Mąż udaje się w delegacje do kochanki.
[…] mąż „jedzie w delegację”, ale tak naprawdę udaje się na kilka dni do
sąsiadki w bloku lub w każdym razie na tym samym osiedlu. I podczas
wyrzucania sąsiadce śmieci myli się i w kapciach i z wiaderkiem wraca do
własnego mieszkania. [1]
Ta humorystyczna legenda miejska to odwrócenie oklepanego motywu
znanego z licznych kawałów — sytuacji, gdy mąż niespodziewanie
powróciwszy z delegacji, zastaje żonę z kochankiem. Tutaj też mąż
wraca z „delegacji”, ale to on jest „tym złym”.
W wielu internetowych przytoczeniach historyjki
nieodłącznymi rekwizytami męża są kapcie i wiaderko [2] [3]. Wiaderko sugeruje, że legenda ma już swoje
lata (kto dzisiaj wyrzuca śmieci w wiaderku!). Zresztą jeden z
przytaczających opowieść internautów twierdził, że słyszał ją już w
latach osiemdziesiątych [4].
Opowieść została wykorzystana przez Katarzynę Grocholę w
powieści Przegryźć dżdżownicę:
U Anki w bloku mieszkał facet, który miał kochankę na dole. Żonę
oszukiwał lat parę, wyjeżdżając na delegacje piętro niżej. Aż pewnej
nocy, jak był na tej delegacji, kochanka go wysłała z kubłem
śmieci.
Zsyp na szóstym był zatkany, poszedł na siódme, wywalił kubeł w
pidżamce, stanął pod drzwiami i zadzwonił do własnego mieszkania.
Otworzyła żona, spokojnie przeszedł do kuchni, otworzył szafkę pod
zlewem i zobaczył pełny kubeł. Potem zemdlał. Potem się
rozwiódł. [5]
W tej wersji główny bohater nawet nie wyszedł z bloku…
podobne legendy
przypisy
[1] anonimowy internauta, 29
stycznia 2012, legendy/w-kapciach-nad-morze.htm#comment-13658
[2]
wypowiedź internautki „swojanka”
w komentarzu do wpisu Mrowisko na blogu moskwicz,
5 maja 2011,
http://moskwicz.blog.pl/komentarze/index.php?nid=15364990,
data dostępu: 31 stycznia 2012
[3]
wypowiedź internauty „kohinor”
w wątku pomylka z SMSem
na forum Gazeta.pl,
28 kwietnia 2002,
http://forum.gazeta.pl/forum/w,16,1735691,1736692,Re_pomylka_z_SMSem.html,
data dostępu: 31 stycznia 2012
[4]
wypowiedź internauty „pkpintercity”,
YAFUD.pl,
27 kwietnia 2011,
http://www.yafud.pl/6657/#k31962,
data dostępu: 31 stycznia 2012
[5]
Katarzyna Grochola, Przegryźć dżdżownicę,
DO, 1997
opowieść grocholi
opowieść grocholi kompletnie bez sensu -
na 6 piętrze zsyp był zapchany, więc facet poszedł ze śmieciami piętro wyżej
a tam wyżej nie był zapchany? poza tym kto niosąc śmieci wybierze wspinanie się piętro w górę zamiast zejścia piętro niżej?
lol
piętro wyżej
Jakie to szczęście że nie czytam Grocholi
"kto niosąc śmieci wybierze wspinanie się piętro w górę zamiast zejścia piętro niżej?" ha, może zrobi tak ktoś rozgarnięty inaczej. Opisałem w "Atrapie" kiedyś coś podobnego z pomyleniem pięter (rzekomo autentyczna opowieść plus dowcip wykorzystany w serialu "Zmiennicy") ale tamten ktoś "był pijany i pomylił piętra jadąc windą". Zatem podobieństwo małe.
Tak, rzeczywiście, trochę
Tak, rzeczywiście, trochę bez sensu, nawet tego nie zauważyłem :)
Sens jednak jest. U
Sens jednak jest. U koleżanki w bloku ciągle spóźniają się z wywożeniem śmieci, ludzie wyrzucają worki do zsypu, który stopniowo się zapycha. Oczywiście nikt nie raczy zjechać na dół i postawić worka koło śmietnika tylko na chama pchają do zsypu- ostatnio sterta była do wysokości 7 piętra... Koleżanka dała sobie spokój ale jej sąsiadka wjechała windą na górę i swoje i tak wepchnęła. A żeby nie było, że tworzę kolejną miejską legendę- wspomniany blok jest w Szczecinie przy ul. Czesława 5. Można sprawdzić, jak ktoś stąd ;)
było ;-)
To było oryginalnie zdaje mi się w zbiorze reportaży sądowo-kryminalnych... Urbana (tak, tego Urbana). Tak że lata 80. albo i późne 70..
Na ile to prawdziwe trudno ustalić, autor twierdził, że to na podstawie notatek z sądu.
Dodaj nową odpowiedź