mężczyzna z głową w kontenerze


Mężczyzna nie może wyciągnąć głowy z kontenera na śmieci, pada ofiarą napaści.

Pisze mariska na łamach forum atrapy.net [1]:

Grupka przyjaciół z Łodzi w czasach studenckich (lub też świeżo po studiach - nie pamiętam) wybrała się na wycieczkę do Czech. Wieczorem zrobili rundkę po barach, popili sobie porządnie i nad ranem chwiejnym krokiem wracali do hotelu. Niestety, jeden z nich przesadził ostro z alkoholem i nagle wzięło go na wymioty. Skręcił zaraz obok w podwórko i wsadził głowę do kontenera na śmieci przez okrągły otwór, aby tam zwymiotować i nie zaśmiecać otoczenia (w to akurat jestem w stanie uwierzyć, pijacka logika bywa naprawdę pokrętna ;)). Okazało się, że otwór był zabezpieczony jakimiś plastikowymi uszczelkami i zakleszczonej głowy nie udało mu się wyjąć.

Koledzy rzucili się biednemu chłopakowi na ratunek, ale ponieważ sami nie byli trzeźwiejsi, nic na to nie dali rady poradzić. Postanowili pójść poszukać kogoś logicznie myślącego i poprosić go o pomoc. Nie było ich może z 10-15 minut, a tu po powrocie zastali kolegę ze spodniami opuszczonymi do kolan. Któryś z nich zapytał, co się stało, na to ten cały zapłakany, przez łzy odkrzyknął mu: "S...dalaj!".

Nieszczęśnik, którego to rzekomo dotknęło, do tej pory (a minęło już podobno kilka ladnych lat) chodzi na psychoterapię i nie tknął nigdy więcej alkoholu :)

Nie udało mi się odnaleźć w polskim internecie żadnego innego przytoczenia tej lub podobnej opowieści (będę wdzięczny za wszelkie informacje co do cyrkulacji tej legendy w naszym kraju).

Czeski ślad jest zapewne nieprzypadkowy, bowiem opowieść ta jest bardzo popularna w Czechach! Petr Janeček, czeski badacz folkloru współczesnego, odnotował 14 wersji tej legendy, informatorzy Janečka umiejscawiali czas akcji na nie wcześniej niż 2001 rok [2].

Co ciekawe, cytowana wyżej wersja legendy różni się nieco od historii przytoczonych przez Janečka — w czeskiej opowieści miasto przemierza dwóch znajomych, tutaj mamy „grupkę przyjaciół”, Czesi jako motyw włożenia głowy do kontenera podają zakład.

Petr Janeček stwierdza, że opowieść o mężczyźnie z głową w kontenerze jest jedną z nielicznych legend miejskich o cyrkulacji ograniczonej do Czech, bez odpowiedników w folklorze innych narodów. Wygląda jednak na to, że opowieść o fatalnych skutkach wkładania głowy w pojemnik ze śmieciami przekroczyła w ostatnim czasie polsko-czeską granicę.

Motyw homoseksualnego gwałtu pojawia się także w legendzie „gwałt na studencie”.

przypisy

[1] http://atrapa.net/node/2849, 2 czerwca 2010

[2] Petr Janeček, Černá sanitka a jiné děsivé příběhy. Současné pověsti a fámy v České republice, Nakladatelství Plot, Praha, 2006, s. 197-201

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Opowieść jest na stronie

Opowieść jest na stronie www.bash.org .

słyszałam wersję, w

słyszałam wersję, w której kolegów jest dwóch, a jeden z nich wkłada głowę do kontenera nie po to, aby zwymiotować, tylko dla żartu.

A ja znałam to w wersji o

A ja znałam to w wersji o pracownicy hotelu, która utknęła z głową w szybie do zrzutu brudnej pościeli.

Stocznia

O, właśnie, w 3mieście bardzo popularna jest legenda (?) o podobnym wypadku, który rzekomo miał wydarzyć się w stoczni (gdyńskiej, gdańskiej, co za różnica ;) według jednej z usłyszanych przeze mnie wersji ofiarą miała paść... Anna Walentynowicz (ojciec jej dziecka był przecież ogółowi nieznany. Dopiero później w wywiadzie z nią przeczytałam, że związała się z nim na krótko).

Ponoć był podobny

Ponoć był podobny przypadek w stoczni gdańskiej (ponoć, bo nigdy nie wierzę do końca w takie historie, choć informatorkę miałam wiarygodną). Mianowicie pracownica czyściła szerokie rury i utknęła w jednej z nich, tak, że wystawała tylna część ciała. Padła ofiarą zbiorowego gwałtu.

Ostatnio słyszałam tę

Ostatnio słyszałam tę opowieść od kolegi... i tak myślałam, że to bajka.

design by Stainless Design