Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

wybuch w sedesie


Mężczyzna rzuca niedopałek do sedesu.

Pewien mężczyzna wylał do sedesu resztki rozpuszczalnika. Niedługo potem w wiadomym celu zasiadł na sedesie. Mężczyzna — jak miał w zwyczaju — wypalił papierosa i wyrzucił tlący się niedopałek do sedesu. Doszło do wybuchu, który poparzył mężczyźnie pośladki. Do poparzonego przyjechała karetka. Gdy ratownicy znosili po schodach pacjenta leżącego na noszach, on wyjaśniał im, w jaki sposób doszło do wypadku. Sanitariusze śmiali się tak bardzo, że pacjent spadł z noszy i doznał złamań nóg. [1]

Zwykle rozpuszczalnik (bądź benzyna czy jakiś bliżej nieokreślony łatwopalny płyn) wylewa do muszli klozetowej żona głównego bohatera opowieści [2]. W jednym z przytoczeń legendy znalezionej w internecie „sprawcą” był syn [3] — to wersja optymistyczna, skoro bohater opowieści już spłodził syna… W Polsce legenda znana przynajmniej od lat osiemdziesiątych. Kiedyś krążyła też wersja „dwustopniowa”: główny bohater najpierw czyści marynarkę rozpuszczalnikiem, zapomina wywietrzyć mieszkanie, zapala papierosa, następuje pierwszy wybuch, przyjeżdża karetka, mężczyzna jest opatrywany na izbie przyjęć, tymczasem zaaferowana żona wlewa rozpuszczalnik do sedesu, mężczyzna wraca do domu, idzie do WC, zapala papierosa i… drugi wybuch [4]. Oto współczesna wersja w tym stylu:

Facet w zimie wrócił z pracy i było w domu bardzo zimno. Chciał szybciutko rozpalić w piecu coś, ale jakoś nie chciało mu sie palić, więc stwierdził ze poleje wszystko benzyną, żeby dobrze sie rozpaliło, jak postanowił tak zrobił, tylko miał przy tym zbyt blisko głowe i lekko spaliło mu twarz. Woła z przerażeniem żone, żona przybiega i cała wściekła wyzywa męża od bezmózgów, zabrała benzynę i wezwała pogotowie. Facet cały w stresie poszedł do ubikacji, usiadł na WC i zapalił papierosa. W miedzyczasie przyjechała karetka pogotowia, facet wrzucił niedopałek do ubikacji i w tym momencie mały wybuch i spaliło mu goły tyłek, bo żona wcześniej wylała w złosci resztę benzyny do WC, aby mężowi już takie głupie pomysły nie przychodziły do głowy. Lekarz z karetki wniósł nosze do mieszkania — bo facet już nie był w stanie iść, jak ratownicy usłyszeli, co się stało, dostali takiego ataku smiechu, że facet spadł im z tych noszy i złamał nogę. [5]

Legenda ma globalny zasięg i długą historię. Opowieść była znana już w latach trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Australii [6], z tym że jako legenda „wiejska”, bo eksplozja dotyczyła wychodka raczej niż WC w mieszkaniu (co ciekawe, akcja jednej z polskich wersji też dzieje się w wychodku [7]).

W 1988 roku echa eksplozji w sedesie obiegły dosłownie cały świat. Mianowicie 25 sierpnia owego roku izraelska gazeta „Jerusalem Post” opublikowała artykuł o tym, jak pewna kobieta znalazła w swoim mieszkaniu karalucha, wrzuciła go do sedesu, dla pewności rozpyliła tam całą puszkę środka owadobójczego, potem przyszedł mąż i… reszty już możemy się domyślić. Izraelska eksplozja pewnie przeszłaby niezauważona, gdyby nie to, że sprawa została podchwycona przez dwie poważne, wydawałoby się, agencje prasowe: UPI i Agencję Reutera. Stamtąd opowieść trafiła do dziesiątek gazet na całym świecie, m.in. do takich amerykańskich dzienników jak „Boston Globe”, „Houston Post”, „Los Angeles Times”, „San Diego Tribune”. Kilka dni później przez agencje prasowe i dzienniki przeszła druga fala pisanych mniejszym drukiem przeprosin i wyjaśnień: historia okazała się dziennikarską kaczką, żurnalista „Jerusalem Post” usłyszał ją od znajomego agenta ubezpieczeniowego i „zapomniał” ją sprawdzić [6].

Czy legenda o wybuchającej toalecie ma jakieś umocowanie w rzeczywistości? Amerykański badacz legend miejskich Jan Harold Brunvand pisze o dwóch znanych mu przypadkach, gdy być może doszło do wybuchowego incydentu. Jeden miał się wydarzyć w roku 1928 w stanie Idaho (relacja syna ofiary), drugi w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku (dowodem miała być kserokopia dokumentów dotyczących procesu o odszkodowanie po takim wypadku). Jednakże telewizyjnym „pogromcom mitów” nie udało się wysadzić w powietrze toalety — nie pomogło użycie spreju do włosów, środka owadobójczego i benzyny [8].

Motyw śmiejących się sanitariuszy występuje też w innych „wypadkowych” legendach miejskich.

podobne legendy

przypisy

[1] wypowiedź internauty „k_wilt” na forum atrapy.net, 13 grudnia 2010, Wybuch w sedesie

[2] wypowiedź internautki „spray” na forum wizaz.pl w wątku Urban Legends (historie zasłyszane:D), 22 marca 2006, http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=105231, data dostępu: 18 czerwca 2011

[3] wypowiedź internauty „killer” na Forum Akademickiego Klubu Podwodnego Krab AGH w wątku SERIA Kawałów... 26 listopada 2004, http://www.krab.agh.edu.pl/forum/viewtopic.php?t=66, data dostępu: 18 czerwca 2011

[4] Dionizjusz Czubala, Nasze mity współczesne, Fundacja dla Wspierania Śląskiej Humanistyki, Katowice 1996, s. 14–16

[5] wypowiedź internautki „ulinsza” na forum atrapy.net, 18 listopada 2009, spalił sobie tyłek, i twarz i złamał nogę

[6] Jan Harold Brunvand, The Truth Never Stands in the Way of a Good Story, University of Illinois Press, Urbana and Chicago, 2001, s. 108–122

[7] wypowiedź internauty „Kirdan” na forum JoeMonster.org otwierająca wątek O dziadku i wychodku, 23 stycznia 2011, http://www.joemonster.org/phorum/read.php?f=3&i=1070494&t=1070482, data dostępu: 19 czerwca 2011

[8] Exploding Toilet (myth), Mythbusters Wiki, http://mythbusters.wikia.com/wiki/Exploding_Toilet_%28myth%29, data dostępu: 19 czerwca 2011

Rozpuszczlnik w sedesie

Akurat tydzień temu oglądałem fajny program "Pogromcy mitów" i akurat obalali taką "bujdę" Rozpuszczalnik w sedesie .....??? Nawet jak wrzucić zapałkę to 0,5%, po wlaniu całej butelki i to jeszcze bardzo lotnego rozpuszczalnika, aby się zapalił nie mówiąc już o wybuchu:) Pozdrawiam!!

Mojemu koledze poparzyło

Mojemu koledze poparzyło twarz tak, że na miesiąc na oparzeniówce zlądował. Czyścił rozpuszczalnikiem jakieś elementy w łazience przez dłuższy czas, potem chciał się umyć. Zapłon z tzw. junkersa (nad umywalką) zdemolował mu facjatę (widziałem tę facjatę po). Więc śmiem twierdzić, że zapłon oparów mógł poparzyć co nieco.
Legenda może mieć szerszy zakres, bo sporo jest ludzi, którzy nie przestrzegają ostrzeżenia napisanego na łatwopalnych środkach: używać w miejscu przewiewnym i z dala od otwartego ognia".
W końcu te ostrzeżenia nie wzięły się znikąd.

wniosek: nie należy wrzucać niedopałków do ubikacji

a poza tym palenie jest szkodliwe. "lekko spaliło mu twarz" a następnie "spaliło mu goły tyłek, bo żona wcześniej wylała w złosci resztę benzyny do WC, aby mężowi już takie głupie pomysły nie przychodziły do głowy." Dobre. Benzyna łatwo paruje i dość by zapalił peta bez wrzucania. Przypomniało mi to najbardziej chyba brutalną scenę z dugiej części "Kevina samego w domu" kiedy jednego z bańdziorów poraził prądem równocześnie zaś drugiemu podpalił czapę. Ten drugi musiał zajrzeć do lustra w łazience żeby zobaczyć co płonie, a żeby ugasić wsadził łep do klozetu. Wypełnionego wcześniej naftą przez Kevina. Komedia to była, zatem bańdzior wyszedł z tego trochę osmolony...

A ja z kolei czytałem

A ja z kolei czytałem kiedyś o nastolatkach, które wąchały w Toy-Toyu gaz od zapalniczek. Gdy jedna z nich postanowiła zapalić, nagromadzony gaz wybuchł, na tyle niegroźnie, aby jedynie je przestraszyć.

Niziurski w "Sposobie na

Niziurski w "Sposobie na Alcybiadesa" opisuje podobną historyjkę. Jeden z uczniów opowiada, jak to sąsiad, czy ktoś w tym rodzaju, czyścił spodnie (a może marynarkę?) rozpuszczalnikiem. Tak energicznie tarł, że wytworzyła się iskra i doszło do wybuchu :)

wybuch

ta historia pochodzi z gazety kulisy z lat 70

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design