Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

bałwan na hydrancie


Fatalne skutki rozjeżdżania bałwanów.

Dnia 12 stycznia 2010 roku prowadzący audycję Zapraszamy do Trójki przeczytał mejla od słuchaczki z Poznania. Chodziło o następującą zabawną historię: dzieci ulepiły bałwana, ktoś złośliwie rozjechał go samochodem, dzieci ulepiły drugiego bałwana, który znów został rozjechany, następnego dnia dzieci ulepiły trzeciego, tym razem… na hydrancie.

Przytoczona na antenie Trójki opowieść zapachniała mi legendą miejską i zainspirowała mnie do internetowych poszukiwań (niestety nie udało mi się odnaleźć archiwalnego nagrania, całą sprawę znam z drugiej, a właściwie trzeciej ręki). I faktycznie, udało się upolować nowy wątek legendowy, nowy dla mnie, bo historia krąży w różnych wariantach przynajmniej od dziesięciu lat!

Oto jeden z przykładów:

[…] Przypomina mi to historię z bałwankami. Był sobie wredny facet, który rozjeżdżał dzieciom samochodem bałwanki. Co dzieci ulepiły to on rozjeżdżał. Pewnego razu dzieci ulepiły ślicznego bałwanka na hydrancie. Duży im wyszedł ten bałwanek. I Pan Wredotek z impetem spróbował go rozjechać. [1]

Jedna z wcześniejszych wersji pochodzi z roku 2003:

...w technikum u znajomych był gość, który lubił rozjeżdżać samochodem (jeep) bałwany postawione przez dzieciaki... kumple wkurzeni, że ktoś szczylom zabawę psuje postawili bałwana na hydrancie... [2]

W licznych wariantach nie pojawia się motyw zemsty, pirata drogowego spotyka po prostu zasłużona kara, wymierzona przez bezosobową sprawiedliwość:

no i sztandarowy przyklad jednego z samochodowych maniaków, ktory na Piatkowie [dzielnica Poznania] "rozwscieczony" kilkusekundowym czekaniem na to, az dzieciaki obrzucajace sie sniegiem zejda z przejscia dla pieszych, wjechal na osiedlowy trawnik, rozgonil pieszych i próbowal rozjechac sniegowego balwana - lecz okazalo sie, ze to oblepiony sniegiem hydrant. [3]

Niekiedy dokładniej wskazywani są główni (poza bałwanem) bohaterowie opowieści. Chodzić może na przykład o osobników preferujących sportowe stroje…

[…] Kolega raz mi opowiadał jak u niego na wsi łepki po 19 lat dorwali BMW (niewiem z którego roku dokładnie). Okres zimowy, auto zapakowane pięcioma osobnikami w dresach, "lans" przez wioche. Plac po dawnym składowisku węgla, dosyć rozległy teren więc... wypróbujemy co nasza maszynka potrafi:P Kilka bączków,kółeczek,zrywów itp...w oddali widać jak dzieci ulepiły bałwana ze śniegu :)) Oczywiście odrazu głupi pomysł- "fajnie jakby z tego bałwana nic nie zostało" ;] Tak więc jedynka-gaz,dwójka-gaz,trójka-gaz, do bałwana już tylko 10 metrów...5......3...2...1... BUM!!! Zgadnijcie co sie okazało:P Swoistym stelażem,ramą tego śniegowego bałwana okazał sie...... hydrant :o […] [4]

…lub policjantów:

Słyszałem o policjantach w jednostce x, którzy patrolowali ulice miasta na nocnej zmianie w zimę. Nie wiadomo dokładnie co nimi kierowało jednak chcieli sobie przejechać radiowozem bałwanka, który stał na placu targowym. Rozpędzili sie i uderzyli w baławanka. Jakie było zdziwienie gdy rozwalili radiowóz i okazało się że to był hydrant obklejony bałwankiem. Fakt ten potwierdził mi jeden z funkcjonariuszy tej KPP i powiedział że to było w 1997r. a plotki słyszałem z wielu różnych źródeł. [5]

Podobnie jak w wypadku niektórych innych humorystycznych legend miejskich istnieje „zestalona” wersja opowieści krążąca w internecie na zasadzie „kopiuj i wklej”:

Znajomy pojechał zimową porą z 6-cio letnim synkiem do salonu Alfa Romeo po odbiór nowego samochodu. Po wyjechaniu z salonu synek zauważył stojącego na pustym parkingu niewielkiego bałwanka.

- Tato! pukniemy bałwanka? - z uśmiechem zapytał...

Tata widząc uśmiechnięta twarz swego dziecka docisnął pedał gazu i skierował się na bałwanka, już po chwili siedział zdziwiony w samochodzie w którym zadziałały wszystkie poduchy.

Bałwanek okazał się być ulepiony na hydrancie. Samochód z rozwalonym dokumentnie przodem już na holu wrócił do salonu wśród owacji na stojąco pracowników. [6]

Ile lat ma „bałwańska” historia? Najstarsze przytoczenie, jakie udało mi się wyszperać w internecie, pochodzi z końca 1999 roku:

Słyszałem historię w której gość potrącił dla jaj śnieżnego bałwana stojącego przy drodze, i okazało się że dzieci oblepiły hydrant... [7]

Gdy przeglądamy te wszystkie wersje, widzimy, jak opowieść doskonaliła się przez lata. Najpierw dodano motyw zemsty, zawsze nośny. Ostatnio pojawiło się charakterystyczne dla folkloru trzykrotne powtórzenie (puenta następuje po ostatnim). I taką opowieść usłyszeliśmy w radio.

Środki masowego przekazu (w tym kontekście radio) bywają silnym „wzmacniaczem” cyrkulacji legend miejskich. Tak stało się z opowieścią o bałwanie na hydrancie — bardzo szybko pojawiły się na internetowych forach odwołania do mejla przytoczonego na antenie Trójki [8]. Co zabawne, legenda zatoczyła koło — z radiowej anteny zdążyła już pójść z powrotem w świat:

wczoraj wieczorem [tj. 13 stycznia 2010 r. — dzień po audycji!] u mnie na wsi dzieciaki ulepily balwana i ktos im tego bałwana rozjechal samochodem. To ulepily nastepnego i tez ktos znowu im rozjechal.

Trzeciego ulepily na hydrancie. [9]

przypisy

[1] wypowiedź internauty „joosefmaryn” w komentarzu do wpisu Oczy na blogu Defendo, 28 sierpnia 2008, http://defendo.blox.pl/2008/08/Oczy.html, data dostępu: 14 stycznia 2010

[2] wypowiedź internauty „KHOT” forum PurePC.pl w wątku Wariactwa w akademiku part ONE, 11 grudnia 2003, http://forum.purepc.pl/Osla-laczka-f7/Wariactwa-akademiku-part-t53861.html&pid=640280, data dostępu: 14 stycznia 2010

[3] wypowiedź internauty „SebaeL” na grupie pl.misc.samochody otwierająca wątek [OT] Ci niedobrzy kierowcy..., 14 grudnia 2004, http://groups.google.pl/group/pl.misc.samochody/browse_thread/thread/bac3740b5af5d236, data dostępu: 14 stycznia 2010

[4] wypowiedź internauty „Paweł_Kg” na Passat forum w wątku najdurniejsza rzecz jaką zrobiliście ze swoim autem?, 3 sierpnia 2008, http://forum.vw-passat.pl/archive/index.php/t-16506.html, data dostępu: 14 stycznia 2010

[5] wypowiedź internauty „maly126” otwierająca wątek [FUN] złota pała - policyjny konkurs na forum FrazPC, 21 lutego 2006, http://www.frazpc.pl/b/133511, data dostępu: 14 stycznia 2010

[6] najstarsze przytoczenie, jakie udało mi się odnaleźć pochodzi z wpisu internauty „Bobesh” na portalu JoeMonster.org pt. Autentyki XXXIV - bałwanek, bankowcy i wojaże, 4 kwietnia 2004, http://www.joemonster.org/art/3117/Autentyki_XXXIV_balwanek_bankowcy_i_wojaze, data dostępu: 14 stycznia 2010; istnieje też wersja z dopiskiem AUTENTYK Z SALONU FIATA II, zob. np. wypowiedź internautki „joanna.j23” na Forum PCK w wątku Galeria Śmiechu, 24 lutego 2007, http://www.pck.pl/forum/viewtopic.php?p=7251, data dostępu: 14 stycznia 2010

[7] wypowiedź Jarosława Kocika w wątku Potrąciłem go... na grupie dyskusyjnej pl.misc.samochody, 30 grudnia 1999, http://groups.google.pl/group/pl.misc.samochody/msg/8fe8eba029a8b0cd, data dostępu: 14 stycznia 2010

[8] zob. np. wypowiedź internauty „centaurek” na Forum Familie.pl otwierająca wątek Bałwanek, czyli dzieci też sprytne są... 14 stycznia 2010 http://familie.pl/Forum-5-97/m111555,Balwanek-czyli-dzieci-tez-sprytne-sa.html, data dostępu: 14 stycznia 2010

[9] wypowiedź internauty „wentyl” na forum Transalp, 14 stycznia 2010, http://www.transalpclub.pl/forum/viewtopic.php?f=68&p=47346, data dostępu: 15 stycznia 2010

Hydrant

Znam tę wersję z Alfą Romeo - może głównie dlatego, że jestem fanem tej marki :)
Sam często ją powtarzam (dodając, że to legenda) jako dobra anegdota :)

Nie słyszałam nigdy tej

Nie słyszałam nigdy tej legendy, ale być może mój ojciec ją słyszał i to go natchnęło do pewnego występku, który miał miejsce paręnaście lat temu. Otóż będąc z rodzicami na plaży, budowałam zamki z piasku. Jednak co udało mi się ukończyć misterną budowę, podbiegał wredny dzieciak z koca obok i z dzikim wrzaskiem rozwalał moje dzieło. Za trzecim razem rozbeczałam się i poszłam na skargę do rodziców. Mój ojciec postanowił pomścić moje pierwsze architektoniczne dokonania i nanosił kupę kamieni z wody. Ułożył je w kupkę po czym przykrył piachem. Nie wiem, czy wredny dzieciak doświadczył na własnej stopie zemsty, w każdym razie samo wyobrażenie sobie jego bólu nieco ukoiło moją zranioną dumę ;)

Legenda z bałwanem jest grubymi nićmi szyta

Nie na darmo Eskimosi mają wiele słów na określenie śniegu. Ten z którego lepi się bałwany jest bardzo gęsty i twardy.
Z kolei stojące hydranty mają osłabioną podstawę, aby nie zrobić sobie krzywdy, kiedy się na niego najedzie.

Jeśli więc bałwan był na tyle duży, żeby ukryć stojący hydrant to nie ma większego zdarzenia, czy był on "z nadzieniem" czy nie.

Co do konstrukcji piaskowych miałem podobną przygodę: w ramach udoskonalania swoich budowli eksperymentowałem z różnymi domieszkami (ziemia, glina itp.), oraz zbroiłem je (czasami grubymi) patykami. Nie wiedział o tym pewien przedszkolny kolega, który miał niszczycielskie zapędy King-Konga nieźle się pokłuł, próbując rozbić pięścią moją piramidę.

ojej, słyszałam tę

ojej, słyszałam tę historię w trójce :) ubawiłam się setnie, szkoda, że to tylko miejska legenda :)

Hydrant

Kolega po prostu wjechał bokiem w hydrant, jak nim rzuciło w błocie (na wsi), gdy skręcał. Na szczęście powoli, no bo i jak szybko skręcać. Skutek: Hydrant przechylony o 45 stopni i wygięta felga; uderzyłby ciut mocniej, to pewnie by poszła woda. To ja nie wiem, jak niektóre z powyższych wariantów uchodzą za wielce prawdopodobne. :) Mocne hydranty.

troche z innej beczki

grupka chlopaczkow 8-10 lat grala w pilke gala byla mocno wysluzona popruta i w komcu balon strzelil chlopcy smutni ponudzili sie troche az ktos wpadl na pomysl i rozcieli troche pilke i wsadzili w nia sporyy kamien, polozyli na chodniku i czekali na delikwenta ktory mial im pomoc i laskawie "odkopnac" pilke na boisko. skonczylo sie podobno na zgruchotanych palcach kolegi z klasy

Właśnie z tej beczki, czyli co zawiera piłka?

Kurcze, pamiętam taką historię i znam autorów "dowcipu". Choć mnie przy tym nie było, ale o sprawie było głośno na osiedlu. Kolesie wypchali piłkę gruzem, a jeden z nich wpadł na pomysł, żeby położyć ją na chodniku w pobliżu kościoła. Akurat wychodzili stamtąd uczestnicy ślubu. Pełna gala! Uroczysta atmosfera! Gratulacje! A potem pan młody zobaczył ową piłkę, i stwierdził, że musi sobie ostatni raz "po kawalersku" kopnąć. Po czym, nieszczęsny, wziął rozbieg, zamach i... poleciał jak długi na beton i na twarz.
Kolesie opowiadali, że wiali stamtąd bardzo szybko. Miało być śmiesznie, a wyszło paskudnie. Zniszczony garnitur, poważne otarcia po upadku. Nie wiem, co ze stopą, bo mi nie mówili, ale tańce to on mógł mieć z głowy. Głupio się skończyło.

Bałwan na hydrancie

Mam to z Trójki nagrane i wrzucone do sieci! Jest tu: http://w402.wrzuta.pl/audio/38mRQ5zrqus/trojka_-_balwan_zima
lub krócej: http://w402.wrzuta.pl/audio/38mRQ5zrqus/

bałwanek na głazie

Kiedyś spotkałem się z podobną historią z chłopcem który rozwalał bałwanki i raz trafił na taki z kamieniem w środku. Sama historia jest zresztą znacznie starsza. W jednym z odcinków Kaczora Donalda "Bitwa na śnieżki" Donald rozwalił siostrzeńcom bałwana, wjeżdżając weń sankami. Dlatego ci się zmówili i oblepili bałwanem duży głaz, co skutkowało oczywiście zabawnymi konsekwencjami. Podejrzewam, że historia jest stara jak zwyczaj lepienia bałwanów, i mogła być inspirowana prawdziwymi zdarzeniami.

a ja widziałem podobną historię na żywo

Było to pod koniec podstawówki, wracając z kolegą ze szkoły napotkaliśmy stojącego przy osiedlowym chodniku. Kolega był dość energicznym dzieckiem, więc stwierdził, że zademonstruje na nim "karate". Rozpędził się i z wystawioną nogą oraz okrzykiem z "Wejścia smoka" skoczył na bałwana. Niestety, okazało się, że szkieletem konstrukcji był kubeł na śmieci. Obyło się bez większych obrażeń, choć do tej pory uśmiecham się przypominając sobie ten obraz.

Jakiś czas temu na łamach

Jakiś czas temu na łamach portalu Piekielni.pl czytałam zbliżoną historię. Różnice polegały na tym, że kolejne bałwany padały ofiarą kopniaków jakiegoś niewyżytego podrostka, a dzieciaki wzięły się na inny sposób - oblały dzieło wodą. Lodowa skorupa ponoć dała radę agresorowi.

"Puknięcie bałwanka"

Abstrahując od prawdziwości legendy o bałwanku ulepionym na hydrancie, nie trzeba żadnego hydrantu żeby skasować samochód. Normalny śniegowy bałwan ma to do siebie że nie jest ulepiony z puchu tylko dosyć ciężkiego zbitego śniegu. Prawa fizyki są nieubłagane. Taki powiedzmy 1,5 metrowy bałwanek, nawet nieszczególnie zmrożony i 30 km/h wystarczą żeby dosyć dokładnie rozwalić samochód

portret użytkownika Filip Graliński

Może ktoś podsunie

Może ktoś podsunie "Pogromcom mitów", żeby to sprawdzili...

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design