list Márqueza
metryczka
| rodzaj | oszustwo / literatura |
| data zgłoszenia | 04.04.2002 |
| okres aktywności | sierpień 2002-kwiecień 2003, październik 2003, marzec 2004 |
| popularność | WWW: 75, USENET: 13, e-mail: 2 |
| łowca | - |
| wartość logiczna treści | fałszywe |
| szukaj łańcuszka | |
| Komentarze czytelników [0] |
treść
Przejmujący list chorego na raka Gabriela Garcii Marqueza
Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia
Gabriel Garcia Marquez, 74-letni, wybitny pisarz kolumbijski, autor m.in.
słynnej powieści "Sto lat samotności", laureat Nagrody Nobla z 1982 roku -
jest chory na raka limfatycznego. Pisarz wycofał się z życia publicznego i
do swoich przyjaciół rozesłał pożegnalny list, rozpowszechniany w
Internecie.
- Dostałem ten list od przyjaciół z Chile. Wynika z niego jasno, że autor
chce, aby list został rozpowszechniony. Dlatego przetłumaczyłem go szybko
i rozesłałem do redakcji i osób zajmujących się Ameryką Łacińską -
powiedział nam prof. Zdzisław Jan Ryn z Katedry Psychiatrii Collegium
Medi-cum UJ, ambasador RP w Chile i Boliwii w latach 1991-96. (AMS)
Oto list
Gabriela Garcii Marqueza:
Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi
odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię.
Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno
przemyślałbym wszystko, co powiedziałem.
Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie.
Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi
oczami tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują,
budziłbym się, kiedy inni śpią. Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia,
ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie tylko me
ciało, ale moją duszę.
Przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto się
zakochać na starość. Nie wiedzą, bowiem, że starzeją się właśnie, dlatego,
iż unikają miłości!
Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się
latać samodzielnie.
Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze
starością, lecz z zapomnieniem (opuszczeniem).
Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi... Nauczyłem się, że wszyscy chcą
żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w
samym sposobie wspinania się na górę.
Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią
po raz pierwszy palec swego ojca, trzyma się go już zawsze.
Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko
wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł.
Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć, ale w rzeczywistości
na niewiele się one przydadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do trumny, nie będę
już żył.
Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz.
Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym
cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem
stróżem.
Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może,
że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie
zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra,
będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na
jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie.
Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich
potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im
powiedzieć "jak mi przykro", "przepraszam", "proszę", "dziękuję" i
wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz.
Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o
siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim,
jak bardzo są ci potrzebni.
Prześlij te słowa komu zechcesz.
Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj.
l jeśli tego nie zrobisz nigdy, nic się nie stanie.
Teraz jest czas.
Pozdrawiam i życzę szczęścia!!!
Przekład z hiszpańskiego:
ZDZISŁAW JAN RYN
komentarz
Gabriel García Márquez faktycznie miał problemy ze zdrowiem, ale... Posłuchajmy, co na ten temat ma do powiedzenie sam Ryszard Kapuściński:
A propos Márqueza. Nie było pana w Polsce w czasie, gdy w Internecie furorę robiło rzekome jego przesłanie, pisane na łożu śmierci. Kilka gazet przedrukowało nawet tę fałszywkę, skądinąd bardzo piękną.
To dokumentna bzdura. Márquez jest w świetnej formie, w październiku byłem u niego w domu, spotykaliśmy się w restauracjach, omawialiśmy plan tych warsztatowych zajęć.
("Rzeczpospolita", 2002.11.07, Reporter Herodot)
Sam list jest faktycznie fałszywką. Prawdziwym autorem tego łzawego tekstu jest niejaki Johny Welch, meksykański brzuchomówca tudzież showman telewizyjny. Tekst pierwotnie wypowiedziała w telewizji marionetka, potem ukazał się w książce Welcha.