Dilerzy rozprowadzają wśród dzieci nalepiane tatuaże nasączone LSD.
Pisze czytelniczka atrapy.net:
Historię usłyszałam mniej więcej 10-12 lat temu od kogoś z podstawówki, którego wujek pracował jako
listonosz. Słyszał od znajomych listonoszy, którzy przestrzegali przed ślinieniem znaczków
pocztowych. Miały one rzekomo zawierać narkotyki!!!! Po kilku latach od zupełnie innej osoby
usłyszałam, że dzięki interwencji listonoszy znających historię o narkotykach, wprowadzono na
pocztach specjalne gąbki z klejem (?) do przyklejania znaczków.
Historię słyszałam jeszcze wielokrotnie od babć, dziadków i innych, którzy słyszeli to od znajomych
swoich znajomych. [1]
Nigdy nie słyszałem tej historii, może dlatego że wśród znajomych i
krewnych nie mam listonoszy... Jestem ciekaw, czy ktoś z czytelników
to jeszcze pamięta?
Czytając tego mejla, od razu przypomniałem sobie wątek znany w
literaturze anglosaskiej jako Blue Star Acid. Chodzi o
pogłoski, jakoby źli dilerzy rozdawali dzieciom nalepiane „tatuaże”
nasączone LSD, po to aby uzależnić dziatwę od tego narkotyku. LSD
rzekomo przenikało przez skórę po nalepieniu na ramię; tatuaże
miały przedstawiać postaci z kreskówek (myszka Miki, Supermen itp.) [2]
Od wczesnych lat 80. ubiegłego wieku krążyły po USA (i w innych
krajach) ulotki ostrzegające przed tym rzekomym zagrożeniem. Sporo
osób i instytucji dało się na to nabrać [3] — tak naprawdę nie istnieje żaden
potwierdzony przypadek rozprowadzania LSD w postaci nalepianych
tatuaży [4].
Cała sprawa była znana w Polsce, sam pamiętam (już mgliście) jak, będąc uczniem
podstawówki (II połowa lat 80. ubiegłego wieku), wysłuchałem
pogadanki wygłoszonej w kwestii narkotycznych tatuaży przez jakiegoś
nauczyciela, który przyszedł na zastępstwo.
Sądziłem, że Blue Star Acid jest już w Polsce legendą
wspominkową, udało mi się jednak wyszperać taki smakowity kąsek na
stronie gotowców-opracowań dla nauczycieli (!):
[...] Taki narkotyk [LSD] może znajdować się w popularnych tatuażach dla
dzieci. Dostaje się wtedy do waszego organizmu przez skórę. Dlatego
radzimy, żebyście zrezygnowali z naklejania sobie tatuaży. [...] [5]
Pogłoski o LSD w znaczkach pocztowych i tatuażach-nalepkach
powstały zapewne w wyniku nieporozumienia: LSD jest mianowicie często
dystrybuowane za pomocą „znaczków” (kartoników) nasączonych tym
narkotykiem, takie kartoniki bywają ozdobione kolorowymi wzorami.
przypisy
[1] mejl z 22 stycznia 2010
[2] Jan Harold
Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends,
hasło Blue Star Acid,
W.W. Norton & Company, New York, London, 2002,
s. 38-39
[3] Gina Kolata,
Rumor of LSD-Tainted Tattoos Called Hoax, „New York Times”,
9 grudnia 1988,
http://www.nytimes.com/1988/12/09/nyregion/rumor-of-lsd-tainted-tattoos-called-hoax.html,
data dostępu: 26 stycznia 2010
[4] The "Blue Star" LSD Tattoo
Urban Legend Page,
http://www.lycaeum.org/drugs/other/tattoo/,
data dostępu: 26 stycznia 2010
[5] Narkotykom mówimy NIE !,
http://www.szkolnictwo.pl/index.php?id=PU1787,
data dostępu: 27 stycznia 2010
LSD...
Nie rozumiem po co ktokolwiek miałby podrzucać LSD dzieciakom w postaci znaczków pocztowych. Owszem... taka forma dystrybucji występuje, lecz po krótszym rozeznaniu można się dowiedzieć, że LSD nie wywołuje ni uzależnienia fizycznego, ni psychicznego. Więc jaki byłby cel takich dealerów ? Rozdawać narkotyki za darmo podczas gdy nie płyną z tego dla nich żadne korzyści ? Co do przedawkowania LSD... jest to praktycznie niemożliwe (za duże dawki musiałby zostać dostarczone) i nie zostało nigdy odnotowane. A co do samej "miejskiej legendy" - dosyć popularna... lecz nie prawdziwa :P
Słyszałem...
Faktycznie przypomniałem sobie teraz, że kiedyś słyszałem te rewelacje o znaczkach pocztowych :) Było to na tyle dawno, że nie jestem w stanie sobie przypomnieć kiedy :)
LSD w tatuażach
Opis kartonika nasączonego LSD można znależć w "Milczeniu owiec" T.Harrisa. I chyba właśnie te kartoniki mylone są z tatuażami dla dzieci.Pozdrawiam. P.
Słyszałam o tym, byłam
Słyszałam o tym, byłam wtedy w zerówce. Mieliśmy pogadanki nt. bezpieczeństwa, żeby nie rozmawiac z nieznajomymi itd. wychowawczyni wspomniała także o nalepionych tatuażach z narkotykami.
Skąd ja to znam. Od mojego
Skąd ja to znam. Od mojego taty miałam absolutny zakaz naklejania sobie tatuaży z chipsów czy gum właśnie dlatego że mogą zawierać narkotyki. Znaczków tez mi mówili żebym lepiej nie lizała tylko moczyła w tym pojemniczku z klejem. I właśnie tak jak ktoś tu niżej juz napisał była to połowa lat 90. Może to dlatego że dopiero wprowadzali takie gratisy.. ;)
U mnie w szkole podstawowej
U mnie w szkole podstawowej (wioska pod krakowem)wielokrotnie przestrzegano nas (połowa lat 90-tych) abyśmy nie przyjmowali tatuazy od nieznajomych bo moga zawierac narkotyki, o znaczkach tez mi sie co nieco obiło o uszy;) Pewna nie jestem ,ale mam wrazenie ze ogladalam nawet w tv jakies tego typu ostrzezenia w programach dla młodzieży...