Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

łapówka walentynka


Egzaminator prawa jazdy bierze kopertę z walentynką za łapówkę.

[…] a tak z życia wzięte: pewien chłopak zdawał egzamin w dniu Walentego:D mial właśnie zaczynać zaliczenie miasta, egzaminator kazał mu wsiąśc do samochodu i się przygotować. A że chłopak po egzaminie spotykał się ze swoją dziewczyną, oczywiście nie zapomniał o kartce z życzeniami dla niej. Ponieważ było mu niewygodnie z kartką w kieszeni, wyciągnął ją i położył na blacie-przy szybie. Egzaminator wsiadł, spojrzał na kopertę, wział ją.... i włożył do kieszeni kurtki. A chłopakowi kazał wyjechać z placu, zawrócić, na koniec powiedział,że zdał....pomimo ,że nie miał wielkich możliwości sprawdzenia siebie....ciekawe tylko jaka była reakcja na walentynkową kartkę ;)
p.s. historia ta jest prawdziwa!!! [1]

mam kumpla ktory zdawal w walentynki i polozyl koperte dla laski z kartka na desce rozdzielczej egzaminator wzi[ął] ta karteke i powiedzial ze ma [zdane] wypisal mu papierek i po egzaminie hehe... [2]

To wynotowane z internetu, przytoczenia łapówkowej legendy.

Znalazłem też jeden przykład opowieści, w której egzaminowana była dziewczyna:

[…] Taka historia z życia: koleżanka miała egzamin w walentynki, i przyszła z kopertą którą położyła w schowku między kierowcą a pasażerem. Po egzaminie egzaminator mówi że zrobiła kilka błędów, ale że zdała, bierze koperte i wychodzi. To koleżanka za nim i mówi mi że to na walentynki dla chłopaka i właśnie po egzamie miała wysłać [3]

(Zauważmy, że w tej wersji pojawia się próba wyjaśnienia nieporozumienia ze strony egzaminowanej. Z punktu widzenia sztuki opowiadania legend miejskich „zabija” to historyjkę…)

Historia, sądząc po internetowych wpisach, jest dość popularna. Potwierdza to jeden z moich informatorów:

[…] Pracuję jako instruktor i powiem, że słyszałem tę historyjkę już trzykrotnie. Jest zatem dosyć popularna wśród kursantów. To trochę podaje w wątpliwość jej autentyczność. Zbyt wiele razy przydarzyła się „koledze mojego kolegi”. Ale za to podnosi zdających na duchu. [4]

W kopercie niekoniecznie musi być walentynka. Oto wariant fabuły, być może odnoszący się do rzeczywistych wydarzeń:

Kolega opowiadał mi podobną historię o swojej koleżance (powiedział konkretnie, o którą chodzi). Różniła się tym, że w kopercie były rachunki za prąd, a nie miała gdzie jej dać, więc położyła na desce rozdzielczej. Oczywiście zdała mimo drobnych błędów. Na koniec zabrała kopertę zaskoczonemu egzaminatorowi. Autentyczność historii podnosi fakt, że obok WORD-u w moim mieście jest zakład energetyczny, więc mogła przy okazji chcieć zapłacić za prąd. […] [5].

Opowieść o łapówce-walentynce, wraz z legendą o pomylonych przez skorumpowanego lekarza kopertach, należy do typowo polskiego folkloru łapówkowego, folkloru niemającego — o ile mi wiadomo — odpowiednika w repertuarze legendowym innych narodów.

podobne legendy

przypisy

[1] wypowiedź internautki „Sofik23” na forum we-dwoje.pl, 24 sierpnia 2008, http://forum.we-dwoje.pl/topics5/egzamin-na-prawo-jazdy-vt168.htm

[2] komentarz internauty „białas” w dziale wideo serwisu autokrata.pl, 17 maja 2007, http://www.autokrata.pl/ogien/307/koperta/10/

[3] wypowiedź internauty „hyhy” na forum (wątku?) prawo jazdy i zdawanie :P, http://www.frihost.com/forums/vt-47620.html, data dostępu: 10 listopada 2008

[4] Piotr D., 15 kwietnia 2011, http://atrapa.net/legendy/walentynka.htm#comment-12853

[5] 17 stycznia 2011, http://atrapa.net/legendy/walentynka.htm#comment-12853

coś takiego przydarzyło

coś takiego przydarzyło się mojemu koledze w zeszłym roku :D

dokładnie 2 dni temu

dokładnie 2 dni temu słyszałam podobną historię, tylko zamiast kartki na walentynki była kartka urodzinowa

ja słyszałam o zaproszeniu na wesele

ja słyszałam o zaproszeniu na wesele w kopercie :/

Walentynka - łapówka.

Że twojemu koledze, nie wątpię. Ale czy tylko? Pracuję jako instruktor i powiem, że słyszałem tą historyjkę już trzykrotnie. Jest zatem dosyć popularna wśród kursantów. To trochę podaje w wątpliwość jej autentyczność. Zbyt wiele razy przydarzyła się "koledze mojego kolegi". Ale za to podnosi zdających na duchu. Pozdrowienia. Piotr D.

Znam w wersji, że chłopak

Znam w wersji, że chłopak wsiadł, położył kopertę, zrobił parę błędów ale o dziwo zdał egzamin, po czym - zanim wysiadł - nieświadom niczego zabrał kopertę z powrotem.

Inna z egzaminu

Słyszałem inną historię z egzaminu:
Pewien chłopak (metal - to istotna informacja) nie za dobrze radził sobie na egzaminie. W końcu po jakimś sporym błędzie egzaminator oświadczył: "Nie zdał pan". Zdesperowany (oczywiście "znajomy znajomego") włożył glana pod pedał hamulca i wcisnął gaz do dechy, kierując się na autobus, mówiąc spokojnym głosem: "To mi teraz wszystko jedno". Egzaminator zmienił zdanie i zaliczył jazdę...

Kolega opowiadał mi

Kolega opowiadał mi podobną historię o swojej koleżance (powiedział konkretnie, o którą chodzi). Różniła się tym, że kopercie były rachunki za prąd, a nie miała gdzie jej dać, więc położyła na desce rozdzielczej. Oczywiście zdała mimo drobnych błędów. Na koniec zabrała kopertę zaskoczonemu egzaminatorowi. Autentyczność historii podnosi fakt, że obok WORDu w moim mieście jest zakład energetyczny, więc mogła przy okazji chcieć zapłacić za prąd. Więc może to przykład legendy, która może jednak się zdarzyć naprawdę:)

Spytaj

To może spytaj tego kolegi o tą koleżankę, później dotrzyj do niej i wysłuchaj relacji z pierwszej ręki ;-p

A potem nam tu donieś czy legenda ta rzeczywiście się zdarzyła:-)

Drobne błędy są

Drobne błędy są dopuszczalne na egzaminie ;) Poza tym przebieg egzaminu jest rejestrowany przez kamery, wiec ty bardziej waypie w autentycznosc tej historii.

Łapówka-walentynka

Słusznie. Egzamin jest rejestrowany, ale od roku 2006. A ta historyjka jest starsza. Więc może jednak?

u Reja

Niedawno zorientowałem się, że ten "folklor łapówkarski" może być znacznie starszy niż by się mogło zdawać. W jednym z wierszy Figlików Reja - skądinąd całkiem dziś zapomnianego - opisywana jest historia jak to szlachcic mając sprawę w sądzie wziął ze sobą duży kamień, który uwypuklał mu suknię i sędzia uznał, że to mieszek z "nagrodą" na pomyślny wyrok. Gdy sędzia wydał korzystne dlań orzeczenie i po rozprawie podszedł do szlachcica co też on tam ma, ten pokazał że to kamień który wziął na wypadek, gdyby wyrok był nie korzystny - wówczas grzmotnął by nim sędziego aby mu się klepki w głowie właściwie poprzewracały.
W pewnym sensie można to uznać za renesansową wersję anegdoty o pomyłce z łapówką.

Mała wariacja

W okresie kiedy sam zdawałem egzamin (2006 rok) słyszałem wersję w której egzaminowany otwarcie daje do zrozumienia, że ma korupcyjne zamiary, a koperta okazuje się pusta. Wariant z walentynką jest zdecydowanie ciekawszy :)

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design