Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

egzaminator alfons


Egzaminator w zaskakujący sposób odpowiada na obelgę.

Korespondentka ze Szczecina przesłała taką oto, zasłyszaną kilkakrotnie, studencką opowieść:

Studentka idzie zaliczać ustnie egzamin/kolokwium, ale niestety nie zdaje. Wychodzi na korytarz i mówi do swojej koleżanki: „ten alfons postawił mi pałę”. Egzaminator wychodzi za nią, bierze indeks, wpisuje zaliczenie i mówi: „Alfons musi dbać o swoje dziwki”. [1]

Krótki rekonesans po internecie pozwala stwierdzić, że historia ta miała się wydarzyć w Poznaniu, Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu i Gorzowie Wlkp. Egzamin dotyczył logiki, filozofii, prawa cywilnego i medycyny. W jednym wypadku mowa nawet o szkole średniej! [2] Poprawiona ocena to niekoniecznie trójka, zdarzają się czwórki, czwórki z plusem, a nawet piątki.

W niektórych wersjach „Alfons” to nie ogólna obelga, lecz obiegowe przezwisko danego egzaminatora [3].

podobne legendy

przypisy

[1] mejl z 22 stycznia 2009

[2] wypowiedź internauty „maderfaker” na forum Bodybuilding, 24 grudnia 2006, http://www.fbb.pl/index.php?showtopic=30123, data dostępu: 28 stycznia 2009

[3] zob. np. wypowiedź internauty „Larry” na Forum Miasta Więcbork, 27 czerwca 2007, http://www.forum.wiecbork.eu/topics14/akademicki-humor-vt601.htm, data dostępu: 28 stycznia 2009

tak!

Jestem studentką jednej z wyższych poznańskich uczelni. Legenda obiła mi się o uczy ..i to nie raz. Podobno miało się to wydarzyć na poznańskim AWFie lub AM. Pozdrawiam ;)

Ja czytałam tę historię

Ja czytałam tę historię na grono.net na gronie "urban legend", oczywiście jako autentyk ;] Niestety, nie mogę tego teraz znaleźć, ale kiedyś może znajdę i przytoczę tutaj.

Pamiętam tylko że anegdotka ta miała się dziać na którejś z warszawskich uczelni (bodajże na UW) i kończyła się słowami: "alfons jak alfons, ale o swoje dziwki dbam! - i postawił jej dwóję".

co do egzaminow to znam

co do egzaminow to znam kilka takich opowiesci, zarowno ta powyzsza (tez slyszalam jako autentyk z poznania) jak i inne "autentyki".

otóż tak:
egzamin ustny, przychodzi student, wyjmuje 3 butelki wodki i mowi do egzaminatora: "to co, trzy za trzy?", na co egzaminator bierze dwie butelki i mówi: "nie, dwa za dwie".

a druga:
grupa studentow przed egzaminem, w sali siedzi juz egzaminator, ale nikt na razie nie wchodzi. studenci bawili sie indeksami tak niefortunnie, ze jeden wpadl pod drzwiami do pokoju egzaminatora (swoja droga jak to mozliwe...) no i wszyscy w strachu - co to bedzie..za chwile indeks zostaje "zwrocony" pod drzwiami. patrza - a tam wpisane zaliczenie egzaminu na 5. no to druga osoba wsuwa swj indeks pod drzwiami, za chwile ten powraca i wpisane 4. kolejna osoba wsuwa indeks i otrzymuje 3. no i kolejna ma dylemat, bo logicznie rzecz biorac dostanie 2, jednak ryzykuje i wsuwa indeks. za chwile dostaje z powrotem, wpisane celujacy i z dopiskiem "za odwage". buhahahahaha.

oczywiscie wszystko to opowiadano mi jako autentyki.

Wśród moich znajomych ta

Wśród moich znajomych ta "legenda" bardzo długo funkcjonowała po prostu jako... kawał. Nikt nie sugerował nawet, że to gdzieś komuś się zdarzyło. Pogłoski o rzekomej prawdziwości znalazłam dopiero dużo później - w internecie.

Również słyszałam raczej

Również słyszałam raczej tylko jako dowcip, aczkolwiek parę razy obiło mi się o uszy, jako wydarzenie autentyczne na Politechnice Śląskiej albo na UŚu.

tak, na UŚ jest jeden taki profesor historii, o którym są różne

legendy m.in. Podczas egzaminu ustnego kazał dziewczynie wejść do szafy bo jest tak brzydka, że nie może na nią patrzeć.
Innym razem położył się na biurko i powiedział iż musi się zniżyć do poziomu egzaminowanych, albo kazał śpiewać piosenki.

Miałam "przyjemność" mieć wykłady z tym profesorem i po tym jaki poziom reprezentował na wykładach w cale nie zdziwiłabym się gdyby to była prawda.

Poza tym profesor baardzo nie lubił kobiet - czego dowodem były epitety rzucane podczas wykładów do płci "pięknej" - i na egzaminie, przy którym pomagała mu jego asystentka kazał wszystkim dziewczynom przejść do niego - 90% dziewczyn nie zaliczyło, ale chyba nie było żadnych tego typu wydarzeń. No poza tym, że po godzinie wyszedł z sali i powiedział że ma nas wszystkich w d*pie bo mu nikt kawy nie zrodbił

u nas jako autentyk

Ja słyszałam to jako autentyk, którego świadkiem miał być znajomy kogoś ode mnie z roku, a miało się to dziać na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, na wydziale WNS, jakieś 3-4 lata temu.

slyszalam

podobna historie, ktora brzmiala mniej wiecej tak:
Byl sobie nauczyciel chemii w jakiejs szkole sredniej, gdzies w Warszawie, ktory byl jednym z tych, ktorzy lubia mlode dziewczeta. Stawial im kiepskie oceny, zeby musialy przychodzic po dodatkowe zaliczenia i tam je probowal oblapiac. Do jednej mial powiedziec: jako nauczyciel nie moge, ale jako mezczyzna moge i zlapal ja za piersi, na co ona powiedziala, jako uczennica nie moge ale jako kobieta moge i uderzyla go z calej sily w twarz.
Nie wiem, czy ktos jeszcze o tym slyszal. cytaty jak mi powiedziano, zostaly dokladnie przekazane.

Tę historię słyszałam od

Tę historię słyszałam od kuzynki w połowie lat 90. Miała wydarzyć sie na Wydziale Prawa UMCS

I tutaj jestem w szoku!!!!!!

I tutaj jestem w szoku!!!!!! Ponieważ byłam swiadkiem tej histori, podczas egzaminu w roku bodajże 96-97 w pokoju obok zdawała inna grupa ,z innego kierunku. Wyszła dziewczyna trzaskajac drzwiami i tuz a progiem na głos ten h✸✸, alfons mnie oblał, po czym sie drzwi otworzyły wyszedł gość prof. od etyki i bardzo spokojnym tonem- alfons o swoje dziwki dba ma pani 5. Dziewczyna miała później spore trudności, a był to UMCS.

Na Uniwerystecie

Na Uniwerystecie Warminsko-Mazurskim w Olsztynie rownież taka historia "miała" miejsce :D

Podobnie jak zaliczenia za butelke whisky(w przypadku chlopakow) i duży dekolt (w przypadku dziewczyn). Pozdrawiam

Tę historię opowiadała

Tę historię opowiadała nam polonistka w gimnazjum. Twierdziła, że studentką była jej koleżanka. Widocznie wiedziała, że ta historia to wymysł, ale chciała nas czymś zaciekawić na lekcji. Gdy byłam w liceum opowiedział ją nauczyciel historii, ale on z kolei twierdził, że zna ją od kolegi.

co do egzaminow to znam

co do egzaminow to znam kilka takich opowiesci, zarowno ta powyzsza (tez slyszalam jako autentyk z poznania) jak i inne "autentyki".

otóż tak:
egzamin ustny, przychodzi student, wyjmuje 3 butelki wodki i mowi do egzaminatora: "to co, trzy za trzy?", na co egzaminator bierze dwie butelki i mówi: "nie, dwa za dwie".

a druga:
grupa studentow przed egzaminem, w sali siedzi juz egzaminator, ale nikt na razie nie wchodzi. studenci bawili sie indeksami tak niefortunnie, ze jeden wpadl pod drzwiami do pokoju egzaminatora (swoja droga jak to mozliwe...) no i wszyscy w strachu - co to bedzie..za chwile indeks zostaje "zwrocony" pod drzwiami. patrza - a tam wpisane zaliczenie egzaminu na 5. no to druga osoba wsuwa swj indeks pod drzwiami, za chwile ten powraca i wpisane 4. kolejna osoba wsuwa indeks i otrzymuje 3. no i kolejna ma dylemat, bo logicznie rzecz biorac dostanie 2, jednak ryzykuje i wsuwa indeks. za chwile dostaje z powrotem, wpisane celujacy i z dopiskiem "za odwage". buhahahahaha.

oczywiscie wszystkie historie opowiedziane byly jako prawdziwe.

"trzy za trzy" "dwa za dwa"...

... to nie było na Politechnice Poznańskiej...? ;-p

W temacie studenckim - inne zdarzenie

Jestem ciekaw czy poniższe też zakrawa na legendę. Na UG / Zarządzanie zdarzenie to było przypisane do konkretnego wykładowcy - chyba prof. Nierzwickiego (sprawdzę).

Otóż asystenci "doradzali" studentkom że na egzamin ustny najlepiej przyjść ubranym na niebiesko, bo prof. kolor ten lubi i jest łaskawszy. No i faktycznie pod gabinetem w dniu egzaminu zrobiło się niebiesko. Jeden z wykładowców zagadnął prof. wchodząc do jego pokoju "co one się tak wszystkie na niebiesko ubrały?". Po czym prof. wstał, wyszedł na korytarz i oświadczył: "Drogie Panie, padłyście ofiarą żartu moich asystentów. Jestem daltonistą".

Ktoś o tym słyszał poza UG?

Znam to z wydziału Prawa,

Znam to z wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwerku we Wrocławiu :) Podobno jeden z wykładowców lubił dziewczyny ubrane na niebiesko.

niedawno słyszałam...

Słyszałam niedawno tę historię od mamy, która pracuje z młodym absolwentem historii na UW- dokładnie w takiej samej formie. Podobno ten kolega z pracy dokładnie to samo jej opowiedział :) a ja byłam akurat świeżo po pierwszej lekturze Waszej strony :)

Tą historię, jak i z

Tą historię, jak i z wsuwanymi pod drzwi indeksami słyszałem jako dowcip.

Jak autentyczną słyszałem natomiast opowieść następującą: był to rok 2001 albo 2002 na politologii na Uniwersytecie Gdańskim. Kolega opowiadał o konkretnym wykładowcy z którym wtedy mieliśmy zajęcia.

Rok wcześniej miał się zdarzyć taki przypadek, że jedna studentka w ogóle nie chodziła na zajęcia. Dzień przed egzaminem zaczaiła się pod uniwerkiem i śledziła wykładowcę jak szedł na autobus. Na przystanku poprosiła go ognia (albo spytała o godzinę), nawiązała się rozmowa, on ją zaprosił na kawę i tak dalej, oczywiście ostatecznie skończyli w łóżku. Następnego dnia pewna sukcesu poszła na egzamin, który był ustny. Studenci na egzamin wchodzili trójkami, dwie pozostałe osoby zostały odpytane, a gdy trafiła jej kolej to wykładowca powiedział "no Pani to bez pytania mogę wstawić ocenę", proszę zostawić indeksy do wpisu. No i za chwilę jak wzięli te indeksy to się okazało że ona ma w indeksie 2 i włożone sto złotych.

Pamiętam że już wtedy historia ta wzbudziła moją podejrzliwość, bo była opowiedziana z perspektywy kogoś kto zna wszystkie szczegóły, a więc jakby albo ten wykładowca albo studentka się tym chwalili. Postronne osoby wiedziałyby tylko że wpisał jej jakąś ocenę bez pytania, albo w najlepszym razie (gdyby ktoś akurat zajżał jej przez ramię w indeks) że nie chciał jej pytać i w indeks wpisał 2 oraz włożył 100zł. Ja np. patrząc z boku na taką sytuację bym to zinterpretował jako nieudaną próbę wręczenie łapówki. Choć 100% pewności, że to legenda nie mam bo z drugiej strony parę szczegółów pasowało - tamten wykładowca faktycznie egzaminował ustnie, był kawalerem około 30-tki, jeździł autobusem itp.

Słyszałem fajną historię

Słyszałem fajną historię od kolegi, który studiuje na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Otóż przyszedł on razem z tłumem innych studentów zaliczyć egzamin. Czekają wszyscy długo na profesora i on w końcu wychodzi. Mówi do nich:
-Osoby, które satysfakcjonuje ocena dostateczna, proszę oddać indeksy.
Tłum zestresowanych studencin (w tym mój kolega :P) rzucił się w stronę dobrodzieja, aby dostać upragnione zaliczenie. Kiedy korytarz się trochę przerzedził, "egzaminator" znowu mówi:
-Osoby, które będą zadowolone z oceny dobrej, proszę o oddanie indeksów.
I znowu grupka studentów, trochę bardziej ambitna oddała swoje indeksy. Po wszystkim przed gabinetem profesora zostało kilka osób.
-A państwo, to co? - pyta szczerze zdziwiony profesor.
-Bo my, to się nauczyliśmy. - Odpowiadają ze szczerością studenci. Po czym dostali oceny bardzo dobre.

Re Słyszałem fajną historię...

U mnie było troche podobnie i to akurat autentyk:)
Egzamin z ekonomii polityczno-gospodarczej - kiedyś się zdawało takie dziwadła:) Doktor poprosił tych co chca 3 o złożenie indeksów i opuszczenie sali. Kolejne pytanie ...kto chce 4 ma złożyć indeksy na drugim stoliku...na twarzach niektórych widać wahanie...kolejna grupa wychodzi z sali. Zostało na sali ok 8 osób. Ponowne pytanie kto chce 4, decydujemy się z koleżanką, mamy położyć indeksy obok 2 stosików. Pozostałe 6 osób pisało test sprawdzający wiedzę - 2 kujonów dostało oczywiście 5 ale pozostałą czwórka się nie obroniła. oceny do indeksów wpisane zgodnie z "życzeniem"

W Lublinie ta sama wersja w latach 90.

Do listy miast można dopisać jeszcze Lublin. Opowiadano tę legendę w latach 90. (mnie bodajże w 94) na UMCS w Lublinie. Oczywiście dotyczyła zawsze o rok starszego rocznika.

w Warszawie to samo

Dotyczy uniwersytetu muzycznego i bardzo kontrowersyjnego pedagoga, asystenta wówczas. Legenda sięga lat 80-tych. Ponoć miał on właśnie postawić 3 dbając o swoje dziwki. Kiedy inna studentka po opuszczeniu nazwała go "głupim ch..." miał on również ponoć powiedzieć "ch.. jak ch.., ale laski nie będzie stawiać tępej ci..." Tja... opowieści dziwnej treści ;]

słyszałam od znajomego

słyszałam od znajomego historię o bezczelnej maturzystce. historia wygląda tak: pewna maturzystka chowa ściągę w dekolcie, co zauważa nauczyciel pilnujący porządku. pochodzi do niej i mówi: 'jako mężczyzna nie mam prawa, jako nauczyciel - mam obowiązek' i wydawałoby się bezczelnie wyciąga jej karteczkę ze stanika. uczennica wstaje i odpowiada: 'jako uczennica nie mam prawa, jako kobieta - mam obowiązek' i uderza nauczyciela w twarz. nie wiem czy zdała egzamin, nie znam zakończenia, w każdym razie mało prawdopodobna wydaje mi się autentyczność tej historii. może warto byłoby się temu przyjrzeć :)

Ja tę historię słyszałam

Ja tę historię słyszałam jako dotyczącą profesora i studentki - zakończenie wymyślała osoba lubiąca happy endy, bowiem mieli oni potem zostać szczęśliwym małżeństwem :)

Ja usłyszałam tę

Ja usłyszałam tę historię na I roku studiów (Uniwersytet Łódzki) i miała ona dotyczyć jednego z profesorów. Gdy podzieliłam się nią z mamą, okazało się, że krążyła ( w tej samej wersji) również w czasie jej studiów - początek lat 80., Politechnika Częstochowska :)

z troche innej beczki

nie sa to legendy ale anegdota i fakt ktore sprowadza sie do tego samego.
anegdotka podobnoz autentyk: w LO w mojej miejscowosci pracowala anglistka z pochodzenia litwinka jest to wazne gdyz posiadala zabużański akcent czyli wymawiala "l" zamiast "ł" kilku chlopakow z jednej z klas postanowili ublagac ja by przesunela zapowiedziany sprawdzian a ze nie byli raczej ulubiencami odpowiedziala: ja wam chlopcy LASKI nie bede robic. co sie dzialo w klasie pisac nie musze. i historia 100% prawdziwa z mojego doswiadczenia: j polski dzial starozytna grecja belfer opowiada o dzialalnosci spolecznej i filozoficznej sokratesa czesc w ypowiedzi reasumujac stwierdzeniem: ogolnie mowiac sokrates wszystkim robil dobrze. reakcje nasza opisac? :)

Z Litwinką to prawda!!!! To

Z Litwinką to prawda!!!! To było w mojej szkole!

Zasłyszane jako autentyk od

Zasłyszane jako autentyk od starszego znajomego - akcja miała mieć miejsce na Wydziale Prawa i Administracji UMCS - złym profesorem miał być prof. K z Historii Prawa Polskiego (pozdrawiam wszystkich czytających mających w życiu ten egzamin za sobą). Prof. jest specyficzną osobą i wydawało mi się to mocno prawdopodobne.

Apropos profesorów na literę K, jest jeszcze jeden na tym wydziale (Prawo rzymskie) który znany jest ze swej niechęci do płci pięknej. Krąży o nim następująca anegdota:
Wykład z rzymu, temat: wprowadzenie do prawa osobowego. Krótki rys historyczny, skład i podział rzymskiego społeczeństwa. Na samym dole drabinki społecznej infantes czyli "wykluczeni" - dłużnicy, aktorzy i "k*rwy". Prof.: "jak k*rwy wyglądają państwo na pewno wiecie, to się nie zmieniło wcale, o proszę tu koleżanka tak wygląda, proszę wstać i się pokazać sali". ;)
Źródło: starsza siostra kolegi z roku, jak to zawsze w przypadku uczelnianych opowieści. Ciekaw jestem czy na innych uczelniach również jest znana ta historia?

Ja również słyszałam tę

Ja również słyszałam tę historię na I roku studiów na UŁ. Ciekawe, co Profesor na nią by powiedział :)

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design