Szczenię zakupione od „ruskich” wyrasta na niedźwiedzia.
S.D., czytelnik atrapy.net, był łaskaw podzielić się następującym komentarzami (bardzo dziękuję!):
Zgłębiając nieprzebrany temat legend miejskich przypominała mi się jedna
bardzo popularna, której nie widzę na stronie: motyw kupna/znalezienia
zwierzęcia, które potem okazuje się być z zupełnie innego gatunku.
Najczęściej opowiadanym mi (oczywiście jako „autentyk”) jest wariant z
kupieniem (najczęściej za jakieś marne pieniądze lub „butelkę wódki”) na
jakimś „bazarze” (choć tu często pojawia się konkretnie Stadion
Dziesięciolecia) od „ruskich” małego psa — owczarka kaukaskiego, który potem
rośnie jak na drożdżach i zaprowadzony do weterynarza okazuje się być
niedźwiedziem. Tą historię słyszałem wielokrotnie z różnych ust, również
poza Warszawą (Węgrów, Ostrołęka), co ciekawe — w miejscach, gdzie na
bazarach faktycznie można spotkać ludność ze wschodu. W innym wariancie
pojawia się wersja, w którym szczeniak okazuje się być wilkiem. [1]
[...] raz tylko (i niestety nie pamiętam od kogo) słyszałem taką wersję, iż
ktoś kupił/znalazł (nie pamiętam) wyjątkowo brzydkie i chude szczenię, które
spało w dosyć osobliwy sposób - układało się na klatce piersiowej
właściciela i bardzo się w nocy „nagrzewało”. Po wizycie u weterynarza
okazało się, iż jest to mała hiena. [...] [2]
Opowieść o łże-owczarku kupionym od rosyjskich handlarzy jest dosyć
popularna (żeby nie powiedzieć, że powszechnie znana). W internecie
można bez trudu znaleźć kilka przytoczeń opowieści, zwykle historyjka
traktowana jest z przymrużeniem oka, czasami faktycznie chodzi o
owczarka kaukaskiego (który, jak rozumiem, okazuje się niedźwiedziem
brunatnym) [3], czasami o owczarka
podhalańskiego (ten z kolei przeobraża się w niedźwiedzia
polarnego) [4] (jeden z moich informatorów
podał właśnie wersję z owczarkiem podhalańskim, którą zasłyszał, jako opowiadaną na serio, kilkanaście lat temu).
inne zwierzęce transformacje
S.D. w przytoczonych powyżej komentarzach podaje jeszcze wersje z
wilkiem lub z hieną w psiej skórze. Nie spotkałem się wcześniej z
tymi wariantami opowieści. W internecie udało mi się wyszukać tylko
jedno przytoczenie opowieści z wilkiem (właściwie wilkiem z
domieszką psiej krwi) w roli głównej, już bez „ruskich” [5]. Tak sobie myślę, że wersja
z wilkiem ma jeszcze jakąś odrobinę prawdopodobieństwa, w końcu można
właśnie krzyżować psa z wilkiem.
W Stanach Zjednoczonych od wczesnych lat 80. ubiegłego wieku krąży
opowieść o Amerykańskiej turystce, która będąc na wakacjach w Meksyku
przygarnęła zabiedzonego pieska chihuahua. Amerykance udało się
przemycić psa do domu. Piesek chował się dobrze, był bardzo spokojny,
w ogóle nie szczekał. Gdy właścicielka zjawiła się pewnego dnia u
weterynarza, ten orzekł, że jej chihuahua tak naprawdę jest...
meksykańskim „szczurem wodnym”. Podobna historia ta opowiadana jest też w
Europie, np. o Holendrach w Egipcie, Niemcach w Hiszpanii. W jednym
z wariantów chihuahua-szczur pogryzł nawet dziecko! [6]
Wątek chihuahua-szczura (znany jako The Mexican Pet) odbiega
już dość mocno od polskiej legendy o owczarku (pies zostaje
przygarnięty za granicą, a nie kupiony w kraju), ale jakiś
podstawowy motyw zwierzęcego qui pro quo zostaje
zachowany.
handlarze ze wschodu
Wróćmy do „ruskich”. Gdzieś na początku lat 90. ubiegłego wieku
rynki polskich miast i miasteczek zapełniły się handlarzami zza
wschodniej granicy. Pamiętam dobrze ich malowniczy asortyment, ich
oferta obejmowała wszystko, począwszy od lornetek, poprzez produkty
koncernu Электроника, a skończywszy na przedmiotach, których
przeznaczenia nie znali nawet sprzedający. Nic dziwnego, że
handlarze ze wschodu zainspirowali rozmaite apokryficzne historie,
jak ta o owczarku. Była na przykład opowieść o polskim kliencie,
który zamawiał u handlarza pralkę („automat”), a otrzymał AK-47
(plus wiadro naboi gratis).
szalone lata dziewięćdziesiąte
Mówiąc o latach 90. i niedźwiedziach nie można nie wspomnieć o
ataku niedźwiedzia na pracownicę Telewizji Polskiej (jakaś dobra dusza
poda link do YouTube'a?). Dzisiaj protestowaliby obrońcy zwierząt,
minister zdrowia i Rada Etyki Mediów, a wówczas wpuścić niedźwiedzicę
do studia — żaden kłopot, ot, takie czasy.
przypisy
[1] e-mail z 15 czerwca 2009
[2] e-mail z 15 czerwca 2009
[3] zob. np. wypowiedź internauty „Berek” na
Dogomania Forum w wątku Jak mogę zdobyć wilka?,
14 maja 2007,
http://www.dogomania.pl/forum/f63/jak-moge-zdobyc-wilka-61187/index2.html,
data dostępu: 17 czerwca 2009
[4] zob. np. wypowiedź internautki
„Kasiun” na forum Molosy.pl na podforum Cane Corso,
16 lutego 2006,
http://www.forum.molosy.pl/showthread.php?t=3718&page=34,
data dostępu: 17 czerwca 2009
[5] wypowiedź internauty „lis” na
Dogomania Forum w wątku Jak mogę zdobyć wilka?,
14 maja 2007,
http://www.dogomania.pl/forum/f63/jak-moge-zdobyc-wilka-61187/index2.html,
data dostępu: 17 czerwca 2009
[6] Jan Harold
Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends, hasło The Mexican
Pet, s. 258-260, New York London, 2001
[7] Bartłomiej Kozłowski,
Atak niedźwiedzicy w studio telewizyjnym,
Polska.pl - Kalendarium,
http://kalendarium.polska.pl/wydarzenia/article.htm?id=40102,
data dostępu: 17 czerwca 2009
tygrys jako kot (USA)
Zetknęłam się z amerykańską legendą o osobie, która kupiła kocięta, wg informacji "krzyżówkę kota bengalskiego i syberyjskiego"... i okazało się, że owszem, bengalsko-syberyjskie, ale tygryski. :P (Uwielbiam tygryski.) Niemniej historia wydaje mi się absurdalna - tygrysy wyglądają charakterystycznie, już w wieku "pełzaczka" (pełzaczek to zwierzątko ok. 1-2-tygodniowe, które jeszcze nie chodzi, tylko pełza) różnica wielkości między kotem domowym i pokrewnymi małymi kotami a tygrysem jest duża - po prostu jest dla mnie niewiarygodne, by można było pomylić kocięta jakiegoś małego kota z tygrysiątkami.
misio
Tak dobre kilkanaście lat temu to pisali o tym w lubelskich gazetach.. Mianowicie W Lublinie na targu, człowiek kupił od "ruskiego" ładnego puchatego owczarka kaukaskiego, który wyrósł na ślicznego polarnego misia..
Też słyszałam! O
Też słyszałam! O niedźwiedziu polarnym sprzedanym przez ruskich jako szczeniaku. W powiecie łańcuckim miało się to podobno dziać.
Motyw ten został wykorzystany w książce "Wampir z przypadku" Kseni Basztowej. Szczegółów nie znam, bo opowiadała mi koleżanka, ja książki nie czytałam, ale tam dwa przygarnięte przez bohatera kociaki wyrastają na dwa psy.
pies, czyli niedźwiedź
Krążyła jeszcze opowieść, jak grupka chłopaków chcących kupić petardy, poszła na bazar do ruskich. Podeszli do jednego i proszą o petardy, ten niestety nie bardzo wiedział o co chodzi. To chłopcy aby bardziej zobrazować sytuację powiedzieli "Bum, Bum" na co rusek wyjął 2 granaty.
Piękna historyjka,
Piękna historyjka, gratuluję talentu narracyjnego :)
zwierzę nie takie, jak chcemy.
Było to, podobno, tak;
Grupa studentów biesiadowała gdzieś w Tatrach w jakimś gospodarstwie. Oczywiście, impreza była "dogadana" i opłacona, a głównym punktem programu miał być pieczony baran, którego gospodarz miał przygotować.
Gdy było już ciemno, a wszyscy uczestnicy pijani, prypomniano sobie o pieczystym, więc zagadnięty gospodarz poszedł do owczarni. Tam zaś po ciemku zaszlachtował pierwsze zwierzę, jakie nawinęło mu się pod rękę. Odciął głowę i kończyny, zarzucił na rożen i dalej wszystko pięknie się potoczyło. Pieczyste, obficie podlewane gorzałką smakowało wszystkim wybornie.
Rankiem jednak, gdy uczestnicy z trudem dochodzili do przytomności, nastąpił przykry zgrzyt. Gospodarz bowiem udał się znów do owczarni i tam w świetle dnia znalazł głowę, kończyny i skórę owczarka...
Czy tak mogło być? Czy to kolejny przykład legendy miejskiej opowiadanej tu i ówdzie? Kto to słyszał, niech się zgłosi.
Pozdrawiam wszystkich kolekcjonerów L.M. Piotr D.
Jeśli krokodyl nilowy, to
Jeśli krokodyl nilowy, to jeszce ogromny żółw morski wyrośnięty z małego akwariowego. Zwierzę należało umieścić w posolonej wodzie w wannie, a później odebrali je pracownicy zoo. Słyszałam nawet uzasadnienie, zarówno do krokodyla jak i do żółwia. Zwierzęta te pochodzą z przemytu i przemytnik dobrze wie, co sprzedaje, ale nie ma wyrzutów sumienia w związku z wciskaniem ludziom ciemnoty i zwierząt, które wyrastają ponad normę. BTW, niechciane żółwie można jeszcze wyrzucić w kanały i wyrosną na żółwie ninja... ;)
Dodałbym jeszcze historię
Dodałbym jeszcze historię jaszczurki wyrastającej na Krokodyla Nilowego.
hehe... słyszałem
hehe... słyszałem historyjkę z "kałachem", z tym, że w wersji w której facet u ruskiego chciał kupić mikser nie pralkę.
AK-47
To z "kałachem" jest dość prawdopodobne. Z tym,że może nie lata '90 a bardziej '80. Bywały takie sytuacje zwłaszcza w okolicach pewnych jednostek wojskowych (których na szczęście już niet w tym kraju ;)