Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

Murzyn mi zjadł


Murzyn mści się na obrażającej go starszej współpasażerce autobusu/tramwaju.

Pisze korespondentka o pseudonimie „Bubu”:

Rzecz działa się rzekomo w Poznaniu. Do autobusu wsiadł Murzyn, zajął miejsce, a siedząca obok starsza kobieta zaczęła mruczeć pod nosem skierowane w przestrzeń rasistowskie obelgi. Facet przez chwilę nie reagował, ale gdy do autobusu wsiadła kontrola, zabrał kobiecie jej bilet, a następnie go zjadł. Można sobie wyobrazić minę kontrolera, gdy na pytanie o bilet usłyszał odpowiedź: „Murzyn mi zjadł”. Oczywiście bohaterka legendy zapłaciła słony mandat za jazdę na gapę, a dodatkowo kontroler uznał, że chciała zrobić z niego idiotę. [1]

W internecie można odnaleźć kilka wersji tej komicznej legendy. Oto najczęstsza:

Kolega z wawy jechał tramwajem. Obok siedział murzyn a jeszcze obok taka paniusia, lat 40 ostry makijaż etc. I ta po wszystkich jedzie aż miło: Ty nie uczesana! Ty nie umalowana! Boże dobrze, że jak nie wyglądam! etc. I zobaczyła Murzyna. I zaczyna wyliczankę: TY GWAŁCICIELU! ASFALCIE! SPIEPRZAJ DO AFRYKI! i temu podobne komentarze. Z 10 min mu tak jeździ. On nic. Dzielnie olewa babkę. A ona dalej swoje.

Nagle otwierają się drzwi i wsiadają canarinhos [:D] wszyscy wyciągają bilety. A murzyn hop wyrwał babce jej bilet, wsadził do buzi, przeżuł i połknął... Kanary sprawdzają bilet kolegi, murzyna, wszystko ok. Dochodzą do babki i:

Kanar:A pani bilet gdzie?

Ona: (pokazuje ręką na Murzyna) Murzyn zeżarł!!

Kanar: (w śmiech) Nie no takiego wytłumaczenia to jeszcze nie słyszałem. Ma pani jakiś dokument?

Wyprowadzili ją i spisali. A murzynowi reszta pasażerów 2 przystanki brawo biła [:)] [2]

(Jak widać, tym razem historia miała się wydarzyć w stolicy, zaakcentowano też reakcje innych pasażerów).

Co ciekawe, identyczny motyw pojawia się w niemieckim filmie krótkometrażowym Schwarzfahrer (Pasażer na gapę, to gra słów, bo dosłownie to Czarny pasażer) w reżyserii Pepe Danquarta z 1993 roku [3]. (Ciekawostka: film zdobył w 1994 roku oskara). Tym razem, nie licząc dziecka obserwującego Murzyna i starszą panią, nikt z pozostałych pasażerów nie zauważył, co się stało.

Czy twórcy filmu sami wymyślili fabułę? Nie! Raczej wykorzystali… legendę miejską od ćwierćwiecza krążącą po Europie. „Zjedzony bilet” po raz pierwszy pojawia się w Danii w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, później rozprzestrzenia się po całej Skandynawii, między innymi odnotowuje go w 1987 roku fiński badacz legend miejskich, Leea Virtanen [4]. Historię przytacza też Rolf W. Brednich w swym zbiorze niemieckich legend miejskich (opowieść datowana na 1988 rok, akcja dzieje się w berlińskim metrze) [5]. Te wczesne wersje różnią się od filmu Danquarta i polskiej legendy miejskiej istotnym elementem — antagonistą starszej kobiety jest nie Murzyn, lecz pank.

W 1987 roku fabuła została wykorzystana w norweskiej reklamówce zachęcającej do korzystania z biletów miesięcznych w komunikacji publicznej. Bohaterem tym razem jest podstarzały hipis. Gdy upokorzona starsza kobieta płaci karę, ten dumnie okazuje kontrolerowi swój bilet miesięczny [4].

Murzyn wkracza na scenę (w miejsce panka czy hipisa) w 1988 roku w legendzie miejskiej opowiadanej we francuskojęzycznej części Szwajcarii. W tej wersji główny bohater również na koniec pokazuje bilet miesięczny, co wskazuje na inspirację norweską reklamówką [4]. Wkrótce legenda zaczyna krążyć we Francji — tym razem Murzyn w puencie mówi do starszej pasażerki: „Następnym razem to ciebie zjem!” [4].

Humorystyczna opowieść o Murzynie zjadającym bilet dopraszała się o sfilmowanie. W tym samym czasie zupełnie niezależnie powstały dwa filmy krótkometrażowe z podobną fabułą: wspomniany (i bardziej znany) niemiecki Schwarzfahrer oraz belgijski La dame dans le tram w reżyserii Jean-Philippe’a Laroche’a [6] (1993 rok, scenariusz został napisany już w 1991 roku [4]). Akcja drugiego z tych filmów toczy się w brukselskim tramwaju.

Pozostaje pytanie, czy polska legenda miejska powstała na kanwie filmu Schwarzfahrer, czy może już wcześniej krążyła w Polsce (jako część ogólnoeuropejskiego folkloru). Stawiałbym na to pierwsze, nie znalazłem bowiem żadnego polskiego przytoczenia opowieści poprzedzającego film Danquarta. W żadnej polskiej wersji legendy nie pojawia się też motyw biletu miesięcznego ani nigdy Murzyn nie grozi na końcu, że następnym razem zje starszą kobietę.

Tak więc — najprawdopodobniej — od duńskiej legendy miejskiej przez norweski film reklamowy, szwajcarską legendę miejską, niemiecki film krótkometrażowy do polskiej legendy miejskiej!

zabawna rzeczywistość

Nie wiem jak Murzyni, ale Polacy czasami zjadają bilety. W maju 2009 roku zdesperowany mężczyzna zjadł podrobiony bilet. Okazało się, że wcześniej jego córka i jej koleżanka zostały zatrzymane podczas jazdy tramwajem ze sfałszowanymi biletami. Gdy policja wkroczyła do mieszkania mężczyzny, ten chwycił leżący na stole podrobiony bilet i go zjadł. Na niewiele to się zdało — mężczyzna został oskarżony o zacieranie śladów przestępstwa! [7]

podobne legendy

przypisy

[1] „Bubu”, mejl z 20 marca 2009

[2] wypowiedź internauty „Ariser” na forum serwisu Joe Monster, 21 marca 2008, http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&i=881072&t=881072, data dostępu: 22 marca 2009

[3] zob. opis filmu w serwisie IMDb: http://www.imdb.com/title/tt0108056/; film można obejrzeć na YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=XFQXcv1k9OM

[4] Véronique Campion-Vincent, Quelques légendes contemporaines antiracistes, [w:] „Réseaux”, 1995, vol. 13/74. s. 119–144, http://www.persee.fr/articleAsPDF/reso_0751-7971_1995_num_13_74_2786/article_reso_0751-7971_1995_num_13_74_2786.pdf

[5] Rolf Wilhelm Brednich, Die Spinne in der Yucca-Palme. Sagenhafte Geschichten von heute, Verlag C.H. Beck, München 1990, s. 50

[6] zob. opis filmu w serwisie IMDb: http://www.imdb.com/title/tt0245071

[7] Serwis „Głosu Pomorza”, Gdańsk. Zjadł podrobiony bilet tramwajowy, 12 maja 2009, http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090512/POMORZE/136463789

Murzyn mi zjadł...

Gdy czytałem o tym murzynie, przypomniało mi się coś...
Rzecz działa się podobno w Krakowie, jakoś tak zaraz po stanie wojennym.(1981 rok) Do mlecznego baru weszła pewna pani i zamówiła sobie obiad. Barszcz i pierogi. Z trudem znalazła miejsce przy "stoliku", takim do jedzenia na stojąco,postawiła swój obiad, i poszła zapłacić. Wraca, patrzy, a przy "jej" stoliku murzyn!!! Zajada barszcz! Na szczęście zostały jeszcze pierogi odsunięte na bok. Cóż było robić? Pani podeszła do stolika, popatrzyła na murzyna ze złością i wyrzutem, po czym przysunęła sobie pierogi i zaczęła jeść. Patrzy, a ten murzyn spogląda na nią z wielkim zdziwieniem,wyrzutem, ale i politowaniem. A owa pani nadal ze złością patrzy na niego i zjada pierogi. Murzyn tymczasem skończył barszcz, wytarł usta, ukłonił się sztywno i odszedł. A pani, mamrocząc coś o bezczelności i biedzie kończyła pierogi. Skończyła, chce iść, patrzy: nie ma torebki!!! Zaczęła krzyczeć, że pewnie murzyn ją okradł. Zrobił się ruch,zamieszanie, a w tym zamieszaniu pani patrzy, a na niższym stoliku obok stoją: barszcz i pierogi na tacy a obok jej torebka...
Historyjkę tę słyszałem dość dawno od siostry, która wówczas (przełom lat 70/80) studiowała w Krakowie. I jak do tej pory, od nikogo więcej. Brzmi jak klasyczna miejska legenda /z grupy dowcipnych/, ale może to i prawda? Kto jeszcze to słyszał, niech mi podpowie. Cześć! Piotr D.

portret użytkownika Filip Graliński

Dziękuję za przypomnienie

Dziękuję za przypomnienie tej pięknej legendy miejskiej. Bo zaiste to legenda miejska opowiadana w wielu krajach, zmienia się żywność i skrytożerca, ale podstawowa struktura opowieści pozostaje bez zmian.

portret użytkownika Filip Graliński

Zebrałem informacje dot.

Zebrałem informacje dot. tej legendy i wrzuciłem na atrapę.net, zapraszam pod adres http://atrapa.net/legendy/murzyn-zjada-zupe.htm

czytając ten komentarz

czytając ten komentarz przypomniałam sobie pewną scenę z książki Douglasa Adamsa. nie jestem pewna, która to była część, jednak pochodziła z sagi "Autostopem przez galaktykę". :)
Artur Dent, główny bohater, czekając na pociąg, kupił sobie herbatniki w pobliskiej kawiarni. naprzeciw niego usiadł biznesmen. rozłożył gazetę, ulokował się wygodnie i... zaczął zjadać ciastka Artura! ten mierzył się chwilę wzrokiem z eleganckim panem, po czym sam sięgnął po ciasteczko. licytowali się tak niemo, aż skończyły się herbatniki i biznesmen wstał, zabierając ze sobą swoją gazetę. pod którą, rzecz jasna, leżała paczuszka nienaruszonych ciastek. :)

tak więc... Douglas Adams czerpiący z urban legends? to ciekawy trop. :)

Była taka zagraniczna reklama szkoły językowej

w środku komunikacji miejskiej obok spokojnego dystyngowanego pana siada niechlujny młodzieniec (długie włosy, niechlujny ubiór itd). Szturcha pana proponując mu jakąś przekąskę z torebki. Gdy wchodzi kanar mężczyzna wyciąga bilet, jest on spożywany przez "dzikusa". A morał jest taki, że pan nie uczył się obcych języków.

Niestety nie wiem co było pierwsze: legenda czy reklama. W każdym razie legenda ma międzynarodowy zasięg.

Historię o zamieszaniu z

Historię o zamieszaniu z posiłkami przytacza też Jonathan Carroll w jednej ze swoich książek. Może być, że w "Krainie Chichów", ale nie jestem pewna.

warjacja na temat murzyna i paniusi

Ja słyszałem taką podobną opowiastkę:

Jedzie w Krakowie prawie pusty tramwaj, a w środku siedzi murzyn a nad nim stoi jakaś babka. Babka zniesmaczona zaczyna: - Nie wiem jak to u was w Afryce ale u nas w Polsce się ustępuje miejsca starszym [należy pamiętać że miejsc dużo wolnych było] na co murzyn odpowiada: - Nie wiem jak to u was w Polsce ale u nas w afryce to się akie stare ku**y zjada.

Hehe :D Kuzyn mi opowiadał

Hehe :D Kuzyn mi opowiadał to. A jemu tata, który z kolei słyszał od kolegi itd. Ale usłyszałem bardzo fajne wydanie. Mianowicie nad murzynem pastwią się 2 stare sępy. Właściwa starucha gada na murzyna do drugiej. A żeby spotęgować perfidię i złośliwość raszpli, przed aktem konsumpcji wymac✸✸✸e swoim bilecikiem tuż przed twarzą czarnego. Z niejaką satysfakcją. A murzyn "HAPS". A potem bezcenne "murzyn mi zjadł". Uśmiałem się przy tym co nie miara, bo mój kuzyn to prawdziwy jajcarz :D No a teraz widzę, że to miejska. Pozdrawiam wszystkich!

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design