Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

kierunek: Hel


Straż przybrzeżna nakazuje kapitanowi jachtu kierować się na Hel.

[...] wśród żeglarzy krąży taka opowieść:

Działo się to w czasie sztormu na Bałtyku, ale nikt dokładnie nie wie kiedy. W związku z tym, że nie do każdego portu na polskim wybrzeżu da się wejść przy każdym stanie morza oraz kierunku wiatru, kapitan pewnego niepolskiego (najczęściej słyszana wersja — jacht brytyjski) jachtu kontaktuje się przez UKF z kapitanatem jednego z polskich portów jachtowych lub strażą przybrzeżną (różne wersje).

Kapitan jachtu w języku angielskim podaje swoje położenie geograficzne i prosi o radę — do jakiego portu najbezpieczniej będzie mu wejść w odpowiedzi słyszy: GO TO HELL... [1]

Ta — zapewne apokryficzna — opowieść nie jest może legendą miejską w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale wpada w jakąś sąsiednią przegródkę. Jestem ciekaw, na ile helska anegdota jest rozpowszechniona.

A może, Drodzy Czytelnicy atrapy.net znacie inne współczesne opowieści związane z nazwami polskich miejscowości? Mi do głowy przychodzi jeszcze pieprzny (osoby wrażliwe ostrzegam) dowcip dotyczący Zimnej Wody (zdaje się, że jest kilka miejscowości o tej nazwie w Polsce). No właśnie, historia jest powielana w internecie w setkach kopii jako kawał, ale niekiedy ktoś upiera się, że rzecz naprawdę miała miejsce:

[...] A ten kawał to żaden kawał tylko autentyk, miejscowość Zimna Woda leży między Krosnem i Jasłem i pewna babcia faktycznie zapytała kierowce dosłownie "Panie a czy w Zimnej Wodzie staje?" na co ten odpowiedział "Tochyba tylko kaczorowi" i, a że ubaw mieli wszyscy rozeszło się w Polskę [2]

podobne legendy

przypisy

[1] Agnieszka Pawelec, e-mail z 22 czerwca 2009

[2] wypowiedź internauty „darucha” na Forum winogrona.org w wątku Korki, http://www.winogrona.org/modules.php?name=Forums&file=viewtopic&t=3774, data dostępu: 27 czerwca 2009

Cyców

Na Lubelszczyźnie jest miejscowość o dźwięcznej nazwie Cyców. Zaś niektórzy starszej daty mieszkańcy tego regionu mówią "bez" zamiast "przez". I stąd anegdotka. Dworzec PKS. Staruszka podchodzi do kierowcy autobusu i pyta: "Panie, a ten autobus to bez Cyców?" Na co kierowca "A jaki ma być? Z cycami?"

Będąc w tamtych okolicach

Będąc w tamtych okolicach miałem okazję zobaczyć autobus, którego trasa zawierała odcinek Nielisz-Cyców.

ja natomiast widziałem w

ja natomiast widziałem w Karwi autobus nr 666 jadący na Hel :)

Przystanek autobusowy

A w Walimiu (miejscowość na trasie Wałbrzych - Nowa Ruda) był onegdaj przystanek autobusowy z napisem "WALIM NA ŻĄDANIE"...

Też widziałem ten autobus

Też widziałem ten autobus :) Aż nie mogłem uwierzyć, że w Polsce ktoś może mieć na tyle luzu, żeby zdecydować się na taki żarcik.

Jest cyców na

Jest cyców na lubelszczyźnie. Mieszkam niedaleko. jest też bank w cycowie.

Swego czasu wykonywałem

Swego czasu wykonywałem zlecenie właśnie w Zimnej Wodzie (koło Lubina). Wówczas jeszcze nie było komórek i łączyłem się z centralą krótkofalówką. I jak tylko sekretarce mówiłem gdzie jestem ta od razu pytała, czy w Zimnej Wodzie staje? Ja zawsze ze stoickim spokojem odpowiadałem "Tak, autobus". Oczywiście nie byliśmy autorami tego dialogu - gdzieś to wcześniej usłyszeliśmy...

Masz na myśli ten Lubin pod

Masz na myśli ten Lubin pod Legnicą?

Ja słyszałem o

Ja słyszałem o miejscowości Stare Babki, gdzie kierowca PKSu zatrzymując się miał zwyczaj rzucać tekstem "Stare Babki wysiadać!".

No wlasnie mialam napisac o

No wlasnie mialam napisac o tych Starych Babkach, to taka mala wioska na krajowej 7, okolo 30 km od gdanska, tak na marginesie mieszkalam w tamtych stronach, nie konkretnie w starych babkach ale to nie wazne. No wiec to bylo tak, jak legenda glosi, ze kierowca zatrzymuje sie na przystanku w starych babkach i wola.
- stare babki, wysiadac!!!
a na to jakas stara kobiecina placzliwym glosem...
- panie...ale ja do kmiecina...

troche o miejscowości, trochę o wodniakach...

słyszałam to naście lat temu

podobno...
ORP Wdzydze brał udział w jakowychś manewrach, nieco międzynarodowych - pokonał wszystkich innostrańców samą nazwą

Swornegacie

Historia opowiadana mi przez koleżankę jako autentyczna:
Siedziała w jakiejś knajpie żeglarskiej i od sąsiedniego stolika usłyszała "Moi chłopcy to pałę w gaciach na raz stawiają" jako wyjaśnienie podawała, że dziewczyna - kapitan jachtu płynąca z facetami opowiadała o opuszczaniu i stawianiu masztu przy przepływaniu pod mostem w miejscowości Swornegacie.

w Zimnej Wodzie koło

w Zimnej Wodzie koło Łukowa byłem kiedyś na wakacjach.

Wielka Lipa

zaś koło Obornik Śląskich (dolnośląskie) jest mieścina o nazwie Wielka Lipa. Wieść gminna niesie, iż na pochodzie 1 majowym za komuny skandal wywołał transparent "PZPR Wielka Lipa"

:)

Ja natomiast słyszałem od szwagra taką opowieść:
W miejscowości, gdzie niegdyś pracował, jeszcze jako student /gdzieś na kielecczyżnie/ był jeden jedyny sklep. I w tym sklepie przeprowadzano remont /wstawianie drzwi??/ Aby jednak nie odcinać ludzi od zaopatrzenia w chleb, i inne podstawowe artykuły zorganizowano sprzedaż od strony zaplecza, o czym informowała wywieszka: "W dniu dzisiejszym sklepowa daje od tyłu".
Podobno autentyczne. pozdrawiam.

Pod Białymstokiem jest

Pod Białymstokiem jest miejscowość Łapy, o której też krąży opowieść, jak to babina pyta kierowcę:
-- Staje w Łapach?
-- Zależy w czyich.

Z kolei w telewizorni raz widziałem, jak ktoś opowiadał że zdarzało mu się jeździć przez Waliły (ciekawe, gdzie to leży) i kierowca, zatrzymując się tam, oznajmiał: "Kto z Walił, ten wysiada". Podobno ludzie woleli wysiadać przystanek wcześniej.

Waliły również są pod

Waliły również są pod Białymstokiem :)

Zimna Woda

Niedaleko Nidzicy na Mazurach są dwie miejscowości: Zimna Woda i Rączki. Dowcip, o którym mowa, zaczyna się od tego, że baba najpierw pyta czy w Rączkach staje, Staje, babciu, staje. A w Zimnej Wodzie? Chyba tylko kaczorowi. Miejscowości są jak najbardziej prawdziwe.

Tłuszcz

A to historia opowiedziana przez warszawiaka z Pragi (podobno sam ten żart powiedział, ale wnioskując po zbieżnościach z podobnymi historiami wątpię w to):

Stacja Warszawa Wileńska, podjeżdża pociąg, baba się pyta:

- Panie, ten pociąg to na Tłuszcz?
- Nie babciu, na elektryczność!

A mnie kiedyś zagadnął ktoś na stacji Warszawa Zachodnia:
- Dołkowa?
Nie wiedziałem co odpowiedzieć, udałem, że nie słyszę, po chwili następna osoba:
- Dołkowa?
Też udałem, że nie słyszę. Spojrzałem zaintrygowany na czoło pociągu... Okazało się, że pasażerowie pytali niewyraźnie: "do Łukowa?".

zimna woda i inne.

Opowieść wakacyjna redaktora "Trójki", który wraz z przyjacielem jechał do Świecia, i szukając przeprawy zatrzymał samochód, otworzył okno i spytał miejscowego:
- Jak na Świecie?
- ...
- Jak na Świecie?
na co miejscowy odpowiedział: -Nooo... dobrze!
Żródło j.w. 26.08.10.

Najlepszy widok na świecie

- SKĄD JEST NAJLEPSZY WIDOK NA ŚWIECIE?
- Z Chełmna, proszę pana.....

Rzeczywiście, Chełmno jest na drugim, wysokim brzegu Wisły, i Świecie n/W przy dobrej pogodzie widać ładnie.

Łosiek

"Trójmiast" w Polsce jest trochę:) Należą do nich Łopatów(Opatów),Łopuszno i Łosiek(Osiek). Babinka wsiada do autobusu i pada pytanie "Ten autobus to bez Łosiek?"

I z życia wzięte - "Proszę połówkę do..."
- " a zdąży Pani wypić?"
- " z zakąską czy bez?"

Chciałam wysiąść między przystankami, pytam kierowcę "Może Pan tu stanąć?", Kierowca stając za kierownica "Wystarczy?"

I z kieleckiego okragłego dworca... starsza kobieta idzie wokół, nagle podjeżdża autobus, rusza tłum, i słychać głos kobiety "Ludzie, przepuście mnie, ja nie jadę tym autobusem"

Lokalny pomorski (kociewski) dowcip

- Proszę księdza, przeklęłam Pana Boga.
- Czy te słowa wypowiedziałaś w gniewie?
- Nie, w Morzeszczynie na dworcu.

Męcikał :)

Studiowałam z chłopakiem, który pochodził z kaszubskiej miejscowości o nazwie Męcikał. Na początku studiów podczas imprezy integracyjnej była promocja w klubie - za okazaniem legitymacji studenckiej zniżka na piwo. Kolega niefortunnie wyjął legitymację z dowodem osobistym i od tamtej pory nazwa miejscowości stała się jego pseudonimem.

Nie tylko w Gniewie

Do lekarza przychodzi baba z dzieckiem. W trakcie wywiadu lekarz pyta:
- Czy dziecko przechodziło odrę?
- Ta skąd, panie doktorze. Ta my zza Buga.

Tu mi daj

W Łodzi krąży anegdotka o dwóch podłódzkich miejscowościach o nazwach: Tumidaj i Rękoraj. Do tej pierwszej zabiera się dziewczynę, a jak jest "oporna" to samemu się jedzie do drugiej.

portret użytkownika Filip Graliński

Urocze :)

Urocze :)

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design