Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

legenda miejska

jak Pan ma na imię?


Uczestniczący w uroczystości religijnej w zaskakujący sposób odpowiada na pytanie o swoje imię.

[...] Miejscowy ksiądz zna wszystkich z nazwiska. Podczas kazania zaczął wymieniać zasługi niektórych parafian. Mówił: pan Jan Kowalski [...] to dobrze wychował dzieci, tak samo pan... I tu ksiądz zapomniał personaliów ojca chrzestnego jednego z dzieci komunijnych, który stał akurat blisko ołtarza. Szepnął więc do niego „jak pan ma na imię?”. Facet nic nie odpowiedział. Ksiądz jeszcze raz: „jak pan ma na imię?”. [...]

kierunek: Hel


Straż przybrzeżna nakazuje kapitanowi jachtu kierować się na Hel.

[...] wśród żeglarzy krąży taka opowieść:

Działo się to w czasie sztormu na Bałtyku, ale nikt dokładnie nie wie kiedy. W związku z tym, że nie do każdego portu na polskim wybrzeżu da się wejść przy każdym stanie morza oraz kierunku wiatru, kapitan pewnego niepolskiego (najczęściej słyszana wersja — jacht brytyjski) jachtu kontaktuje się przez UKF z kapitanatem jednego z polskich portów jachtowych lub strażą przybrzeżną (różne wersje).

pies, czyli niedźwiedź


Szczenię zakupione od „ruskich” wyrasta na niedźwiedzia.

bla.gif

Najczęściej opowiadanym mi (oczywiście jako „autentyk”) jest wariant z kupieniem (najczęściej za jakieś marne pieniądze lub „butelkę wódki”) na jakimś „bazarze” (choć tu często pojawia się konkretnie Stadion Dziesięciolecia) od „ruskich” małego psa — owczarka kaukaskiego, który potem rośnie jak na drożdżach i zaprowadzony do weterynarza okazuje się być niedźwiedziem.

but w kredensie


Zmęczony po „imprezie” student zbija butem szybę w oknie, by przewietrzyć pokój. Nad ranem okazuje się, że...

[...] suto nakrapiana impreza się skończyła i nad ranem liczni goście leżeli 'nieżywi', stłoczeni na kilkunastu metrach kwadratowych studenckiego pokoju. W tej dusznej atmosferze któryś imprezowicz wreszcie się budzi i jęczy: „niech no ktoś otworzy okno, nie ma tu czym oddychać”. Jako że nikomu nie bardzo chce się ruszać z miejsca, ktoś w przypływie geniuszu rzuca ciężkim butem w okno. Słychać dźwięk tłuczonego szkła. [...]

Murzyn zjada mi zupę!


Klient baru zastaje Murzyna jedzącego pozostawione na chwilę jedzenie.

Rzecz działa się podobno w Krakowie, jakoś tak zaraz po stanie wojennym (1981 rok). Do mlecznego baru weszła pewna pani i zamówiła sobie obiad. Barszcz i pierogi. Z trudem znalazła miejsce przy „stoliku”, takim do jedzenia na stojąco, postawiła swój obiad, i poszła zapłacić. Wraca, patrzy, a przy „jej” stoliku murzyn!!! Zajada barszcz! Na szczęście zostały jeszcze pierogi odsunięte na bok. Cóż było robić? Pani podeszła do stolika, popatrzyła na murzyna ze złością i wyrzutem, po czym przysunęła sobie pierogi i zaczęła jeść.

impreza na nartach


Kobieta potrącona na schodach przez narciarzy zostaje skierowana na leczenie psychiatryczne.

narty0.png
Otóż kiedyś grupa studentów bawiła się na imprezie w mieszkaniu w bloku u jednego z nich. I jak to z imprezami bywa, tak i ta była suto zakrapiana. Jakoś w środku nocy impreza przycichła, część gości się wykruszyła a pozostałym studentom, równo naprutym, zaczęło się nudzić. Ale od czego studencka pomysłowość - za drzwiami od pokoju gospodarza znaleźli stare narty. A jak są narty to trzeba na nich zjeżdżać...

Murzyn mi zjadł


Murzyn mści się na obrażającej go starszej współpasażerce autobusu/tramwaju.

Rzecz działa się rzekomo w Poznaniu. Do autobusu wsiadł Murzyn, zajął miejsce, a siedząca obok starsza kobieta zaczęła mruczeć pod nosem skierowane w przestrzeń rasistowskie obelgi. Facet przez chwilę nie reagował, ale gdy do autobusu wsiadła kontrola, zabrał kobiecie jej bilet...

u nas się takie stare baby zjada


Murzyn odpowiada na uwagę starszej współpasażerki autobusu.

W autobusie jechał Murzyn — na jednym z przystanków wsiadła kobieta w zaawansowanej ciąży. Facet natychmiast wstał, aby ustąpić jej miejsca, ale zanim kobieta zdążyła usiąść, miejsce zajęła już wojownicza staruszka. Murzyn nie wiedząc co robić, postanowił uprzejmie zwrócić uwagę starszej kobiecie...

wąż ludojad


Wąż przymierza się do konsumpcji swojej właścicielki.

[...] pewna dziewczyna hodowała węża boa. Dostała go, kiedy był mały, opiekowała się nim, karmiła go, a wąż rósł. Oczywiście dawno wylazł poza terrarium, bo zachowywał się niemalże jak pies — pełzał za nią, reagował na głos, na głaskanie. Również spał z nią w łóżku. I wszystko było OK do momentu, kiedy gad przestał jeść. Nic nie chciał przełknąć. A na dodatek zaczął zachowywać sie dziwnie, tzn, nie spał gdzieś przy niej zwinięty, czy owinięty, tylko prostował sie na całą długość łóżka...

misja na Marsa


Pod wpływem alkoholu (lub narkotyków) studenci udają astronautów.

Podczas mocno zakrapianej imprezy w akademiku studenci pakują kolegę w karton, na którym piszą: „Misja na Marsa” i wyrzucają przez okno. Przyjeżdża policja, pogotowie, bo ktoś tam zgłasza wypadek. Policjanci wchodzą do pokoju w akademiku i zastają rozbawioną grupę z drugim kartonem przygotowanym do „startu” i podpisanym „Misja ratunkowa”.
Subskrybuj zawartość
design by Stainless Design