Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

w opracowaniu

kot i grdyka


Kot atakuje śpiącego człowieka.

Ponoć [...] kiedyś kot zadusił małe śpiące dziecko. Dziecku spało i ruszała mu się grdyka, wiec kot myślał, że to mysz i skoczył, i zadusił dziecko.

Dlatego koty nie powinny przebywać w miejscach — tam gdzie małe dzieci :)

zwierzątko ożyło (na chwilę)


Pies przynosi w pysku martwe zwierzę sąsiadów.

Pewnym ludziom podobno zdarzyła się następująca historia. Rodzina mieszkała na wsi i postanowili sobie kupić dużego psa. Pies Szarik wychowywany był bezstresowo bez łańcucha, mógł biegać po całej okolicy, często odwiedzał sąsiednie gospodarstwa. Takie podejście nie podobało się ich sąsiadom, którzy trzymali swego mniejszego psa Azora na łańcuchu, a Szarik często wchodził na teren ich ogródka i gryzł się z Azorem.

puma w Polsce


Po Polsce grasuje puma.

Wszystko zaczęło się jesienią 2008 roku, kiedy mieszkaniec podkrakowskiej wsi Jeziorzany dostrzegł w lesie zwierzę przypominające młodą lwicę bądź pumę. Zakrojone na szeroką skalę (m.in. z udziałem antyterrorystów i dwóch śmigłowców, koszt: 50 tys. zł) poszukiwania „pumy” zakończyły się niepowodzeniem.

jak Pan ma na imię?


Uczestniczący w uroczystości religijnej w zaskakujący sposób odpowiada na pytanie o swoje imię.

[...] Miejscowy ksiądz zna wszystkich z nazwiska. Podczas kazania zaczął wymieniać zasługi niektórych parafian. Mówił: pan Jan Kowalski [...] to dobrze wychował dzieci, tak samo pan... I tu ksiądz zapomniał personaliów ojca chrzestnego jednego z dzieci komunijnych, który stał akurat blisko ołtarza. Szepnął więc do niego „jak pan ma na imię?”. Facet nic nie odpowiedział. Ksiądz jeszcze raz: „jak pan ma na imię?”. [...]

kierunek: Hel


Straż przybrzeżna nakazuje kapitanowi jachtu kierować się na Hel.

[...] wśród żeglarzy krąży taka opowieść:

Działo się to w czasie sztormu na Bałtyku, ale nikt dokładnie nie wie kiedy. W związku z tym, że nie do każdego portu na polskim wybrzeżu da się wejść przy każdym stanie morza oraz kierunku wiatru, kapitan pewnego niepolskiego (najczęściej słyszana wersja — jacht brytyjski) jachtu kontaktuje się przez UKF z kapitanatem jednego z polskich portów jachtowych lub strażą przybrzeżną (różne wersje).

pies, czyli niedźwiedź


Szczenię zakupione od „ruskich” wyrasta na niedźwiedzia.

bla.gif

Najczęściej opowiadanym mi (oczywiście jako „autentyk”) jest wariant z kupieniem (najczęściej za jakieś marne pieniądze lub „butelkę wódki”) na jakimś „bazarze” (choć tu często pojawia się konkretnie Stadion Dziesięciolecia) od „ruskich” małego psa — owczarka kaukaskiego, który potem rośnie jak na drożdżach i zaprowadzony do weterynarza okazuje się być niedźwiedziem.

but w kredensie


Zmęczony po „imprezie” student zbija butem szybę w oknie, by przewietrzyć pokój. Nad ranem okazuje się, że...

[...] suto nakrapiana impreza się skończyła i nad ranem liczni goście leżeli 'nieżywi', stłoczeni na kilkunastu metrach kwadratowych studenckiego pokoju. W tej dusznej atmosferze któryś imprezowicz wreszcie się budzi i jęczy: „niech no ktoś otworzy okno, nie ma tu czym oddychać”. Jako że nikomu nie bardzo chce się ruszać z miejsca, ktoś w przypływie geniuszu rzuca ciężkim butem w okno. Słychać dźwięk tłuczonego szkła. [...]

Murzyn zjada mi zupę!


Klient baru zastaje Murzyna jedzącego pozostawione na chwilę jedzenie.

Rzecz działa się podobno w Krakowie, jakoś tak zaraz po stanie wojennym (1981 rok). Do mlecznego baru weszła pewna pani i zamówiła sobie obiad. Barszcz i pierogi. Z trudem znalazła miejsce przy „stoliku”, takim do jedzenia na stojąco, postawiła swój obiad, i poszła zapłacić. Wraca, patrzy, a przy „jej” stoliku murzyn!!! Zajada barszcz! Na szczęście zostały jeszcze pierogi odsunięte na bok. Cóż było robić? Pani podeszła do stolika, popatrzyła na murzyna ze złością i wyrzutem, po czym przysunęła sobie pierogi i zaczęła jeść.

impreza na nartach


Kobieta potrącona na schodach przez narciarzy zostaje skierowana na leczenie psychiatryczne.

narty0.png
Otóż kiedyś grupa studentów bawiła się na imprezie w mieszkaniu w bloku u jednego z nich. I jak to z imprezami bywa, tak i ta była suto zakrapiana. Jakoś w środku nocy impreza przycichła, część gości się wykruszyła a pozostałym studentom, równo naprutym, zaczęło się nudzić. Ale od czego studencka pomysłowość - za drzwiami od pokoju gospodarza znaleźli stare narty. A jak są narty to trzeba na nich zjeżdżać...

szczur w wózku


Szczur atakuje dziecko pozostawione przez matkę w wózku.

Ta legenda pojawiła się [...] gdzieś po roku 93. A wiąże się z osławionymi już w legendach szczurami.

Otóż w każdej z tych historii pojawiała się matka, która miała coś do załatwienia w sklepie bądź aptece i zostawiała swoje dziecko w wózku na zewnątrz. Po powrocie okazywało się, że koło wózka znajdował się jakiś szczur/y, a Matka poprawiając kocyk, którym dziecko było przykryte odkrywała, że zostało ono przez owe szczury pogryzione. (w pesymistycznej wersji takie dziecko nie żyło).

Subskrybuj zawartość
design by Stainless Design