Podsłuchujemy internetowy głuchy telefon: listy łańcuszki, miejskie legendy, pogłoski, mistyfikacje, faktoidy, owcze pędy i koty w butelkach.

rzekomy wykład profesora Miodka


metryczka
okres aktywności: 
2001?-styczeń 2008
łowca: 
_Nika
zapytanie: 
potknie skaleczy zdenerwowania psy poziomki
popularność
e-mail: 
1
USENET: 
99
WWW: 
146
Fragment autentycznego wykładu prof. Miodka na wydziale Polonistyki
Uniwersytetu Wrocławskiego:

"Kiedy się człowiek potknie albo skaleczy, woła: "O k✸✸✸a!". lapidarne
słowo wyraża jakże wiele uczuć, począwszy od zdenerwowania, rozczarowania
poprzez zdziwienie, fascynację, a na radości i satysfakcji kończąc
Przeciętny Polak w rozmowie z przyjacielem opowiada np.: "Idę sobie stary
przez ulicę, patrzę, a tam taka d✸✸a, ze kuuurrrwa.
K✸✸✸a może również występować w charakterze interpunktora, czyli zwykłego
przecinka, np.:"Przychodzę k✸✸✸a do niego, patrzę k✸✸✸a, a tam jego żona,
się k✸✸✸a wk✸✸✸iłam, no nie?"
Czasem k✸✸✸a zastępuje tytuł naukowy lub służbowy, gdy nie wiemy, jak się
zwrócić do jakiejś osoby płci żeńskiej ("chodź tu k✸✸✸o jedna!").
Używamy k✸✸✸y do charakteryzowania osób ("brzydka, k✸✸✸a nie jest", "k✸✸✸a,
takiej k✸✸✸ie na pewno nie pożyczę"),czy jako przerwy na zastanowienie
("czekaj, czy ja, k✸✸✸a lubię poziomki?").
Wyobraźmy sobie jak ubogi byłby słownik przeciętnego Polaka bez prostej
k✸✸✸y.
Idziemy sobie przez ulice, potykamy się nagle, mówimy do siebie: "bardzo
mnie irytują nierówności chodnika, które znienacka narażają mnie na upadek.
Nasuwa mi to złe myśli o władzach gminy".
Wszystkie te i o wiele jeszcze bogatsze treści i emocje wyraża proste "O
k✸✸✸a!", które wyczerpuje sprawę.
Gdyby Polakom zakazać "k✸✸✸y", niektórzy z nich przestaliby wogóle
mówić,gdyż nie umieliby wyrazić inaczej swoich uczuć. Cała Polska zaczęłaby
porozumiewać się na migi i gesty. Doprowadziłoby to do nerwic,
nieporozumień, niepewności i niepotrzebnych naprężeń w Narodzie Polskim. A
wszystko przez jedną małą "k✸✸✸ę".
Spójrzmy jednak na rodowód tego słowa. "K✸✸✸a" wywodzi się z łaciny curva",
czyli krzywa.Pierwotnie w języku polskim "k✸✸✸a" oznaczała kobietę lekkich
obyczajów,czyli po prostu dziwkę.Dziś "k✸✸✸ę" stosujemy również i w tym
kontekście, ale mnogość innych znaczeń przykrywa całkowicie to jedno. Można
z powodzeniem stwierdzić,że "k✸✸✸a" jest najczęściej używanym przez Polaków
słowem. Dziwi jednak jedno - dlaczego słowo to nie jest używane publicznie
(nie licząc filmów typu "PSY", gdzie aktorzy prześcigają się w rzucaniu
"k✸✸✸ami"), praktycznie nie słyszymy aby politycy czy dziennikarze wplatali
w swe zdania zgrabne "k✸✸✸y".
Pomyślmy o ile piękniej wyglądałaby prognoza pogody wgłoszona w następujący
sposób: Na zachodzie zachmurzenie będzie k✸✸✸a umiarkowane, wiatr raczej
k✸✸✸a silny. Temperatura maksymalna ok. 2st. Celsjusza, a więc kurewsko
zimno k✸✸✸a będzie. Ogólnie, to k✸✸✸a jesień idzie..."

komentarz

Wykład na temat popularnego wulgaryzmu NIE jest — żadna to niespodzianka... — autorstwa profesora Jana Miodka. Dzięki łańcuszkowi zacnych osób udało mi się w tej sprawie uzyskać dementi profesora.

„Wykład” krąży też w internecie jako nagranie w formacie MP3. W nagraniu tym prelegent jest anonsowany jako profesor „Jan Dżemik”. To satyryczne nagranie jest z dużym prawdopodobieństwem wtórne — tekst ma już dłuższą, co najmniej kilkuletnią historię, zresztą czasami jest podawany bez wiązania go z prof. Miodkiem. Dzięki odniesieniu do filmy „Psy” mamy dolną granicę powstania tekstu (1992 rok).

Istnieje dłuższy, rzadszy wariant powyższego tekstu z następującym ciągiem dalszym:

Filmy w których k✸✸✸a jest obecna w każdej kwestii, idą tylko po 23,
aby małe dzieci nie pokalały swoich delikatnych uszek, a tymczasem ich
rodzice nie przypuszczają nawet, że mały Piotruś bawiąc się w
piaskownicy łopatka mówi do Jasia: "Ej, ty kulwa, weś no mi podaj
kulwa kopalke".

Można postulować, aby uznać k✸✸✸ę za narodowe słowo wszystkich Polaków
i umieścić je we wszystkich oficjalnych przysięgach, przyrzeczeniach
albo nawet i w hymnie. Można obdzielić k✸✸✸a szkoły (II LO im. K✸✸✸y
Nędzy), ulice (Aleja Kurew), a także nazwy partii politycznych (Polska
Partia K✸✸✸iarzy, Unia Kurew Polskich). Przykładów można by mnożyć w
nieskończoność. A jednak wiele osób oburza się słysząc soczysta k✸✸✸ę.
Dlaczego jesteśmy aż tak nietolerancyjni? Nasi rodzice kodując nam
system wartości nie przypuszczali, że świat, a wraz z nim język pójdą
tak bardzo do przodu, nie myśleli, że k✸✸✸a będzie na porządku
dziennym w większości polskich domów.

Dlatego też apeluję do wszystkich. K✸✸✸a przyszłością narodu! Więcej
k✸✸✸y! Niech k✸✸✸a wypełni nasze gardła! Z k✸✸✸ą na ustach idźmy przez
życie! Tak jest łatwiej i przyjemniej. Krzyczmy k✸✸✸y przy każdej
okazji, nie obawiając się gromiących spojrzeń przechodniów. Niechaj
k✸✸✸a na stale zagości w naszych wypowiedziach. Mówmy już nie:
"Poproszę, k✸✸✸a kilo sera", ale "K✸✸✸a, poproszę, k✸✸✸a, kilo, k✸✸✸a,
sera, k✸✸✸a, k✸✸✸a". Nie bójmy się k✸✸✸y! To przecież słowo zbudowane
z takich samych liter, jak każde inne, a jak wiele potrafi wyrazić.
Jakże piękna jest k✸✸✸a, właśnie poprzez swoja prostotę i niewinność.
Wiwat k✸✸✸a! Niech żyje! Gdy k✸✸✸a będzie obecna na ustach każdego
Polaka, dojdzie do scalenia narodu, ze spojenia jego struktur na
każdym poziomie, przestaną się liczyć bariery polityczne, społeczne
czy majątkowe, znikną wszelkie problemy, a cały naród stanie zgodnie,
i krzyknie gromkim echem: "O k✸✸✸a"

Jeśli chodzi o, nazwijmy to, meritum, to podana w łańcuszku etymologia omawianego wulgaryzmu (od łacińskiego curva) jest najprawdopodobniej fałszywa. Według Andrzeja Bańkowskiego, autora Etymologicznego słownika języka polskiego, słowo k✸✸✸a (właściwie kurew) pierwotnie oznaczało niezamężną kobietę. K✸✸✸a stała się pejoratywna ze względu na obraźliwy zwrot k✸✸✸ie macierze syn (syn niezamężnej kobiety, bękart).

Inna teoria głosi, że k✸✸✸a w znaczeniu kobieta lekkich obyczajów pochodzi od słowa kura. Zwolennikiem tej teorii jest Wiesław Boryś, autor Słownika etymologicznego języka polskiego.

W każdym razie poważni etymolodzy nie wiążą wulgaryzmu z łacińskim słowem curva. Patrz także odpowiedź Poradni PWN.

Zgadzam się, że to nie to. Przysięgam jednak, że na ...

Zgadzam się, że to nie to. Przysięgam jednak, że na przestrzeni kilku ostatnich lat zdarzało mi się "Ojczyznę Polszczyznę" oglądać i raz na tv wrocław bodajże prof. Miodek rozpoczął program właśnie wulgaryzmem gdyż taki też był temat. Począwszy od "k✸✸✸y" a skończywszy na "kutasie" Gerwazego z P.Tadeusza. :)( Pozdrawiam.

Ten łańcuszek jest w formie nagrania audio. Można ...

Ten łańcuszek jest w formie nagrania audio. Można posłuchać na youtube.

Mój kolega ma to na telefonie :)

Podejżewam, że tekst tego "wykładu" jest przetlumaczoną na...

Podejżewam, że tekst tego "wykładu" jest przetlumaczoną na polski wersją angielską. Tyle tylko, że w oryginale zamiast poczciwej k✸✸✸y omawiano angielskie "fuck"

Jeśli dobrze pamiętam,

Jeśli dobrze pamiętam, dowcip tego typu pochodzi najpóźniej z okresu działalności Monty Pythona, którzy popełnili skecz z analizą słowa "f**k".

etymologia

W starogreckim słowu κόρη "kore" (dziewczyna, brzmi podobnie do "córa") odpowiadało "korwa" czy jakoś tak, rodzaj męski "korwos" przeszedł w "kuros" κοῦρος (John Chadwick "Odczytanie pisma linearnego B"). Brzmi podobnie tyle że skoro zanikło dużo wcześniej w greckim skąd naraz wzięło by się w polskim?
Na temat owego słownika śp. Andrzeja Bańkowskiego należy ostrzec czytelników że jest "całkowitym niewypałem pod każdym względem - metodologicznym, merytorycznym i stylistycznym" http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=393:o... i że "Gdyby nawet jego natrętne myśli przybierające postać niesmacznych wygłupów uznać za satyrę, to słownik etymologiczny nie jest miejscem do uprawiania satyry. Uwłacza to powadze wiedzy, której ludzie poszukują w słownikach, bo przecież nie sięgają do nich, żeby się tam spotkać z błazeńskimi figlami i naukowym bałamuctwem, ale dla zaczerpnięcia wiarygodnych informacji." http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=397:o... oraz że jak piszą na http://www.historycy.org/historia/index.php/t47245.html
"Bańkowski zasłynął z hipotezy, że Słowianie to Hunowie.
Stosunek do źródeł pisanych to: bajarz Jordanes i kłamca Marcellinus (albo na odwrót). Źródła te nie zgadzają się z jego koncepcją.
Dowodem na jego koncepcję jest to, że Słowianie mają inny sposób odmiany w liczbie mnogiej od 1 do 4 a inny powyżej 5, co wynika z tego, że liczyli głownie na jednej ręce bo jeździli konno jako koczownicy (widocznie mieli też cztery palce w jednej ręce)." oraz http://www.jezyk.wortale.net/123-Koncepcje-pochodzenia-Slowian---czesc-4...

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Dozwolone znaczniki HTML: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Wulgaryzmy są wygwiazdkowywane.

Więcej informacji na temat formatowania

design by Stainless Design