Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

proszek na stare baby


Ci okropni starzy ludzie, tylko zajmują miejsca w tramwaju.

okres aktywności: 
199?-

Działo się to w Polsce lub na Węgrzech, występujący w opowieści młodzi mężczyźni byli w każdym razie obcokrajowcami (nie pamiętam tylko czy Polakami z wizytą na Węgrzech, czy Węgrami w Polsce).

Do przepełnionego tramwaju wsiadły dwie starsze kobiety, które wymownie stanęły nad dwoma siedzącymi młodymi mężczyznami, zaczęły postękiwać, coś gadały. Mężczyźni byli obcokrajowcami i nie rozumieli, co kobiety mówią, ale domyślili się, że chodzi o to, by ustąpili im miejsca. Nie mieli na to najmniejszej ochoty i jak długo mogli, udawali, że nie wiedzą, o co chodzi, jednak panie były dość natarczywe, można powiedzieć, że tworzyły wokół nich sztuczny tłok. Mężczyźni nie wytrzymali tej presji, wściekli wstali ze swych miejsc i jeden z nich w swoim języku rzekł: „Szkoda, że nie wynaleziono takiego proszku, którym można by posypać wszystkie stare baby, żeby raz na zawsze zniknęły”. Naraz jedna z owych pań niespodziewanie odezwała się w języku turystów, mówiąc: „Nie martwcie się chłopcy, jak wy będziecie w naszym wieku, na pewno już wynajdą…” [1]

Historyjka to bardzo rozpowszechniona, zwykle jednak opowiadana bez motywu polsko-węgierskiego zaskoczenia (ale na Węgry zaraz wrócimy!). Akcja dzieje się w metrze [2] (w domyśle: warszawskim) bądź w bliżej nieokreślonym polskim tramwaju [3] czy autobusie [4]. Zwykle to młodzi ludzie wchodzą i widzą zajęte miejsca, czasami młodzi ludzie to skini [3], no albo chociaż są odziani w „skóry nabite ćwiekami” [5]. Bywa, że zwycięstwo starszego pokolenia w słownym pojedynku przypieczętowuje gromki śmiech współpasażerów [5].

Opowieść jest szczególnie popularna wśród kaznodziejów [3] [5], na chrześcijańskich blogach i forach dyskusyjnych [4]. Wygląda na to, że ta popularność ma konkretne źródło: konferencja „Seks — poezja czy rzemiosło” znanego kaznodziei księdza Piotra Pawlukiewicza (październik 2002 roku [6]). Oto fragment tej konferencji:

W Budapeszcie, opowiadała mi pewna siostra zakonna, weszło takich paru w skórach do trolejbusu i siedziały starsze panie, Węgierki. Jeden z nich mówi: „Ty, szkoda, że nie ma takiego proszku, że jakby tak sypnąć, to te staruchy by umarły i byłoby gdzie siedzieć”. Taka starsza pani się odwraca i mówi: „Synku, nie martw się, jak ty będziesz stary, to taki proszek już na pewno wymyślą”. [7]

No proszę, wracamy na Węgry! Gdy pierwszy raz usłyszałem ten fragment, pomyślałem sobie, że to węgierska legenda miejska, która dzięki wspomnianej siostrze zakonnej przedostała się do Polski. Niestety! Węgierski ekspert od legend miejskich Iván Marinov nigdy nie spotkał się z taką opowieścią [8], więc ta hipoteza upada.

A może po prostu to zdarzenie miało miejsce w Budapeszcie? Być może nawet owa siostra zakonna widziała je na własne oczy? (Niestety ks. Pawlukiewicz nie pamięta już, kim była ta siostra [9]). Intrygujące, że mowa o trolejbusie, środku komunikacji spotykanym w niewielu miastach, a w Budapeszcie rzeczywiście kursują trolejbusy (ciekawostka: numeracja trolejbusów zaczyna się od 70, bo pierwszy trolejbus wyjechał z okazji… 70 urodzin Józefa Stalina [10]).

Przypuszczam jednak, że historia jest dużo starsza, a dzięki ks. Pawlukiewiczowi tylko zyskała na popularności. Osoba, od której pochodzi wersja przytoczona na początku, twierdzi, że usłyszała opowieść pod koniec lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Jeśli nie ma tu pomyłki, jest to parę lat wcześniej niż konferencja ks. Pawlukiewicza. Być może wspomniana siostra nigdy nie była w Budapeszcie, tylko po prostu opowiedziała zasłyszaną gdzieś legendę miejską. Jeśli przyjąć taką hipotezę, widać, jak z biegiem lat opowieść ulega uproszczeniu: w wersji ks. Pawlukiewicza nie ma już polsko-węgierskiego językowego zaskoczenia, akcja późniejszych wariantów dzieje się po prostu w Polsce.

Udało mi się wyszperać w internecie tylko jedno przytoczenie opowieści w „reliktowej” odmianie: akcja dzieje się w jakimś mieście za granicą, bohaterami są dwaj młodzi Polacy, starsza protagonistka odpowiada — ku zaskoczeniu młodzieńców — po polsku [11]. W innym tekście miejscem akcji jest holenderski autobus, ale nie wiadomo, czy starsze panie odpowiadają po polsku [12].

mniej cenzuralna historia

Można czasami usłyszeć historię o podobnej strukturze, tyle że puenta jest skierowana nie w przyszłość, ale w przeszłość, no i gorzej się nadaje do okraszenia kościelnego kazania: Młody człowiek siedzi w tramwaju, jest zatopiony w lekturze, słucha muzyki czy po prostu przysypia, nie zauważa starszego mężczyzny, który chce zająć jego miejsce. Staruszek sygnalizuje swoją obecność stukając laską. „Może by pan założył na tę laskę jakąś gumę, strasznie głośno stuka” — stwierdza młody człowiek. „Gdyby twój ojciec założył gumę w odpowiednim momencie, ja miałbym teraz wolne miejsce” — odpowiada starszy mężczyzna [13]. Zwykle ta historyjka jest opowiadana jako kawał, rzadziej — jako „autentyk” (gdyby ktoś był ciekaw — tak, jest też znana na Węgrzech).

wojna pokoleń

Ciekawe, że w legendzie miejskiej to środki komunikacji miejskiej są polem konfrontacji najmłodszego i najstarszego pokolenia (średnie pewnie jeździ samochodem). Zwykle to młodzi (czy raczej Murzyni) wychodzą górą z tego starcia, zob. „u nas się takie stare baby zjada” czy „Murzyn mi zjadł”, tutaj emeryci biorą rewanż.

podobne legendy

przypisy

[1] wypowiedź internautki „nikisia” na forum atrapy.net, 24 marca 2011, Magiczny proszek

[2] wypowiedź internauty „~jeszcze młody” na forum INTERIA360 w komentarzu do artykułu "Babę zesłał Bóg - raz mu wyszedł taki cud", ale czy na pewno cud?, 9 sierpnia 2009, http://interia360.pl/artykul/quot-babe-zeslal-bog-raz-mu-wyszedl-taki-cud-quot-ale-czy-na-pewno-cud/komentarze,24172,1,25182012,3,, data dostępu: 17 czerwca 2011

[3] Ks. Marcin Kołodziej, Homilia, XXI Niedziela Zwykła, rok C, http://www.liturgiaecclesiae.pl.tl/Homilia,-XXI-Niedziela-Zwyk%26%23322%3Ba,-rok-C.htm, data dostępu: 17 czerwca 2011

[4] wypowiedź internauty „cube” na forum portalu Apostoł w wątku Szacunek, 15 września 2008, http://www.apostol.pl/forum/viewtopic.php?f=20&t=485, data dostępu: 17 czerwca 2011

[5] Parafia Rzymsko-Katolicka św. Stanisława Biskupa w Przylesiu, 7. Niedziela Zwykła, C, http://www.przylesie.parafia.info.pl/?p=main&what=36, data dostępu: 17 czerwca 2011

[6] Parafia Rzymsko-Katolicka p.w. Św. Józefa Opiekuna Rodzin w Łęcznej, Kazania księdza Piotra Pawlukiewicza, http://swjozef.com/?i=/mp3/kazania_ksiedza_piotra_pawlukiewicza/258, data dostępu: 17 czerwca 2011

[7] spisane z nagrania Śmieszne anegdoty x. Pawlukiewicza (cz.1) zamieszczonego 26 stycznia 2010, http://www.youtube.com/watch?v=o6gbVpZN1NA, data dostępu: 17 czerwca 2011

[8] mejl z 15 czerwca 2011

[9] mejl z 15 czerwca 2011

[10] Iván Marinov, Sztálin, a 70-es troli és a Magyar Rendőr, 3 grudnia 2009, http://www.urbanlegends.hu/2009/12/sztalin-szuletesnapja-70-es-troli-magyar-rendor/ data dostępu: 17 czerwca 2011

[11] wypowiedź internautki „Miriam” ma Forum Ewangelizacyjnym Sancti w wątku Stary znaczy gorszy....?, 18 września 2005, http://www.e-sancti.net/forum/viewtopic.php?t=964, data dostępu: 17 czerwca 2011

[12] komentarz internauty „deywitt” do artykułu Frustracja młodego pokolenia, wykop.pl, http://www.wykop.pl/link/211473/frustracja-mlodego-pokolenia/#comment-1285436 data dostępu: 18 czerwca 2011

[13] blog windyko, Metro - poradnik warszawskiego cwaniaka, 24 lipca 2010, http://windyko.blox.pl/2010/07/Metro-poradnik-warszawskiego-cwaniaka.html, data dostępu: 18 czerwca 2011

podobna sytuacja zdarzyła

podobna sytuacja zdarzyła się mojej koleżance, która mieszka w Niemczech. historia jest z pierwszej ręki, więc raczje autentyk. Otóż kumpelka jechała sobie z siostrą autobusem w jednym z miasteczek w zagłebiu ruhry. głośno po polsku komentowały dość wysoką średnią wieku w autobusie. po chwili jakas starsza pani zagadnęła je po polsku "dziewczynki, widzę, że Wy z Polski jesteście". tak jak mówię - historia z ust własnych koleżanki, w dodatku na tym terenie Polaków akurat sporo :)
to tak w luźnym nawiązaniu :)

"Węgierski ekspert od

"Węgierski ekspert od legend miejskich Iván Marinov nigdy nie spotkał się z taką opowieścią [8], więc ta hipoteza upada."
"Zwykle ta historyjka jest opowiadana jako kawał, rzadziej — jako autentyk (gdyby ktoś był ciekaw — tak, jest też znana na Węgrzech)."
Więc cóż, znana jest na Węgrzech dopiero od niedawna?

portret użytkownika Filip Graliński

Był błąd w formatowaniu,

Był błąd w formatowaniu, przez co rzeczywiście można było odnieść mylne wrażenie. Chodziło o opowieść o lasce i gumie.

magness

mam lepsza historie ktora opowiadal Kevin w programie " europa da sie lubic" jechal on londynskim metrem a na przeciw niego siedziala polska parka ktora planowala szczegoly dosc pikantnego wieczoru na glos. kev "udawal greka" czyli anglika:) ktory nie zna polskiego jednak gdy wysiadal poklepal chlopaka po ramieniu i po polsku rzekl: powodzenia koles

He, dobra ta opowieść

He, dobra ta opowieść Kevina z TV, śmieszniejsza, niż powyższa legenda....
Podejrzewam, że takie sytuacje zdarzają się na Wyspach często, gdzie "wieśniaki Polaki" nie umieją się zachować i myślą, że nikt po polsku ich nie rozumie....a tymczasem Polaków, jak psów....
:)

a ja to slyszalalam w

a ja to slyszalalam w anegdotach ks. Pawlukiewicza ( www.youtube.com/watch?v=o6gbVpZN1NA ) tylko nie pamietam w ktorej czesci :P

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design