łapówka walentynka


Egzaminator prawa jazdy bierze kopertę z walentynką za łapówkę.

Opowieść z second-hand’u. Pewien osobnik (nazwijmy go Maciek) udał się na egzamin prawa jazdy w Walentynki. Zakupił kartkę z życzeniami dla swojej lubej przed "zdawką". Zapakował ją w kopertę i schował do kurtki. Gdy już zasiadł do samochodu egzaminacyjnego, wyjął podarek, gdyż mógłby się pomiąć i położył go w schowku na desce rozdzielczej. Po około 5 minutach jazdy lekko zdenerwowany Maciek spostrzegł, że nie włączył świateł, ale z miną pokerzysty twardo kontynuował. Panowie szczęśliwie dotarli do celu, Maciek zaparkował samochód, a pan egzaminator, jak gdyby nigdy nic, wziął kopertę i po:
- Gratuluje, zdał pan.
wyszedł z samochodu.. [1]
[...] a tak z życia wzięte: pewien chłopak zdawał egzamin w dniu Walentego:D mial właśnie zaczynać zaliczenie miasta, egzaminator kazał mu wsiąśc do samochodu i się przygotować. A że chłopak po egzaminie spotykał się ze swoją dziewczyną, oczywiście nie zapomniał o kartce z życzeniami dla niej. Ponieważ było mu niewygodnie z kartką w kieszeni, wyciągnął ją i położył na blacie-przy szybie. Egzaminator wsiadł, spojrzał na kopertę, wział ją.... i włożył do kieszeni kurtki. A chłopakowi kazał wyjechać z placu, zawrócić, na koniec powiedział,że zdał....pomimo ,że nie miał wielkich możliwości sprawdzenia siebie....ciekawe tylko jaka była reakcja na walentynkową kartkę ;)
p.s. historia ta jest prawdziwa!!! [2]
mam kumpla ktory zdawal w walentynki i polozyl koperte dla laski z kartka na desce rozdzielczej egzaminator wziol ta karteke i powiedzial ze ma znade wypisal mu papierek i po egzaminie hehe... [3]

Znalazłem jeden przykład opowieści, w której egzaminowana była dziewczyna:

[...] Taka historia z życia: koleżanka miała egzamin w walentynki, i przyszła z kopertą którą położyła w schowku między kierowcą a pasażerem. Po egzaminie egzaminator mówi że zrobiła kilka błędów, ale że zdała, bierze koperte i wychodzi. To koleżanka za nim i mówi mi że to na walentynki dla chłopaka i właśnie po egzamie miała wysłać [4]

(Zauważmy, że w tej wersji pojawia się też próba wyjaśnienia nieporozumienia ze strony egzaminowanej. Z punktu widzenia sztuki opowiadania legend miejskich „zabija” to historyjkę...)

Historia o walentynkowej łapówce należy do tych legend miejskich, które mogłyby się wydarzyć (w końcu nie chodzi o lądowanie UFO na Saskiej Kępie czy pojawienie się królisa w sezonie ogórkowym). Nawet jeśli wydarzenie takie gdzieś tam kiedyś tam miało miejsce, pewnie tak naprawdę nie wydarzyło się „kumplowi/koleżance” opowiadającego...

przypisy

[1] wpis coś z polskich realiów.... z bloga magdulec.blog.pl, 9 stycznia 2006, http://magdulec.blog.pl/archiwum/?rok=2006&miesiac=1

[2] wypowiedź internautki „Sofik23” na forum we-dwoje.pl, 24 sierpnia 2008, http://forum.we-dwoje.pl/topics5/egzamin-na-prawo-jazdy-vt168.htm

[3] komentarz internauty „białas” w dziale wideo serwisu autokrata.pl, 17 maja 2007, http://www.autokrata.pl/ogien/307/koperta/10/

[4] wypowiedź internauty „hyhy” na forum (wątku?) prawo jazdy i zdawanie :P, http://www.frihost.com/forums/vt-47620.html [data dostępu: 10 listopada 2008]

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Inna z egzaminu

Słyszałem inną historię z egzaminu:
Pewien chłopak (metal - to istotna informacja) nie za dobrze radził sobie na egzaminie. W końcu po jakimś sporym błędzie egzaminator oświadczył: "Nie zdał pan". Zdesperowany (oczywiście "znajomy znajomego") włożył glana pod pedał hamulca i wcisnął gaz do dechy, kierując się na autobus, mówiąc spokojnym głosem: "To mi teraz wszystko jedno". Egzaminator zmienił zdanie i zaliczył jazdę...

Znam w wersji, że chłopak

Znam w wersji, że chłopak wsiadł, położył kopertę, zrobił parę błędów ale o dziwo zdał egzamin, po czym - zanim wysiadł - nieświadom niczego zabrał kopertę z powrotem.

coś takiego przydarzyło

coś takiego przydarzyło się mojemu koledze w zeszłym roku :D

design by Stainless Design