Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

narciarka bez spodni


Fatalne skutki próby załatwienia potrzeby fizjologicznej na narciarskim stoku.

Moja ciotka, starsza kobieta pojechała ze swoją synową na narty. A że dawno nie jeździła, to czuła się trochę niepewnie. Niestety jak to z wiekiem bywa, zachciało się jej siusiu, tylko trochę szkoda jej było marnować wykupionych wyciągów na zjazd do WC. Młodsza poradziła jej, żeby pojechała w lasek, co ciocia zrobiła. Miała strój dwuczęściowy, więc było łatwo. Niestety w trakcie załatwiania potrzeby narta jej źle się ułożyła i ciocia zaczyna zjeżdżać z gołą pupa, ciągle sikając. Przerażona zaczyna krzyczeć, wszyscy się na nią gapią, młoda jedzie za nią, ciocia nie może naciągnąć kombinezonu, więc jedzie z tyłkiem przy ziemi. Wpada w zaspę i łamie się, zabiera ją GOPR. W szpitalu leżąc na wyciągu słyszy opowieści, jak się kto połamał, jeden o drzewo, ktoś przez nieuwagę itp. No i zaczyna opowieść zła kobieta jakaś leżąca obok i mówi, że ona nawet urlopu nie zaczęła, jechała wyciągiem i nagle widzi, jak jakaś stara baba z gołym tyłkiem jedzie, tak się zapatrzyła na to, że spadła z krzesełka i złamała nogę. Ciocia była czerwona jak burak i marzyła tylko o tym, żeby zrobić się niewidzialną. [1]

Legenda krąży po świecie przynajmniej od sezonu narciarskiego 1979/1980 [2]. Opowieść jest znana na przykład w Stanach Zjednoczonych, Szwecji [2], Niemczech [3].

W polskim internecie wyszperałem kilkanaście przytoczeń tej legendy [4]. Jest regułą, że za potrzebą udaje się kobieta, a postronną ofiarą jest mężczyzna (jeśli w ogóle taki drugi bohater się pojawia; wyżej przytoczona wersja jest wyjątkiem). Wśród internetowych wzmianek znalazłem jeden przypadek, w którym to mężczyzna pada ofiarą swojego pęcherza [5] (może dlatego że historię opowiedziała kobieta…)

Legendę odnotowuje Dionizjusz Czubala w Naszych mitach współczesnych [6]. Co ciekawe, w obu zapisanych przez Czubalę wariantach (datowanych na grudzień 1989 i styczeń 1990 roku) brakuje konfrontacji z drugą ofiarą wypadku.

Czubala pisze o tendencji tej legendy „do odżywania w zimowe wakacje”. Moje internetowe poszukiwania wydają się (przynajmniej częściowo) potwierdzać tę tezę — ponad dwie trzecie przytoczeń jest datowanych na grudzień, styczeń i luty.

podobne legendy

przypisy

[1] mejl z 1 stycznia 2011

[2] Jan Harold Brunvand, Encyclopedia of Urban Legends, hasło The Ski Accident, W.W. Norton & Company, New York, London, 2002, s. 386, 387

[3] Rolf Wilhelm Brednich, Die Spinne in der Yucca-Palme. Sagenhafte Geschichten von heute, Verlag C.H.Beck, München, 2007, s. 58

[4] najstarsze przytoczenie, jakie udało mi się odnaleźć pochodzi ze stycznia 2006 roku: wypowiedź internauty „Rafał” na FORUM SCIENCE FICTION FANTASY & HORROR w wątku Autostopem przez galaktykę - Największy obciach w naszym życiu;), 9 stycznia 2006, http://www.science-fiction.com.pl/forum/printview.php?t=317&start=330, data dostępu: 9 stycznia 2010

[5] wypowiedź internautki „weronika” na forum mam efkę w wątku Dowcipy okołomedyczne, 6 września 2009, http://mam-efke.pl/forum/viewthread.php?thread_id=45&pid=16327, data dostępu: 9 stycznia 2010

[6] Dionizjusz Czubala, Nasze mity współczesne, Fundacja dla Wspierania Śląskiej Humanistyki, Katowice 1996, s. 19, 20.

ja spotkalam sie z

ja spotkalam sie z opowiescia o mezczyznie, ktory jakoby na wskutek upadku zostal pozbawiony 'klejnotow'

To akurat prawda...widzialam

To akurat prawda...widzialam na wlasne oczy -moja kolezanka wyjechala tak zza krzaczka. Pol Bukowiny padalo ze smiechu:)))Gorzej bo z dobroci serca zamienilam sie z nia na czapki:)Trudno nie zauwazyc kogos z pomponem wielkosci strusiego jaja w czerwonym kolorze:))

co do nart, słyszałam

co do nart, słyszałam jeszcze historię, jakoby narciarz w trakcie upadku miał sobie nartą odciąć (całkiem) głowę. kolega opowiadał to jako historię własnoocznie obejżaną, ale jakoś ciężko mi w to uwierzyć, problem w sam raz do pogromców mitów

portret użytkownika Filip Graliński

Mocne. Komuś się chyba

Mocne. Komuś się chyba pomieszała ta legenda z wentylatorem śmierci.

Historia.

Historia ma się świetnie, właśnie pojawiła się (po raz drugi z resztą) w serwisie yafud (22.03.12):
http://www.yafud.pl/14886/#commentsbox

Podobna historia

Podobną historię słyszałem jakiś czas temu w Radomiu, podobno autentyczna :)
W jednym z wieżowców odbywała się impreza, uczestnicy bawili sie tak dobrze, że postanowili wyciągnąć sprzęt narciarski i zjeżdżać po schodach. Podobno było fajnie, ale rano ktoś sobie przypomniał, że chyba potrącił staruszkę. Skruszeni imprezowicze dzwonią na pogotowie, okazuje się, że staruszkę rzeczywiście przywieziono na dyżur, ale obecnie przebywa w szpitalu psychiatrycznym, bo upierała się że ją narciarz potrącił na schodach.

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design