listy łańcuszki [408]
- fałszywki [112]
- świata rzeczywistego [14]
- ideowe [45]
- sentymentalne [158]
- dowcipne [80]
szlagiery [34]
legendy miejskie [60]
menulisty łańcuszki [408]
szlagiery [34] legendy miejskie [60] apelBez Waszej pomocy nie zebralibyśmy tych wszystkich wieści dziwnej treści! Jeśli otrzymałeś łańcuszek, prześlij go na adres chains@atrapa.net lub skorzystaj ze specjalnego formularza. Łańcuszki z Gadu-Gadu można przesyłać na nr 1640519. Znajomy znajomego obudził się w wannie bez nerki? Porwała go czarna wołga? W jego podniebienie wbił się szczurzy pazur? Te „podobno autentyczne” opowieści i inne legendy miejskie prosimy zgłaszać na adres legendy@atrapa.net lub wpisywać na forum dyskusyjnym. ostatnio popularnechybił trafiłSzukajLogowanieNawigacjaOstatnie odpowiedzi
|
|
W Lublinie ta sama wersja w latach 90.
Do listy miast można dopisać jeszcze Lublin. Opowiadano tę legendę w latach 90. (mnie bodajże w 94) na UMCS w Lublinie. Oczywiście dotyczyła zawsze o rok starszego rocznika.
Słyszałem fajną historię
Słyszałem fajną historię od kolegi, który studiuje na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Otóż przyszedł on razem z tłumem innych studentów zaliczyć egzamin. Czekają wszyscy długo na profesora i on w końcu wychodzi. Mówi do nich:
-Osoby, które satysfakcjonuje ocena dostateczna, proszę oddać indeksy.
Tłum zestresowanych studencin (w tym mój kolega :P) rzucił się w stronę dobrodzieja, aby dostać upragnione zaliczenie. Kiedy korytarz się trochę przerzedził, "egzaminator" znowu mówi:
-Osoby, które będą zadowolone z oceny dobrej, proszę o oddanie indeksów.
I znowu grupka studentów, trochę bardziej ambitna oddała swoje indeksy. Po wszystkim przed gabinetem profesora zostało kilka osób.
-A państwo, to co? - pyta szczerze zdziwiony profesor.
-Bo my, to się nauczyliśmy. - Odpowiadają ze szczerością studenci. Po czym dostali oceny bardzo dobre.
Tą historię, jak i z
Tą historię, jak i z wsuwanymi pod drzwi indeksami słyszałem jako dowcip.
Jak autentyczną słyszałem natomiast opowieść następującą: był to rok 2001 albo 2002 na politologii na Uniwersytecie Gdańskim. Kolega opowiadał o konkretnym wykładowcy z którym wtedy mieliśmy zajęcia.
Rok wcześniej miał się zdarzyć taki przypadek, że jedna studentka w ogóle nie chodziła na zajęcia. Dzień przed egzaminem zaczaiła się pod uniwerkiem i śledziła wykładowcę jak szedł na autobus. Na przystanku poprosiła go ognia (albo spytała o godzinę), nawiązała się rozmowa, on ją zaprosił na kawę i tak dalej, oczywiście ostatecznie skończyli w łóżku. Następnego dnia pewna sukcesu poszła na egzamin, który był ustny. Studenci na egzamin wchodzili trójkami, dwie pozostałe osoby zostały odpytane, a gdy trafiła jej kolej to wykładowca powiedział "no Pani to bez pytania mogę wstawić ocenę", proszę zostawić indeksy do wpisu. No i za chwilę jak wzięli te indeksy to się okazało że ona ma w indeksie 2 i włożone sto złotych.
Pamiętam że już wtedy historia ta wzbudziła moją podejrzliwość, bo była opowiedziana z perspektywy kogoś kto zna wszystkie szczegóły, a więc jakby albo ten wykładowca albo studentka się tym chwalili. Postronne osoby wiedziałyby tylko że wpisał jej jakąś ocenę bez pytania, albo w najlepszym razie (gdyby ktoś akurat zajżał jej przez ramię w indeks) że nie chciał jej pytać i w indeks wpisał 2 oraz włożył 100zł. Ja np. patrząc z boku na taką sytuację bym to zinterpretował jako nieudaną próbę wręczenie łapówki. Choć 100% pewności, że to legenda nie mam bo z drugiej strony parę szczegółów pasowało - tamten wykładowca faktycznie egzaminował ustnie, był kawalerem około 30-tki, jeździł autobusem itp.
niedawno słyszałam...
Słyszałam niedawno tę historię od mamy, która pracuje z młodym absolwentem historii na UW- dokładnie w takiej samej formie. Podobno ten kolega z pracy dokładnie to samo jej opowiedział :) a ja byłam akurat świeżo po pierwszej lekturze Waszej strony :)
W temacie studenckim - inne zdarzenie
Jestem ciekaw czy poniższe też zakrawa na legendę. Na UG / Zarządzanie zdarzenie to było przypisane do konkretnego wykładowcy - chyba prof. Nierzwickiego (sprawdzę).
Otóż asystenci "doradzali" studentkom że na egzamin ustny najlepiej przyjść ubranym na niebiesko, bo prof. kolor ten lubi i jest łaskawszy. No i faktycznie pod gabinetem w dniu egzaminu zrobiło się niebiesko. Jeden z wykładowców zagadnął prof. wchodząc do jego pokoju "co one się tak wszystkie na niebiesko ubrały?". Po czym prof. wstał, wyszedł na korytarz i oświadczył: "Drogie Panie, padłyście ofiarą żartu moich asystentów. Jestem daltonistą".
Ktoś o tym słyszał poza UG?
"trzy za trzy" "dwa za dwa"...
... to nie było na Politechnice Poznańskiej...? ;-p
co do egzaminow to znam
co do egzaminow to znam kilka takich opowiesci, zarowno ta powyzsza (tez slyszalam jako autentyk z poznania) jak i inne "autentyki".
otóż tak:
egzamin ustny, przychodzi student, wyjmuje 3 butelki wodki i mowi do egzaminatora: "to co, trzy za trzy?", na co egzaminator bierze dwie butelki i mówi: "nie, dwa za dwie".
a druga:
grupa studentow przed egzaminem, w sali siedzi juz egzaminator, ale nikt na razie nie wchodzi. studenci bawili sie indeksami tak niefortunnie, ze jeden wpadl pod drzwiami do pokoju egzaminatora (swoja droga jak to mozliwe...) no i wszyscy w strachu - co to bedzie..za chwile indeks zostaje "zwrocony" pod drzwiami. patrza - a tam wpisane zaliczenie egzaminu na 5. no to druga osoba wsuwa swj indeks pod drzwiami, za chwile ten powraca i wpisane 4. kolejna osoba wsuwa indeks i otrzymuje 3. no i kolejna ma dylemat, bo logicznie rzecz biorac dostanie 2, jednak ryzykuje i wsuwa indeks. za chwile dostaje z powrotem, wpisane celujacy i z dopiskiem "za odwage". buhahahahaha.
oczywiscie wszystkie historie opowiedziane byly jako prawdziwe.
Tę historię opowiadała
Tę historię opowiadała nam polonistka w gimnazjum. Twierdziła, że studentką była jej koleżanka. Widocznie wiedziała, że ta historia to wymysł, ale chciała nas czymś zaciekawić na lekcji. Gdy byłam w liceum opowiedział ją nauczyciel historii, ale on z kolei twierdził, że zna ją od kolegi.
Na Uniwerystecie
Na Uniwerystecie Warminsko-Mazurskim w Olsztynie rownież taka historia "miała" miejsce :D
Podobnie jak zaliczenia za butelke whisky(w przypadku chlopakow) i duży dekolt (w przypadku dziewczyn). Pozdrawiam
Tę historię słyszałam od
Tę historię słyszałam od kuzynki w połowie lat 90. Miała wydarzyć sie na Wydziale Prawa UMCS