Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

ptak kontra pies


Ptak drapieżny bądź mrożony atakuje psa.

Ktoś kupił sobie yorka, pies pałętał się po kuchni, babka otwiera lodówkę — kurczak zamrożony spadł na yorka i go zabił. Kupili następnego — jastrząb go porwał. [1]

Opowieść jest o tyle nietypowa, że łamie podstawowe prawidło folkloru — zasadę trzykrotnego powtórzenia. Widać ludziska nie byli w stanie wymyślić trzeciego sposobu, w jaki ptak może pozbawić życia małą psinę.

Najstarsze przytoczenie legendy, jakie udało mi się odnaleźć, pochodzi z 2007 roku [2] Jak się okazuje, ptaki drapieżne i mrożone czyhają też na czeskie yorki — Petr Janeček, czeski badacz legend miejskich przytacza wersję, w której kobieta skarży się, że straciła 15 tysięcy koron na pierwszego pieska (ofiara zamrożonej kaczki) i 10 tysięcy na drugiego… [3] (swoją drogą w jednym z polskich przytoczeń też pada konkretna kwota — 3 tysiące złotych [4]).

Bywa, że zamiast zamrożonego ptaka na yorka spada główka kapusty [5] bądź arbuz [6]. Te warianty nie mają jednak elegancji dubeltowego ptasiego uderzenia.

Innym razem wspominana jest tylko połówka legendy dotycząca zamrożonej kury [7]

„jastrząb” kontra pies

…dużo popularniejsza jest jednak druga część opowiadająca o konfrontacji „jastrzębia” z małym psem. Jastrzębia dałem w cudzysłowie, jako że często nazywany jest tak jakikolwiek ptak drapieżny:

koleżanka opowiadała mi [h]istorie jaka przytrafiła sie znajomym jej taty. kupili yoreczka mieli go zaledwie 2 dni, zapł[a]cili cos 1700zł. wyszli z nim na spacerek o lasu.. piesek hasa biega po łączce a tu nagle...podlatuje jastrząb i łap! małego i odleciał. i tyle mieli z yorka. […] w tym momencie bardziej było im zal pieniędzy bo psa mieli zaledwie dwa dni.no cóź wypadki chodzą po ludziach... [8]

Jest to jednak przede wszystkim ulubiona opowieść tabloidów. Na łamy „Faktu” trafiła dwukrotnie: w maju 2008 roku [9] (Ptaszysko porwało mojego Albercika) i w tym samym miesiącu dwa lata później (Sowa porwała mojego pieska!) [10]. Obu artykułom towarzyszą surrealistyczne przedstawienia smutnych wypadków. „Super Express” nie pozostał dłużnym — w lipcu 2008 roku pojawia się na łamach tego dziennika artykuł pod tytułem Mewa odleciała z moim pieskiem [11]:

To były sekundy i panu Edmundowi Skowrońskiemu (59 l.) po ukochanym piesku zostały tylko wspomnienia i… strzępy obroży. To wstrząsające, ale jego ukochanego pupilka porwała krwiożercza mewa. Zabrała suczkę Franię (3 l.), wzbiła się w powietrze i tyle ją widziano.

rzeczywistość?

Czy któryś z polskich ptaków drapieżnych mógłby porwać małego psa? (Notabene „politycznie poprawniej” mówić o ptakach szponiastych, jako że określenie „drapieżny” utrwala negatywny wizerunek tych ptaków — podobnie zresztą jak i opowieści, o których tu mówimy). Doniesienia z tabloidów niczego nie rozstrzygają, mogą to być — jak to się mówi w tabloidowym żargonie — artykuły ZDW („z d... wzięte”).

Według Tadeusza Mizery, eksperta od ptaków szponiastych z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, ptaki niektórych gatunków są w stanie porwać małego lisa czy nawet małą sarnę, tym bardziej — niewielkich rozmiarów psa. W grę wchodzi orzeł przedni oraz orzeł bielik (niezaliczany przez ornitologów do orłów, więc nazywany też po prostu „bielikiem”) — dorosłe osobniki tych gatunków są w stanie unieść zdobycz o wadze ponad dwóch kilogramów. (W Azji Środkowej orły przednie są nawet używane do polowania na… wilki [12]). Orły przednie w Polsce zamieszkują głównie obszary górzyste, bieliki zaś — północ Polski. Niestety, nie są to liczne ptaki.

Mniejsze ptaki, takie jak jastrzębie, nie byłyby w stanie wzbić się w powietrze z yorkiem w szponach, choć mogłyby zaatakować małe zwierzę na ziemi, pożywić się na miejscu bądź zabrać kawał mięsa „na wynos”.

W każdym razie opowieści o ptakach porywających psy znalazły oddźwięk w fachowej literaturze ornitologicznej. Już w 1889 (!) roku czasopismo „Ornithologist and oölogist” donosiło:

TERRIER PORWANY PRZEZ ORŁA. Od jakiegoś czasu farmerzy z Quantock Hills w West Somerset w Anglii nie byli w stanie wyjaśnić licznych zniknięć jagniąt. Dwa czy trzy tygodnie temu zaobserwowano olbrzymiej wielkości i siły orła lecącego w pobliżu dolin koło West Hill i to właśnie temu niezwykłemu gościowi przypisano grabież jagniąt. Coś jest najwyraźniej na rzeczy — kilka dni temu dwie panie jechały konno w pobliżu Staple Plain, towarzyszył im mały foksterier szorstkowłosy, pies zbłądził gdzieś, gdy nagle pojawił się orzeł, zanurkował i chwycił psa w swoje szpony. Przypuszcza się, że był to orzeł przedni. […] [13]

ptak kontra… człowiek?

Skoro ptak może porwać psa, to może i człowieka, a przynajmniej niemowlę czy małe dziecko?

Jest czerwiec 1932 roku, środkowa Norwegia, wyspa Leka. Rodzina Hansenów wraz z trzyletnią córką Svanhild przybywa w gości z okazji chrzcin. Po obiedzie rodzice odpoczywają w domu, podczas gdy mała Svanhild bawi się na dworze. Nagle ktoś spostrzega, że dziewczynka zniknęła. Nie ma jej nigdzie w pobliżu. Rozpoczynają się dramatyczne poszukiwania, w których biorą udział okoliczni mieszkańcy. Mijają godziny, udaje się odnaleźć but zaginionej dziewczynki. Niektórych niepokoi dziwne zachowanie… orłów, inni tłumaczą to ogólnym zamieszaniem towarzyszącym poszukiwaniom. Trzech mężczyzn postanawia jednak wdrapać się na górę Hagafjellet, na której szczycie znajduje się gniazdo bielików. Po trudnej wspinaczce mężczyźni docierają na szczyt, gdzie na skalnej półce odnajdują śpiącą — zapewne ze zmęczenia — dziewczynkę. Svanhild jest cała i zdrowa!

…przynajmniej przy takiej wersji wydarzeń upierali się mieszkańcy Leki. Byli pewni, że to orły porwały dziewczynkę — choć samego momentu porwania nikt nie widział. Svanhild została odnaleziona prawie dwa kilometry od farmy, na wysokości 180 metrów w miejscu trudno dostępnym nawet dla dorosłego człowieka.

Tyle że dla norweskich ornitologów to wszystko bajka — dziewczynka ważyła około 10 kilogramów, zdecydowanie za dużo, nawet dla bielika-Pudziana [14] [15].

Norweski i brytyjski folklor w ogóle jest pełen opowieści o orłach-kidnaperach [16]. Nie znam żadnej takiej historii z Polski, jedyny ślad, jaki udało mi się odnaleźć, to wypowiedź pewnego internauty, który stwierdza, że „[p]odobne historie [o dzieciach porwanych przez orły] opowiadają starzy ludzie w Górach Świętokrzyskich” [17].

podobne legendy

przypisy

[1] 7 listopada 2010, legendy/zwierzatko-ozylo.htm#comment-12463

[2] wypowiedź internauty „Zolwik” na Forum NKGK otwierająca wątek York, 7 sierpnia 2007, http://www.nkgk.pl/forum/printview.php?t=268, data dostępu: 16 sierpnia 2011

[3] Petr Janeček, Černá sanitka a jiné děsivé příběhy. Současné pověsti a fámy v České republice, Nakladatelství Plot, Praha 2006, s. 142–144

[4] wypowiedź internauty „Bodzio RDT!” na forum grono.net w wątku Ale miałem pecha!!!, 19 listopada 2007, http://grono.net/forum/topic/6699635/sl/ale-mialem-pecha/, data dostępu: 16 sierpnia 2011

[5] wypowiedź internautki „_eFKa_” na forum nasz-bocian.pl w wątku KILKA WARIACJI O STYMULACJI CZ.35 Niekończące się szczęście, 15 września 2009, http://webcache.googleusercontent.com/search?q=cache:6HxYNuQwVQoJ:www.nasz-bocian.pl/phpbbforum/viewtopic.php%3Ff%3D49%26t%3D67702%26start%3D435, data dostępu: 16 sierpnia 2011

[6] wypowiedź internauty „javelin” na forum tactical.pl w wątku Polowanie, 19 listopada 2010, http://www.tactical.pl/forum/index.php?topic=65032.msg318728;topicseen, data dostępu: 16 sierpnia 2011

[7] wypowiedź internautki „paulinken” na forum dogomania.pl w wątku "Przytulisko" w Glinnie pod Nowym Tomyślem - wątek wolontariatu, 18 marca 2011, http://www.dogomania.pl/threads/194594-quot-Przytulisko-quot-w-Glinnie-pod-Nowym-Tomy%C5%9Blem-w%C4%85tek-wolontariatu/page71, data dostępu: 16 sierpnia 2011

[8] wypowiedź internautki „Sayka” na forum-kynologia.com.pl w wątku NIE POLECAM - OSTRZEŻENIE sznaucer, shih-tzu, york, 7 kwietnia 2007, http://www.forum-kynologia.com.pl/archive/index.php/t-1193.html, data dostępu: 17 sierpnia 2011

[9] Tomasz Nowociński, Ptaszysko porwało mojego Albercika, fakt.pl, 23 maja 2008, http://www.fakt.pl/Ptaszysko-porwalo-mojego-Albercika,artykuly,31967,1.html, data dostępu: 17 sierpnia 2011

[10] Dariusz Gacek, Sowa porwała mojego pieska!, fakt.pl, 4 maja 2010, http://www.fakt.pl/Sowa-porwala-mojego-pieska-,artykuly,70888,1.html, data dostępu: 17 sierpnia 2011

[11] PP, Mewa odleciała z moim pieskiem, SE.pl, 8 lipca 2011, http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/mewa-odleciaa-z-moim-pieskiem_59810.html, data dostępu: 17 sierpnia 2011

[12] Tracy O’Connell, Wolves Meet their Match in Airborne Predators, „International Wolf”, Winter 2010, s. 16–20, http://www.wolf.org/wolves/news/iwmag/2010/winter/airbornepreators.pdf, data dostępu: 8 października 2011

[13] A terrier carried off by an eagle, „Ornithologist and oö̈logist” vol. 14, no. 5., s. 78, tłum. Filip Graliński, http://www.biodiversitylibrary.org/item/35503#page/92/mode/1up

[14] Haakon Barstad, Da Svanhild Hartvigsen ble tatt av havørn, „Nationen”, 15 listopada 2010, http://www.nationen.no/2010/11/15/rovdyr/svanhild_hartvigsen/havorn/6274004/, data dostępu: 8 października 2011

[15] Bob Rickard, EAGLE & BABY 1 - The Svanhild Hartvigsen Story, Charles Fort Institute Blogs, 26 stycznia 2011, http://blogs.forteana.org/node/154, data dostępu: 8 października 2011

[16] Mimir’s Well, Avian abductions — fact or fiction?, Centre for Nordic Studies, 17 czerwca 2010, http://www.nordic.uhi.ac.uk/?q=node/67, data dostępu: 8 października 2011

[17] Komentarz internauty „~swavek” do artykułu Bielik porwał 3-letnie dziecko? Naukowcy mają problem, 20 kwietnia 2009, http://polonia.wp.pl/oid,5617313,sort,1,title,Bielik-porwal-3-letnie-dziecko-Naukowcy-maja-problem,wid,11050244,opinie.html?ticaid=1d29c, data dostępu: 8 października 2011

Ja słyszałem pijacką

Ja słyszałem pijacką opowieść o świni porwanej przez jastrzębia :D

Jastrząb vs.york

Te opowieści wydają się całkiem niewiarygodne, ale...
Pewnego dnia zobaczyłem szczeniaczka yorka. Taką milutką psinkę,która zmieściła by się w dwóch dłoniach. A potem przypomniałem sobie widok orlika /Orlik krzykliwy, Aquilla pomarina/ niosącego w szponach chomika polnego. Leciało mu się ciężko, ale jednak. Myślę więc, że takie porwanie jest możliwe. Z tym, że ktoś musiałby wyprowadzić szczeniaczka poza miasto, na otwarte tereny gdzie te drapieżne ptaszyska polują.

Mewa kontra york

To z mewą pamiętam jak sąsiadka mi to opowiadała.Z tym tylko że jak widzę popełniła błąd bo mówiła że pisali o tym w fakcie a jak teraz czytam to widzę że było to w "Super-Ekspressie.

DZISIAJ U MNIE W OGRODZIE

DZISIAJ U MNIE W OGRODZIE JASTRZAB PORWAŁ GOŁEBIA JESTEM PRZERAZONA BO NA CODZIEN BIEGAJA W OGRODZIE MOJE 2 YORKI

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design