kobieta szczęśliwa
metryczka
| rodzaj | szlagier / satyrofałszywka |
| data zgłoszenia | 01.02.2006 |
| okres aktywności | styczeń 2000-listopad 2006 |
| popularność | WWW: 1330, USENET: 71, e-mail: 3 |
| łowca | Wojciech |
| wartość logiczna treści | fałszywe |
| szukaj łańcuszka | |
| Komentarze czytelników [4] |
treść
Temat: kobieta szczesliwa - ku przestrodze Polecam ku przestrodze: przeczytaj do końca, Miłej lektury...... Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwilę relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia. A teraz pytanie za 3 punkty - co to k... jest ? Odpowiedź poniżej. FRAGMENT Z KSIĄŻKI: "Przygotowanie do życia w rodzinie" - autor Maria Ryś - podręcznik dla gimnazjum i szkoły ponadgimnazjalnej o miłości, małżeństwie i rodzinie - zaaprobowany przez MEN i opłacony zTwoich podatków. Cena detaliczna 12pln. Możesz ją znaleźć na http://www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=4897 Naklad wyczerpany, nie wiem czy to dobra czy zla wiadomosc
komentarz
Na pytanie „Co to k[urczę] jest?” odpowiedź brzmi: fałszywka, a właściwie satyra, która stała się fałszywką. Nie jest prawdą, że cytowany tekst pochodzi z podręcznika Marii Ryś. Powyższy tekścik zdobył na tyle dużą popularność wśród internautów, że księgarnia, do której prowadzi odnośnik podany w fałszywce, zamieściła dementi:
OŚWIADCZAMY, że krążące w internecie informacje o zawartości książki, pod śmiesznym tytułem "Jestem kobietą szczęśliwą..." są nieprawdziwe. Link do naszej strony jest najprawdopodobniej czystą złośliwością konkurencji ! Komentowanie krążących po sieci bzdur na łamach naszego forum dyskusyjnego oraz wpisywanie recenzji przez osoby nie znające książki a które opierają się o internetową propagandę jest bezsensowne i traktowane jako fałszywka.
Tekst został po raz pierwszy opublikowany w styczniu 2000 roku na grupie dyskusyjnej pl.rec.hihot. Jego autorką jest internautka o pseudonimie Saddie. W pierwotnej wersji był to po prostu „dowcip”, choć satyra kończyła się słowami:
"Przygotowanie do życia w rodzinie", najnowszy podręcznik zaaprobowany przez MEN
dokładne informacje o rzekomym źródle tekstu dodano później w toku dalszej cyrkulacji szlagieru.
Swoją drogą, warto obalić przy okazji mit, jakoby kalendarzyk małżeński był metodą regulacji poczęć zalecaną przez Kościół katolicki czy propagatorów naturalnego planowania rodziny. Zacytujmy fragment strony serwisu www.npr.prolife.pl:
NPR to tylko "kalendarzyk małżeński".
NIE JEST TO PRAWDA
"Kalendarzyk małżeński", zwany także metodą rytmu opracowany został w latach 1920 - 1930, to metoda mało skuteczna, historyczna. Opierał się na obliczeniach z długości ostatnich 12 cyklów miesiączkowych. Od tamtego czasu dokonano wielu odkryć w tej dziedzinie. Kalendarzyk nie jest polecany obecnie z powodu małej skuteczności.
"Chciałbym przedłożyć ważną propozycję: "skończmy wreszcie z kalendarzykiem". Wysłużył się i trzeba go złożyć do lamusa. Nowoczesne metody naturalnego planowania rodziny opierają się na bezpośredniej obserwacji, nie na "wyliczeniach". Uporczywe trzymanie się kalkulacji liczbowych może spowodować dramatyczne trudności we współżyciu w okresie najmniej spodziewanym". prof. W. Fijałkowski