[ start ] [ galeria listów-łańcuszków ]

© Filip Graliński

atrapa.net | galeria listów-łańcuszków

tacy byliśmy

metryczka

rodzaj sentymentalny / nostalgia [prezentacja w PowerPoincie]
data zgłoszenia 28.03.2008
okres aktywności luty 2007-marzec 2008
popularność WWW: 23, e-mail: 1
łowca -
wartość logiczna treści głupotki
  szukaj łańcuszka
  Komentarze czytelników [11]

treść

Prezentacja w PowerPoincie, poniżej slajdy i tekst.

slajd 1.

slajd 2.

slajd 3.

slajd 4.

slajd 5.

slajd 6.

slajd 7.

slajd 8.

slajd 9.

slajd 10.

slajd 11.

slajd 12.

slajd 13.

slajd 14.

slajd 15.

slajd 16.

slajd 17.

slajd 18.

slajd 19.

slajd 20.

slajd 21.

slajd 22.

slajd 23.

slajd 24.

slajd 25.

slajd 26.

Dorastaliście w latach 
osiemdziesiątych lub dziewięćdziesiątych...??? 

Jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!

Samochody nie miały 
pasów bezpieczeństwa, 
ani zagłówków, 
no i żadnych airbagów!!! 



Na tylnym siedzeniu było wesoło, 
a nie niebezpiecznie.




Łóżeczka i zabawki były kolorowe 
i z pewnością  polakierowane 
lakierami ołowiowymi 
lub innym śmiertelnie groźnym gównem.




Niebezpieczne były puszki, 
drzwi samochodów.


Butelki od lekarstw i środków czyszczących 
nie były zabezpieczone.




Można było jeździć na rowerze bez kasku.




A ci, którzy mieszkali 
w pobliżu szosy na wzgórzu 
ustanawiali na rowerach rekordy prędkości, 
stwierdzając w połowie drogi, 
że rower z hamulcem 
był dla starych chyba za drogi...





Szkoła trwała do południa, 


a obiad jadło się w domu.


Niektórzy nie byli dobrzy w budzie 
i czasami musieli powtarzać rok. 


Nikogo nie wysyłano do psychologa.
Nikt nie był hiperaktywny 
ani dysklektykiem. 


Po prostu powtarzał rok 
i to była jego szansa.




Wodę piło się z węża ogrodowego 
lub innych źródeł, 


a nie za sterylnych butelek PET.



Wcinaliśmy słodycze i pączki, 
piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem 


i nie mieliśmy problemów z nadwagą, 
bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni.




Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli 
i nikt z tego powodu nie umarł.


Nie mieliśmy Playstations, 
Nintendo 64, 
X-Boxes, 
gier wideo, 
99 kanałów w TV, 
DVD i wideo, 
Dolby Surround, 
komórek, 
komputerów 
ani chatroom'ów w  Internecie...
... lecz przyjaciół !   




Mogliśmy wpadać do kolegów 
pieszo lub na rowerze, 


zapukać i zabrać ich na podwórko 
lub bawić się u nich, 
nie zastanawiając się, czy to wypada.





Można się było bawić do upojenia, 
pod warunkiem powrotu do domu przed nocą.

Nie było komórek...

I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!!


Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!!
Całkiem bez opieki! 
Jak to było możliwe? 





Graliśmy w piłę na jedną bramę, 


a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny, 
to się wypłakał i już. 


Nie był to koniec świata ani trauma. 




Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie, 
złamane kości, czasem wybite zęby, 


ale nigdy, NIGDY, 
nie podawano nikogo z tego powodu do sądu! 
NIKT nie był winien, tylko MY SAMI.




Nie baliśmy się
deszczu, śniegu ani mrozu. 





Nikt nie miał alergii 
na kurz, trawę ani na krowie mleko. 



Mieliśmy wolność i wolny czas, 


klęski, sukcesy i zadania. 




I uczyliśmy się dawać sobie radę!



Pytanie za 100 punktów brzmi: 
Jak udało się nam przeżyć???


A przede wszystkim: 
Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość???


Też jesteś z tej generacji?

Jeśli tak, wyślij tego maila 
do twoich rówieśników. 
(Ale nie musisz, nic się nie stanie jak go olejesz ?)
Niech sobie przypomną, jak było.





A inni niech zobaczą jak było? 



Pewnie, 
można powiedzieć, 
że żyliśmy w nudzie, ale...

?kurwa, 
przecież byliśmy szczęśliwi !!!         

Czyż nie ?
Miłego dnia!