Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

w opracowaniu

gwałt na studencie


Student usypiany chloroformem i gwałcony przez współmieszkańców akademika.

Kiedyś kilka osób opowiedziało mi taką historię (w Poznaniu, acz nie pamiętam, gdzie się te wydarzenia miały rozgrywać).

A więc, (w skrócie) w akademiku medycznym mieszkał sobie w jednoosobowym pokoju student. Po pewnym czasie zaczął odczuwać ból w okolicy odbytu. Poszedł do lekarza, a ten mu się pyta, czy nie jest przypadkiem gejem. Na co student odpowiada, że nie. Ale dało mu to do myślenia. Przeprowadził śledztwo i okazało się, że dwóch studentów z pokoju naprzeciwko, codziennie w nocy przychodziło do niego, kiedy spał (wcześniej dorabiając sobie klucz), przykładali mu do nosa chloroform i sobie, mówiąc wprost, dogadzali.

egzaminator alfons


Egzaminator w zaskakujący sposób odpowiada na obelgę.

Korespondentka ze Szczecina przesłała taką oto, zasłyszaną kilkakrotnie, studencką opowieść:

Studentka idzie zaliczać ustnie egzamin/kolokwium, ale niestety nie zdaje. Wychodzi na korytarz i mówi do swojej koleżanki: „ten alfons postawił mi pałę”. Egzaminator wychodzi za nią, bierze indeks, wpisuje zaliczenie i mówi: „Alfons musi dbać o swoje dziwki”. [1]

rakotwórcza guma


Guma Turbo jest rakotwórcza.

Ci, których dzieciństwo przypadło na przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, pamiętają pewnie szał kolekcjonowania obrazków samochodów z gumy do żucia Turbo. Było to jedno z popularniejszych dziecięcych — czy raczej chłopięcych — hobby tamtych czasów. Sam byłem już na to za stary (miałem kilkanaście lat), ale, pamiętam, moi młodsi koledzy zajmowali się tym namiętnie.

żyletki na zjeżdżalni


Złoczyńcy umieszczają żyletki (lub gwoździe) na zjeżdżalni w pływalni.

Syn kolegi, przestał chodzić na basen, bo pewnego razu, jacyś gówniarze, w takiej rurze-zjeżdżalni, poprzyklejali gumą do żucia, żyletki.
Parę dzieci zdążyło już się w takiej zjeżdżalni zjechać...
Basen już otwarto, ale nikt nie ma odwagi skorzystać ze zjeżdżalni. [1]

śmierć współlokatorki


Mieszkanka akademika ginie z rąk mordercy. Jej współlokatorka pozostaje przy życiu tylko dlatego, że nie zapaliła światła (lub nie otworzyła drzwi).

Jedna z najpopularniejszych legend miejskich na świecie. [1] W Polsce jednak niezbyt znana — przynajmniej sądząc po internecie, bo znalazłem o niej tylko dwie wzmianki (nie liczę przepisywanych z amerykańskich stron list „strasznych historii”):

bezstresowe wychowanie


Pasażer uciera nosa matce rozkapryszonego, „wychowywanego bezstresowo”, dziecka

Na temat bezstresowego wychowania krąży w Lublinie ponoć autentyczna historyjka:

opryszczka od nekrofila


Dziewczyna całuję się z przygodnie poznanym nieznajomym, kilka dni później na jej twarzy pojawia się tajemnicza wysypka — nieznajomy okazuje się nekrofilem, przyczyną wysypki jest trupi jad.

Moja koleżanka lubi imprezować […] w jednej dyskotece wpadła w oko przystojnemu brunetowi. Jak to zawsze sie zaczyna od zwrócenia uwagi, flirtu do całowania w tym przypadku było podobnie. Po spędzeniu kilku godzin nieznajomy zaproponował pójście do jego mieszkania "na kawę". Koleżanka odmówiła, była zmęczona, poza tym nie miała w zwyczaju chodzić z praktycznie obcymi facetami do ich domów. Jedynie co wymienili sie numerami telefonu.

FishMac bez ryby


Uczulony na rybę klient wytacza McDonaldowi proces po otrzymaniu przez pomyłkę FishMaca — adwokaci korporacji wygrywają proces, dowodząc, że FishMac nie zawiera ryby.

Nie pamiętam gdzie, chyba na Malcie jakiś gościu pozwał do sądu McDonald's za to, że zadławił się ością w FishMacu i żądał sporego odszkodowania. Sprawę przegrał gdyż McDonald's udowodnił, że w ich pożywieniu nie ma ani grama ryby.

Subskrybuj zawartość
design by Stainless Design