, data dostępu: 28 czerwca 2011

[6] wypowiedź internauty „MR XTR1M” na grupie dyskusyjnej pl.regionalne.krakow otwierająca wątek Nasienie w kebabach, smierdzaca sprawa..., 2 lutego 2004, http://groups.google.com/group/pl.regionalne.krakow/browse_thread/thread/a958429359aa1023

[7] wypowiedź internauty „Ronald Regan” na grupie dyskusyjnej pl.soc.seks w wątku Moze cos na slodko? , 9 października 1999, http://groups.google.com/group/pl.soc.seks/browse_thread/thread/1ee13adfbdd7bbe6

[8] Snopes.com, Secret Sauce, 13 lipca 2007, http://www.snopes.com/horrors/food/semen.asp, data dostępu: 28 czerwca 2011

[9] Petr Janeček, Černá sanitka a jiné děsivé příběhy. Současné pověsti a fámy v České republice, Nakladatelství Plot, Praha 2006, s. 102–105.

[10] Jan Harold Brunvand, Too Good to Be True. The Colossal Book of Urban Legends, W.W. Norton & Company, New York, London, 1999, s. 199, 200

[11] Dionizjusz Czubala, Współczesne legendy miejskie, Uniwersytet Śląski, Katowice 1993, s. 59–87

[12] Russell Contreras, Man pleads guilty to offering semen-tainted yogurt, Associated Press, 6 października 2011, http://hosted.ap.org/dynamic/stories/U/US_SEMEN_TAINTED_YOGURT, data dostępu: 8 października 2011

Film

Ta legenda trafiła również do filmu "Poranek Kojota".
Przyjaciel głównego bohatera najpierw stracił pracę w rozlewni jogurtów za dodawanie nasienia do głównego zbiornika, później gdy kucharzył w autobusowym barze "U Zdziacha" sikał z kumplem do frytek.

czegoś tu nie łapię

czegoś tu nie łapię a może za słabo edukowany jestem "poczuła się źle i oto przyczyną okazało się ileś rodzajów spermy w jej żołądku" znaczy sperma jest trująca? (na http://www.samosia.pl/pokaz/178683/czy_sperma_jest_trujaca ktoś napisał "jak chlapnie na wlosy, wypala od razu" tak oczywiście a na http://www.gryzonie.info/viewtopic.php?f=110&t=16036&start=20 "jak tę spermę znaleźli, skąd wiedzieli, że akurat jest jej 3 lub 5 rodzajów i po trzecie najważniejsze - to sperma jest trująca?") A czy wykazano skąd to tam się wzięło? pracownicy restauracji masturbują się nad tym sosem czy jak? i czemu "prostytutką"? trzeba się chyba czegoś za przeproszeniem nawąchać żeby takie tekściory wymyślać. PS "legenda" po łacinie znaczy "to co nadaje się do czytania"... :)

Sorki

Sorki, jeszcze raz ja. Bzdura jest tak wymyślna że nie daje mi spokoju. Nadaje się do łańcuszka typu "jadasz fastfoody?". A że nie jadam to i problem z głowy. Jednak ciśną się pytania. Czy dodawanie tego do sosu, lodów, jogurtu, drinka, kebabu, majonezu (niepotrzebne skreślić) jest polityką firmy czy inicjatywą pracowniczą? A skoro wykryto co najmniej 7 dawców to czy robili to naraz czy po kolei? W godzinach pracy czy później? Czytając zaś strony powołane można dostać obniżenia IQ. Np Wisien cytowany w przyp 4 "podobno 30 rodzajów nasienia znajdywało się w lodzie, pewnie prawdym w tym tyle co nic ale jak było na poważnym serwisie to moze jest ziarnko prawdy" pl.regionalne.krakow w przyp 6 "Po krakowie krazy plotka, iz Sanepid znalazl 7 rodzai spermy w kebabie" "to spermy jest 7 rodzajów ciekawe?" "Oczywisci: czlowieka, konia, lisa, zaby, padalca, barana, smoka wawelskiego itd > swoja droga nie slyszalem zeby ktos sie zatrul sperma. A jest nawet bardzo kaloryczna, wiec to raczej bonus do kebaba."

portret użytkownika Filip Graliński

No cóż, rzeczywiście

No cóż, rzeczywiście analizowanie tej legendy może się zakończyć "My brain hurts!" :)

jeszcze o "rodzajach spermy"

:)

Według https://groups.google.com/forum/#!topic/pl.regionalne.krakow/qVhCk1mqECM
>> iz Sanepid znalazl 7 rodzai
>
> Tzn jakie te "rodzaie" byly konkretnie?

Różne panie, różniste: śmietankowe, truskawkowe, bananowe, pistacjowe, kawowe, "trampki sprintera" i "peron numer 7".

Jak dla mnie legenda ta

Jak dla mnie legenda ta wzięła się po prostu z modyfikacji historii o moczu czy kale itp. w jedzeniu. Zmieniono to na spermę (aby było ciekawiej i bardziej - jak na dzisiejsze czasy - kontrowersyjnie) a że istnieją ludzie posiadający tytuł magistra a nie potrafiący wskazać Afryki na mapie świata (i nie chodzi o dokładne poprowadzenie palca po mapie ze wskazaniem wszystkich wysp należących do Afryki oraz określenie dokładnej granicy między Afryką a Azją lecz o rzucenia palucha na sam środek mapy) to uwierzono, że nasienie może spowodować jakieś problemy zdrowotne. O s✸✸niu przez kucharzy do potraw przygotowywanych w restauracjach dla zbyt wymagających klientów (mających ciągłe pretensje, narzekających na jedzenie zawierające o trzy ziarenka soli więcej itp.) wspominali sami zainteresowani w pewnym dokumencie (albo nawet serii dokumentalnej - dotyczącej bodajże przedstawicieli różnych zawodów, którzy w specyficzny sposób "karali" niemiłych klientów) emitowanym w TVP2 (filmy był chyba nawet wyprodukowany przez BBC).

Generalnie spuszczenie się do jedzenia nie jest niemożliwe. Jak ktoś bardzo chce to nie ma absolutnie żadnych przeszkód. Inna sprawa to to czy i jak się to wyda.

Płeć a picie spermy

Artykuł zapomina wspomnieć, że w wariacji "z życia" (nie "było w gazetach") spermę spożywają kobiety, (prawie) nigdy mężczyźni.([sarkazm]logiczne...[/sarkazm])
(Nie, nie jestem żadną opętaną feministką. Tak po prostu działa ludzki mózg i tyle, niestety.)

A tak BTW, gdyby sperma była toksyczna, to aktorki porno umierałyby wyjątkowo młodo ;)

Usłyszałem tą historię w

Usłyszałem tą historię w Krakowie, w wersji z 7 rodzajami spermy. Nazwy fast-foodu nie pamiętam, podobno był na Szewskiej ;)

sperma w krakowskim kebabie na bagateli

ok. roku 2005 krążyła wśród studentów krakowskich uczelni ta legenda w wydaniu lokalnym, ale oczywiście wszcycy zarzekali się, że to jak najbardziej sprawdzona informacja. Mianowicie: podczas rutynowej kontroli sanepidu w jednej z krakowskich budek z kebabem w okolicach Bagateli ponoć wykryto w sosie kilka rodzajów spermy. Do dziś zdarza mi się słyszeć od kogoś tę anegdotkę:)

Sperma w shake'u

Ja usłyszałam tę historię od mojej kuzynki około 2003 bądź 2004 roku. Kuzynka opowiedziała mi, że słyszała, że w jakimś bliżej nieokreślonym polskim mieście w jednym z McDonaldów przeprowadzono kontrolę i wykryto w shake'u 3 rodzaje spermy.

Słyszałam tę opowieść

Słyszałam tę opowieść "od drugiej strony", w Warszawie, ok. 2005 roku od mojej baaardzo naiwnej i łatwo wkręcalnej przyjaciółki. Otóż opowiedziała mi ona, że kolega opowiadał jej o swoich znajomych, którzy pracowali na nocnej zmianie w McDonaldzie i "doprawianie" shake'ów było tam ich rutynowym wręcz zajęciem...

w sphinxie w poznaniu

a ja slyszalem wersje ze sperma w sosie majonezowym czy czyms takim w sphinxie w poznaniu, tak jakos w okolicach 2006 roku od znajomych z gdyni.

Recykling

ten ktoś podpisujący się jako "Ronald Reagan" (w przypisie 7) napisał tam jeszcze "Strzezcie sie chinskich obiektow gastronomicznych, a zreszta, czy ktos widzial u nas kiedykolwiek chinska mogile? Ja mysle, ze oni recykluja zmarlych. (tzn. przerabiaja na potrawy)"

Smacznego

Jakiś ze składników spermy (kadaweryna) jest (w dużych oczywiście ilościach) szkodliwy po spożyciu - tak przynajmniej piszą w wikipedii.
Cytaty z http://forum.57.pl/temat,5806,czy_sperma_moze_byc_trujaca_,1.php i ciąg dalszy
marta0704 : "na szczescie moj chlopak nie pali tylko pije i sie narkotyzuje ale to chyba nie zaszkodzi smaku"
krn78 : "...tak naprawde, gdybym byl Toba wolalbym, zeby moj chlopak tylko palil, zamiast pic i sie narkotyzowac...
...choc po namysle, wolalbym, zeby nie robil niczego. No, pomijajac jakies piwko od czasu do czasu."

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design