listy łańcuszki [405]
- fałszywki [108]
- świata rzeczywistego [14]
- ideowe [44]
- sentymentalne [158]
- dowcipne [79]
szlagiery [31]
legendy miejskie [54]
menulisty łańcuszki [405]
szlagiery [31] legendy miejskie [54] apelBez Waszej pomocy nie zebralibyśmy tych wszystkich wieści dziwnej treści! Jeśli otrzymałeś łańcuszek, prześlij go na adres chains@atrapa.net lub skorzystaj ze specjalnego formularza. Łańcuszki z Gadu-Gadu można przesyłać na nr 1640519. Znajomy znajomego obudził się w wannie bez nerki? Porwała go czarna wołga? W jego podniebienie wbił się szczurzy pazur? Te „podobno autentyczne” opowieści i inne legendy miejskie prosimy zgłaszać na adres legendy@atrapa.net lub wpisywać na forum dyskusyjnym. ostatnio popularnechybił trafiłSzukajLogowanieNawigacjaOstatnie odpowiedzi
|
|
niedawno słyszałam...
Słyszałam niedawno tę historię od mamy, która pracuje z młodym absolwentem historii na UW- dokładnie w takiej samej formie. Podobno ten kolega z pracy dokładnie to samo jej opowiedział :) a ja byłam akurat świeżo po pierwszej lekturze Waszej strony :)
W temacie studenckim - inne zdarzenie
Jestem ciekaw czy poniższe też zakrawa na legendę. Na UG / Zarządzanie zdarzenie to było przypisane do konkretnego wykładowcy - chyba prof. Nierzwickiego (sprawdzę).
Otóż asystenci "doradzali" studentkom że na egzamin ustny najlepiej przyjść ubranym na niebiesko, bo prof. kolor ten lubi i jest łaskawszy. No i faktycznie pod gabinetem w dniu egzaminu zrobiło się niebiesko. Jeden z wykładowców zagadnął prof. wchodząc do jego pokoju "co one się tak wszystkie na niebiesko ubrały?". Po czym prof. wstał, wyszedł na korytarz i oświadczył: "Drogie Panie, padłyście ofiarą żartu moich asystentów. Jestem daltonistą".
Ktoś o tym słyszał poza UG?
"trzy za trzy" "dwa za dwa"...
... to nie było na Politechnice Poznańskiej...? ;-p
co do egzaminow to znam
co do egzaminow to znam kilka takich opowiesci, zarowno ta powyzsza (tez slyszalam jako autentyk z poznania) jak i inne "autentyki".
otóż tak:
egzamin ustny, przychodzi student, wyjmuje 3 butelki wodki i mowi do egzaminatora: "to co, trzy za trzy?", na co egzaminator bierze dwie butelki i mówi: "nie, dwa za dwie".
a druga:
grupa studentow przed egzaminem, w sali siedzi juz egzaminator, ale nikt na razie nie wchodzi. studenci bawili sie indeksami tak niefortunnie, ze jeden wpadl pod drzwiami do pokoju egzaminatora (swoja droga jak to mozliwe...) no i wszyscy w strachu - co to bedzie..za chwile indeks zostaje "zwrocony" pod drzwiami. patrza - a tam wpisane zaliczenie egzaminu na 5. no to druga osoba wsuwa swj indeks pod drzwiami, za chwile ten powraca i wpisane 4. kolejna osoba wsuwa indeks i otrzymuje 3. no i kolejna ma dylemat, bo logicznie rzecz biorac dostanie 2, jednak ryzykuje i wsuwa indeks. za chwile dostaje z powrotem, wpisane celujacy i z dopiskiem "za odwage". buhahahahaha.
oczywiscie wszystkie historie opowiedziane byly jako prawdziwe.
Tę historię opowiadała
Tę historię opowiadała nam polonistka w gimnazjum. Twierdziła, że studentką była jej koleżanka. Widocznie wiedziała, że ta historia to wymysł, ale chciała nas czymś zaciekawić na lekcji. Gdy byłam w liceum opowiedział ją nauczyciel historii, ale on z kolei twierdził, że zna ją od kolegi.
Na Uniwerystecie
Na Uniwerystecie Warminsko-Mazurskim w Olsztynie rownież taka historia "miała" miejsce :D
Podobnie jak zaliczenia za butelke whisky(w przypadku chlopakow) i duży dekolt (w przypadku dziewczyn). Pozdrawiam
Tę historię słyszałam od
Tę historię słyszałam od kuzynki w połowie lat 90. Miała wydarzyć sie na Wydziale Prawa UMCS
slyszalam
podobna historie, ktora brzmiala mniej wiecej tak:
Byl sobie nauczyciel chemii w jakiejs szkole sredniej, gdzies w Warszawie, ktory byl jednym z tych, ktorzy lubia mlode dziewczeta. Stawial im kiepskie oceny, zeby musialy przychodzic po dodatkowe zaliczenia i tam je probowal oblapiac. Do jednej mial powiedziec: jako nauczyciel nie moge, ale jako mezczyzna moge i zlapal ja za piersi, na co ona powiedziala, jako uczennica nie moge ale jako kobieta moge i uderzyla go z calej sily w twarz.
Nie wiem, czy ktos jeszcze o tym slyszal. cytaty jak mi powiedziano, zostaly dokladnie przekazane.
u nas jako autentyk
Ja słyszałam to jako autentyk, którego świadkiem miał być znajomy kogoś ode mnie z roku, a miało się to dziać na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, na wydziale WNS, jakieś 3-4 lata temu.
Również słyszałam raczej
Również słyszałam raczej tylko jako dowcip, aczkolwiek parę razy obiło mi się o uszy, jako wydarzenie autentyczne na Politechnice Śląskiej albo na UŚu.